ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;))

27.09.04, 12:36
Wczoraj spotkalam sie z moja polozna, rozmawialysmy o zzo bo ja sie uparlam i
juzwink Czytalam sporo w roznych miejscach, ale jakos trudno znalezc informacje
co po znieczuleniu. Ile trzeba lezec bo to mnie zastanawia najbardziej. W
ktorejs z madrych ksiazek wyczytalam ze 12 godzin max, na forum dziewczyny
pisaly ze wstaly wlasciwie od razu, a mi polozna powiedziala ze czeka mnie 24
godziny na plasko (juz czuje ten bol kregoslupasad(() Co Wy na to? Jak bylo u
Was?
Poza tym, zzo podaje sie przy 5 cm rozwarciu i znowu pytanie, czy skoro tyle
sie juz wytrzyma to czy rzeczywiscie warto dawac sie kluc? Bo moze te reszte
da sie juz wytrzymac??? A moze najgorsze dopiero przede mna???

Rozwiejcie moje watpliwosciwink
    • nikasob Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 14:50
      Życzę wszystkim takiego porodu jak miałam ja: też myślałam o zzo, ale okazało
      się zupełnie niepotrzebnesmile Położna straszyła, że to dopiero początki, że
      będzie dużo gorzej - a tu nic - wszystko trwało 7 godzin i bolało 200% mniej
      niż się spodziewałam. Dodam, że nie chodziłam do szkoły rodzenia - nie znałam
      żadnych technik relaksacyjnych - więc radzę podejść optymistycznie smile
      • darekjedrasiak Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 23:44
        Wszystko fajnie, ale nikt nie twierdzi, że każda kobieta powinna być
        znieczulana. Problem bólu silnego i bólu nie do wytrzymania dotyczy około 60-70
        % kobiet. Dariusz Jędrasiak
    • mama_debiutantka Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 16:00
      ja przyumusowo leżałam 2 godz. po porodzie (jeszcze na porodówce - ponoć taka
      procedura) a wstać mogłam wedle uznania, byleby ktoś ze mną był (mąż, położna) i
      to chyba bardziej ze względu na osłabienie po porodzie, bo takie przykazania
      dostawały także panie, które rodziły na żywca. wiem, że nie można leżeć dłużej
      niż ileś tam godzin (6 albo 8, nie pamiętam) a po trochę mniej niż 24 godzinach,
      to mi usunęli cewnik, ale to już było po paru wizytach w toalecie i myciach smile
      (trzeba uważać, żeby nie zamoczyć okolic wkłucia, ale to się da zrobić. mąż
      chodził ze mną do łazienki parę razy, ale to dlatego, że byłam słaba, a nie ze
      względu na zzo.

      _diabolique_ napisała:

      > Poza tym, zzo podaje sie przy 5 cm rozwarciu i znowu pytanie, czy skoro tyle
      > sie juz wytrzyma to czy rzeczywiscie warto dawac sie kluc? Bo moze te reszte
      > da sie juz wytrzymac??? A moze najgorsze dopiero przede mna???

      mnie mówili, że od 4 cm. dostałam przy 8 i wierz mi, warto było smile
      • _diabolique_ Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 16:07
        Polozna powiedziala ze lezec trzeba tyle bo musi sie wyrownac poziom plynu
        rdzeniowo-kregowego, to wydaje mi sie logiczne, ale wlasnie chcialam porownac
        do rzeczywistosci, czy jest taka koniecznosc.
        A cewnik to zawsze??? Boszzz, zaczyna mnie to wszystko coraz bardziej
        przerazacwink
        • mama_debiutantka Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 16:19
          _diabolique_ napisała:

          > A cewnik to zawsze??? Boszzz, zaczyna mnie to wszystko coraz bardziej
          > przerazacwink

          a jak inaczej podać zzo? lekarstwo wstrzykuje się przez miękką rurkę (dlatego
          możesz z tym świństwem w plecach robić co chcesz).
          a jeśli chodziło Ci o taki cewnik do siusiania, to mnie założyli go po porodzie
          i szyciu, wypuścili mocz i wyjęli. nic nie bolało, bo cały czas byłam
          znieczulona, a miałam z głowy pielęgniarki przychodzące i pytające: "siusiu
          było?". nie musiałam się stresować, że jak nie będzie w ciągu sześciu (chyba)
          godzin, to mi ten cewnik założą na żywca. nie wiem, czy to boli, ale nie brzmi
          zachęcająco wink
        • mama_debiutantka co do poziomu płynu 27.09.04, 16:21
          pierwsze słyszę. przecież nikt Ci tego płynu nie upuszcza... ale oczywiście nie
          znam się. moje doświadczenia wynikają z zaleceń p. anestezjolog
          • _diabolique_ Re: co do poziomu płynu 27.09.04, 16:23
            O cewnik do siusiania oczywiscie pytalamwink)

            A co do plynu, to jego przybywa, w postaci znieczulenia wlasnie, zastanawialam
            sie tylko czy jego wyrownywanie sie czy jak to nazwac trwa az tyle godzin.
        • darekjedrasiak wyrównywanie poziomu płynu mózgowo-rdzeniowego 27.09.04, 23:57
          Najlepiej byłoby, gdyby położne opowiadały o tym, na czym się znają. Po
          niepowiklanym znieczuleniu zewnątrzoponowym nic się nie musi wyrównywać, więc
          nie trzeba leżeć. Leżenie często stosowano , a pewnei i nadal w wielu
          szpitalach sie stosuje u osób, u których doszło do popukcyjnych bólów głowy.
          Nie ma jednak żadnego znaczenia w usuwaniu objawów. Jedynym skutecznym i
          bezpiecznym postępowaniem , jest pobranie krwi pacjenta i wstrzyknięcie jej w
          miejscu, gdzie doszło do niezamierzonego naruszenia opony twardej. Trwa to
          kilkanascie minut, efekt znacznej ulgi pojawia się natychmiast, a w ciągu kilku
          godzin własciwie wszystkie objawy powinny ustąpić. Należy unikać zwiększania
          cisnienia w jamie brzusznej - parcia, dźwigania, kaszlu.

          Cewnik nie zawsze - u pacjentek rodzących szybko nie należy stosować
          znieczulenia zewnątrzoponowego, bo można się nie doczekać na jego efekty. Wtedy
          metodą z wyboru jest znieczulenie podpajęczynówkowe, które zapewnia
          bezbolesnosć na 1-2 godziny w zależnosci od dawki leków użytych do znieczulenia.
          Wykokanie tego znieczulenia zajmuje jakies 2 do 5 minut. Dariusz Jędrasiak
      • darekjedrasiak zamoczenie cewnika zewnątrzoponowego 27.09.04, 23:48
        Nie demonizujmy - po porodzie kobieta ma jedną wielką rane w macicy. Jesli
        oklejenie cewnika zewnątrzopopnowego sie zamoczy, to zawsze można je wymienić a
        możliwosć infekcji tą drogą jest po prostu nieistotna, być może taka sama, jak
        po skaleczeniu w palec. Dariusz Jędrasiak
        • mama_debiutantka Re: zamoczenie cewnika zewnątrzoponowego 28.09.04, 13:34
          nie demonizuję, tylko powtarzam zalecenie lekarki. nie znam się na tym, więc
          trudno mi ocenić zasadność tego zalecenia.
    • elve Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 16:24
      _diabolique_ napisała:

      > Ile trzeba lezec bo to mnie zastanawia najbardziej. W
      > ktorejs z madrych ksiazek wyczytalam ze 12 godzin max, na forum dziewczyny
      > pisaly ze wstaly wlasciwie od razu, a mi polozna powiedziala ze czeka mnie 24
      > godziny na plasko (juz czuje ten bol kregoslupasad(() Co Wy na to? Jak bylo u
      > Was?

      u mnie nie było w ogóle, ale jesli położna mówiła coś o 24 h to miała na myśli
      znieczulenie podpajęczynówkowe - też przewodowe, ale inne. po zewnątrzoponowym
      nie trzba leżeć, poleguje się profilaktycznie do 6 godzin, w razie gdyby gdzies
      tam po drodze omsknęła się igła i wyciekał płyn (powód bóli głowy) - w
      podopajęczynówkowym ten płyn sączy się na pewno i dlatego trzeba leżeć dobę.
      tak przynajmniej twierdzi znajomy anastezjolog.

