_diabolique_
28.09.04, 14:43
A propos watku o rodzeniu na polu skojarzylo sie czego nasluchalam sie przez
ostatnie 8 miesiecy...

Usmiecham sie bo tak wlasnie reagowalam na to. Chodzi mi oczywiscie o mase
idiotycznych zabobonow, jakimi raczyla mnie glownie moja tesciowa, osoba
swiatla i nowoczesna.
Na przyklad nie wolno mi bylo przechodzic po kablem (telefonicznym na
przyklad) bo dziecko sie owinie pepowina, nie wolno mi bylo kupowac nic dla
malej bo jak kupowalam w 7 miesiacu to uslyszalam ze w 7 sie urodzi (jestem w
9-tym i nadal jej nie ma

), prac ubranek nie bo cos tam, prasowac nie bo cos
tam. Ostatnio ubawila mnie do lez... Po mojej wizycie u poloznej i
opowiesciach o oddziale, uslyszalam ze mam NIE KRZYCZEC w czasie porodu bo...
dziecko bedzie nieszczesliwe i jakies tam jeszcze. Upadlam... Ona sie
powstrzymywala i mam patrzec jaki jej syn szczesliwy... Moja mama sie darla ,
ja jestem szczesliwa ale to juz nie pasuje do jej wizji

)