hanka13
27.10.04, 10:07
Witajcie,
jestem teraz w 39 tc, od poniedziałku przestałam zażywać "Fenoterol i
spółkę" - tyle że odstawiałam leki stopniowo (z 4 tabletek od poprzedniej
środy do 1 w niedzielę i poniedziałek). No i coś się zaczyna.... wczoraj
skurcze najpierw co godzinkę - 40 min, od popołudnia coraz częściej, a w
nocy - serie co 5 -7 -10 min, niektóre bolesne.... kiedy już zamierzałam
jechać do szpitala, -przerwa, i następny skurcz np. za pół godzinki. No i
tak minął mi upojny wieczór, noc i poranek...
Dodam, że nawet zażywając Fenoterol i tak miałam kiklanaście skurczy
dziennie, tyle że zwykle słabszych ...
Teraz więc zastanawiam się, czy te 'serie' oznaczają, że niedługo maszyna
ruszy? Jak było u Was? Czy po takich 'sensacjach' serio w najbliższym czasie
zaczął się Wam poród, czy wszystko się uspokoiło i urodziłyście później?
Zastanawiam się też, czy aby nie przegapię początku porodu (wiem że to brzmi
głupio

), bo nauczyłam się już trochę 'lekceważyć" te skurcze, żeby nie
zwariować przez całą ciążę....mam nadzieję, że będą zdecydowanie inne, niż te
skurcze przepowiadające (nawet te bolesne), które mam przez cały czas...
podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami

hanka