karmienie piersią a opory natury psychicznej

12.12.04, 17:11
Hej. Tak się słyszy, że karmienie piersią to cudowne przeżycie dla matki. Czy
któraś z was nie ma jednak przed tym oporów natury psychicznej, czy tylko ja
mam takie odczucie?(jeszcze jestem w ciąży ale ten temat nie daje mi
spokoju). Byłabym wdzięczna, gybyście się podzieliły ze mną swoimi
wątpliwościami lub też ich brakiem.
Pozdrawiam
Monia
    • agnesm1 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 12.12.04, 17:21
      Zastanawiam sie o jakiego rodzaju opory psychiczne Ci chodzi...
      Czy myslisz o tym, ze piersi sa kojarzone zazwyczaj z seksualnoscia...
      Jezeli o to chodzi, to trzeba sobie poprostu uswiadomic, ze piersi nie sluza
      tylko do tego... przeciez ich glowna rola jest wlasnie produkcja pokarku dla
      naszych malych ssaczkow wink
      a ze niektorym piersi kojarza sie tylko z sexem to juz inny problem...
      Ja przyznam, ze jakos nigdy nie czulam takich oporow, wiec moze trudno mi to
      zrozumiec...
      Agnesm
      • kasia191273 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 12.12.04, 17:42
        a ja podejrzewam sie o opory natury fizycznej- nie przepadam za pieszczotami
        czy draznieniem piersi,wiec przyjemnosc to na pewno nie bedzie.Ale czy nie
        nieprzyjemnosc????
    • inez76 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 12.12.04, 18:00
      Może ktoś się zdziwi, ale ja bardzo dobrze rozumiem autorkę wątku. Zanim urodziłam pierwsze dziecko, będąc jeszcze w ciązy nie umiałam sobie wyobrazić karmienia piersią. Jakoś mnie to obrzydzało, było takie odstręczające, no nie wiem dlaczego. Nie miałam oporów natury psychicznej, czy fizycznej - w sensie takim jak opisały to dziewczyny powyżej, nie umiem tego wytłumaczyć, po prostu nie chciałam karmić, i już... W czasie ciązy moi bliscy - mąż, mama zachęcali mnie, żebym jednak zmieniła zdanie, że to takie dobre dla dziecka itp. Postanowiłam sobie, że aby nie mieć wyrzutów sumienia (że odbieram mu coś bardzo ważnego dla jego rozwoju) pokarmię synka przez 3,5 miesiąca - czyli tyle ile podobno należy karmić, żeby dziecko nabyło odporność. Synek się urodził, a mnie karmienie nadal nie pociągało, ale przyzwyczaiłam się. Karmiłam go 3,5 miesiąca a potem laktacja sama zaniknęła (nie wiem, czy to moja psychika była tak silna, że spowodowała zatrzymanie laktacji). Bardzo się cieszę, że się przemogłam - po pierwsze, po pewnym czasie zaczęło mi się to podobać, po drugie - mój synek mając 2,5 miesiąca miał ciężkie zapalenie płuc, leżeliśmy w Centrum Pediatrii i mam nadzieję, że moje mleko pomogło mu szybciej z tego wyjśc, a z egoistycznego punktu widzenia - gdybym go nie karmiła, to wyrzuty sumienia by mnie wykończyły, że to przeze mnie to zapalenie płuc, bo nie karmię itp. Teraz jestem drugi raz w ciąży (36 tc) i planuję karmić synka ok. pół roku, może dłużej... kto wie. Wciąż nie potrafię zachwycać się karmieniem piersią, ale podoba mi się to - ta bliskość, ta mała buźka dziecka przytulona do mnie...
    • 1jagienka Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 12.12.04, 18:26
      monia, ja przed pierwszą ciążą też miałam opory, nie podobał mi się ten
      pomysł, a im bardziej mąż namawiał, tym bardziej saię zapierałam. A po
      urodzeniu samo przyszło i bardzo lubiłam te chwile. Karmiłam 7 miesięcy i
      uznałam, że tyle starczy bo kiedy dziecko jest już takie "kumate" to karmienie
      go piersia wydaje mi się niesmaczne. Każdy ma różne odczucia i ma do tego
      prawo, bez krytyki innych, ja mam właśnie takie. Teraz jestem w ciąży i już
      cieszę się na te chwile bliskości przy karmieniu.
    • anfi74 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 12.12.04, 18:54
      Ja też Cię rozumiem. W pierwszej ciąży podjęłam decyzję, że nie będę karmiła.
      Złożyło się na to wiele czynników. Przede wszystkim nie potrafiłam sobie
      wyobrazić karmienia, istotki wiszącej u mojej piersi smile. Nie obrzydzało mnie
      to, ale siebie w tej roli nie widziałam. Obawiałam się "uwiązania". Przyjęłam
      wersję, że karmienie nie jest dla wszystkich i tego się trzymałam. Może też i
      społeczna presja nie przypadła mi do gustu i postanowiłam nie karmić piersią na
      przekór... Omijałam obszerne artykuły o karmieniu, na zajęciach w szkole
      rodzenia bez przekonania słuchałam wiadomości na ten temat. Kiedy jednak mała
      pierwszy raz przyssała się do piersi, nie czułam nic, co by potwierdziło moje
      błędne przekonanie, że ja się do tego nie nadaję. Wręcz przeciwnie uznałam to
      za naturalną kolej rzeczy. Karmiłam 14 m-cy. Tym razem chcę i będę karmiła.
      Powodzenia, Ania 28 tc
      • kasia191273 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 12.12.04, 19:07
        czyli wiekszosc z Was ma/miala opory natury wizualno-swiatopogladowej.A ja jak
        najbardziej chce karmic swoje przyszle dziecko,wiem,ze to dobre,a nawet wydaje
        mi sie piekne,ale boje sie nieprzyjemnych doznan fizycznych.Nie lubie
        manipulacji przy sutkach,a to przeciez nic innego;-( Czy zadna nie miala
        takiego problemu?
        • monia1973 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 12.12.04, 19:31
          Hej, mnie także chodzi o te doznania fizyczne. Jakoś nie mogę się do faktu
          karmienia piersią nastawić pozytywnie, wiem, że to dobre dla dziecka ale ja i
          moje odczucia chyba też coś znaczą? Nie chcę wyjść tutaj na wyrodną przyszłą
          matkę, ale z tego względu zastanawiam się nad ściąganiem pokarmu i karmieniem z
          butelki.
          Pozdrawiam
          Monia
          • trzyrazynie dlugie 12.12.04, 22:28
            czesc,
            ja co prawda nie mialam zadnych oporow ale tez bardzo nie lubie manipulowania
            przy piersiach. Uwazam ze moje piersi sa aseksualne i nie mam zadnych tam
            przyjemnosci przy dotykaniu ani nic. Ot tak jak lokiec czy palec. Wiedzialam
            natomiast ze mleko matki to cos najwspanialszego dla dzidziusia. Wiedzialam ze
            bede karmic chocby nie wiem jak bolalo. Synka karmilam przez 4 miesiace. Mialam
            bardzo dobra pompe i wiekszosc pokarmu sciagalam. W lodowce mielismy mala
            mleczarnie. Jak trzeba bylo to maly jadl rowniez z piersi. To samo bylo z
            coreczka. Ja chcialam karmic do 6 m-cy. Niestety jak mala miala 3 m-ce
            polecielismy na Hawaje i w samolocie roztrzaskala mi sie pompa - ta moja
            ukochana. Kupilismy zaraz nowa tez elektryczna, ale to juz nie bylo to. Mala
            jadla wiec prosto z piersi co bylo o wiele badziej meczace. Raz ze nie
            dojadala, a dwa ze za szybko zasypiala i potem budzila sie za pol godziny na
            nastepne karmienie. Mimo ze po powrocia zdobylismy identyczna pompe moje mleko
            zaczelo zanikac. Karmilam wiec tylko 5 m-cy. Teraz jestem w ciazy z trzecim i
            tez zamierzam karmic ale bez przesadzania. Butelka czy piers, mleko to samo. A
            jak ktos ma jakies waty co do przywiazania miedzy matka a dzieckiem a
            dostawianiem do piersi chcialam powiedziec ze moim zdaniem wiez miedzy
            dzieckiem a rodzicami ma malo doczynienia z dostawianiem jego malej glowki do
            piersi.