      > Poza tym, zzo podaje sie przy 5 cm rozwarciu i znowu pytanie, czy skoro tyle
      > sie juz wytrzyma to czy rzeczywiscie warto dawac sie kluc? Bo moze te reszte
      > da sie juz wytrzymac??? A moze najgorsze dopiero przede mna???

      jeśli będziesz miała taki poród jak ja, to zdecydowanie najgorsze przed Tobą.
      mnie prawie nie bolało do 7 cm. potem zaczął się koszmar. naprawde warto wziąć
      znieczulenie smile
      życzę fajnego porodu!
      • darekjedrasiak omsknięta igła :-) 28.09.04, 00:06
        "znieczulenie podpajęczynówkowe - też przewodowe, ale inne. po zewnątrzoponowym
        nie trzba leżeć, poleguje się profilaktycznie do 6 godzin, w razie gdyby gdzies
        tam po drodze omsknęła się igła i wyciekał płyn (powód bóli głowy) - w
        podopajęczynówkowym ten płyn sączy się na pewno i dlatego trzeba leżeć dobę.
        tak przynajmniej twierdzi znajomy anastezjolog".

        Z całym szacunkiem dla mojego kolegi - od co najmniej 7 lat nie spotkałem się z
        popunkcyjnym bólem głowy u pacjentów po znieczuleniu podpajęczynówkowym
        wykonanym igłą pencil point 27 G. A dziennie znieczulam po 4-6 osób. Nie ma
        potrzeby profilaktycznego polegiwania. Czym innym są lokalne obyczaje lekarzy.
        Ponadto, igły których się używa są tak cienkie, że czasem dosc trudno jest je
        wkłuć w więzadła i nie ma możliwosci, żeby sie "omsknęła". W znieczuleniu
        dokanałowym nie ma miejsca na takie przypadki. Dariusz Jędrasiak
        • elve Re: omsknięta igła :-) 28.09.04, 15:41
          ON TEŻ SIĘ NIE ZETKNĄŁ! smile ale i tak profilaktycznie kładą smile na parę godzin. z
          tym omsknięciem to tez mówił, że się nie zdarza, ale JEST taka możliwość
          (oczywiście minimalna) i dlatego o niej wspomina smile
    • zelda34 Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 17:09
      Ja sie zdecydowalam na zzo przy rozwarciu 2 cm, bo tak bolalo - oczywiscie
      musialam jeszcze troche poczekac zanim je dostalam - ale pisze to, bo jak to juz
      czesto dziewczyny podkreslaly, kazdy ten bol inaczej odbiera. Dla mnie wazne
      bylo, ze podczas dzialania zzo moglam zregenerowac sily, bo juz mi sie robilo
      slabo. Ale z tym zzo to zalezy tez od szpitala mi sie wydaje. U mnie bylo tak,
      ze wstalam zaraz po zalozeniu znieczulenia (na siusiu), a dostalam go tyle, aby
      przestalo dzialac na skurcze parte, zebym mogla wspolpracowac z polozna.
      Pozdr
      Zelda
      • darekjedrasiak znieczulenie a skurcze parte 28.09.04, 00:08
        Znieczulenie nie ma żadnego wpływu na skurcze parte. Ułatwia natomiast ich
        wzmocnienie własnym wysiłkiem. Dariusz Jędrasiak
    • aplusd Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 17:17
      A ja mam zupełnie inne informacje (od lekarza) na temat wymaganego do
