Rady dla mężczyzn (przed porodem)

04.11.04, 00:40
Tak tak a facet to tylko dodatek do świata w którym tylko kobiecy ból jest
istotny. To TY masz się pogodzić ze zmianą w twoim życiu, ty masz być
wyrozumiały i opiekuńczy, zrobić wszystko jak należy aby usłyszeć że
wszystkie twoje starania to NIC w porównaniu z tym jednym jedynym
doświadczeniem jak rodzenie dzieci! PRZEPRASZAM za swój szowinizm ale nawet
jeżeli chciałbym urodzić za swoją ukochaną (a zrobiłbym to jeżeli istniała by
taka opcja) i oszczędzićjej tym samym ten ogrom cierpień to NIE mogę tego
uczynić ponieważ matka Natura czy Bóg stworzył mnie męższczyzną z czego do
dziś otrząsnąć sie nie mogę. A nie mogę się otrząsnąć z takich powodów jak
te: nie jestem płcią piękną, do mojej osoby nie trzeba się zwracać z umiarem,
mnie nikt nie pyta jak cierpię i w d... każdy to ma, czuje się źle w roli
rozpłodnika-sługusa. A dziecko? Ono jest owszem i ważne ale nie na tyle aby
najdrobniejszy szczegół mojego życia był determinowany przez potomka. Równe
prawa dla wszystkich trzech stron uczestników stosunków domowych. A gdzie
porady o tym jak młoda matka powinna postępować ze swoim ukochanym podczas
tego aktu. Jej wolno wszystko od pierwszej randki do śmierci, która rozłacza.
Zdaje sobie sprawe, że komentarz ten jest z gruntu dziwny i bez sensu-ale
chcę zapewnić iż jestem normalnym facetem a nie sfrustrowanym maniakiem.
Chodzi mi tu tylko o fundamentalną zasadę że nic w tym i cierpienie nie jest
z zasady zarezerwowane dla kobiet! Piszcie proszę tak abym ja i wielu mi
podobnych nie odnosili wrażenia, że jedynym celem dla jakiego jesteśmy na tym
świecie to kajanie się przed płcią Afrodyty i swoim działaniem przepraszać za
to że mój praprapradziadek miał daleko gdzieś żeński trud życia. Nie moge się
pogodzić z faktem, że przyszło mi żyć w czasach gdy następuje zmiana ról w
relacji wasal-pan (sorry wasal-jego pani).Kobiety dyskryminowane? A dlaczego
np. koleś który chce być przy żonie podczas porodu jest wyrzucany po 2
godzinach z sali (tyle szpital mu daje na pobyt z małżonką).Extra nieprawdaż?
Jest 1.30 w nocy pisac mi sie juz nie chce tym bardziej że sam już nie wiem o
co mi chodzi...
    • padre78 Re: Rady dla mężczyzn (przed porodem) 22.12.04, 00:25
      Co do czekania podczas pierwszej fazy porodu bylbym duzo bardziej
      ostrozny,bylem swiadkiem tego jak po odejsciu wod,bez skurczow doszlo do
      wypadniecia pepowiny.gdyby przyszla mama zastosowala sie do tych rad to nie
      mialaby porodu tylko pogrzeb.owszem wypadniecie pepowiny zdarza sie rzadko,ale
      jakie to pocieszenie dla matki?
    • basiulka999 Re: Rady dla mężczyzn (przed porodem) 22.12.04, 11:16
      widzę że mamy na formum przestraszonego mężczyznę. nie rozumiem skad biorą się
      te nieszczęśliwe przemyślenia. moze po prostu- nie dorosłeś jeszcze do
      ojcostwa.
      ps. z tym rodzeniem za kobietę to było sucharskie :o(
    • eva78 Re: Rady dla mężczyzn (przed porodem) 22.12.04, 12:40
      Nie bardzo rozumiem jaki związek ma, jak piszesz:
      > kajanie się przed płcią Afrodyty,
      z uczestniczeniem z ukochanymi osobami w tak niezwykłym i trudnym dla nich momentem życia, jak poród. Idąc na poród nie idziesz nikogo adorować, jedynie wspierać. Tak samo jak kochająca Cię kobieta czy dziecko wspierałoby Cię swoją obecnoscią w przypadku, gdybyś leżał w szpitalu i cierpiał. Myślę, że gdy leżysz z gorączką w łóżku, to Twoja partnerka podaje Ci lekarstwo i parzy herbatkę i nie zastanawia się jak Ty powinieneś się w tym momencie zachowywać w stosunku do niej.
