stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóżcie

11.11.04, 14:08
Pisze bo jestem juz tak zalamana,ze nie wiem juz co ze sobą zrobić
Mialam cudownego chłopaka,poznalismy sie ponad rok temu..Typowa miłosc od
pierwszego wejrzenia..zasypywał mnie słowami uczucia,zreszta i jego czyny o
tym świadczyly.W wakacje okazało sie ze jestem w ciazy,ucieszylismy sie,w
koncu i tak mieliśmy byc zawsze razem.
9 pazdziernika ślub cywilny..wszystko przeszło romantycznie i zakonczone
zostało krociutko podrozą podślubną w gory.
Potem sie zaczęło,urzadzamy mieszkanie, dlatego do tej pory kazdy z nas
mieszka osobno.Ale kłótnie o kolory ścian,o remont..po prostu o
głupoty.Jednak oboje nie mamy łatwych charakterów..
To co sie zdarzyło ostatnio,jest juz ponad moje siły, jestem wyczerpana
psychicznie i fizycznie.
Ostatnio po jakiejs dłuzej kłótni i niedomówieniach, przyjechał do mnie i
powiedział ze juz nie potrafi na mnie patrzeć jak poprzednio..ze juz mnie tak
nie kocha..a moze nie kocha wcale.
Runąl mi cały świat..za chwile miała byc przeprowadzka..On tak cieszył sie na
dziecko..Nie moge nawet opisac co wtedy czułam i co czuje do tej pory
Jak jego miłosc mogla tak szybko wygasnąć..w miesiąc po naszym ślubie i
jeszcze tydzien potem deklarował ze bardzo mnie kocha..Jak ..
Ja nie potrafie być teraz sama..nadal jednak go kocham..nie wyobrażam sobie
przejscia tej ciaży bez niego..Wiem ze psychicznie nie dam rady..
Teraz juz nie mam nawet łez,nie potrafie jesc bo wszystko zwracam,mam
drgawki,nie potrafie sie pozbierać..i tak bardzo sie boje ze odbije sie to na
maleństwie..
Po tym co powiedział, potem to odkręcił..tzn powiedział ze jeszcze bedziemy
szczesliwi.Ale nie usłyszałam ze mnie kocha, teraz jest ze mną chyba tylko ze
wzgledu na moje zdrowie i dziecka..
A ja..nadal nie wiem jak z tego wyjsc..Jesli z nim bede..sam jego widok
sprawia ze wszystko mi sie przypomnina,jego słowa ze mnie nie kocha tak
bardzo mnie ranią ..ze oddałabym wszystko aby skonczyc ten koszmar..Zyje
teraz tylko ze wzgledu na maleństwo
Jesli za tydzien znowu powie ze jednak nie da rady tak dalej ze mna byc bo
juz mnie nie kocha...a jesli ja juz nie dam rady bo ciagle bedzie nade mna ta
sytauacja ..
Nie moge zrozumiec dlaczego tak nagle przestał mnie kochać..I nie moge
zrozumiec jak w stanie był mnie tak zranic, w miesiac po małżenstwie i kiedy
jestem w czwartym miesiacu noszac jego dziecko..


przepraszam ze tyle napisałam,musialam to z siebie wylac..Jesli przyjdzie wam
jakas dygresja na ten temat,przeczytam..
    • mamamon Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 11.11.04, 14:23
      Ja mysle, ze moze sprobuj innym okiem na wszystko spojrzec. To jest bardzo
      trudny czas dla Was obojga: dziecko w drodze, przeprowadzka, zycie na wlasny
      rachunek, ogromna odpowiedzialnosc i nieprawdopodobna zmiana. Twoj chlopak
      prawdopodobnie nie radzi sobie z emocjami i strachem, ktore odczuwa. Ja jestem
      przekonana, ze nadal bardzo Cie kocha, tylko po prostu bardzo sie boi o
      przyszlosc i niepotrzebnie wyzywa sie na Tobie. Nie mysl o tym, co Ci
      powiedzial, skoro wszystko odwolaj. Uznaj, ze zachowal sie w sposob
      szczeniacki, bo inaczej nie umie sobie poradzic. Wszystko sie ulozy!
      m
    • majalatkowska Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 11.11.04, 14:29
      Nie zamartwiaj sie,najwazniejsza jestes teraz Ty i Twoje malenstwo! Co do
      Twojego meza, mam w sumie tez pozytywne mysli - wszystko ostatnio wydarzylo sie
      w Waszym zyciu bardzo szybko - jestesscie dopiero rok razem, teraz ciaza, slub,
      wspolne mieszkanie - mezczyzni znosza takie zmiany o wiele ciezej niz my, poza
      tym moga odczuc nagle ciezar odpowiedzialnosci, jaki spada na nich i wtedy ich
      emocje moga ich poniesc troche za daleko... o wiele dalej i w innym kierunku
      niz zmierzaja ich prawdziwe uczucia. Sama jestem w 15tc, a z moim chlopakiem,
      ojcem mojego malenstwa jestem w zasadzie mniej wiecej tyle, ile trwa ciaza. Mam
      wiele obaw, choc na razie wszystko jest bardzo dobrze. Mysle, ze nawet jesli
      uslyszysz jeszcze slowa, ktore Cie zabola, nie musza one odzwierciedlac
      prawdziwych pragnien i uczuc Twojego meza. Moga za to odzwierciedlac strach
      przed nowa sytuacja w zyciu, ktory jest niezalezny od uczuc i uspokoi sie. Ile
      macie lat? Rozmawiajcie ze soba, duzo i spokojnie i napisz jak ukladaja Ci sie
      sprawy. Trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutko!

      ps. ja od momentu kiedy jestem w ciazy, mimo, ze naprawde czuje sie
      jednoczesnie bardzo zakochana w moim chlopaku, mam tez taie uczucie wewnatrz,
      ze nic sie nie liczy teraz tylko moje malenstwo - to znaczy, to taka sila
      gdzies w srodku, ze tak czy siak dam sobie rade, cokolwiek sie nie wydarzy. Nie
      mam pojecia skad to sie bierze, czasem mysle, ze moze jednak nie kocham tak,
      jak mi sie wydaje. Z drugiej strony slyszalam, ze to uczucie jest typowe dla
      stanu ciazy i nie ma zwiazku ze stanem uczuc. W kazdym razie i takiej sily Ci
      bardzo zycze!
      • qndels Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 12.11.04, 15:50
        Ja czuje to samo. To bardzo dziwna wewnetrzna sila, dzieki ktorej czuje, ze ze
        wszytskim sobie poradze- nawet sama.Zaskakuje mnie to i cieszy.
        Amelia, oczywiscie, ze latwiej jest przechodzic przez problemy wspolnie, ale
        czasem tak jest, ze musisz sobie radzic sama. Nie uzalezniej swojego dobrego
        samopoczucia i spokoju od kaprysow meza (kocha nie kocha). Ty jestes wazniejsza
        niz on. Mysl o tym.
    • violka30 Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 11.11.04, 14:32
      bardzo chcialabym pocieszyc cie, ale jedyne co przychodzi mi do glowy to
      zrzucenie wszystkiego na stres jaki rodzi ta saytuacja: nie mieszkaliscie ze
      soba przed slubem, a wiec praktycznie sie nie znacie; stres dla mezczyzny, na
      ktorego spada ogrom odpowiedzialnosci;
      wierze, ze to minie, i ze nie "odkrecal" swoich slow tylko ze wzgledu na
      dziecko, sama wiem ile gorzkich slow w czasie klotni moze pasc i jak bardzo
      pozniej tego zalujemy;