            Osobiscie uwazam ze gdy dziecko zaczyna podnosic bluzke mamie i macac po
            piersiac powinno sie zaczac "odwykowe", a nie daj Boze "mama daj cyca" wtedy
            jest juz za pozno i moze dojsc nawet do tego ze pozniej dziecko chce ssac nawet
            puste piersi. Chcialam dodac ze tak jak przedmowczyni wyrazam tu swoja osobista
            opinie i rozumiem ze sa rozne szkoly myslenia.

            Przyszle mamy zycze Wam wszystkiego dobrego i nie dajcie sie zwariowac
            propaganda "karmienie piersia za wszelka cene". I nigdy nie myslcie ze
            jestescie gorszymi mamami poniewac nie mozecie czy nie chcecie karmic piersia.

          • 1jagienka Twoja decyzja 13.12.04, 12:56
            monia, dla mnie właśnie ściąganie pokarmu - takie dojenie się - jest nie do
            przyjęcia!!! A "manipulacja przy sutkach" jest tu zupełnie innej natury - nie
            ma na celu sprawiania Ci (nie)przyjemności i to prawdopodobnie zdeterminuje
            Twoje karmienie.
            A zresztą nie gryź się tym teraz. Zobaczysz po porodzie, co jest dla Ciebie/dla
            Was lepsze - pielęgniarki będą zapewne nalegać, bo jednak większość kobiet
            karmi, ale jeśli się nie przełamiesz, to nie wiń się za to!!!
            ( a tak na marginesie, ból przepełnionych piersi też jest mało przyjemnysmile))
            • trzyrazynie Re: Twoja decyzja 13.12.04, 17:01
              I czego jagienko matko polko ziejesz tu swoja gorycza. Co jest dla ciebie do
              przyjecia czy tez nie mi osobiscie lata. Jak juz mowilam jest wiele szkol
              myslenia a to jest publiczne forum i trzeba zachowac jakas tam dyplomacje i
              znalezc wspolny jezyk. Dziewczyna prosi o rade bo ma jakies tam opory zwiazane
              z karmieniem piersia. A dojenie to jest tak czy tak czy przez dzidzie czy przez
              pompe. Grunt to sie nie podlamywac i nie myslec ze sie jest zla matka bo sie ma
              tego typu opory. Nie na karmieniu piersia konczy sie wiez matki i dziecka. A
              tak na marginesie to zdejmi te swoje klapki i zastanow sie nad przypadkami
              gdzie matka zciaga mleko bo dajmy na to dziecko ma wade wrodzona i nie moze
              ssac. Nie, ten scenariusz juz ciebie przerasta i to jest dla ciebie "nie do
              przyjecia" wiec asumuje ze albo jestes bardzo ograniczona albo masz w sobie
              jakas gorycz ktora pewnie "wydojilas" od swojej wlasnej matki. Daruj sobie i
              nie odpowiadaj.
              • 1jagienka Re: Twoja decyzja 15.12.04, 09:51
                trzyrazynie napisał:

                > I czego jagienko matko polko ziejesz tu swoja gorycza. -MASZ JAKIEŚ PROBLEMY
                Z GŁOWĄ?????
                Co jest dla ciebie do
                > przyjecia czy tez nie mi osobiscie lata. - WZAJEMNIE, JA WYRAZIŁAM SWOJĄ
                OPINIĘ, NIE PODOBA SIĘ TO NIE CZYTAJ I NIE ODPOWIADAJ
                Jak juz mowilam jest wiele szkol
                > myslenia a to jest publiczne forum i trzeba zachowac jakas tam dyplomacje i
                > znalezc wspolny jezyk.- MASZ JAKIŚ KOMPLEKS WYROCZNI????
                Dziewczyna prosi o rade bo ma jakies tam opory zwiazane... - WŁAŚNIE TĄ RADĘ
                OTRZYMAŁA I ALBO JĄ UZNA, ALBO NIE, TAKIE JEJ PRAWO
                > > tak na marginesie to zdejmi te swoje klapki i zastanow sie nad przypadkami
                > gdzie matka zciaga mleko bo dajmy na to dziecko ma wade wrodzona i nie moze
                > ssac. Nie, ten scenariusz juz ciebie przerasta i to jest dla ciebie "nie do
                > przyjecia" wiec asumuje ze albo jestes bardzo ograniczona albo masz w sobie
                > jakas gorycz ktora pewnie "wydojilas" od swojej wlasnej matki. Daruj sobie i
                > nie odpowiadaj. - PRAWO ZABIERANIA GŁOSU MA KAŻDY WIĘC SIĘ ODCZEP. MAM DOSYĆ
                TAKICH PSEUDO-PSYCHOLOGÓW JAK TY, OD KTÓRYCH CZASEM SIĘ TU ROI. IDŹ SIĘ
                PRZEWIETRZ, MOŻE CI PRZEJDZIE
            • iza-bel Re: Twoja decyzja 17.12.04, 13:04
              Jagienka , mów co chcesz, ale mnie twoje stwierdzenie , że :
              "dla mnie właśnie ściąganie pokarmu - takie dojenie się - jest nie do
              > przyjęcia!!!"
              uraziło i to bardzo.
              Tak się składa, że karmiłam córeczkę równo rok ściągając mleko laktatorem. To
              nie był mój wybór, nie dało się karmić inaczej.

              A wracając do głównego tematu. Będąc w ciąży też miałam pewne opory, ale po
              porodzie już się o tym nie myśli. Karmienie przychodzi mniej lub bardziej
              naturalnie. Jedni to lubia bardziej inni mniej, ale myslę, że opory w więkzsej
              części jednak znikają.
              • 1jagienka do iza-bel 18.12.04, 12:12
                Nie chciałam nikogo urazić, dlatego napisałam DLA MNIE .... , a napisałam to
                dlatego, że kilkakrotnie byłam do tego zmuszona sytuacją (jak np. tygodniowy
                pobyt w szpitalu, gdy mały miał 6 tyg.) i czułam się wtedy okropnie.
                Każdy ma prawo do własnych odczuć, z którymi można się zgadzać lub nie, ale
                obrażanie osób (nie mówię tu o Tobie) jest co najmniej żałosne.
          • iwcia75 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 14:28
            no to u mnie jest calkiem na odwrot - seks to dla mnie glownie pieszczoty
            piersi! i te pieszczoty lubie najbardziej. moze dlatego nie mam oporow?
    • naomi_k Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 12:32
      O rany jak ja się ciesze, ze można o tym pogadać. Na wiekszosci watków tylko
      egzaltacja i radość takie jakieś nierealne tak jakby nie istniały problemy
      związane z malutkim dzieckiem.
      Ja nie chce karmic piersią, zresztą nawet nie bardzo moge bo muszę migiem wracać
      do pracy, a tata i opiekunka tylko z butelczyny pokarmią. Autentycznie odrzuca
      mnie myśl o bolących sutkach, stanach zapalnych, wietrzeniu piersi etc. I
      totalne uwiązanie w domu. W końcu u licha, to że zostajemy matkami nie oznacza,
      ze my jako my już nie istniejemy, mamy 21 wiek, jak ktos nie chce karmic piersią
      to raczej nawet nie powinien i ma do tego świete prawo. Presja społeczna na
      bycie Matka Polką jest u nas przerażająca, nie macie takiego wrażenia? My się
      mamy poświecać, opiekować dzieckiem, sprzątać , gotować, ojciec to tylko od
      kąpania, opiekunka to jak wracamy do pracy-i to też za szybko nie wolno bo
      niedobrze dla dziecka. uff, troche nie na temat pojechałam, ale aktualne trendy
      mnie przerażają tym . A Wy co na ten temat sądzicie?
      • malwisienia Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 12:51
        Dokładnie tak jest w naszym społeczeństwie. A przecież człowiek to nie zwierzę,
        którego nadrzędnym instynktem i celem życiowym jest rozmnażanie się. Posiadanie
        potomstwa nie musi oznaczać rezygnacji ze swojego życia. Równie dobrze możnaby
        po odchowaniu dzici położyć sie do trumny, bo przecież spełniło się swoją
        podstawową rolę życiową- przedłużenie gatunku.
        Ja nie mam zamiaru karmic piersią, jest to moja prywatna sprawa i tylko martwię
        się jak poradzić sobie przez te 3 dni pobytu w szpitalu (boje sie złego
        traktowania z powodu wszechpanującej nagonki na karmienie piersią)
        • isabela_1974 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 13:05
          Nie przesadzałabym z tą nagonką w szpitalach. Jak jasno powiesz, że nie karmisz
          i przyniesiesz swoją własną mieszankę, na pewno nikt Cię nie zmusi.

