flawia
09.12.04, 14:38
Dziewczyny, jestem cała roztrzęsiona i zbulwersowana! To jak zostałam
potraktowana przez ginekologa w warszawskiej przychodni po prostu mnie
załamało...
Właśnie zmieniłam przychodnię, i umówiłam się na wizytę z nieznaną mi panią
doktor - chciałam by przejęła prowadzenie mojej ciąży (nie mam nic do
poprzedniego gina, ale już nie mogę tam chodzić bo to inna przychodnia)
no więc najpierw stałam godzinę w kolejce, potem pani wyszła z gabinetu i
spytała kto do niej jeszcze czeka. Najpierw mnie kompletnie zignorowała (mimo
że właśnie miałam wchodzić) a potem kiedy już głośniej zaznaczyłam, że "teraz
ja" z miejsca zaczęła na mnie krzyczeć "nie znam pani, nie jest pani moją
pacjentką, jest pani w zaawansowanej ciąży (6 mies) i ja nie podejmuje się
prowadzenia, niech pani wraca do lekarza prowadzącego!" kompletnie
zignorowała moją wypowiedź że nie mam jak wrócić bo zmieniłam przychodnię.
Zamierzam złożyć na nią skargę! Co o tym myślicie? Czy ona mogła mnie tak
potraktować?! Jakie są moje i jej prawa, może coś wiecie... Nie zostawię tego
tak!

((