      znieczulenia rozwarcia. Z całą stanowczością stwierdził on, że nie ma czegoś
      takiego jak wymagany stopień rozwarcia. Jeżeli akcja porodowa postępuje, są
      regularne skurcze, to można podać znieczulenie zzo wcześniej i nie trzeba
      męczyć rodzącej czekaniem na 4 czy 5 cm (co może trwać baaaardzo długo).
      Jak to jest w praktyce jeszcze nie wiem. Mam zamiar się przekonać za jakieś 5
      tygodni.
      Pozdrawiam
      Agnieszka i 34 tyg. Antoni
      • darekjedrasiak rozwarcie niezbędne do rozpoczęcia znieczulenia 28.09.04, 00:10
        Niewątpliwie trafiłas na fachowca. Gartulacje. Dariusz Jędrasiak
    • dusia7 Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 23:18
      Hej,
      Z mojego doświadczenia (jeden poród z zzo -poród od pierwszych skurczy trwał
      ok 25 h)i informacji wynikaja następujące rzeczy:
      1 - każdy poród jest inny i każdy ma inny próg odporności na ból więc lepiej
      naszykowac się ze będzie bolało i to bardzo - lepiej się póxniej miło
      rozczarować; i zaznaczyć że chce się skorzystać z możliwości zzo
      2 - wymagane są 3 cm rozwarcia, jeśli jest mniej nie dają bo znieczulenie może
      wstrzymać akcję porodową - jest to zapisane w regulaminach szpitalnych i w
      oświadczeniu które sie podpisuje gdyż jest to zabieg wykonywany na życzenie i z
      odpowiedzialnością pacjentki
      3 - ja musiała bardzo długo czekac i cierpieć aż wymagane 3 cm będą (były tylko
      dzięki położnej która przyspieszyła to masowaniem szyjki - niestety bardzo
      bolesne ale bez tego męczyłabym się jeszcze chyba następnych kilka godzin) i
      czułam się że już nie dam dalej rady - po podaniu zzo wstąpiły we mnie nowe
      siły i mogłam świadomie uczestniczyć już w porodzie
      4 - to kiedy możesz wstac zalezy właściwie od jednej rzeczy - czy podadzą ci
      jeszcze raz znieczulenie po porodzie na czas szycia - jeśli tak to nie
      wstaniesz od razu bo nie będziesz nic czuła od pasa w dól przez jakiś czas
      (niestety jest praktyka rzadka i dlatego wiele kobiet narzeka na ból podczas
      szycia - jeśli masz swoją położną to powinna o to zadbać żeby dali ci
      znieczulenie na szycie - u mnie tak było i mogłam nie myśleć już o bólu tylko
      cieszyć się razem z mężem naszym maleństwem smile). Jeśli natomiast nie ma
      powtórnego znieczulenia to możesz wstać od razu ale zawsze z czyjąś pomocą. Ale
      napewno w obu przypadkach należy wstać nie później niź 5 - 6 godzin po
      porodzie, bo mogą powstac zakrzepy no i należy się oczywiście wysiusiać i
      wykąpać. Jeśli masz dobrą opiekę to połozna powinna ci pomóc w tym pierwszym
      wstaniu a nawet popilnować w kąpieli - bo jest się naprawdę bardzo słabym.
      pozdrawiam,
      Justyna