      nie zostawaj teraz sama, mam nadzieje, ze masz kogos z kim moglabys
      porozmawiac, pojsc do kina, czy po prostu pomilczec

      pozdrawiam cie cieplo
    • iwka901 Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 11.11.04, 14:35
      Witaj,
      Bardzo chciałabym Cię pocieszyć, bo Tobie naprawdę nie wolno się denerwować i
      stresować(wiem, że łatwo napisać). Twój mąż prawdopodobnie przeżywa Twój
      odmienny stan, nie potrafi może znaleźć się w nowej sytuacji i roli, zdał sobie
      sprawę z odpowiedziałności i w chwili obecnej jest pełen obaw.
      Wydaje mi się, że nie wszystko stracone, zresztą w czasie kłótni człowiek
      wypowiada wiele krzywdzących słów, których potem żałuje. Nie sądzę, że przestał
      Cię kochać i pragnąć dziecka, po prostu targają nim różne odczucia- czasem
      sprzeczne.
      Wiem, że to trudne, ale staraj się nie ulegać negatywnym emocjom, nie analizuj
      słów, któe Cię zraniły, dajcie sobie czas.
      Wszystko się ułoży, zobaczysz. smile
      • amelia792 W ODPOWIEDZI 11.11.04, 14:57
        Echh..bardzo Wam dziekuje za te ciepłe słowa i za pocieszenie..to dla mnie
        ważne,szczególnie ze z boku czasem inaczej sie na to patrzy..czasem trzeżwiej.

        Wiem,moze macie racje,ta zmiana sytuacji to wszystko nowe..moze go to
        przestraszyło.Dlatego bardzo nie chciałabym teraz sie rozchodzic skoro mozna to
        wszystko wyprostowac.
        Z drugiej strony zasze mówił do mnie "Kochanie" ale wtedy powiedział ze juz tak
        nie potrafi do mnie mówić i teraz słysze tylko Aniu..
        To boli,choc wiem ze moze sie czepam.
        Czekam na jakies jego slowa uczucia i czasem panicznie sie boje ze jeszcze raz
        sie ode mnie odwróci.
        Caly czas myśle o maleństwie i naprawde bardzo sie staram juz nie rozpamietywac
        ale to tak trudne..bardzo..
        • nupik Re: W ODPOWIEDZI 12.11.04, 07:56
          Amelio droga,
          czytam twoj post juz chyba trzeci raz i zdecydowalam sie napisac bo choc
          normalnie stronie od doradzania to tu musze ci powiedziec ze zgadzam sie z
          dzeiwczynami ktore pialy ze teraz to twoja dzidzia jest najwazniejsza. Sama
          jestem w 20 tc i zyje w dobrym zwiazku ,ale jest to zwiazek z mlodszym facetem,
          ma 25 lat, a ja mam 29 i jestem po rozwodzie - blad mlodosci, jakos sie z tego
          wyplatalam dzieki Bogu bo to byl totalny szczeniak i nie wyobrazalam sobie
          bycia matka jego dzieci, wiec ten zwiazek mimo slubu zakonczylam po niecalych 3
          latach (szok w rodzinie, nie musze ci pewnie mowic). Potem poznalam goscia , z
          ktorym jestem teraz, jest Francuzem ale to pewnie nie ma dla tej sprawy
          znaczenia, ma jak pisalam 25 lat od razu zdecydowalismy sie (po roku
          znajomosci) na dziecko ktore teraz plasa w moim brzuchu. Niestety moral z tego
          taki , ze niektorzy goscie pozostaja niedojrzali do konca zycia (np moj byly
          maz ma teraz panne 18 letnia i swietnie sie dogaduja), a inni sa dziwnie
          dojrzali jak na swoj cielecy wiek. Chce przez to powiedziec ze oczywiscie
          ozniez doradzam wstrzymanie sie z decyzjami i zaprowadzenie meza na usg (ma
          prawo do strachu i niepokoju, cale jego zycie sie zmieni niedlugo) ale jesli
          nie bedziesz czula wsparcia z jego strony, bedzie ci robil wyrzuty to pamietaj
          ze to dzidzius jest "na zawsze" a nie facet. musisz byc spokojna usmiechnieta
          mama dla swojego dziecka i to sie tak naprawde liczy.
          sciskam cie , pozdrawiam malenstwo
          ps a swoja droga jak czytam ze facet nie moze patrzec na swoja kobiete bo
          przytyla 23 kilo to mi sie slabo robi, Boze jakies dzieci same dookola
          chyba...chyba bym nie wytrzymala z takim. A zzareczam ze moze byc inaczej tylko
          trzeba miec odwage zmienic swoje zycie.
    • kuleczek Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 11.11.04, 19:03
      Jesteście oboje w trudnym okresie. Ciąża to zawsze nowość dla każdej z nas. A
      mężczyźni bardzo przeżywają nasz stan i mają ogromne poczucie odpowiedzialności
      i martwią się o przyszłość. Nasze dziecko było planowane i mimo to w pierwszych
      2 miesiacach jak okazało się, że musze leżeć murem w łóżku, on nie wytrzymywał
      psychicznie. Miałam wrażenie, że ucieka z domu, że mnie nie rozumie i nie
      wspiera. Dziwiło mnie jego zachowanie bo tak bardzo chciał tego dziecka. Ogrom
      problemów go przerósł. Oboje potrzebowaliśmy czasu na to by zaakceptować
      sytuację. A w kłótni pada wiele słów, które nie są prawdziwe. Potem się ich
      żałuje. Spróbuj powiedzieć mężowi, że go rozumiesz, że ma obawy. Pokaż mu, że
      jesteś silna wtedy on mniej się będzie bał. Wiem, że to trudne ale pomogło u
      mnie. Poza tym w ciąży mamy huśtawki emocjonalne, które często są powodem tego,
      że wymyślamy sobie problemy. Łapałam się czasem na tym. Moja dr. przepisała mi
      neospasminę na uspokojenie jak już nie mogłam znieść moich emocji i leżenia.
      Właśnie to moje emocje były najbardziej uciążliwe. Twój mąż prawdopodobnie myli
      zakochanie z miłością. Może minęło tylko pierwsze zauroczenie - jesteście ze
      sobą dość krótko- a ktoś mi kiedys powiedział, że miłość i małżeństwo to nie
      romantyczna rozmowa na balkonie tylko ciężka praca nad związkiem. On jeszcze
      dojrzeje. Teraz nie podejmuj żadnych ważnych decyzji bo hormony buzują i emocje
      walczą ze sobą. A one są złym doradcą. Mąż jak zostanie tatusiem to oszaleje na
      punkcie swojego dziecka a dla Ciebie będzie czuł oprócz miłości także ogromny
      szacunek. Unikaj też kłótni, tzn. sama nie zaczynaj drażliwych dla niego
      tematów. Twój spokój jest najważniejszy. Dr. mówiła mi, że jak mama się
      denerwuje w ciąży to potem dziecko jest nerwowe, nie śpi w nocy, płacze.Bardzo
      serdecznie Cię pozdrawiam i trzymaj się ciepło.Pa
    • kuleczek Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 11.11.04, 19:06
      Zapomniałam o jednym. Pójdźcie razem na usg-koniecznie. Wtedy faceci widząc
      swoje dziecko zaczynają "lepiej" się zachowywać i więcej rozumieć.
    • kuhelkowa Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 11.11.04, 20:04
      potrafie sobie wyobrazic co czujesz z tego co piszesz wydaje mi sie ze jestescie
      bardzo mlodzi( ja sama mam 24 lata moj mąż też)tak samo jak ty rok temu
      poznalismy sie zakochalismy ja zaszlam w ciaze potem byl slub, remont,
      przeprowadxka (teraz czekam na poród) niestety nie wszytko uklada sie jak w
      bajce, mlody facet nagle traci wolność moj maz moze tego nie wyartykułował ale
      też momenami czułam się strasznie samotna,cały czas sie tak czuje bylam chuda
      teraz mam na plusie 23 kilo i mój mąż nawet patrzec na mnie nie może nie mowi mi
      tego ale ja to czuje, esli twoj jest w podobnym wieku mysle ze to samo przezywa
      co moj, jego koledzy chodza podrywac laski a on musi siedziec z krowa w domu,
      zarabiac pieniadze, mysle ze twoj maz nie radzi sobie z nagle postawiona
      poprzeczką, poza tym jak bylam w czwartym miesiącu to wogóle do niego nie
      docierało ze jestem w ciąży!! może do twojego tez nie dociera, ma trudny
      charakter mówi co mu slina na jezyk przyniesie a potem tego zaluje ( a taka
      jestem) w kazdym razie glowa do góry ale nie daj się nie jestes sama poza tym
      mezczyzna jest głowa rodziny ale to kobieta jest szyja i kreci nią jak trzeba ,
      daj mu czas ale badz tez stanowcza to moja rada pamietaj jednak ze to tak
      naprawde poczatek ciazy i ze moze byc coraz trudniej wam obojgu a mezowi powiedz
      zeeby doróslwinktrzymaj się
      aga
      • nupik Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 12.11.04, 08:02
        Czesc kuhelkowa,
        pewnie to nie moja sprawa ale jestem w szoku po twoim poscie, jak to nie patrzy
        na ciebie bo utylas 23kilo? I ty o tym tak spokojnie? Zareczam cie ze to nie
        jest normalne, dziewczyny przestancie dawac sie tak traktowac, biedny mis sie
        przestraszyl i z kolegami lasek nie moze podrywac i jest nieszczesliwy? Ale sie
        wkurzylam na tego twojego faceta. Moj jest prawie 4 lata mlodszy ode mnie, ma
        25 lat i jest wspanialaym opiekunczym ojcem , kochankiem, partnerem i kim
        chcesz jeszcze. Pisze o tym bo ten zwiazek zaczal sie nidelugo po moim
        rozwodzie (blad mlodosci) z totalnym szczeniakiem (a byl w moim wieku), ktory
        choc jeszcze nie bylam w ciazy juz cierpial ze z kolegami na browar nie moze bo
        impreza rodzinna w domu. Sory ale ja ucieklam od takiego goscia bo on sie juz
        nigdy nie zmieni.
        Mam nadzieje ze nie masz mi za zle tego komentarza ale jakos tak tego nie
        rozumiem i sadze ze czekanie ze facet dorosnie i zmadrzeje jest bez sensu.
        pozdrawiam
        nupik
    • niewiadoma20 jakbym cie rozumiała... 12.11.04, 08:38
      witaj
      na poczatek napisze moze bardzo szablonowe "głowa do góry".
      Bardzo ci wspolczuje ..naprawde a tym bardziej dlatego ze sama jestem w
      podobnej sytuacji.
      Ja byłam z moim chlopakiem 1,5 roku, na wakacjach się rozstalismy, bo on
      stwierdzil ze męczy sie ze mna ze potrzebuje wiecej swobody i poszedl sobie
      poprostu... niedługo po tym zrobilam test i okazalo sie ze jestem w 6 tc ciąży..
      zadzwoniłam do niego powiedzialam mu o tym, jednak nie wrocil do mnie
      powiedzial tylko ze wszystko bedzie dobrze i nawet ial watpliwosci czy to aby
      napewno jego dziecko (!!!!)
      Gdy byłam w 3 miesiacu wszystko sie poprawiło, wrócił do mnie, zaczął o mnie
      dbać, spowrotem twierdził że mnie kocha i że chce żeby wszystko było w porządku.
      A teraz od prawie miesiąca jestem SAMIUTKA z moim malenstwem jestem teraz w 18
      tc, a on nie interesuje sie juz mną, powiedzial ze czas ze mna spedzony był
      zmarnowany i zebym nie dzwonila ani nie pisala smsów bo sobie zamierza zmienic
      nr komórki, a o dziecko zebym sie nie martwila napewno znjdzie sie ktos kto
      przygarnie mnie z dzieckiem...
      wyobrazasz sobie.. i od tej pory ani słowa...
      ostatnio miałam problemy z szyjką macicy i gin chcial mnie położyć na oddział,
      on sie nawet tym nie przejął, poprostu musze sobie radzic sama ...

