pytanie dosc pesymistyczne

01.12.04, 11:18
powiedzcie mi prosze, jak to jest, ze niektore dzieci rodza sie martwe..
chodzi mi o to, czy zdrowe dziecko bez wad wrodzonych moze umrzec jeszcze
przed narodzeniem? i czy w dobie usg i ktg moze byc tak, ze kobieta do
momentu porodu nie wie, ze jej dziecko jest martwe?

wiecie - tak sobie mysle, ze gdyby moje dziecko umarlo w brzuszku jeszcze z
powodu wad genetycznych jakis, albo infekcji, albo sama nie wiem czego
jeszcze - to moglabym sobie to jakos wytlumaczyc. ale gdyby urodzilo sie
martwe (i lekarze stwierdzili, ze porod nie byl tego przyczyna), to chyba bym
sie zadreczala, czy bylo cos, co moglam zrobic...

myslalyscie/czytalyscie o tym moze?
    • isabela_1974 Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 11:31
      Swoją ciążę (drugą) zaczęłam w lipcu dłuuugim pobytem na podtrzymaniu na
      patologii wczesnej ciąży. Zaprzyjaźniłam się tam z dziewczyną, która właśnie
      pół roku wcześniej przeszła taką sytuację - kiedy przyjechała do spzitala na
      poród okazało się, że jej dziecko już nie żyje (ciaża przebiegała bez żadnych
      powikłań). Lekarze kazali jej urodzić własnymi siłami, potem - jak to w naszych
      szpitalach bywa - została sama na pustej sali poporodowej. Jak sama mówiła
      dziwi się, że sobie nic wtedy nie zrobiła. Przyczyny śmierci dziecka nie
      stwierdzono.
      Od czasu wysłuchania tej historii dręczy mnie jakiś podświadomy lęk. Bacznie
      wsłuchuję się codziennie w ruchy swojego Pawełka. I mam nadzieję, że wszystko
      będzie dobrze. Bo jak poradzić sobie z taką tragedią chyba bym nie wiedziała...

      Ale... najważniejsze jest myślenie, że wszystko będzie dobrze smile

      Pozdrawiam
      Iza
    • ekaczmarczyk Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 11:31
      Witam. Mój synuś umarł w bruszku. Jeszcze tydzień wcześniej słyszałam jego
      tętno i nagle przestał kopać.Do tej pory niewiem czemu tak sie stało i nie
      dowiem sie prawdopodobnie. Mam wyniki sekcji ale tam nic konkretnego nie pisze.
      Teraz odczekam około pół roku albo dłużej i do dziełasmileMoje dziecko nie miało
      wady wrodzonej napewno.Ja zadręczam się do tej pory, myślę czasami że to mogła
      być moja wina, ale pociesz mnie fakt , że jeszcze kiedyś mam szansę na drugie
      dziecko. Pozdrawiam Cię gorąco Schaapje,i życzę Ci dużo szczęścia.ewa
    • malaika7 Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 11:33
      Z tego co słyszałam to infekcje wewnątrzmaciczne (powodowane bakteriami w
      szyjce), a także nieleczona cholestaza mogą prowadzić do śmierci dziecka
      jeszcze w brzuchu. Czasem nachodzą mnie takie dręczące myśli, wpadam w panikę,
      sprawdzam czy na pewno moje maleństwo się rusza i staram się w ogóle o takich
      rzeczach nie myślec. Przyczyn śmierci dzieci jest na pewno więcej.
    • mpenzi Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 11:34
      Nie zamartwiaj się takimi rzeczami. Gdyby człowiek chciał myśleć o wszystkich
      zagrożeniach i komplikacjach to by zwariował.Oczywiście ja też gdy wydaje mi
      się że dłużej nie wyczułam żadnego kopniaka, zaczynam świrować ale to chyba
      normalne u każdej mamy. Jeśli bardzo się martwisz to licz codziennie ruchy.
      Bedziesz wiedzieć jeśli dziecko będzie mniej aktywne i zgłosisz to lekarzowi.
      Głowa do góry. Na pewno urodzisz śliczną, zdrową dzidzie. smile
      Bożena i Malaika(35tc)
    • schaapje Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 11:48
      wielkie dzieki za wszystkie odpowiedzi!
      oczywiscie staram sie myslec pozytywnie, ale tak jak kazda z Was nachodza mnie
      czasem rozne czarne mysli. moja pani doktor uswiadomila mnie, ze lek, jaki
      czesto pojawia sie na poczatku ciazy (na pewno go znacie - czy aby na pewno
      jestem w ciazy, czy aby wszytsko jest w porzadku, czy bije serduszko, czy
      dziecko ma raczki i nozki itp) wcale nie znika z pierwszym wykonanym usg -
      wrecz przeciwnie - z czasem staje sie jeszcze wiekszy... uslyszalam tez, ze
      ciaza uczy pokory i cierpliwosci... i zgadzam sie z tym wszystkim... szczesliwe
      rozwiazanie nie jest koncem, a wlasnie dopiero poczatkiem prawdziwych obaw o
      wlasne dziecko.
      wiem wiem - nie mozemy dac sie zwariowac i popadac w paranoje pesymizmu...
      tylko czasem tak mnie najdzie mysl, ze przeciez wszystko jest mozliwe (czasami
      na szczescie, a czasami niestety).