          A teraz moje osobiste refleksje...
          Sama będę karmić piersią drugiego synka. Przy pierwszym dziecku to było
          najbardziej niesamowite przeżycie bliskości i intymności, jakiego w życiu
          doświadczyłam. Uwiązanie na ten czas po urodzeniu mi nie przeszkadzało, w końcu
          pół roku czy rok mogę podarować swojemu dziecku, teraz przy drugim jeszcze
          bardziej to rozumiem, że to jest nawet większy dar dla mnie, niż dla niego.
          Potem dzieci dorastają i nigdy już nie ma takiego bliskiego kontaktu, jak
          wówczas, gdy jesteś dla tej małej istotki całym światem. Oczywiście można to
          traktować jako uwiązanie, jakąś formę zniewolenia... tylko po co? Może jak się
          chce być tylko dla siebie, to nie trzeba mieć w ogóle dzieci i nie realizować
          przymusu przedłużania gatunku?

          Czasem zresztą po urodzeniu dziecka wszystko się przewartościowuje i poglądy
          się zmieniają. Czasem nie... i też jest ok, w końcu każdy ma swoje życie i
          swoje dziecko, więc może mieć i własne na ten temat poglądy.
        • monia1973 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 14.12.04, 18:17
          Malwisienia, nie wiesz przypadkiem co się dzieje z piersiami jak od początku
          się nie karmi? Od razu zanika pokarm, czy nadal jest nawał? Wszędzie można
          przeczytać jak karmić, a nigdzie co się dzieje jak matka nie chce karmić od
          początku. I własnie co zrobić w szpitalu? Zabrać ze sobą własną butelkę i
          mieszankę? Czy szpital powinien takie sprawy zabezpieczyć? (przecież istnieją
          kobiety , które chcą karmić ,ale nagle w szpitalu okazuje się, ze nie mogą i co
          wtedy?)
          Pozdrawiam
          Monia
          • malwisienia Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 09:54
            no właśnie nie wiem, bo nigdzie nie ma takich informacji ajak się człowiek
            próbuje gdzieś dowiedzieć to zaraz na niego naskakują i od wyrodnych matek
            wymyślają; spróbuję zasięgnąć języka u gina przy najbliżej okazji
            • monia1973 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 18:53
              To czekam na wiadomości. Pozdrawiam
              Monia
              • maja45 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 19:03
                Dostaje się specjalne leki na spalenie pokarmu, jest to bolesne.
                Szpitale maja butelki i sztuczne mleko, zdarzają im sie przeciez podrzutki i
                dzieciaki, których matki zrzekają sie praw rodzicielskich-coś takie maluchy
                przeciez muszą jeśc.
                Marta
      • 1jagienka Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 13:05
        naomi, rozumiem Cię w pełni, bo wiele podobnych poglądów gotuje mi krew.
        Nie zgodzę się tylko z tym, że maleństwo, karmienie piersią uwiązują w domu. To
        zależy od układu w rodzinie. U nas od początku dziecko było NASZE, a nie moje,
        podział obowiążków 50:50 (no mąż nie karmil piersią), dlatego ja po 3 mies.
        prowadziłąm kursy językowe (2X w tyg po 3 godz), chodziłam na imprezy z pracy,
        zapraszałam znajomych (karmiłam 7 mies), a mąż mnie do tego zachęcał, po
        pierwsze uwialbiał (i uwielbia) zajmować się synkiem, po drugie nigdy nie
        twierdził, że muszę być Matką Polką (dostał by chyba w zęby, a nawet nie został
        by moim mężemsmile))
        • bazylea1 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 14:21
          1jagienka napisała:

          > naomi, rozumiem Cię w pełni, bo wiele podobnych poglądów gotuje mi krew.
          > Nie zgodzę się tylko z tym, że maleństwo, karmienie piersią uwiązują w domu.
          To
          >
          > zależy od układu w rodzinie.

          to zalezy od sytuacji, mnie karmienie uwiązało bo synek przez kilka miesięcy
          wisiał na cycu po 40 min co 2 godziny, a ponieważ od początku mieliśmy problemy
          z prawidłowym przystawianiem bałam się dawać butelkę (doradcy laktacyjni
          wmówili mi że butelka to diabeł wcielony). zawaliłam przez to semestr na
          studiach, nawet z podaniem o dziekanke dotarłam dopiero po 4 miesiącach od
          urodzenia dziecka. nie lubiłam karmić przy ludziach, jak bylismy u znajomych to
          na karmienie wychodziłam i ponad pół godziny musiałam siedziec sama. zatem
          można powiedziec że mnie uwiązało. teraz mam inną perspektywę bo to trwało
          zaledwie kilka miesięcy i jestem w stanie to wytrzymac dla drugiego dziecka ale
          wtedy wydawało się wiecznością.
      • hanyszka Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 15:44
        To po Ci w ogole dziecko, skoro zamierzasz dalej zyc, tak jakby go nie bylo?
        Moja chrzesniaczka nie byla w ogole karmiona piersia ( bo to wlasnie niby bylo
        obrzydliwe) Dzis ma ponad 10 lat, lapie w szkole, a przedtem w przedszkolu,
        wszystkie infekcje, katary i wirusy. Dla mnie to oczywisty dowod na to, ze nie
        dostala w mleku matki wlasciwych przeciwcial. Rozumiem, ze mozna sie nie
        podniecac karmieniem piersia ( ja pewnie przystawie smarkacza i bede sobie
        czytac), ale jestesmy taki posag zdrowia winne naszym maluchom.
        • naomi_k Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 16:21
          Bowiem hanyszko, dziecko jest ważnym wydarzeniem w moim życiu ale nie
          najważniejszym. Mam ciagle swoja pracę, którą uwielbiam, męża, przyjaciół,
          doktorat, ambicje. Żyję w XXI wieku i nie zamierzam się udręczać bo tak prawi
          większość, i chodzę zawsze swoimi scieżkami.
          A pciała zawarte w mleku matki (IgA) i pare innych składników chronią przed
          lokalnymi infekcjami w przewodzie pokarmowym.Inne p/ciała przekazujesz w czasie
          ciąży, więc nie przesadzajmy. Poza tym gdybyśmy zrobiły sondę na wet na tym
          forum okazałoby się pewnie, ze w większość z nas jechała na sztucznym mleku bo
          matki musiały pracowac.Nasze dzieci gdy bedą miały dzieci pewnie bedą miały inny
          trend. Zresztą to nie o to chodzi. Nie bede karmic piersią bo nie chcę. I już.
          Moze zmienię zdanie jak dziecko się urodzi, ale na dzień dzisiejszy no way!

          hanyszka napisała:

          > To po Ci w ogole dziecko, skoro zamierzasz dalej zyc, tak jakby go nie bylo?
          > Moja chrzesniaczka nie byla w ogole karmiona piersia ( bo to wlasnie niby bylo
          > obrzydliwe) Dzis ma ponad 10 lat, lapie w szkole, a przedtem w przedszkolu,
          > wszystkie infekcje, katary i wirusy. Dla mnie to oczywisty dowod na to, ze nie
          > dostala w mleku matki wlasciwych przeciwcial. Rozumiem, ze mozna sie nie
          > podniecac karmieniem piersia ( ja pewnie przystawie smarkacza i bede sobie
          > czytac), ale jestesmy taki posag zdrowia winne naszym maluchom.
        • kiti5 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 18:00
          Nie zgadzam się z Tobą,iż dzieci nie karmione piersią łapią więcej infekcji.Mój
          pierwszy syn obecnie 14 lat nie był karmiony piersią.Mimo chodzenia do
          przedszkola nie chorował,pierwszy antybiotyk brał w wieku 5 lat.Niestety mój
          drugi syn 5lat karmiony piersią prawie rok choruje non stop.Więc nie wierze w
          te bajki opowiadane przez zwolenników karmienia piersią, Pozdrawiam
        • coffee1 do hanyszki - najwiekszego autorytetu 14.12.04, 09:49
          Uwazam, ze jestes skonczona idiotka. Tak sie zlozylo, ze trafilam na Twoja genialna wypowiedz dotyczaca mojego dziecka. Po pierwsze moje dziecko nie chorowalo i nie choruje wiecej niz inne dzieci, a wrecz w porownaniu z innymi - prawie wcale. A druga sprawa - nie masz pojecia o lekach, ktore przyjmowalam po porodzie i ktore uniemozliwily karmienie. Moje dziecko moglam karmic przez 2-3 tygodnie, potem zachorowalam. Opory psychiczne to sprawa drugorzedna i chyba kazda kobieta ma prawo do watpliwosci. Szczegolnie gdy bardzo mlodo zostaje matka i boi sie czy temu wszystkiemu podola. Nie bede komentowac zachowania hanyszki, ale innym forumowiczom radzilabym sie zastanowic nad powaznym traktowaniem tej pani i jej postow.
          • iwcia75 Re: do hanyszki - najwiekszego autorytetu 15.12.04, 19:05
            coffee, chyba jestes zlosliwa
        • mariola31 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 23:08
          Wydaje mi się że poglądy typu "dziecko wychowane na piersi nie choruje i
          rzadzej łapie infekcję" można schować między bajki. Moją córkę karmiłam 14
          miesięcy i niestety nie nabrała przez to takiej odporności jak mówią lekarze
          czy piszą w ksiązkach. Nie może chodzić do przedszkola bo łapie wszystko co się
          da i kończyło sie to leczeniem szpitalnym. Nie była i nie jest wychowywana "pod
          kloszem", nie siedzi w domu i często spotyka sie z innymi dziećmi. W tej chwili
          ma prawie 5 lat - choruje znacznie mniej - nabrała tej odporności z wiekiem a
          nie od tego że była tyle czasu karmiona piersią. Znam dzieci wychowane od
          początku na butelce, które były i są znacznie odporniejsze na wszelkie
          choróbska niż moja córcia. Jestem teraz w ciąży i postanowiłam nie karmić
          dłużej niż 3 miesiące i nikt mnie nie namówi żeby było inaczej.

          Pozdrawiam

          Mariola
      • tygrysiatko1 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 22:42
        to może Ty nie powinnaśbyła zachodzić w ciąże jak nie chcesz opiekować
        siędzieciem tylko wracasz do pracy?! nie karmiąc dziecka piersiązabierasz mu to
        co najcenniejsze i żadne sztuczne mieszanki tego nie zastąpią! a co do
        uwiązania w domu to nie prawda zawsze możesz pokarm odciągnąć i wstawić do
        lodówki...
        zresztąto Twoja sprawa tylko się później nuie dziw że Ci dziecko często choruje!
    • magdek2 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 13:12
      ja też miałam kiedyś opory, bo widziałam moją koleżankę karmiącą trzyletnie
      dziecko piersią i jest to dla mnie obrzydliwe. Teraz mam twarde postanowienie
      karmienia piersią do około 3-4 miesiąca dla dobra dziecka po prostu i własnej
      wygody - nie ukrywam - gotowe, podgrzane i przygotowane smile, ale nie dłużej i
      juz oddzieliłam sobie w mojej głowie "manipulacje" przy piersiach od karmienia,
      żeby źle nie kojarzyć jednego z drugim potem....
    • bazylea1 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 14:00
      w ciąży miałam lekkie opory, no ale wszedzie kazali karmić no to i ja będę
      karmić. rzeczywistość po porodzie przerosła wszelkie oczekiwania, karmienie
      okazało się mega-koszmarem. mimo to karmiłam 7 miesięcy. został uraz i nie wiem
      co zrobię przy drugim dziecku. zaczęłam się zastanawiać jak tu nad sobą
      popracować żeby choć parę m-cy wytrzymać, myślę nad znalezieniem jakiegoś
      miłego ssaka i wyobrażeniem sobie go karmiącego dzieci. krowa nie jest
      specjalnie miła, koty fajne ale małe kotki mają zęby więc to nie najmilsze
      wyobrażenie wink może delfiny?
    • iwcia75 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 14:23
      ja bardzo chce karmic piersia i ciagle mam sny i obawy,ze nie bede miec pokarmu!
    • mama007 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 15:05
      chce tylko dodac, ze karmienie to najpiekniejsze zjawisko jakie moze zaistniec
      miedzy matka a dzieckiem, niesamowite po prostu
      a po nastepne wcale nie musi byc rownoznaczne z uwiazaniem w domu - ja karmilam
      pol roku tylko piersia, a mimo to bez problemu wychodzilam z domu, studiow tez
      nie zawalilam, i w ogole bylo super smile
      odnosnie wygody - to wlasnie karmienie piersia (moim zdaniem) jest
      najwygodniejsze!! naprawde uwazacie, ze wstawanie w nocy, mycie butelek,
      sypanie odliczonych miarek i zalewanie tego woda jest wygodniejsze niz
      wyciagniecie malucha z lozeczka, przystawienie do piersi i ... spanie?? smile))
      no i jeszcze jedno - odnosnie szpitali - nagonka jest, fakt, ale nie uwierze,
      ze w jakimkolwiek szpitalu sa takie polozne, ktorym bedzie na karmieniu
      zalezalo bardziej niz matce... prawdopodobnie beda o wiele bardziej szczesliwe,
      ze moga dac dziecku i flache i sie (przepraszam za wyrazenie) zamknie, zamiast
      biegac z dzieckiem do mamy na karmienia, bo sie na przyklad nie nadaja albo
      uczyc przez pol nocy przystawiania do piersi...
      ale to tylko moje zdanie, ktorego nikomu nie narzucam
      pozdrawiam
      • mama_alusi1 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 15:34
        Ja nie mam i nie miałam takiego problemu z oporami, nawet mi nie przyszło to do
        głowy, tylko bardzo chciałam wykarmic moja córkę przynajmniej te 6 m-cy, na
        poczatku były problemy owszem, troche trzeba było sie natrudzić, ale warto
        było, naprawde!! Póki co piersi służa do karmienia, ale jak nie bede karmić to
        wróci ich drugie znaczenie seksulane, bo póki co mała zaspakaja moją cielesność.
        Tez nie uważam żeby miało by mnie to jakoś uwiązać, pierwsze pół roku tylko cyc
        i napisałam prace mgr, obroniłam sie, jak ktoś chce to da rade. Ale nie każdy
        chce i szanuje to. Kazdy ma prawo do własnej decyzji, absolutnie nic na siłe i
        nic wbrew własnej woli, bo wtedy traci to sens
        pzdr
    • tyagata Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 15:55
      Tak sobie pomyslalam, ze moze dobrą przynetą na przełamanie wszelkich oporów
      zwiazanych z karmieniem jest ochrona matki przed rakiem piersi.
      Niedawno czytalam, ze Amerykanie za najlepsza profilaktyke uwazaja wlasnie
      karmienie. Nawet kobiety dziedzicznie obciazone ryzykiem nowotworu dzieki
      karmieniu w wielkiej liczbie przypadkow wolne od zagrozenia choroba.
      Sprobuje znalezc ten artykul, bo dokladnie nie pamietam, czy u kobiety
      obciazonej genetycznie ryzyko spadalo niemal do zera po pol roku czy po roku
      karmienia.
      Wiec wiesz moze nie przejmuj sie nagonkami, ale jednak sproboj z uwagi wlasnie
      na takie zabezpieczenie walsnego organizmu.
      Mi karmienie nie sparwialo zadnego klopotu za to przezywalam jakies koszmary
      zwiazane z 5 tygodniowa koniecznoscia noszenia podpasek po porodzie. Nikt tego
      nie rozumial i uwazal, ze mam fanaberie bo przeciez wszystkie kobiety.... A ja
      doslownie wylam z jakiejs zlosci i wscieklosci, ze oprocz wszelkich niespdzianek
      natura musiala jeszcze wymyslic i to!
      Ale wiesz wszystko tak szybko mija, ze nie warto tracic nerwow i jak czlowieka
      nachodza takie mysli to tzreba skupic uwage na czyms co daje przyjemnosc!
      pozdrawiam i zycze zeby opory zniknely!!!
      Agata
    • lara78 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 16:09
      Jestem w 34 tc. i nie ukrywam że też zastanawiam się jak to będzie karmić
      piersią. Zwolenniczką pieszczot w tych partiach ciała nie jestem i boję się
      tego że maluszek nie będzie umiał dobrze się przyssać, co może boleć ale chce
      karmić przynajmniej do 6 miesiąca bo to samo zdrowie dla maluszka a po drugie
      podobno bardzo wygodne, wszystkie znajome które karmiły piersią polecały mi to
      właśnie z tego powodu. Mam nawet obiekcje, że jak na przełom 8 i 9 miesiąca
      ciąży to mam za małe piersi, mam wrażenie że na początku były większe i nie
      miałam jeszcze tej "siary" co za okropne określenie czy to normalne?
      Pozdro Lara
      • naomi_k Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 16:25
        Hej, lara
        Siara to absolutnie normalne określenie, ale faktycznie niefortunne. Można
        uzywać łacińskiego: colostrum (o ile, kurczę dobrze pamietam...)