      A oto moja mała córeczka - już prawie 18 miesięczna:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11260064&a=15560189
      • darekjedrasiak wstrzymanie akcji porodowej przez znieczulenie 28.09.04, 00:20
        "wymagane są 3 cm rozwarcia, jeśli jest mniej nie dają bo znieczulenie może
        wstrzymać akcję porodową - jest to zapisane w regulaminach szpitalnych i w
        oświadczeniu które sie podpisuje gdyż jest to zabieg wykonywany na życzenie i z
        odpowiedzialnością pacjentki" Regulaminy szpitalne nie regulują tych kwestii.
        Mogą okreslać, kto za co odpowiada, a ta osoba może sobie wymysleć dla wlasnej
        wygody np. 3 albo 5 cm, albo że znieczulenie nie będzie stosowane, gdy
        rozwarcie bedzie 9 cm. Ważniejsze jest jednak to, że znieczulenie nie
        wstrzymuje akcji porodowej. Gdy mama jest za wąska a dzieciak spasiony, to po
        prostu nie wyjdzie dołem. Znieczulenie przyspiesza porody których koordynacja
        była zaburzona na skutek bólu. Czyli zdecydowaną ich większosć smile
        "ja musiała bardzo długo ii cierpieć aż wymagane 3 cm będą (były tylko dzięki
        położnej która przyspieszyła to masowaniem szyjki - niestety bardzo bolesne
        ale bez tego męczyłabym się jeszcze chyba następnych kilka
        godzin)
        oto przykład, jak nieprawidłowe zachowanie może zostać dobrze ocenione.
        "jeśli masz swoją położną to powinna o to zadbać żeby dali ci znieczulenie na
        szycie" - znieczulenie prowadzi anestezjolog a nie położna z czyjąś pomocą.
        Dariusz Jędrasiak
    • darekjedrasiak Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 27.09.04, 23:43
      1. Po znieczuleniu nie ma potrzeby leżeć, skoro w czasie porodu (zwłaszcza
      pierwszego okresu) można chodzić. Nawet jesli dojdzie do przebicia opony
      twardej igłą do znieczulenia zewnątrzoponowego, to i tak prawidłowym leczeniem
      nie jest leżenie i płynoterapia, ale tak zwana łata z krwi. 2. Bóle kręgosłupa
      występują o prawie połowy kobiet w ciąży. 3. Wprowadzenie cewnika do
      przestrzeni zewnątrzoponowej nie powinno boleć. 4. Zalety znieczulenia są dwie -
      najważniejsza to zapewnienie prawidłowego dostarczania tlenu do macicy - jak
      bys nazwała stan w którym oddychasz powietrzem, gdzie jest o 25 % tlenu mniej
      niż być powinno ? A jak taki, gdy tego tlenu jest tylko połowa ? A takie z
      grubsza są skutki bólu dla dziecka. Druga zaleta to taka, że rodząca ma siłe do
      pracy. Ile razy trzeba im pomagać, bo nie mają sił ? Więc gdyby te siły miały,
      to możnaby uniknąć wielu interwencji. 5. Nie ma żadnego merytorycznego powodu,
      dla którego znieczulenie można rozpoczynać przy rozwarciu 5 cm. Ani też
      żadnego, który by nie pozwalał znieczulać kobiety przy pełnym rozwarciu. I
      ostatnie - 5 cm to niewiele w porównaniu do pozostałych 5 cm. Dariusz
      Jędrasiak anestezjolog (znieczulonych około 500 kobiet do porodu)
      • _diabolique_ Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 28.09.04, 11:58
        Serdeczne dzieki za bardzo wyczerpujace odpowiedzi na pytania ktore pojawily
        sie w tym watku. Teraz pozostaje mi juz tylko znalezienie anestezjologa ktory
        mnie znieczuli profesjonalnie bo niestety w moim szpitalu na oddziale gin-poloz
        nie ma anstezjologa (sic! bo to jeden z wiekszych szpitali) a zarowno ginekolog
        jak i polozna uwazaja zzo za cos nienajlepszego...sad

        Ja natomiast jestem przekonana, ze znieczulenie to to czego mi trzebasmile)
        • atlantis75 Pytanie :) 28.09.04, 13:54
          _diabolique_ napisała:
          >a zarowno ginekolog jak i polozna uwazaja zzo za cos nienajlepszego...sad

          Ale dlaczego tak jest??? Dlaczego położne i niektórzy ginekolodzy uważają, że
          znieczulenie zzo jest nienajlepsze? Spotkałam sie właśnie z taką opinią w
          szpitalu, w którym zamierzałam rodzić. Na moje pytanie o zzo położna
          powiedziała: "prosze się nie nastawiać. Są piłki i worki sako". Czy to była
          profesjonalna odpowiedż osoby, która miała pomóc mi podczas porodu? Chyba
          rozsądnie przygotowac się na każdą ewentualność. Położna powiedziała mi
          także: "u nas na porodówce zzo bierze co 30 kobieta". I to miał być argument w
          dyskusji, która miała mnie zniechęcić do zzo! Kiedy drążyłam temat i uparcie
          twierdziłam, że chciałabym być zabezpieczona w razie bólu, który zakłócałby
          prawidłowy przebieg porodu powiedziała: "no to zzo, ale tylko na jakiś czas,
          broń boże na fazę parcia, bo to bardzo wydłuża poród".
          Skąd taka różnica między anestezjologami a położnymi?
          Może pan Darek ma jakąś opinie w tym temacie.

