Do mam,które chcą karmić piersią.

29.09.04, 11:16
Witam,dziewczyny jak prawie każda z Was postanowiłam,że będę karmić
piersią.Wiadomo-czegokolwiek nie otworzysz to tam informacje -pokarm matki
jest niezastąpiony,szybciej wrócisz do poprzedniej wagi,itd.,same zalety.Więc
tak jak wspominałam,ja też chciałam.Po porodzie przynoszą mi małego do
karmienia,a tu klops.ja nie umiałam go przystawić,Kubuś płakał bo nie umiał
chwycić brodawki,głodny jak lew a nie idzie ,od płaczu cały spocony,ja z
nerwów w ryk,sąsiadka na drugim łóżku przewraca oczami,jej mąż wpatrzony jak
w obrazek w mój coraz bardziej nabrniały cyc,a pielęgniarki miały na wszystko
jedną odpowiedz:przystawiać!!!Prosiłam,pomóżcie mi bo nie umię,raz pomogły,
ale poinformowały mnie,że mają inne pacjentki.Doszło do tego ,że zaczęłam bać
się karmienia i w końcu podpisałam zgodę na dokarmianie dziecka
mieszanką.Ha,ale mój problem dopiero się zaczął,dostałam zatoru.Te
babki,które to przechodziły wiedzą jaki to ból!!!.Temperatura ze 41,piersi
rosną do rozmiaru XXL,twardnieją na kamień,nie można się dotknąć,a pokarm
trzeba odciągnąć!!!W końcu pielęgniarki się mną zainteresowały(i tak cały
czas po mnie jezdziły,że to moja wina, bo trzeba było przystawiać)
Okłady ,masaże(czytaj: ugniatanie,ściskanie),waciki do nosa nasączone
oksą,nic nie pomagało,w końcu lekarz kazał przynieść im laktator elektryczny
(który france chomikowały)i dopiero to mi pomogło.Kupiłam sobie też taki
laktator ,odciągałam i podawałam małemu,ale moja przygoda z karmieniem trwała
może 2 tygonie.Pokarm zanikł.Oj jaką się czułam wyrodną matką,że moje dziecko
nie ma tego co najlepsze.Teraz już mi powoli przechodzi.Dziewczyny,dlaczego o
tym piszę.Otóż,może się zdarzyć,że karmienie Wam będzie sprawiało trudność
(płaskie brodawki,nieumiejętność trzymania maluszka ,itp.)Domagajcie się by
Wam pielęgniarki to pokazały,jak Was będą zbywać ,idzcie za skargą do
lekarza,bo naprawdę zator boli potwornie i zamiast cieszyć się każdą chwilą z
maluszkiem, będziecie niepotrzebnie cierpiały.Ja teraz jestem mądrzejsza o to
przykre doświadczenie i drugi raz bym sobie na to nie pozwoliła(od razu
poleciałabym z tym do lekarza).Życze Wam udanego karmienia i dużo
pokarmu ,pozdrawiam ,Ola.
    • monia767 Re: Do mam,które chcą karmić piersią. 29.09.04, 11:24
      Dzieki za tego posta. Ja tez postanowilam, ze bede karmic piersia, ale choc
      przeczytalam juz mnostwo artykulow na ten temat, ciagle sie boje, ze nie bede
      potrafila lub mogla karmic. Boje sie, ze jesli bede zmuszona karmic butelka,
      nie zwalcze poczucia winy za bycie "gorsza matka".
      Bede pamietac, zeby w szpitalu dopominac sie pomocy od pielegniarek.

      Pozdrawiam,
      Monika & Agata (40tc.)
      • muminek1000 Do monia767 29.09.04, 11:57
        Witam Moniko,to fakt poczucie winy jest przeogromne.Z zazdrością patrzyłam na
        matki karmiące,wnerwiały mnie artykuły o karmieniu ,nawet na mieszance którą
        podaję małemu jest informacja-nic nie zastąpi mleka matki-pytania w przychodni
        jak dziecko jest karmione,głupie spojrzenia gdy odpowiadam- sztucznie ,itd.Ale
        Moniko nie nastawiaj się,że coś Ci nie wyjdzie .Próbuj,przystawiaj,kombinuj,ja
        może za szybko się poddałam i to był błąd,czasem myślę ,że poszłam na
        łatwiznę,podpisując zgodę na dokarmianie (ale co miałam robić,skoro
        pielęgniarki dawały synowi tylko glukozę).Zobaczysz będzie dobrze,tylko domagaj
        się pomocy w razie trudności.Może też tak być,że maluszek będzie strasznym
        żarłoczkiem i wiecznie będzie Ci wisiał przy piersi(czego Ci życzę)a Ty nie
        będziesz miała najmniejszego problemu od pierwszego karmienia.Ale gdyby coś nie
        wyszło nie obwiniaj się ,kiedy zobaczysz,że maluszek nawet na mieszance jest
        zdrowy jak rybka,minie Ci,ale na to też trzeba czasu.Zobaczysz będzie
        dobrze,tylko się nie stresuj bo to też ma duży wpływ na pokarm.Uszy do
        góry ,Pozdrawiam,Ola
    • isia_50 Re: Do mam,które chcą karmić piersią. 29.09.04, 11:43
      U mnie pomogły dwie potężne awantury pielęgniarkom.
      4 lata temu, Szpital Przyjazny Dzieciom, Szpital Wojew. Tychy, mała ssie, a ja
      mam nawał pokarmu 3 dnia. Idę do pielęgniarek co mam robić - karmić, ograniczyć
      picie (co okazało się wierutną bzurą) i ubrać ciasny biustonosz (też bzdura bo
      przez ten ucisk dostałam zatoru!!!). Po pierwszej awanturze, że może
      pielęgniarka przyszłaby i zobaczyła czy dobrze przystawiam dziecko, no i samą
      pierś, ruszyła jedna za mną na korytarz. Gdzieś zniknęła i przysła mi młodą
      pielęgniarkę z noworotków (niestety nie pamiętam jej nazwiska). Szalenie miła
      dziewczyna, pomogła mi przystawić prawidłowo małą, ręcznie udrażniała co 10-15
      min. pierś ściągając nadmiar pokarmu w ręcznik i masując zatkany kanalik. Od
      razu było lepiej. Niestety wieczorem skończyła dyżur i... nikt przez 3 godziny
      do mnie nie zajrzał. Problem wrócił. Nadal miałam zator, nabrzmiałą pierś i
      wysoką temp. Ponoszłam ponownie do dyżurki. Panie ofuknęły mnie, że już jest
      noc (!!!) i rano na wizycie mogę zgłosić zastrzeżenia... Po kolejnej awanturze
      i postraszeniu, że natychmiast dzwonię do mojego lekarza (z-ca ordynatora w tym
      szpitalu) a była 00.30, pani z mimą urażonej księżniczki ruszyła za mną.
      Miałam ręczny laktator, ale wtedy nie był skuteczny, dopiero po kolejnych kilku
      godzinach masażu zatkanego kanalika problem się rozwiązał.
      Mnie udało się karmić naturalnie, ale myślę, że tylko dzięki walce o swoje
      prawa, dlatego nie miejcie żadnych wątpliwości, że warto powalczyć o swoje.
      • muminek1000 Do isia50. 29.09.04, 12:05
        Hej,Isiu ,ałć prawda,że zator boli?Isiu ,chyba pielęgniarki z naszego
        regionu ,to jakieś "ich wysokości"Ja rodziłam w Mikołowie na
        Waryńskiego.Pozdrawiam,Ola
Pełna wersja