      "A gdzie
      > porady o tym jak młoda matka powinna postępować ze swoim ukochanym podczas
      > tego aktu."
      "A dziecko? Ono jest owszem i ważne ale nie na tyle aby
      > najdrobniejszy szczegół mojego życia był determinowany przez potomka."
      Nie musisz być przy każdej kupce, czy uśmiechu swojego dziecka, ale moment narodzin jest chyba jednak ważnym wydarzeniem. Jakie zajęcie, które ewentualnie mogłoby Twój cenny czas zająć, jest ważniejsze?
    • triss_merigold6 Re: Rady dla mężczyzn (przed porodem) 22.12.04, 13:31
      Najbardziej rozbawił mnie fragment z pretensjami "gdzie rady jak młoda matka
      powinna postępować podczas tego aktu z ukochanym" aktu czyli porodu jak
      rozumiem.
      Nijak walnięty egoisto. Poród to jest czas kobiety. Poród boli i to bardzo.
      Jeśli nie jesteś w stanie zapomnieć o sobie przez te parę-paręnaście godzin to
      lepiej nie towarzysz małżonce w szpitalu - załatw dobrą położną, znieczulenie
      itd. Ostatnią rzeczą o jakiej się myśli podczas porodu jest samopoczucie
      faceta. Jeśli nie potrafisz pomóc to przynajmniej nie przeszkadzaj.

      Aha, mój mąż był przy porodzie, wychodził kiedy tego chciałam czyli podczas
      wszelkich zabiegów (zzo) i drugiej fazy. Nie chciałam masowania, zagadywania
      itd. bo byłam skoncentrowana na tym co się ze mną dzieje. Gdyby wtedy oczekiwał
      uwagi dla siebie to chyba bym mu zrobiła poważną krzywdę.
    • xxara w obronie facetów 22.12.04, 14:49
      A ja wcale nie potepiam penissoo. Moze nawet wiem, o co mu chodzi... Mezczyzni
      nie sa tak przygotowani do roli rodzica jak kobiety *zabawy z wozeczkiem
      wiadomo o co chodzi, Gdy faceci dowiaduja sie o tym, ze beda ojcami, oczekuje
      sie od nich, ze zaczna skakac pod sufit z radosci. Tymczasem pojawiaja sie
      obawy o to, ze nie zdaza spelnic swoich marzen, że ktoś zabiera im świat, w
      którym czują się dobrze, mają pieniądze, samochody, czas na imprezki. Przecież
      to przyjemne życie. Ale do takich obaw lepiej się nie przyznawać. One zasługują
      na potępienie. Przez 8 miesięcy są świadkami zachodzących zmian bez możliwości
      uczestnictwa (to ona ma brzuch, to jej jest niedobrze, to jej puchną nogi to
      jej robią USG), a na koniec wypada być świadkiem totalnej "rzeźni" (jak to
      okreslil w zaufaniu jeden z mich przyjaciół), bo nie wypada odmówić żonie,
      przecież wypominałaby mu to do końca życia...
      Mnie i mojego męża "baby project" zbliżył bardzo, ale tylko dlatego, żę
      mieliśmy odwagę szczerze mówić o swoich obawach i się wspierać, a na
      pocieszenie spłukaliśmy się finansowo, żeby spełnić kilka banalnych
      materialnych marzeń, które dzidziuś mógłby nam "zabrać".
    • kluseczka74 Re: Rady dla mężczyzn (przed porodem) 22.12.04, 16:17
      Hej
      Wydaje mi się, że naprawdę nie wiesz o co Ci tak naprawdę chodzi.
      Rozumiem, że masz problem w odnalezienu się w nowej sytuacji i roli ale Twoja
      wypowiedź sprawia wrażenie totalnego bełkotu. Nie musisz uczestniczyć w
      porodzie i myślę, że jeśli dużo wcześniej powiesz o tym swoje pani nie będzie
      miała do Ciebie o to żalu. 9 miesięcy to długi czas aby się do nowej roli
      przygotować. Kobieta ma trochę łatwiej bo zmiany odczuwa od początku. Wszystko
      zależy jednak od Twojego nastawienia do swojej Pani i rodziny, która tworzysz.
      Myślę, że wiele radości może przynieść włąsny dom i rodzina choć nie zawsze
      wszystko układa się różowo. Chyba, że jesteś totalnym egoistą i tak naprawdę
      obchodzi Cię tylko Twój własny tyłek a reszta ( Twoja kobieta, dziecko, dom)
      jest nie istotna. Na pytanie jak jest naprawdę i jaki jesteś odpowiedz sobie
      sam.
Pełna wersja