      żyję tylko nadzieją że jak urodzę to moje życie odmieni sie ...
    • dominika8 Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 12.11.04, 09:05
      Amelio,
      strasznie mi przykro, ale moje przeczucia mowia, ze jeszcze bedzie miedzy Wami
      OK. Zobacz ile rzeczy sie zlorzylo naraz stresogennych ;ciaza, slub,
      przeprowadzka itd
      Co tu duzo mowic, sama w zyciu troche przeszlam, i z moich obserwacji wynika
      niestety, ze faceci to jakas odrebna rasa. Czasami reaguja ucieczka od
      problemow, myslac ze to cos zalatwi. Szkoda ze za soba zostawiaja kobiete sama,
      ktora nie ma wyjscia, nie ucieknie. Nie wiem, jak mozna potem sobie w oczy
      spojrzec.....Zwlaszcza w takim dla kobiety trudnym okresie, gdy potrzebuje,
      wlasnie teraz, wsparcia, czulosci i poczucia bezpieczenstwa...rece opadaja...
      Zgadzam sie, ze ciaza to trudny okres, nawet dla tych co ja planowali. My z
      mezem strasznie sie cieszymy, ale nie ma co ukrywac, ze moje hormony buzuja,
      mama wahania nastrojow straszne-raz sie smieje, zaraz placze, ale to nie powod
      zeby sie rozstawac. Dojrzaly facet powinien to zrozumiec, w razie czego pogadac
      z jakimis dzieciatymi kumplami, poczytac poradniki. Wtedy moze bedzie bardziej
      rozumial co sie dzieje z kobieta. A nie pakowac zabawki i przenosic sie na inne
      podworko!
      A jezeli nie zrozumie, to trudno, widac nie dorosl, skoro juz na poczatku
      zostawia Cie sama, to jak sie pozniej zachowa, gdy bedzie coraz trudniej?
      Wiadomo, z dzieckiem roznie bywa, to nie idylla-nieprzespane noce, choroby itd
      Malo to kobiet wychowuje same dzieci? Albo rozstaja sie z biologicznymi ojcami,
      a potem poznaja super facetow-nie tylko dla nich, ale godnie zastepujacych
      ojcow-takimi przykladami moge sypac jak z rekawa sposrod moich najblizszych
      kolezanek.
      W kazdym razie, teraz TY i DZIECKO jestescie najwazniejsi, i musisz mu to
      wyraznie powiedziec. Nie czas i miejsce na lzy i klotnie. Jak nie umie sie
      zachowac, tylko cie denerwuje, to niech idzie sobie precz i tyle. Moze Ci
      bedzie smutno na poczatku, ale po jakims czasie sie uspokoisz i wyciszysz, bo z
      tego co piszesz, to na razie jakas szarpanina. Moze na odleglosc zrozumie, co
      moze stracic swoim gowniarskim podejsciem. Sorki, moze jestem za bardzo
      restrykcyjna, ale dlaczego to my, kobiety, musimy byc dzielne, silne i
      odpowiedzialne, a oni maja prawo do rozterek i watpliwosci?
      trzymaj sie cieplo!
    • meggi76xo Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 12.11.04, 09:14
      Kochana powiem szczerze ze byc moze to nie jest nic takiego chodz szczerze
      przyznam iz tez bylabym przewrazliwiona bardzo na cos takiego.Zastanawia mnie
      ile macie lat?np Twoj maz? Bo tak , wlasciwie to przy takich drobnostkach
      powinien przemilczec a nie klocic sie z Toba , chocby dlatego iz jestes w
      ciazy.Jednakze kobiety w ciazy maja czasem takie nastroje ze ho ho... Ja
      swojego meza czesto wyprowadzam z rownowagi i tez puszczaja mu czasem
      nerwy.Fakt slowa ktore uslyszalas sa przykre ale niekoniecznie prawdziwe. Mogl
      dzialac pod wplywem emocji.Powinniscie umiec spokojnie rozmawiac i czasem jedna
      strona musi ustapic dla dobra sprawy a ktore z was to bedzie zalezy juz to od
      was.Jesli tak bardzo go kochasz sprobuj porozmawiac na powaznie z nim, powiedz
      o swoich odczuciach i obawach i podkresl ze jesli przestal cie juz kochac to
      zastanawiasz sie czy nie lepiej byloby gdybys zostala sama. Jesli mu na tobie
      zalezy ,takie slowa dadza mu duzo do myslenia. Ale nic nie rob glupiego tylko
      pogadaj , mowiac ze sie zastanawiasz bo tak cie to boli. Potem postaraj sie tak
      nie denerwowac , bo calkiem inaczej moze byc miedzy wami jak juz zamieszkacie
      razem . Wtedy naprawde jest inaczej i wielokrotnie lepiej. Dlatego na razie nie
      rozpaczaj ale przeczekaj zly okres.I unikajcie klotni. Pozdrawiam i powodzenia
    • amelia792 PODZIĘKOWANIA I JESZCZE "KILKA" SŁÓW..... 12.11.04, 13:17
      Przede wszystkim musze Wam wszystkim podziękować. Naprawde nie sądziłam ze
      przeczytam tyle odpowiedzi i tyle słów wsparcia,duzo mi to dało..naprawde.

