wiera29
03.11.04, 10:11
Witajcie, czytając wasze wypowiedzi, dochodzę do wniosku, że niestety nie mam
szczęścia do lekarzy. Podekscytowana popędziłam do gin w 4 tygodniu ciąży i
usłyszałam, ze jestem panikarą i takie pacjentki jak ja są po prostu
upierdliwe. Zmieniłam lekarza i zapisałam się na wizytę w 8 tygodniu,
przygotowałam sobie nurtujące mnie pytania a lekarz? Lekarz powiedział, ze
nic nie może powiedzieć i nie powie mi, ze na pewnio jestem w ciązy, póki nie
zobaczy serca na USG. Kiedy powiedziałam, ze nudności nie pozwalają mi
pracować, że jestem tym wyczerpana - usłyszałam, że nikt od tego nie umarł.
Nie zapytał jaki tryb życia prowadzę, nie zpytał o pracę, zlecił badania i
poprosił kolejną osobę. Jestem trochę przerażona, nie wiem co mam robić a
czego nie, czytam co wpadnie mi w ręce. A ja mam tyle pytań o dziecko, o
ciąże, o poród. Niestety w małych miastach nie ma dużego wyboru lekarzy