        lara78 napisała:

        > Jestem w 34 tc. i nie ukrywam że też zastanawiam się jak to będzie karmić
        > piersią. Zwolenniczką pieszczot w tych partiach ciała nie jestem i boję się
        > tego że maluszek nie będzie umiał dobrze się przyssać, co może boleć ale chce
        > karmić przynajmniej do 6 miesiąca bo to samo zdrowie dla maluszka a po drugie
        > podobno bardzo wygodne, wszystkie znajome które karmiły piersią polecały mi to
        > właśnie z tego powodu. Mam nawet obiekcje, że jak na przełom 8 i 9 miesiąca
        > ciąży to mam za małe piersi, mam wrażenie że na początku były większe i nie
        > miałam jeszcze tej "siary" co za okropne określenie czy to normalne?
        > Pozdro Lara
        • melba76 Do Hanyszki 13.12.04, 16:39
          Piszesz:
          "Rozumiem, ze mozna sie nie
          podniecac karmieniem piersia ( ja pewnie przystawie smarkacza i bede sobie
          czytac), ale jestesmy taki posag zdrowia winne naszym maluchom."

          Ja nie karmię piersią bo nie mam takiej możliwości. Teorie o posagu zdrowia to
          bzdura. Ja i moja siostra byłysmy dziećmi butelkowymi i jedna z nas to okaz
          zdrowia, a druga przechorowała pół dzieciństwa. Ci sami rodzice, te same geny,
          środowisko, butle i mieszanki.
          A przystawianie "smarkacza" i czytanie- hm...Twoja i smarkacza sprawa, ale
          naprawdę lepszą inwestycją w psychikę dziecka jest 20 minut karmienia butlą z
          patrzeniem w oczy i ciepłymi słowami skierowanymi do maluszka, niż 40 minut
          wiszenia na cycku obojętnej mamy zajętej pasjonującą lekturą.

          A tak ogólnie - rodziłam na Żelaznej i jest tam terror laktacyjny.
          • naomi_k Re: Do Hanyszki 13.12.04, 16:44
            Amen!

            ja na szczescie ide rodzic do Szpitala Damiana...

            melba76 napisała:

            > Piszesz:
            > "Rozumiem, ze mozna sie nie
            > podniecac karmieniem piersia ( ja pewnie przystawie smarkacza i bede sobie
            > czytac), ale jestesmy taki posag zdrowia winne naszym maluchom."
            >
            > Ja nie karmię piersią bo nie mam takiej możliwości. Teorie o posagu zdrowia to
            > bzdura. Ja i moja siostra byłysmy dziećmi butelkowymi i jedna z nas to okaz
            > zdrowia, a druga przechorowała pół dzieciństwa. Ci sami rodzice, te same geny,
            > środowisko, butle i mieszanki.
            > A przystawianie "smarkacza" i czytanie- hm...Twoja i smarkacza sprawa, ale
            > naprawdę lepszą inwestycją w psychikę dziecka jest 20 minut karmienia butlą z
            > patrzeniem w oczy i ciepłymi słowami skierowanymi do maluszka, niż 40 minut
            > wiszenia na cycku obojętnej mamy zajętej pasjonującą lekturą.
            >
            > A tak ogólnie - rodziłam na Żelaznej i jest tam terror laktacyjny.
            >
          • hanyszka Re: Do Melby 13.12.04, 23:17
            Myslę, ze sie Melbo mylisz - dla psychiki mojego dziecko akurat patrzenie w
            oczy na tak wczesnym etapie jego rozwoju nie ma chyba jednak wiekszego
            znaczenia, w przeciwienstwie do kontaktu z moja skora, cieplem, biciem serca,
            ktorych synek bezposrednio doswiadcza przy karmieniu piersia.
            Rozumiem, ze ktos nie moze karmic. Ale odmawianie dziecku najlepszego dla niego
            pokarmu ( bo to jest najlepszy pokarm , jaki istnieje, tego nikt nie moze
            zanegowac)z egoistycznych powodow: bo mi sie biust popsuje, bo to obrzydliwe
            etc. uwazam po prostu za egoizm i niedojrzalosc.
            • melba76 Re: Do Hanyszki 14.12.04, 12:13
              Nie dyskutuję już na temat TWOJEGO dziecka. Dla ogółu dzieci kontakt wzrokowy z
              ojcem już kilka minut po porodzie jest bardzo ważny - początki więzi między tą
              dwójką istot. Kontakt wzrokowy z matką, nawiązywany najczęściej i najmocniej
              podczas karmienia, kiedy dziecko spokojnie ssie i skupia wzrok na pochylonej
              twarzy matki jest niezaprzeczalnie ważny. Noworodki widzą obiekty na odległość
              20-30 cm - bo tyle właśnie wynosi dystans do twarzy matki pochylonej nad nim.
              No ale może TY masz akurat inne dziecko, nie wiem. Nie zapomnij, karmiąc
              piersią i podając te wspaniałe przeciwciała, znaleźć też sposób na
              zaszczepienie mu witaminy M.
              • melba76 Re: Do Hanyszki PS na koniec 14.12.04, 12:15
                Czy coś przeszkadza matkom "butelkowym" rozpiąć bluzkę i przytulić dziecko do
                nagiej ciepłej piersi? Karmię małą od miesiąca butelką i nie mam problemów z
                zapewnieniem jej kontaktu z moim ciałem, ciepłem ,zapachem i biciem serca.
      • mama_alusi1 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 16:26
        Laro78 ja mam też małe piersi i karmie ponad rok i nic tu nie ma do rzeczy
        wilekośc piersi(choć moja teściówka jest niezwykle zdziwona jak to możliwe żeby
        tyle mleka z takich małych piersiątek było smile)), istotne jest czy
        masz 'sprawne' gruczoły które wydzielaja mleczko a ma je większość kobiet (99
        %).wielkość piersi wiąże sie tylko z szybkością wypływu nadmiaru pokarmu w
        piersi, z małych ten nadmiar szybciej wypływasmile
        p.s. Wygoda jest niesamowita!!! czy w podrózu czy gdziekolwiek poza domem jest
        zawsze ciepłe świeże mleczko!!!polecam
        powodzenia
        • iwcia75 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 16:56
          sluchajcie, ja jestem juz w 8 mies,a piersi mi sie prawie wcale nie powiekszyly-
          zawsze byly male. brodawki tez sa malutkie(choc wieksze niz przed ciaza). mam
          jednak nadzieje,ze bede miala pokarm, bo bardzo tego chce. zadnej siary tez nie
          mam!
          • kasia191273 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 17:18
            tak czytam i czytam i jednak widze,ze to,co nazwane oporami psychicznymi,potem
            fizycznymi( przez autorke watku) ma jednak zwiazek z psychika.Ja mam inaczej-
            absolutnie chce karmic dziecko,ze wzgledu na zdrowie,wiezi.Nie przeraza mnie
            ani wizualna strona karmienia,ani kwestia uwiazania itp.Tu wszystko gra. Ja sie
            boje,ze bedzie to NIEPRZYJEMNE fizycznie,bo nie lubie mainipulacji przy
            piersiach.Drazni mnie w seksie,a karmienie to przeciez wiele razy w ciagu
            dnia.Czy jest ktos z podobnymi odczuciami? A jeszcze lepiej ktos,kto
            karmil,majac takie jak ja (nie)upodobania. Jak to wyszlo? Nie bolalo? Nie
            denerwowalo? Mnie pieszczoty piersi zwyczajnie denerwuja,irytuja.Nie moge jakos
            uwierzyc,ze przy dziecku bede jak ze stali,zero reakcji fizycznych,jedynie
            MATCZYNE.
            • melba76 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 17:37
              Eee...mnie się strupy po 3 dniach karmienia goiły 2 tygodnie.... więc chyba Cię
              nie pocieszę w tym temacie sad
    • e_rubi Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 18:37
      Bardzo chcialabym karmic dziecko piersia, chociaz nie moge sobie wyobrazic, jakie to bedzie dla mnie uczucie. Ja mam zupelnie odwrotnie niz wiekszosc z was, tzn. jesli chodzi o piersi i seks, mam bardzo wrazliwe brodawki i uwielbiam pieszczoty tych okolic i nie wyobrazam sobie bez tego udanego seksu. Mam nadzieje, ze te 2 sfery funkcjonuja jednak jakos odrebnie, ze da sie to w mojej psychice jakos oddzielic, bo do tej pory moje piersi kojarza mi sie wylacznie erotycznie. Mam nadzieje, ze jak dziecko sie urodzi, to karmienie bedzie dla mnie czyms naturalnym, aseksualnym i nie bede miala z tym problemow. Gdy patrze na moja kuzynke karmiaca piersia swego Maluszka, na te czulosc miedzy nimi, bliskosc i niesamowita wiez, jestem po prostu wzruszona. Chociaz wierzeoczywiscie, ze ta wiez i bliskosc moga istniec tak samo, gdy mama z roznych powodow piersia nie karmi. Przez pierwsze 3 miesiace maly byl przy jej piersi prawie non stop, nie uwazam ze jest cos zlego w tym, ze jak go karmila robila tez inne rzeczy: czytala, ogladala tv, plotkowala ze mna,itd. Zobaczymy jak bedzie ze mna. Najbardziej boje sie klopotow zwiazanych z nawalem pokarmu, popekanych brodawek itp. Mam nadzieje, ze jakos przetrwam.
    • jan28102004 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 18:45
      witam! ja na twoim miejscu nie zmuszalabym sie do karmienia piersia. Sama
      karmie, ale wiem, ze nie dluzej niz 4-5 miesiecy, bo chociaz z czasem stalo sie
      to przyjemnoscia, nie wyobrazam sobie karmic duzego dziecka. Mysle, ze nie ma
      sensu nakladac na siebie jarzma, a i mleka sztuczne sa tak dobrej jakosci, ze
      nie zrobisz dziecku krzywdy, nie dajac mu wlasnego mleka. Moj wlasny maz,
      wykarmiony sztucznie jest okazem zdrowia. Mysle, ze nastala moda na karmienie
      piersia i matki odczuwaja ogromna presje, co nie jest najlepsze. Nie zniechecam
      cie, ale mysle, ze dobrze jest sluchac glosu serca. pozdrawiam goraco.
      • mama007 opanujcie się!!! 13.12.04, 19:13
        to, że czyjś mąż, siostra czy ktoś tam był karmiony butlą i nie chorował to nie
        znaczy, że mieszanka jest lepsza niż karmienie piersią!!! smile))
        nie możecie tak pisać na podstawie paru znajomych osób. To na pewno zależy od
        jednostki, ale nie tylko!
        aha, i do wszystkich, które są w pierwszej ciąży i nie są pewne czy chcą
        karmić - JAK NIE SPRÓBUJECIE, TO NIE BĘDZIECIE WIEDZIAŁA JAK TO JEST I NIKT WAM
        TEGO NIE OPOWIE! po prostu nie da się tego opowiedzieć smile
        pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 19:20
      W trakcie ciąży zakładałam z góry, że karmić piersią nie będę z kilku powodów:
      - nie chciałam uwiązania
      - wiszenie dziecka na cycku wydawało mi się mocno obrzydliwe
      - obawiałam się bólu i innych dolegliwości.
      Po porodzie dziecko miało rewelacyjny odruch ssania, ja - zero pokarmu,
      prosiłam o dokarmianie sztuczne. Małego przystawiałam na zasadzie "pojawi się
      pokarm - ok., nie? - super". Laktatorem doiłam się dwa razy i starczy, nie
      chciało mi się.
      Teraz karmię (miesiąc bo tyle syn ma) na zmianę piersią i butelką z mieszanką.
      Pokarmu własnego mam full, żadnych dolegliwości. Nie czuję w tym momencie
      żadnej metafizycznej więzi z dzieckiem tylko znudzenie lub lekkie poirytowanie.
      Uczucie takie jakby ktoś nieudolnie międlił sutek, zero przyjemności. Siedzę,
      czytam albo gadam przez telefon. Dzięki butli odpada mi uwiązanie w domu i
      częste pobudki w nocy.
      Jestem dorosła i wiem co mi odpowiada a co nie. Pokarmię gdzieś do 3,5 miesiąca
      i starczy. Terror laktacyjny mam w d...użym poważaniu.
    • bietka2 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 13.12.04, 23:56
      Mysle, ze jak nie sprobujesz karmic piersia to nie bedziesz w stanie podjac
      slusznej decyzji. Wazne to miec dobra polozna ktora nauczy cie przystawiania.
      Mnie po urodzeniu pierwszego dziecka nikt niczego ie uczyl, przemeczylam sie
      jakos te 8 mies i nie zaluje, chociaz metafizyczna wiez z corka mialam takze,
      czy nawet przede wszystkim jak ja przytulalam, patrzylam na nia itp. Choc nie
      bylam fanka karmienia, to jednak nie moge powiedziec, zeby mnie to zbyt
      uwiazalo. Jak napisala wiekszosc dziewczyn, wydaje mi sie to o wiele
      wygodniejsze, szczegolnie przez pierwsze 6 mies.