      Pytalyście o nasz wiek. Ja mam 26 lat, on 28. On..nigdy nie dał mi odczuć że
      jest nieodpowiedzialny..przeciwnie zawsze imponowal mi realnym spojrzeniem na
      świat, umiejętnością znaleznienia sie w tej rzeczywistości i w tym realiach.
      To ja zawsze szukałam iskierek romantyzmu. Zawsze byłam przekonana i zapewniana
      o jego miłości przed ślubem i nawet po.Gruchnęło coś niedawno, choc on podczas
      tej "nieszczesnej" rozmowy stwierdził ze juz wczesniej ta milosc byla
      inna..Pozniej dodając ze juz nie moze na mnie patrzec tak jak poprzednio, że
      już mnie nie kocha..i ze juz w sobie tego nie odbuduje.

      Wiem, ze czytając te słowa zrozumiecie mnie..Nie potrafie teraz rano otworzyć
      oczu z uśmiechem na ustach,nie potrafie czegokolwiek jesc, wszystko
      zwracam..,mam ostre ostatnio bóle brzucha. I winie za to tez siebie, tak bardzo
      chciałabym nie przysparzac dziecku nerwów i rownoczesnie tak bardzo nie
      potrafie tych nerwow opanować..

      Teraz..on się stara, mam jego wsparcie, troske, pocałunki. Czasem jeszcze mówi
      do mnie Kochanie, chociaz wiem ze jesli by sie kontrolowal mówilby mi tylko po
      imieniu.
      Najgorsza jest dla mnie świadomośc ze sie zmusza, swiadomośc ze tak
      nieoczekiwanie moglo w nim zgsnąć uczucie do mnie. I co ..czy bedzie szukal
      miłości gdzie indziej, bedac ze mna tylko z obowiązku.
      Wiem..nie przeszlabym dalej tej ciaży sama, kusi mnie aby go zapytac o
      uczucia..Ale tak sie boje znowu do tego wracać..chyba wole płakać w samotności