      dlatego bardzo Wam dziekuje za odpowiedzi - i te smutne i te pozytywne -
      zrobilo mi sie razniej troche na duszy...

      pozdrawiam
    • haika Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 12:07
      Bardzo dużo o tym myślałam, w tej chwili - 2 tyg przed porodem nie zadręczam
      się, jestem bardzo optymistycznie natawiona, wierzę, że będzie wszystko ok,
      ale... jeszcze kilka tyg. temu sad(( Moja ciąża nie była stricte zagrożona, nie
      leżałam na patologii, nie brałam leków na podtrzymanie, ani nawet
      rozkurczowych, cały czas czułam się świetnie, wyniki super, ale... mam aktywne
      zakażenie toxo (leczone)i podczas porodu czy tuż po nim wszystko może się
      wydarzyć, mimo, iż nie stwierdzono na usg żadnych wad. I tego w głębi serca
      jestem świadoma. Muszę być. Ironia losu... Przepraszam, że tak smutno, ale..
      chyba każda z nas ma jakieś lęki. Trzeba je jednak odsuwać jak najdalej od
      siebie.
      • agnieszkamr Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 13:55
        Nie martw się, ja tez miałam czynną toksoplazmozę i też brałam przez całą ciążę
        antybiotyk, też biegałam co miesiąc na USG. Moja córcia ma 4 i pół roku,
        urodziła się zdrowa i śliczna. Co prawda, o tym, że jest zdrowa, dowiedziałam
        się dopiero na drugi dzień po porodzie, po zrobieniu badan porównawczych z krwi
        mojej i jej. Twoje Maleństwo też na pewno będzie zdrowesmile))
        Pozdrawiam i trzymam kciuki
        Agnieszka, mama Marianny (4,5) i Tadzia (22 tc)
        • haika Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 21:01
          Dzięki Agnieszko, to naprawdę pocieszasmile Gratuluję i mam nadzieję, że z nami
          też będzie wszystko ddobrze smile
    • olcia1 Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 12:44
      Schaapje, czarne mysli to jeszcze jeden z objawow ciazy. Walcz z nimi, nie
      wdawaj sie w szczegoly i nie rozmyslaj, ze cos moze pojsc nie tak, bo to nie ma
      sensu.
    • annjan Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 12:54
      Moja córcia zmarła w brzuchu w 23 tc.
      Ale nic nie dzieje się bez przyczyny, odkleiło się łożysko, zgłaszałam bóle. A
      ból jest taki: umiejscawia się w okolicach nerek, krzyża (czyli z tyłu), może
      trochę niżej. I zaczyna.. gnieść. Dosłownie, jakby ktoś wciskał mi pięść między
      nerki, albo żelazną obręczą ściskał dół pleców. Nasila się przy chodzeniu,
      staniu, czasem jak się "rozhuśta" to przy każdym ruchu (np. jak, leżąc,
      przewracam się z boku na bok). Nospa łagodzi go tylko minimalnie. W zasadzie
      pomaga tylko kilkugodzinne leżenie (krótkie nie wystarczy). A łapie już w
      połowie dnia. Czyli od drugiej połowy dnia jest się już kaleką. Nikt mi nie
      powiedział z lekarzy że to niepokojący objaw....przy 4 wizycie w ciagu tygodnia
      na usg nie widać było już czynności serca....
      Córcia oczywiście była zdrowa i śliczna.... teraz jestem w 22 tc i uważam na
      sygnały mojego ciała...
      • ekaczmarczyk Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 13:22
        Zastanawiam się czy nie popełniłam gafy odpisując na ten list. Może nie
        powinnam...
        • mroova Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 13:38
          Nie popełniłaś, na pewno! Uważam, że dobrze jest przeczytać, że po przeżyciu
          takiej tragedii, można potem o tym napisać, opowiedzieć innym i znów mieć
          nadzieję. Życzę Ci dużo zdrowia i szczęścia.
    • jowa20 Re: pytanie dosc pesymistyczne 01.12.04, 14:06
      Mysle,ze nie ma sie po co zadreczac takimi pytaniami,moim zdaniem kazdy ma
      swoja swieczke i dzidzia tez ja ma,to tak samo skad sie biora poronienia?Te
      dzieci sa widocznie za slabe i tak juz musialo byc.Dodam,ze to normalne,ze
      popadamy w panike kiedy nie czujemy ruchow,ale musimy pamietac ze zazwyczaj
      okresowy brak ruchow nie oznacza niczego zlego,sama sie o tym przekonalam,kiedy
      ok.3 dni nie czulam nic,a na usg sie okazalo ze dzidzia szaleje jak szalona,a
      ja poprostu tego nie czulam.Musimy wierzyc,ze bedzie ok i w ogole nie myslec o
      czym takim.Jowa 33tc.
Pełna wersja