someone11
30.09.04, 11:02
Byłam wczoraj u dr Celinskiej, po raz pierwszy zreszta.
Dziewczyna, ktora byla przede mna nie miala o niej najlepszego zdania. Z
gabinetu wyszla zaplakana bo lekarka na nia nawrzeszczala.
Wchodze do gabinetu, pierwsze pytanie to "dlaczego Pani przyszla akurat do
tej przychodni?". Mysle sobie - co ja to obchodzi?
Powiedzialam, ze chce rodzic w tym szpitalu i dlatego chcialabym aby to
wlasnie tutejszy lekarz mnie prowadzil.
Spytala czy juz gdzies wczesniej prowadzilam ciaze, powiedzialam, ze
oczywiscie tak (20tc).
"No to niech Pani wroci do tamtego lekarza bo nie ma sensu go zmieniac"
Potem jeszcze kila nieprzyjemnych slow i wyszlam trzaskajac drzwiami.
Pani dr najwyrazniej sie spieszylo bo miala takze zastepstwo za kogos a ja
bylam ostatnia pacjentka.
Jest oschla, nieprzyjemna i w zyciu juz do niej nie poje.
A co ja to obchodzi, ze zmieniam lekarza? Moze tamtem byl zly, moze za drogi,
moze sie przeprowadzil itp.?