      • agnieszkamr Re: PODZIĘKOWANIA I JESZCZE "KILKA" SŁÓW..... 12.11.04, 17:40
        Droga Amelio,
        Nie ma w przyrodzie czegoś takiego jak "bezkrwawa rewolucja", niezależnie od
        tego, co by na ten temat mówili politycysmile)). Spróbuj spojrzeć na swoją
        sytuację z boku: zamieszkałaś w dość nagły i niespodziewany sposób z mężczyzną
        swojego życia (a nie było to dyskretne przejście z pomieszkiwania pod tytułem
        zostawiam swoją szczoteczkę do zębów, potem koszulkę, zostaję na noc, potem na
        weekend, potem na trzy dni, aż wreszcie pojawiam się z walizką), wyszłaś za
        mąż - to jest jedno z najbardziej stresogennych wydarzeń w życiu, remontujesz
        mieszkanie i do tego jeszcze spodziewasz się dziecka, które postawi Wasz świat
        na głowie. Niektórzy na wykonanie wszystkich tych działań życiowych potrzebują
        parę lat, a Ty proszę, takie ekspresowe temposmile)) Na dodatek przeżywasz burzę
        hormonów, czujesz się paskudnie, jesteś zagubiona, nie wiesz, co się z Tobą
        dzieje i czy aby to, co się dzieje, jest normalne. Jeśli sądziłaś, że To
        mogłoby przejść bezboleśnie dla Twojego związku, to już wiesz, że się myliłaś.
        Twój mąż też jest w tym wszystkim nieco zagubiony, w jednej chwili z chłopaka
        został mężem, przyszłym ojcem, decydentem w sprawie koloru na ścianie i
        prawdopodobnie chłopcem do bicia (nie mówcie mi, że jesteśmy miłe i słodkie, bo
        sama wiem, jakie potrafimy być upierdliwe i nieznośne w stanie błogosławionym -
        częstokroć błogosławionym tylko z nazwy). Fakt, że powiedział Ci przykre słowa,
        ale wiesz co? Ludzie różnie reagują, niektórzy często mówią rzeczy, których
        potem żałują.
        Jeśli mogę dać Ci małą radę: nie rozpamiętuj, nie rozliczaj go z każdego
        spojrzenia, z każdego "kochanie" czy "nie-kochanie", złapcie trochę oddechu,
        postarajcie się wyjechać na kilka dni, zabierz go na USG, idźcie na jakąś
        romantyczną kolację, zapomnijcie na chwilę o tym, co było.
        Ciąża to naprawdę cięzki okres dla wszystkich, to rewolucja w każdej rodzinie.
        Wiesz co: ja mam 35 lat, cztero i pół-letnią córkę w domu, jestem osobą
        niezależną, pracuję, wykonuję wolny zawód, nieźle zarabiam, jestem zadowoloną z
        życia, podobno dojrzałą kobietą, mój mąż ma 40 lat, jest lekarzem, mamy
        urządzony dom, generalnie udane życie. Drugiego dziecka nie planowaliśmy, ciąża
        była dla nas zaskoczeniem, ale miłym zaskoczeniem. I wiesz co: jestem okropna,
        nieznośna, ciągle się zamartwiam, mój mąż to cierpliwie znosi, ale w sumie on w
        ogóle jest z tych cierpliwych. Mimo całej naszej mądrości, swiadomości itp. nie
        dajemy sobie rady z hormonami. Niby powinnaś wiedzieć, że Twoje nastroje i lęki
        są powodowane w dużej mierze hormonami, tylko co z tego, prawda?
        Myslę, że Wam się ułoży, po prostu przechodzicie trudny okres. Spróbujcie się
        troszkę zdystansować i znaleźć czas tylko dla Was, taka odskocznia powinna
        pomóc. Głowa do góry, jutro będzie lepiejsmile))
        Pozdrawiam serdecznie,
        Agnieszka, mama Marianny (4,5 roku) i Tadzia (19 tc)
    • blablatka Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 12.11.04, 15:12
      kłody pod nogi, strach, obawy, tysiace znaków zapytania...życie tego nie
      oszczędza..pamiętaj jednak, że po gorszych dniach nadejdą te piękne chwile dla
      których warto poczekać, zacisnąć zęby i po prostu trwać - dla siebie samej dla
      maleństwa i wreszcie dla męża. Wierzę, że to tylko chwilowe zawieszenie gdzieś
      pośród poplątanych myśli, wątpliwości. Czasem "lekkość istnienia jest cięższa
      od umierania" i każe nam zatrzymać się, zwątpić - nawet odsunąć od najbliższych
      osób, z pokorą spojrzeć za siebie.Życie jest piękne - nie patrz za siebie tylko
      biegnij do przodu...na przekór wszystkiemu co wydawało się złe.Kochaj!
    • pastoris1 Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 12.11.04, 16:07
      Witaj!
      Dziwne trochę patrzę na twój post jak by dotyczył mojej osoby. Miedzy mną a
      moim mężem również jest 2 lata różnicy a wiek można powiedzieć podobny jak u
      Ciebie. Poznaliśmy się półtora roku temu i jestem 24 tygodniu ciąży. Wiadomość
      spadła dosyć na nas nie oczekiwanie zwłaszcza że ja postanowiłam trochę zmienić
      swoje życie a i On jak na razie na to nie był przygotowany ze względów
      zawodowych. Na wieść o dziecku szarpały mną różne emocje od euforii po rozpacz.
      On w tym wszystkim zostawał spokojny. Nie można było przeczytać żadnego
      uczucia. Od razu wprowadził się do mnie i wzięliśmy ślub. Ślub stał się czymś
      takim jak następny krok, wszak byliśmy rodziną. Jesteśmy w czasie trwania
      remontu idzie wolno i mozolnie i tak naprawdę to mnie on najbardziej
      przeszkadza. Nie mogę się doczekać jego końca. Jestem więc ciągle pod wpływem
      stresu tej niekończącej się wokół nas prowizorki. Mam wrażenie że to Ja jestem
      dla niego nie dobra, to On widzi moje wątpliwości. Mój mąż jednak nigdy nie
      pozwolił mi odczuć iż w jakieś chwili jest mu ciężko, cieszy się na przyjście
      dziecka choć wie że nie będzie łatwo, jest przy mnie na każdych badaniach.
      Zresztą zawsze powtarzam iż nie ja jestem w ciąży ale my jesteśmy. Pozwalam mu
      uczestniczyć w tym wszystkim opowiadając o swoich odczuciach, czytając o
      rozwoju dziecka, odkrywać ciągłe zmiany zachodzące w moim organizmie. Odaje mu
      część swojej intymności a on to docenia i potrafi się cieszyć tym. Cieszy się
      słuchając bicia serca naszego maleństwa, czując ruchy, wyczuwając tą naszą mała
      cząstkę w moim brzuchu. Nigdy nie usłyszałam iż mnie już nie kocha, iż męczą
      moje zmiany nastroju i ciągłe mówienie iż czuje się zmęczona (stan chronicznego
      zmęczenia głównie się kojarzy z moją ciążą) że nie jestem dla niego atrakcyjna.
      Mówi iż pięknie mi w ciąży iż uwielbia patrzeć na mój brzuch. Często i
      namiętnie się kochamy mimo tego wszystkiego co dzieję się wokół nas. Myślę więc
      iż trzeba się podzielić tym wszystkim co niesie ze sobą okres ciąży aby
      mężczyzna również Ja poczuł wtedy i on ja lepiej przeżywa a tak nie wie co się
      z tobą dzieje. Co do zmiany wyglądu. Ja ważyłam jak się poznaliśmy 48 kg. I
      byłam eteryczną, wiotką dziewczyną o dziecinnych rysach twarzy jak romantyczna
      kochanka rodem z ballad i romansów. Na dzień dzisiejszy mam 10 kg do przodu i
      bynajmniej wiotka już nie jestem. Wiem iż właśnie takie dziewczyny są w jego
      typie ale nigdy nie widziałam aby spojrzał na inną jak tylko z wielką
      namiętnością na mnie. Pozdrawiam, i myślę iż twój parter musi się do Ciebie
      przyzwyczaić jeśli tak się nie stanie cóż może szkoda jego wysiłków.
    • dominika8 Glos mojego Meza-Sebastiana, do Amelli 12.11.04, 17:08
      Witaj,
      Jako facet chyba powinienem cos powiedziec. Moze Ci jakos pomoge. Na poczatek
      chce powiedziec ze zgadzam sie z moja zona w kwestii odpowiedzialnosci
      meszczyzn w okresie ciazy.
      Kiedys ktos stwierdzil, ze mezczyzna podczas porodu moze odczuwac bóle (napewno
      powiedzial to mezczyzna he he), jezeli moze tak byc, to co sie dzieje z facetem
      podczas 9 miesiecy oczekiwania na wysnione malenstwo?? Czy moze odczuwac
      niepokój? strach? rozterke? niepewnosc jutra?
      Jestem przyszlym ojcem, moja zona za dwa tygodnie rodzi. Te 8,5 miesiecy
      doswiadczenia pozwalaja mi na stwierdzenie, ze mezczyzna wszystkie wczesniej
      wymienione odczucia rowniez przezywa, tyle ze boi sie za zone i dziecko(Kobieta
      zapomina o sobie, martwi sie o dziecko). Do tego ma swiadomosc, ze musi byc
      oparciem dla kochanej Kobiety, nie moze jej denerwowac,musi chronic przed
      otoczeniem. Dla mnie osobiscie jest to walka wewnatrz mnie. Z jednej strony
      jest moj temperament (nie jestem osoba ktorej mozna wejsc naglowe) a z drugiej
      strony jest moja kochana zona wraz z malenstwem. Niestety ta druga strona w tym
      okresie daje sie okropnie we znaki i bardzo czesto stawia moj goracy
      temperament (nie jestem wlochem smile ) na bacznosc. Czasami nie wytrzymuje i
      wtedy jest awantura o glupote. Najwazniejsze jest to co nastepuje po
      ochlonieciu, jedna jak i druga strona powinna wybaczyc a nie isc w zaparte. Nie
      wazne kto zaczal, kto zawinil, nalezy sie mocno przytulic przeprosic goraco
      pocalowac i poprosic o ogromna cierpliwosc, poniewaz wazniejsze jest to aby
      przetrwac ten okres.

