Moje przedporodowe obawy

15.11.04, 16:59
Cześć dziewczyny!Mam termin na 20 listopada, bardzo się boję, jestem
nastawiona że wszystko będzie ok, ale boję się ,że mogę się rozczarować.Od
około 2 tygodni mam zwiększone wydzielanie śluzu(żółtawo-biały)szczegółnie
rano, nie wiem czy to czop powoli się odrywa?Poza tym pobolewa mnie
podbrzusze i nogi, brzuszek się opóścił i czasem boli jak na okres.Córeczka
waży 3200 i jest położona główkowo.Tak się boję, nie chciałabym pojechać do
szpitala za wcześnie bo wiem że to czekanie wśród chorych źle na mnie
podziała.Tak jak każda z Was chciałabym żeby wszystko poszło bezboleśnie
(troche moze boleć)i bez żadnych komplikacji.Te osiem miesięcy to pestka w
porównaniu z tym ostatnim.A jak z waszymi obawami?Musimy się nawzajem
posieszać.Życzę wszystkim mamusią szczęśliwego poradu i zdrowych
dzieciątek.Miło się tak wygadać!!!
    • bobofrutt Re: Moje przedporodowe obawy 15.11.04, 17:40
      nie bardzo Cię pocieszę, bo sama czekam na cc, ale myślę, że jeżeli masz takie
      objawy, to na pewno wszystko będzie super dobrze i nie musisz się obawiać. twój
      termin jest rewelacyjny, moja siostra urodziła się 20 listopada, tylko 30 lat
      wcześniej i jest najcudowniejszą osobą pod słońcem. trzymaj się ciepło, już za
      chwilkę będziesz trzymała swoją cudowną dzidzię w ramionach i kiedy wrócisz do
      domu i przeczytasz to, co napisałaś, to na pewno uśmiechniesz się, a do nas
      napiszesz, że nie ma się czego bać. pozdrawiam serdecznie.ilona
    • luzix Re: Moje przedporodowe obawy 15.11.04, 18:32
      Nie warto się zamartwiać na zapas. Ja strasznie panikowałam a 20 pażdziernika
      urodziłam moją córeczkę i choć bolało to nie było aż tak źle i dało się
      przeżyćsmile))Twoje pozytywne nastawienie z pewnością wywoła nieoczekiwaną lawinę
      pozytywnych zdarzeń!!!W każdym razie ja pod koniec przestałam już o tym
      wszystkim myśleć i wszystko potoczyło się wręcz podręcznikowo. Teraz już tylko
      ufam że moja kruszynka będzie rosła zdrowa i mądrasmile)))
      Czego i Tobie Życzę!
      pozdr
      Luzix
    • kurde_misiek Re: Moje przedporodowe obawy 15.11.04, 18:39
      Czesc
      Jestem w 31 tygodniu ciazy i wlasnie zauwazylam slady krwi na majtkach. Czy to
      normalne?
    • radowinkaala Re: Moje przedporodowe obawy 15.11.04, 19:19
      Ja oczekiwałam wszyskiego co najgorsze - bólu nie do zniesienia, zaklinowania
      sie dziecka w kanale rodnym (6 dni przed porodem waga wg USG wynosiła 4200g),
      dziecka owiniętego pępowiną (bo było bardzo ruchliwe), krwotoku, porozrywania,
      dużego nacięcia. Skończyło sie tak, że w końcu wcale tak bardzo nie bolało
      (obeszło sie bez znieczulenia), dziecko się urodziło siłami natury bez
      komplikacji (4600g, nie zaklinowało się i nie było owinięte pępowiną), krwotoku
      nie było, a nacięcie podobno oszczędne - bo tylko 4 szwy zewnętrzne. Termin
      porodu miałam wyznaczony na 2.10. Do szpitala trafiłam 12.10 - bo doktor
      stwierdził, że to już najwyższy czas - córcia na świat przyszła 18.10. Dzięki
      tym dniom spędzonym w szpitalu przed porodem zawarłam WSPANIAŁE znajomości ze
      współtowarzyszkami z sali, poznałam zwyczaje panujące na oddziale,
      zakumplowałam się z położnymi. Poza tym jedzenie było podane pod nos, żadnego
      sprzątania, mogłam sie kąpać do woli, leżeć ile chciałam (normalnie wczasy) - i
      mimo tego, że bardzo płakałam przed pójściem do szpitala potem uświadomiłam
      sobie że już nigdy tak miło nie będzie. I na prawdę to czekanie wcale źle na
      mnie nie podziałało - a tego obawiałam się najbardziej. Po prostu trzeba unikać
      towarzystwa tych pań które bardzo panikują i dramatyzują opowiadając przy tym
      niestworzone historie. Miło było, ale niestety się skończyło. Uważam, że trzeba
      jednak szukać pozytywnych aspektów życia. Wszystko u Ciebie będzie dobrzesmile
      • kornelcia75 Re: Moje przedporodowe obawy 15.11.04, 21:22
        hej!dokładnie tak samo mysle jak poprzedniczka,czesto dziewczyny po porodzie
        nie potrzebnie straszą i opowiadaja niestworzone historie,niewiem
        dlaczego.Kazda z nas rodzi inaczej i inaczej odczuwa ból.
        Ja bałam sie bardzo przez to ze moje dwie kolezanki opowiadały kozmary a i tu
        na forum mozna było sie niezle przestraszyc.
        Panikowałam miałam cukrzyce ciazowa i straszyli ze dziecko bedzie
        wielkie,brzuch sie nie obnizał termin miałam na 24.09 a ginek mówił ze na pewno
        nie urodze we wrzesniu,hihi.
        @3.09 o 12.00 odeszły mi wody,w szpitalu o 14.00 pobadaniu usłyszałam ze ja na
        pewno dzis nie urodze no i troche sie pomecze.
        O 16.00 podłaczyli mi oksytocynę,o 18.00 poczułam pierwsze skurcze,silniejsze
        były od 19.00 fakt bolało ale wszystko da sie przezyc.O 21.50 nacieli mnie
        czego własciwie nie czułam i o 21.50 mój synek Maks był juz na swiecie.
        Wtedy zapomina sie o wszystkim,przy szyciu juz dowcipkowałam z lekarzem i
        połozną.
        Bedzie dobrze trzeba miec pozytywne podejscie,zycze Wm szybkiego i mało
        bolacego porodu no i zdrowych dzieciaczków.
        A!Maks wazył 3620,55 cm wiec wcale zaden kolos
        pozdrawiamy ja i 8 tyg Maksymilian
    • kornelcia75 do kurde misiek 15.11.04, 21:05
      nie to nie jest normalne,radze pojechac do szpitala
Pełna wersja