          Pozdrawiam. Atlantis w 34 tc

          • _diabolique_ Re: Pytanie :) 28.09.04, 14:02
            Ja, analizujac rozmowe z lekarka i polozna, uwazam ze ich opinie wynikaja z
            czystego wygodnictwa. Nie plącze im sie pod nogami kolejna osoba, nie musza sie
            martwic znieczuleniem, czy jest wsjo ok, czy dobrze postepuje akcja porodowa
            (polozna mi powiedziala na przyklad ze nie bede czuc skurczy, co jest raczej
            bzdura). Zreszta to chyba oczywiste ze najwazniejsza jest dla nich ich wygoda a
            nie pacjenteksad
            To troche smutne przyznam. Dodam tylko ze lekarka jest znajoma rodziny, od
            zawsze do niej chodze i zdziwilo mnie to ze wlasciwie sama musialam
            zaproponowac zzo bo ona nic nie mowila... Jak zaproponowalam to sie skrzywila.
            Ale najbardziej mnie martwi to ze na oddziale nie ma anstezjologa, ze musi byc
            sprowadzony i ze jesli pani doktor go nie zalatwi (a przeciez jej nie zalezy)
            to ja bede miec problem bo jakos nie wyobrazam sobie przyjscia z wlasnym
            anstezjologiem pod pacha bo przeciez nikt nie wpusci obcego lekarza do
            szpitala... Chyba...
            Dom wariatow, a to juz tuz tuzsad((
            • atlantis75 Re: Pytanie :) 28.09.04, 14:15
              _diabolique_ napisała:
              > Ale najbardziej mnie martwi to ze na oddziale nie ma anstezjologa, ze musi
              byc
              > sprowadzony i ze jesli pani doktor go nie zalatwi (a przeciez jej nie zalezy)
              > to ja bede miec problem bo jakos nie wyobrazam sobie przyjscia z wlasnym
              > anstezjologiem pod pacha bo przeciez nikt nie wpusci obcego lekarza do
              > szpitala... Chyba...

              Wiesz, rzeczywiście to szczyty, żeby nie było anestezjologa na oddziale! No,
              ale takie są realia naszej służby zdrowia uncertain Może sama się z nim skontaktuj,
              ale nie przez połozne, tylko idż na jego dyżur i porozmawiaj. Może się
              dogadacie? A jak nie to bierz sobie prywatnego. Nie daj się omotać machinie,
              która ma za zadanie zniechęcić, nastarszyc i zmęczyć tym wszystkim!
              • _diabolique_ Re: Pytanie :) 28.09.04, 14:18
                atlantis75 napisała:
                > Wiesz, rzeczywiście to szczyty, żeby nie było anestezjologa na oddziale! No,
                > ale takie są realia naszej służby zdrowia uncertain Może sama się z nim skontaktuj,
                > ale nie przez połozne, tylko idż na jego dyżur i porozmawiaj. Może się
                > dogadacie? A jak nie to bierz sobie prywatnego. Nie daj się omotać machinie,
                > która ma za zadanie zniechęcić, nastarszyc i zmęczyć tym wszystkim!