      My juz wiemy ze "OBOJE JESTESMY W CIAZY I OBOJE 29 LISTOPADA BEDZIEMY RODZIC"
      jak dojdziecie do takiego samego stwierdzenia to napewno bedzie wszystko ok.
      • mviks Re: Glos mojego Meza-Sebastiana, do Amelli 12.11.04, 18:13
        Jestes wspanialym facetem Sebastianie, gratuluje Wam obojgu i Malenstwu!
        J a i Mihkel bedziemy rodzic 2 grudnia, tez mi sie maz udal smile
        Magda 38tydz
    • mviks Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 12.11.04, 18:20
      Amelio,
      pamietaj Malenstwo na 1 miejscu, owec postaraj sie zrelaksowac i nie myslec o
      tym co bylo tylko o tym ze masz w sobie Malego czlowieka ktorey bardzo Cie
      potrzebuje.
      jestem pewna, ze twoj facet jak iwelu innych przezyl kryzys widzac Ciebie w
      ciazy. Wiesz co to dla niego za stres za 9 miesiecy bedzie ojcem. Wiem ze ty go
      bardzo potrzebujesz ale zastanow sie czy on Ciebie berdziej nie potrzebuje.
      Moze tez chce abys mu przedstawila swiat w rozowych kolorach po porodzie. Moze
      on ze strachu peplnil gafe przez ktora cierpisz i teraz staea sie to
      naprrrawic. Daj mu szanse!
      Zycze Wam powodzenia.
      Aha rozmawiaj z malenstwem i uspakajaj go ze Mamusia teraz ma dolek ale
      wszystko bedzie dobrze, ze bardzo je kochasz itd. Napewno pomoze to Tobie i
      Malenstwu.
      Magda
    • kornelcia75 Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 12.11.04, 21:36
      Amelio sytuacja na pewno nie jest przyjemna dla Ciebie.
      Piszesz ze rano nie mozesz obudzic się z usmiechem na ustach,MUSISZ!
      Musisz budzic sie z usmiechem bo nosisz w sobie zycie,ono czuje ze sie
      denerwujesz i stresujesz.Wy na pewno dojdziecie do porozumienia,ludzie czasem
      mówia cos w złosci a potem tego bardzo załują,wiem bo mam trudny charakter i
      nie wyparzony jezyk.Mysle ze Cie kocha,a przezywacie pierwszy kryzys,szkoda ze
      w czasie kiedy jestes w ciązy.Tak jak napisałam pogodzicie się.a po co
      dzidziusia stresowac.Wez sie w garsc.Trzymam kciuki i mam nadzieje ze za
      chwilke będziesz z usmiechem budziła sie na ustach obok meza i głasła swój
      brzuszek.
      zycze Ci tego Kornelcia i 8 tyg Maks
    • amelia792 I JESZCZE SŁÓW KILKA.... 12.11.04, 21:48
      Na początku ponownie się powtorze, jak i przy poprzedniej mojej wypowiedzi, ale
      naprawde
      • amelia792 Re: I JESZCZE SŁÓW KILKA.... 12.11.04, 21:59
        NAPRAWDE BARDZO DZIEKUJE WAM za te ciepłe i mądre słowa. Osobno dziekuje
        rowniez ze głos w tym zabrał również meżczyzna.

        BArdzo chciałabym abyście mieli racje, sama zresztą próbuje go tłumaczyć
        strachem i tym wszystkim o czym wspomniałyście. Jednak uwierzcie, nie jest to
        łatwe. Słowa "nie kocham", " nie patrze na Ciebie jak dawniej" powodują w moim
        sercu okropny ból..ból i mnóstwo pytań..Oczywiście, ze będe sie starać, bede
        dla dobra nas, dla dobra dziecka. Teraz jest to świeże i dlatego najtrudniej mi
        to wszystko poukladać.
        Najbardziej chciałabym wyzbyć sie lęku..lęku ze znowu za kilka dni..a moze
        miesięcy powie ze nie potrafi..ze tyle czasu sie zmuszał dla dobra rodziny..ale
        nie potrafi..
        Postaram sie być dobrej myśli..