      Pozdr. (Acha uroki karmienia poznalam dopiero przy drugim dziecku, ale i tak
      karmilam "tylko" 7 mies, co u niektorych spowodowalo swiete oburzenie)
      • emka1974 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 14.12.04, 10:03
        A ja karmiłam 1,5 roku, bardzo chciałam, nie miałam strupów, nawałów. Pieszczot
        piersi nie lubię, karmienie to zupełnie co innego.
        Jest to najwygodniejszy sposób karmienia, i w nocy i wszędzie tam, gdzie nie ma
        jak podgrzać butelki (a dzieci bywaja głodne w najprzeróżniejszych miejscach ;-
        ).
        I zapewniam Was, że ponad roczne dziecko to nie jest jeszcze dorosły człowiek,
        którego karmienie jest obrzydliwe (przecież nie trzeba epatować karmieniem
        publicznie), a tym bardziej kilkumiesięczne (któraś z Was chyba pisała, że
        tylko 3-4 mies, bo potem juz za duże wink
        • maja45 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 14.12.04, 10:22
          Dla mnie karmienie piersia było normalne i naturalne-bo po to natura stworzyła
          piersi, żeby karmić.Po co mam się meczyć z wyparzaczami, butelkami , smoczkami
          i calym tym szajsem, skoro mogę dać dziecku mleczko najlepszej jakosci, smaczne
          i zdrowe.Nie miałam zadnych oporów natury psychicznej, tak jak nie mam przed
          rozebraniem sie w koedukacyjnej szatni na basenie czy opalaniu się topless, po
          prostu natura.Potrafię również oddzielić sferę seksualną od innej-karmienie
          piersią z seksem mi się nie kojarzy, piersi mam i do karmienia i do pieszcot.
          Jestem w stanie zrozumieć kobiety , ktore nie karmią z powodu wad
          anatomicznych ,cięzkich chorób, przyjmowania lekow , innymi słowy ze względów
          medycznych. Ale kobiet , które piersia nie karmia, bo chcą być "wolne" nie
          rozumiem, ale w gruncie rzeczy nie obchodzą mnie one , więc nie mam powodu
          jakoś specjalnie o nich mysłeć. Z reszta w moim srodowisku nikt nie karmił
          sztuczne, wiec takie kobiety są dla mnie egzotyką, o ktorej czytam na forum ,
          bo w realu nie spotkałam.
          Pozdrawiam.
          Marta
          • coffee1 Do hanyszki - forumowej wyroczni! 14.12.04, 12:44
            Droga Nieomylna Matko Polko, Kobieto Doswiadczona, Oswiecona i Chodzacy Geniuszu.
            Uwazam, ze jestes skonczona idiotka. Tak sie zlozylo, ze trafilam na Twoja genialna wypowiedz dotyczaca mojego dziecka. Po pierwsze moje dziecko nie chorowalo i nie choruje wiecej niz inne dzieci, a wrecz w porownaniu z innymi - prawie wcale. A druga sprawa - nie masz pojecia o lekach, ktore przyjmowalam po porodzie i ktore uniemozliwily karmienie. Moje dziecko moglam karmic przez 2-3 tygodnie, potem zachorowalam. Opory psychiczne to sprawa drugorzedna i chyba kazda kobieta ma prawo do watpliwosci. Szczegolnie gdy bardzo mlodo zostaje matka i boi sie czy temu wszystkiemu podola. Nie bede komentowac zachowania hanyszki, ale innym forumowiczom radzilabym sie zastanowic nad powaznym traktowaniem tej pani i jej postow.
            • gazelaczek w sprawie oporow natury roznej 14.12.04, 19:59
              Dziewczyny, a co z komentarzami? Bo ja tez mam mase oporow i mam nadzioeje ze
              po porodzie miną jakos "naturalnie". Jak nie - trudno - przeciez sila mnie nie
              zmusi nikt do karmienia piersia.
              Ale co z karmieniem przy ludziach? Bo u znajomych nie ma problemu - kolezanki
              ida do innego pokoju i w spokoju zajmuja sie maluchem. Ale chcialabym uniknac
              komentarzy rodziny w stylu: trzeba przystawic do cyca, maly teskni za cyckami
              itd... Wydaje mi sie to obrzydliwe. Cycki, piersi czy jak nie nazywac tej
              czesci ciala to moja sfera intymna. Karmienie to z kolei intymna czynnosc. Jak
              uniknac komentarzy? Macie jakies doswiadczenia albo rady na to? Nie chce byc
              opryskliwa i nie chce karmic "w towarzystwie".
              • eva78 Re: w sprawie oporow natury roznej 16.12.04, 19:17
                Ja mam podobne opory. Jestem w pierwszej ciąży, więc nie karmilam jeszcze. Bardzo chciałabym karmić piersią, bo uważam, że jest to niepowtarzalny moment czułości i bliskości z dzieckiem, jednocześnie uważam tę czynność za bardzo intymna. To tak jakby starsze dziecko powierzało mi jakąś swoją tajemnicę, a ja nie starałabym się zadabać o atmosferę bliskości czy intymności i rozprawiałabym na ten temat na forum publicznym. Wizerunek piersi nosi w naszej kulturze pewne cechy seksualne i cieżko mi się tego myślenia pozbyć. Poza tym wszystkie emocje, które karmieniu towarzyszą...Rozumiem sytuacje, gdy nie ma takiej możliwości, aby wyjść do drugiego pokoju, ale można wtedy usiąśc w taki sposób, aby nakarmić dziecko w sposób dyskretny, bez niepotrzebnego eksponowania piersi, które w okresie karmienia nie wyglądają zresztą najładniej. Komentarze, o ktorych mówisz (a szczególnie gdy padają z ust średnio znających się na tym wujków, czy teściów)stawiają kobietą w sytuacji "krowy"(przepraszam za określenie)i dla mnie też są obrzydliwe i jakoś kalają ten badź co bądź wzruszjący moment. Szczerze mówiąc ja też nie lubię, gdy ktoś stawia mnie w sytuacji, w której chcąc nie chcąc, muszę patrzeć na karmienie (chyba, że jest to bliska mi osoba), bo czuję się, jakbym weszła do czyjejś sypialni. Może to głupie, ale tak się czuję.Kiedyś rozmawiałam na ten temat z mężem i on miał podobne odczucia- czuje się zawsze nieswojo.
                Wyobrażam też sobie karmienie dziecka tylko do 1 roku życia, później: gdy dziecko chodzi, rozmawia, zaczyna dużo rozumieć, ma dużo zębów i zaczyna jeść takie rzeczy jak dorosły człowiek też wydaje mi sie niesmaczne. Wydaje mi sie, że nie tyle dziecko tego potrzebuje, co matka, która jak najdłużej chce zatrzymać okres niemowlęctwa. Ale to moje subiektywne zdanie.
                W każdym razie rozumiem obydwie strony: dziewczyny, które chcą karmić i te, które sobie tego nie wyobrażają.
    • triss_meriquold6 [...] 14.12.04, 19:32
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • lara78 [...] 14.12.04, 20:24
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • naomi_k Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 14.12.04, 20:28
          Jeszcze nie idę..
          Lara czy Ty się znasz z Triss, zeby ja tak czule tytułować? Czy posiadasz coś co
          pozwala Ci sie w ten sposób wyrażać o innych? Moze troszkę wydoroślej i nabierz
          ogłady, bo jakkolwiek polemika jest tu ostra to od idiotek się jeszcze nie
          wyzywamy.

          ara78 napisała:

          > do triss,
          > dziewczyno czy ty się czasem nie pomyliłaś, współczuję twojemu dziecku z całych
          >
          > sił, on poradzi sobie bez twojego mleka o ile nie bez ciebie idiotko
      • naomi_k Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 14.12.04, 20:24


        Na pohybel metafizyce (pewnie i tak mało kto wie co to znaczy) i piersiowym
        Matkom Polkom ( jam nie żona, kochanka i partnerka, jam matka i moje piersi maja
        służyć karmieniu for ever!!! A myślacymi inaczej nie będę sobie zaprzątać głowy
        bo to nie po matczynemu).
        idę stąd bo tu idzie oszaleć.
        Trzymaj sie Trisss!

        triss_meriquold6 napisała:

        > Po dzisiejszej próbie nakarmienia młodego sie pozrygałam, to był OATATNI raz!!!
        >
        > Niech gó..eż żre z miski.
        • lara78 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 14.12.04, 20:35
          do triss i wszystkich jej zwolenniczek,
          Boże broń od znajomości z taką osobą jak Triss, jeżeli kogoś uraziłam moją
          wypowiedzią i określeniem idiotka to może mi powiecie jak nazwać inaczej
          kobietę która na swoje dziecko mówi "gó...aż niech żre".
          • malwisienia Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 07:57
            a mi się dla odmiany niedobrze robi jak słyszę określenia: fasolka, maleństwo,
            kruszynka....
            ja o swoim nienarodzonym mówię niekiedy bachor bądź alien; już słyszę te głosy
            oburzenia
            • bazylea1 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 10:13
              dziewczyny, przecież to podpucha, osoba co napisała post powyżej ma inny nick
              (różni się o 1 literkę) niż Triss.
              • peachess Jak widać żadna nie zajarzyła, hehehe:) 15.12.04, 20:46
                same tutaj lotne umysły...