                Oddzial jest rzeczywiscie malutki, ale sama wybralam ten szpital...
                Anestezjolog jest na pewno na chirurgii, onkologii, i pewnie pieciu innych
                oddzialach, ale jak ma dyzur to stamtad nie wyjdzie na caly porod a przeciez
                musi przy mnie siedziec.
                Nastawilam sie na prywatne zalatwianie ale ciekawi mnie jak to wyglada z
                formalnego punktu widzenia... Ide do lekarki w piatek, wiec sie wszystkiego
                dowiem.
                I mam nadzieje ze wszystko pojdzie po mojej myslismile
              • malaika7 Re: Pytanie :) 28.09.04, 14:19
                No tak tak, ale żeby wpuścili prywatnego do Ciebie do porodu, to też trzeba
                zapewne zapłacić. Przecież to o to chodzi. Smutne.
                • _diabolique_ Re: Pytanie :) 28.09.04, 14:27
                  I tak trzeba zaplacic bo to dodatkowa usluga, licze sie z tym oczywiscie.
            • darekjedrasiak odpowiedź dla _diabolique_ 30.09.04, 08:32
              Prawidłowo wykonane znieczulenie kobiety rodzącej nie eliminuje odczuwania
              skurczów. I znów , razcej w takim szpitalu nie chciałbym rodzić. Nie oznacza
              to, że będziesz musiała skorzystać ze znieczulenia, ale gdyby taka konieczność
              była, to w nim jesteś pozbawiona rozsądnej alternatywy. Pzdr Darek Jędrasiak
          • darekjedrasiak Re: Pytanie :) 30.09.04, 08:24
            Sprawa jest tak prosta, że aż strach - położne , położnicy i anestezjolodzy
            czują w tym potencjalne pieniądze. Natomiast pacjentki, które to wszystko
            powinny mieć w ramach ubezpieczenia, są zmuszane do wyciągania oszczędności.
            Jeżeli pacjentka usklada 500 - 600 pln, to i tak będzie musiała dokonać wyboru -
            czy położnika zachęcić do większego zainteresowania czy położną, która będzie
            się nią opiekować bezpośrednio, czy anestezjologa, który potrafi uporać się z
            najpoważniejszym problemem. W ciąży jednak kobieta trafia najpierw do
            położnika, potem na sali porodowej do położnej a dopiero na samym końcu chce
            rozmawiać z anestezjologiem.I każdy chce tę kasę zgarnąć dla siebie. Pojęcia
            nie macie, jakie głupstwa potrafią opowiadać, żeby tylko kobieta nie
            zdecydowała się na znieczulenie. Nie wiem, jak z kobietami rozmawiają
            anestezjolodzy, ale z rozmów z nimi wynikało dla mnie, że ta informacja jest
            najrzetelniejsza.
        • darekjedrasiak Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 30.09.04, 08:15
          Gdyby chodzilo o mnie, nie zdecydowałbym się na taki szpital Pzdr Darek
          Jędrasiak
    • polarna77 Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 28.09.04, 09:51
      Ja też jestem przed pierwszym porodem, i nie będę ukrywać boję się bólu.
      Zastanawiam się nad zzo, ale jeżeli źle się wkłują?? Słyszałam o różnych typach
      paraliżu (nie tylko przejściowego) po nieudanym znieczuleniu. Jak to jest,
      oprócz tego, że wszyscy starają się mnie nastraszyć a już w szczególności
      znajome które nigdy nie rodziły a mają się za ekspertówwink)
      • swkrzemien Re: ZZO bylo, bylo, ale jeszcze pytania laika;)) 28.09.04, 13:28
        Tak się składa,że znieczuliłam już kilkanaście tysięcy rodzących i ani razu nie
        zdarzyło się porażenie nerwów.W literaturze z ostatnich lat też z czymś takim
        się spotkałam.Problem polega chyba na tym,że każda procedura medyczna niesie w
        sobie jakieś ryzyko i naszm zadaniem jest to ryzyko minimalizować lub
        eliminować.Kiedyś > 60 lat temu takie sytuacje były opisywane.Ale ...zmienił
        sie sprzęt,leki,jest nowa specjalność ( od ca 40 lat)anestezjologia i tym samym
        ryzyko praktycznie zostało wyeliminowane.A na marginesie -kobiety zawsze są
        zagrożone powikłaniami ciąży a mimo to świadomie decydujemy się na to
        ryzyko.Jest to kwestia wiedzy i wyboru.Pozdrawiam.
      • darekjedrasiak Odpowiedź dla polarnej 30.09.04, 08:46
        Ja też jestem przed pierwszym porodem, i nie będę ukrywać boję się bólu" Nie ma
        się co bać bólu wiedząc, że są skuteczne sposoby jegho zniesienia.
        Zastanawiam się nad zzo, ale jeżeli źle się wkłują?? Nie bardzo wiem, jak można
        się źle wkłuć. Można wkłuć się niedelikatnie (co jest wynikałoby z niedbalstwa
        znieczulającego o kobietę), ale źle - co dokładnie masz na
        myśli ? "Słyszałam o różnych typach paraliżu (nie tylko przejściowego) po
        nieudanym znieczuleniu". Czym innym jest nieudane znieczulenie a czym innym
        powiklanie po nim. Nieudane to takie w trakcie którego nie ma efektu
        przeciwbólowego. Oznacza to, że wykonane jest nieprawidłowo, ale nie od razu
        niebezpiecznie. Natomiast "powikłanie po znieczuleniu" to też osobna bajka i
        osobny temat. Pamiętajcie, że na przykład na kości krzyżowej od strony kanału
        rodnego jest kilka korzeni nerwowych. Dzieciak, który się tamtędy przeciska
        zwyczajnie je gniecie. Jeśli czas ten jest dostatecznie długi to wystąpią
        powikłania neurologiczne , ale nie dlatego, że kobieta była znieczulona, a
        dlatego że był uciskk nerwów. Pracuję już 18 lat, a nie widzialem
        pacjentki/pacjenta sparaliżowanego, a wierz mi, że takie newsy szybko się w
        środowisku roznoszą. O jakich typach paraliżów Ty slyszalaś ?