        Jeszcze raz gorąco dziękuje Wam za wypowiedzismile))
        • moniko25 Re: I JESZCZE SŁÓW KILKA.... 12.11.04, 23:10
          proszę nie przejmuj się czasami tak bywa tak naprawdę ON Ciebie bardzo kocha
          tylko się przeraził tego co go naprawdę czeka że ma już obąwiązki, postaw się w
          jego sytuacji, skończyło się życie tylko dla siebie, bedzie ojcem ma dom
          RODZINĘ czy on temu podoła ON SIĘ BOIIIIIII a mężczyznom trzeba trochę czasu
          uwierz mi karzdy bez WYJĄTKU wkońcu staje się mężczyznąsmileTATĄ jak tylko
          zobaczy większy brzuszek a jak dziecko będzie się ruszało to zobaczysz będzie
          Ciebie nosił na rękach, a to con zrobił to typowa zagrywka faceta który się boi
          a ja wiem coś na ten temat z obserwacji i teori A ty się nie boisz czy
          sprostasz zadaniu czy będziesz dobrą mamą czy sobie poradzisz i płaczesz jak to
          będzie po co to ci było ja tak miałamsmilechoć planowaliśmy dziecko no i mam jest
          wspaniale Zobaczysz warto żyć dla tych chwil
          Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko
    • ikw1 Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 13.11.04, 01:19
      nie chce faceta tłumaczyć bo sama raczejnaleze do feministek ale :
      mieszkałam z facetem 2 lata przed ślubem - było super
      2 miesiące po ślubie byłam pewna ze dłuzej nie wytrzymam i sie rozwiodę
      potem sie jakos dogadalismy i bylo znowu ok
      jak zmienialismy mieszkanie to byłam 100% pewna ze klucze do nowego mieszkania
      to klucze do trumny naszego małżeństwa wyniosłam sie do drugiego pokoju itp.
      nadal jestesmy razem i b.sie kochamy ale nie jest to łatwa miłość
      i najwazniejsze ze jak cos w zwiazku nawala toNIGDY nie jest to wina jednej
      strony...
      a najprawdopodobniej na wasze stresy małżensko-przeprowadzkowe nalożyły sie
      Twoje wariujące ciązowe hormony więc postaraj się wziac w garsc nie tylko dla
      ratowania waszego małzenstwa ale i dla dzidziusia
      bede trzymac kciuki
      iza
    • amelia792 ...echhh.. 13.11.04, 11:01
      ..nie potrafie..choć tak bardzo chciałabym, to nie porafie opanować nerwów,
      lęku i bólu..
      ..W moim pokoju prezenty ślubne..karty z życzeniami..kartony spakowanych do
      przeprowadzki rzeczy..A ja co chwile boje sie, ze to wszystko definitywnie
      runie, ze ja juz nie bede miała siły, ze on powie ze nie potrafi..
      ..Ten lęk mnie zabija..stopniowo, ale niestety bardzo skutecznie..
      • psacia Re: ...echhh.. 18.11.04, 15:46
        a moze po prostu tak jak my wszystkie czasem za duzo oczekujesz, mamy takie
        glupie wyobrazenia ze bedzie super i wszyscy sie zajma nami. czesto nas dopada
        zdenerwowanie a co dopiero chlopa ktory nie wiem co nam sie w glowie dzieje -
        mysle ze powinnas dac mu dojsc do siebie i nie naciskac a wszystko sie ulozy
    • pelea Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 18.11.04, 16:12
      strasznie mi sie smutno zrobilo jak przeczytalam ten post sad
      co ja jeszcze moge tu dodac? przede wszystkim zycze Ci z calego serca, zeby Wam
      sie ulozylo, zebys pozbyla sie watpliwosci i stresu. pamietaj, ze najwazniejsza
      jest ta mala istotka ktora mieszka w Twoim brzuchu. poza tym ja tez wiem co
      znaczy plakac przez faceta i jak to jest zostac zraniona, wiec potrafie Cie
      zrozumiec. bedzie dobrze, musi byc, ja w kazdym razie wierze, ze Wam sie uda, a
      on po prostu przerazil sie w pewnym momencie, pewnie tez przezywa to na swoj
      sposob.
      trzymaj sie kochana!
      • amelia792 No coż...jeszcze klika slow 18.11.04, 18:40
        No będe ukrywać że jest mi nadal bardzo ciężko. Szczegolnie, ze faktycznie
        doszłam do wniosku że nie ma co rozgrzebywac tego ponownie. Ale z drugiej
        strony tyle mi sie przez to w głowie zrodziło pytań..wątpliwości, ze jak tylko
        się spotykamy tak bardzo chcialabym zapytać...Jednak zdaje sobie z tego sprawe,
        że i jego odpowiedzi nie będą dla mnie pocieszeniem..

        Staram się trzymać, dziękuje Wam za pamięć i troske.

        Pozdrawiam cieplutkosmile
        • aguska25 Re: No coż...jeszcze klika slow 18.11.04, 21:03
          Droga Amelio!!!! Głowa do gory!! wierz mi swietnie Cie rozumiem !!! Przeszlam
          przez ten emocjonalny koszmar. Najpierw wszystko pieknie a potem czar prysl!!!
          tysiace watpliwosci i uczucie ze swiat sie zawalil!!! Nawet nie wiesz ile razy
          ssadzilam , ze juz nie ma szans na poprawe , ze juz nie ulozy sie , ze za duzo
          zostalo powiedziane ! Nieprawda , czas pokazal , ze wszystko sie zmienilo!!!!!!
          Rozpoczynanie nowego zycia nie jest latwe!!! jest to najtrudniejsze z zyciowych
          wyzwan- pomysl , wychowujemy sie w jednym domu z rodzicami , rodzenstwem i jak
          czesto nie umiemy sie dogadac?! A co dopiero z kims kto byl wychowany wedlug
          innego systemu wartosci??? Najtrudniejsze w zyciu to nauczyc sie dzielic
          wspolne zycie z drugim czlowiekeim zupelnie innym od nas , On tez ma swoje
          pragnienia i musimy nauczyc sie KOMPROMISOW- jesli ludzie sie kochaja to z
          reguly udaje im sie sprostac temu zycioemu wyzwaniu !!! A wiec glowa do
          gory !!!!!!! pa,ietaj , ze faceci sa inni niz kobiety i nie zawsze powiedza to
          czego oczekujemy , nie sa tacy wrazliwi , nie zawsze potrafia okazac uczucie w
          sposob , ktorego oczekujemy , ale to wcale nie oznacza , ze na snie kochaja ,
          czetsto kochaja nas mocniej niz my kochamy ich !!!!!!!1 Wiem , ze masz pewnie
          teraz tysiace mysli i wiekszosc pewnie negatywnych , to normalne , daj sobie
          czasu troche, niech zale i smutki odejda i popatrzysz na wszystko z innej
          perspektywy , napewno wszystko sie ulozy !!!!!1 Badz pozytywnej mysli wszystko
          bedzie ok - nie poddawajcie sie -pamietajcie oboje , ze milosc to
          najtrudniejsze z zyciowych zadan !!!!!!! Nie latwo jest kochac i byc kochanym !!
          1 Ale jesli tylko ludzie sie kochaja to sa w stanie pomimu zlych chwil
          przezyciezayc wszystko i cigle byc razem !!!!!! Trudne sytuacje tylko umacnija
          zwiazek , doceniamy druga strone !!!1 POzdrawiam trzymaj sie !!!!!
    • ania28.1 Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 19.11.04, 10:29
      głowa do góry, taraz masz dla kogo żyć...ja tez jestem sama- nawet nie mam meza
      tylko faceta ktory poczuwa sie do odpowiedzialnosci ale mnie nie kocha.... tak
      juz bywa w tym zyciu
      • inia25 Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 19.11.04, 10:32
        porozmawiajcie - nie podejmujcie zadnych decyzji teraz.jestes w ciazy - hormony
        szaleja - jestes inna!!!!! moj maz po porodzie powiedzial do mnie: zapomnij o
        kolejnym dziecku - przez ostatnie dziewiec miesiecy cie nienawidzilem!!!!!!!!!
        nie chce przechodzic tego drugi raz!!! teraz jest znowu jak dawniej.
        bedzie dobrze
    • schaapje Re: stres..koniec małżenstwa..połowa ciąży..Pomóż 19.11.04, 11:44
      droga Amelio
      moze uznasz, ze latwo mi to powiedziec, bo nie jestem w Twojej sytuacji, ale
      bardzo Cie prosze - chociaz przeczytaj. rozumiem, co znaczy bol, rozumiem jak
      to jest, gdy swiat Ci runie na glowie, gdy nie wiesz juz w co wierzyc, gdy
      jedyna osoba, ktora byla dla Ciebie wiara i oparciem zawiodla Twoje zaufanie...
      rozumiem, bo sama to przezylam, a nawet kiedys bylam przyczyna takich odczuc
      dla drugiej strony. mozna wiec uznac, ze jestem troche doswiadczona sad.
      nauczylam sie w takich sytuacjach jednego - wbrew pozorom, bardzo duzo zalezy w
      takiej chwili ode mnie (czyli od Ciebie). jesli (tak jak ktos tu juz pisal)
      bedziesz teraz rozpamietywac, przezywac, nosic w sobie uraze i niepewnosc -
      masz spore szanse nie odbudowac tego zwiazku.