        "Jak to jest, oprócz tego, że wszyscy starają się mnie nastraszyć a już w
        szczególności znajome które nigdy nie rodziły a mają się za ekspertówwink)". No
        to jest temat na osobny wątek. Tak "na już" to wymieniłbym zwykłą głupotę jako
        przyczynę rozpowszechniania niesprawdzonych opinii i brak zaufania do białego
        personelu a zwłszcza lekarzy. Pzdr Darek Jędrasiak

        • malwes ZZO 30.09.04, 09:12
          Rodziłam 8m-cy temu na Karowej. Nie bolało ale myślałam, że może za paręnaście
          godzin nie będę taka twarda smile))) więc poprosiłam o zzo. Miałam 3cm rozwarcia,
          wody odeszły.
          Wkłucia prawie nie czułam - jednynie takie rozlewające ciepło. Lekarz dobrał
          dwakę odpowiednio do wagi ale ja mówiłam, że nie potrzebuję dużo...smile
          Jak skończyli mi zakładać zzo to się okazało, że nie ma 3cm tylko 10 smile)
          Nikt się tego nie spodziewał, znieczulenie działało przez całe dwa skurcze po
          których urodziłam Szymona. Jak bym wiedziała, że tak będzie to bym nie prosiła
          o zzo - doznieczulili mnie tylko do szycia i to było super.
          Nie musiałam leżeć po zzo - na poródówce obserwowano mnie 2h ale takie są
          zalecenia i nie mają nic wspólnego ze znieczuleniami. Nie miałam żadnych bólów
          głowy, kręgosłupa - nic.
          Pozdrawiam,
          Gosia
          • darekjedrasiak Re: ZZO 30.09.04, 09:19
            No bywa i tak, i jeśli zzo jest płatne, to powinno to być wcześniej
            uwzględnione przez wykonującego. Bywa i tak, że samo znieczulenie bardzo
            przyspiesza poród i rozwarcie robi się pełne w ciągu 1- 2 godzin. No, ale to
            już jego zaleta. Pamiętać należy, że czasem stopień rozwarcie jest
            nieprawidłowo oceniony. Pzdr Darek Jędrasiak
Pełna wersja