      zastanow sie prosze, czego teraz chcesz w zyciu. jesli decydujesz sie byc dalej
      ze swoim mezem - to wiaze sie to z pewnymi konsekwencjami. jedna z nich jest
      zaufanie mu. jesli tego nie zrobisz - bedziesz sie meczyc, bedziesz chodzila
      smutna, skwaszona, kazdy gest meza bedziesz interpretowac negatywnie a w koncu
      z pewnoscia on zaspokoi Twoje 'oczekiwania' i stwierdzi, ze nie moze juz dluzej
      z Toba wytrzymac, bo nie jestes juz ta sama dziewczyna, z ktora sie zwiazal
      kiedys. zwlaszcza, jesli dawniej co rano budzilas sie z usmiechem, a teraz
      jestes smutna, przybita i podejrzliwa. Ty pomyslisz wtedy 'mialam racje, dran z
      niego, nigdy mnie nie kochal i bylam glupia, ze mu zaufalam' i wszystko potoczy
      sie tym ponurym scenariuszem, ktorego tak sie boisz...

      ja tez kiedys uslyszalam slowa, od ktorych caly moj swiat sie zawalil. nie
      bylam wtedy w ciazy i powaznie sie zastanawialam, czy ja chce ten zwiazek dalej
      ciagnac. podjelam decyzje, ze chce a co za tym idzie - robilam wszystko, zeby
      go uratowac. myslalam tylko o przyszlosci, nie zastanawialm sie, co zrobie, gdy
      znowu dostane w twarz slowami ciezszymi od reki, nie skupialam sie na tym, czy
      on mnie jeszcze kocha, czy nie. po prostu walczylam o milosc, czesto z
      wymuszonym usmiechem na twarzy... wyciagalam reke, chociaz tak bardzo sie
      balam, ze w ten sposob sie odkrywam, ze tak latwo mnie zranic...
      i nie zaluje! jest w zyciu cos wazniejszego niz moje zranione uczucia, niz moja
      duma i lek. jest cos o co warto walczyc i w co warto wierzyc, nawet jesli
      kiedys ktos Ukochany nas zrani... gdyby tak nie bylo, milosc nie mialaby sensu.
      a wtedy zycie tez nie mialoby sensu...

      sprobuj prosze spojrzec do przodu, spojrzec w przyszlosc, nie pytaj o uczucia,
      po prostu w nie uwierz - dla siebie i dla Waszego dziecka!

      pozdrawiam i ycze szczescia
      Schaapje
    • amelia792 dziękuje 21.11.04, 12:50
      Dziękuje ponownie za Wasze odpowiedzi.
      Jesli chodzi o ostatnią wypowiedz..Masz racje..bede się starala zapomnieć, choć
      wiesz że to trudne nie wracać do tego..nie rozpamiętywać..czasem bardzo trudne.
      Ale bede sie starać..dla mnie ..dla niego..dla naszego maleństwa..Po prostu dla
      nas..

      Pozdrawiam Was gorąco
      • ewcik29 Ameliu będzie dobrze:)) 21.11.04, 20:56
        Droga Ameliu,
        Ja też jestem w 4 miesiącu ciąży. Przykro mi się zrobiło jak przeczytałam
        Twojego maila, ale....
        Moim zdaniem oboje jesteście w dużym stresie: świeżo po ślubie, dziecko w
        drodze, mieszkacie osobno i jeszcze ten remont. Wydaje mi się, że boicie się
        tego, czy podołacie nowym obowiązkom. Szczególnie dla faceta ślub i dziecko to
        ogromny stres. Może mieć różne reakcje, uwierz mi.. W Tobie z kolei kotłują się
        hormony (niestety na mnie ciąża też tak działa) i masz tendencję do drastycznej
        oceny całej sytuacji. Szukasz opieki i wsparcia, a każda nawet najmniejsza
        oznaka, że coś jest nie tak wywołuje panikę.
        Spróbuj zapanować nad całą sytuacją. Uwierz mi po kilku miesiącach się
        unormuje. Staraj się być pogodna, jeżeli ponoszą go nerwy to nie daj się
        wyprowadzić z równowagi. On może być słaby psychicznie i z tego wynika jego
        nienormalne zachowanie.
        Opowiem Ci coś, co być może Ci pomoże... Ja brałam ślub 31 lipca 2004. Nasza
        znajomość trwała 5 lat. Zawsze nam się super układało pomimo różnicy wieku
        (jestem starsza o 5 lat!!) Od 2 lat dzieliło nas 200km, mój mąż otworzył firmę
        w innym mieście i jestesmy razem od piątku do poniedziałku. Dwa miesiące przed
        ślubem mojego męża opętała jakaś fobia przedślubna. Przyjechał i stwierdził że
        nasz związek nie ma sensu, bo tak na odległość się nie da żyć. Poza tym zaczął
        się zastanawiać czy to jest to itp... Dla mnie w tym momencie świat się
        zawalił. Opanowałam się jednak, ale przez łzy powiedziałam że ja go trzymać nie
        będę. Po 5 godzinach rozmowy wyszedł. Od razu zadzwoniłam do naszego wspólnego
        przyjaciela i powiedziałam mu żeby z nim pogadał. Jeżeli ma kogoś to ja nie
        będę stała na przeszkodzie, ale jeżeli to chwilowe załamanie to nie pozwole
        zepsuć naszego związku. Wyobraź sobie że po około 8 godzinach miałam faceta z
        powrotem kompletnie pijanego i płakał jak bóbr. Powiedział że mnie kocha i nie
        wyobraża sobie życia beze mnie. Wróciliśmy do siebie ale coś we mnie pękło.
        Byłam podejrzliwa, nieufna, cały czas mi się wydawało że mnie nie kocha!!
        Jeżeli nie dzwonił parę godzin wpadałam w histerię. Muszę Ci powiedzieć, że tak
        było aż do samego ślubu i jeszcze chwilę po. Po prostu szok co przeżywałam. Nic
        nie mogłam jeść, wymiotowałam, zchudłam 5 kg itp. Zaufania nabierałam
        stopniowo. Po ślubie pojechaliśmy do Grecji i tam powstał dzidziuśsmile) Teraz
        jesteśmy pół roku po całej tej przykrej sytuacji i muszę Ci powiedzieć że
        jesteśmy najszczęśliwsi na świecie. A mój mąż kocha mnie coraz więcej i uwierz
        mi czuję to!!!! Okazuje mi to na każdym kroku.. Jeszcze doszedł dzidziuś i to
        nas dodatkowo przybliżyło do siebie.

        Ameliu kochana, wiem że Tobie też się ułoży!!!
        • amelia792 do ewcik:) 22.11.04, 09:52
          Dziękuje Ci ewciksmileBardzo mi pomogła Twoja wypowiedzsmileI mam nadzieje ze u nas
          będzie podobnie..i ze jeszcze będze dobrze. Na razie ( odpukac ) zaczyna się
          układać także oby tak dalejsmile
Pełna wersja