                ktos sobie z was robi jaja i to całkiem niezłesmile
            • maja45 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 10:32
              To z pewnością niecierpliwie czekasz dnia , gdy Twoje dziecko powie do ciebie-
              ty stara szmato.
              Marta
            • magdek2 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 13:40
              ja o dzieciach generalnie mówię szkodniki, ale to w żartach oczywiście....
    • wieczna-gosia Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 08:34
      Nie mam zadnych oporow.
      Dziecko nosi sie w macicy, rodzi, karmi piersia. Nie budzi to we mnie ani
      szczegolnej euforii ani obrzydzenia. Tak samo jak to, ze dziecko sie myje,
      dziecko robi kupy, to czesc fizjologii wink
      Kazde dziecko karmilam do okolo roku- czasami do 9 miesiaca, czasami do 11,
      jakos tak same sie odstawialy.

      osobiscie uwazam, ze kompletnie niekarmienie piersia to glupota ze wzgledu na
      wartosci pokarmu. Z drugiej strony- to tylko pokarm- owszem bardziej
      pelnowartosciowy niz mieszanka, ale POAKRM a nie milosc, metafizyka czy
      poswiecenie i jesli taki sposob karmienia staje sie wysilkiem ponad sily to
      trzeba wybrac inny. Uwazam ze dziecko po prostu WARTO karmic piersia. I ze
      pokarm z piersi jest LEPSZY. Natomiast jesli ktos podejmuje nadludzkie wysilki
      zeby utoczyc sobie pare kropel/ nie moze sie z dzieckiem zgrac/ boli go/ i
      traci kupe cennego czasu to wg mnie nad korzysciami wynikajacymi z faktu
      podawania lepszego pokarmu zaczynaja przewazac niekorzysci wynikajace z wysilku
      zdobycia tego pokarmu. Dla paru przeciwcial nie warto sie zarzynac.
      • agnieszkamr Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 09:20
        O widzę, że mamy następny "ostry" wątek na forum, kolejny po zwolnieniach i
        wyższości porodów naturalnych nad cesarkamismile))

        Pozwólcie, że opowiem Wam o moich doświadczeniach. Po pierwsze w ciąży nie
        miałam żadnych oporów psychicznych, myślałam, że dzidziusia się przystawia, on
        sobie ssie, błogość na buziaczku, uśmiech w oczach matki, sielanka po prostu.
        Tymczasem to cholernie bolało! Po tygodniowym pobycie w szpitalu (cesarka)
        wróciłyśmy z córcią do domu i po kilku dniach miałam tak poranione sutki, ze
        płakałam z bólu przy karmieniu. Pierwsze trzy-cztery tygodnie to był koszmar.
        Smarowałam sutki bepantenem, zakładałam plastykowe kapturki, wszystko na nic.
        Miałam laktator ręczny, który ni diabła nie chciał ściągnąć ani kropli pokarmu
        z nabrzmiałych piersi. Mąż wypożyczył laktator elektryczny. Kiedy pierwszy raz
        usiadłam w nocy i zaczęłam ściągać pokarm, poczułam się jak dojna krowa
        podłączona do elektrycznej dojarki - to był właśnie ten szok psychiczy, piersi,
        które wcześniej postrzegałam właśnie w kontekście ściśle seksualnym, stały się
        nagle jakąś butelką na mleko, a ja we własnych oczach straciłam cały seksualny
        urok. Na szczęście tylko we własnych oczach, a nie w oczach męża, który
        siedział obok i patrzył jak odciągam mleko i płaczę. Taka zabawa trwała przez
        jakieś 10 dni, w tym czasie wygoiłam krwawiące sutki i znowu zaczęłam
        przystawiać Malutką. Tym razem obyło się bez ran i karmiłam ją przez rok i trzy
        miesiące.
        Z wyjątkiem pierwszych koszmarów, karmienie wspominam mile, przede wszystkim
        jako maksymalną wygodę, córcia spała z nami w naszym ogromnym małżenskim łóżku
        (co jej się zresztą zdarza do tej pory), więc w nocy po prostu odpinałam
        koszulę i dawałam jej pierś niemal przez sen. Do pracy wróciłam, jak miała
        sześć tygodni (wykonuję wolny zawód i pracuję głównie w domu). Od piątego
        miesiąca zaczęłam jej podawać inne pokarmy i stopniowo ograniczałam karmienie
        piersią. Odstawienie odbyło się też stopniowo i bez żadnych dramatów.
        Co do odporności: do ukończenia trzeciego roku życia była ze mną w domu, w tym
        okresie może ze dwa razy się przeziębiła. W wieku trzech i pół roku poszła do
        przedszkola i zaczęła się jazda. Pierwszy rok przechorowała w zasadzie w
        całości: trzy dni w przedszkolu, tydzień w domu, znowu dwa dni w przedszkolu,
        dwa tygodnie w domu i tak na zmianę. A ja łapałam od niej wszystkie infekcje. W
        tym roku jest znacznie lepiej: od września była tylko dwa razy chora, ale
        zmieniliśmy przedszkole, więc to może zasługa Sióstr Karmelitaneksmile))
        Nie uważam się za Matkę Polkę, jestem niezależną, samodzielną kobietą, nieźle
        zarabiam, jestem cenionym fachowcem w swojej dziedzinie. Synka, ktory ma się
        urodzić na przełomie marca i kwietnia zamierzam karmić przez około rok. Co mi z
        tego wyjdzie? Zobaczymy.
        Karmienie uważam za korzyść dla dziecka, czynność sympatyczną, choć w moim
        przypadku okupioną bólem. A tak na marginesie, moja szwagierka karmi do tej
        pory swoją dwu i półletnią córkę i nie zamierza przestać. Muszę przyznać, że
        mnie to dosyć brzydzi i muszę mocno zaciskać zęby, żeby nie wygłaszać na ten
        temat żadnych komentarzy, bo to w końcu nie moja sprawa. Inna rzecz, że
        szwagierka stanowi moje przeciwieństwo: spełnia się głównie macierzyńsko (3
        dzieci i gdyby nie wiek, to pewnie by na tym nie poprzestała) i domowo, nie ma
        ambicji zawodowych i pozycja "przy mężu" zaspakaja jej aspiracje. Nie
        wartościuję tego, po prostu stwierdzam fakt.

        Pozdrawiam serdecznie
        Agnieszka, mama Marianny (4,8) i Tadzia (24 tc)
        • abajeczka1 do agnieszkamr 28.12.04, 17:49
          Witam!
          Mam podobny problem z karmieniem jak ty miałaś i chciałabym prosić o kilka
          odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Napisałam do Ciebie maila na poczte
          gazety.pl i proszę o odpowiedź.
          Z góry dzięki
    • malgosik77 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 14:16
      Było juz kilka wątków na ten temat m.in na forum Karmienie butelką. Podaję link
      do jednego z nich : forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=632&w=18108998.
      w wypowiedziach mamy podają także inne linki do dyskusji na ten temat smile
      • mika_forum Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 14:26
        Ja mialam straszne opory, wrecz kategorycznie nie chcialam karmic.
        Jednakze, jak dziecko pojawilo sie na swiecie, zaczelam odczuwac (!) to
        zupelnie inaczej - wlasnie odczuwac, to sprawa uczuc, potrzeby bliskosci.
        Karmiac mala patrzalam na nia i lzy mi lecialy ze wzruszenia. Cora ma juz 1,5
        roku i wieczorem (raz dziennie) dostaje cyca - cudownie ja to ukoi!
        Zdaj sie na instynkt.
        • jowitkaw Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 17:35
          Nie mam jeszcze dzieci, ale planuję i tak sobie czytam z ciekawości, jakie
          kobiety mają poglądy na temat karmienia piersią. Przeczytawszy posty wcale nie
          dziwię się, że jest sporo negatywnych odczuć i emocji. Mam sporo znajomych
          młodych matek i zachwyt tym aspektem bycia mamą jest zdecydowanie w
          mniejszości. Mnie odrzuca, jak słyszę sformułowanie "dać dziecku cyca" - no po
          prostu mierzi mnie i od razu myślę sobie, że to musi być obrzydliwe!
    • marikaso Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 16:29
      nie lubie karmienia piersią, ale jest to zdrowe, wygodne i dobre dla mojego
      dziecka. Dlatego nie jest to dla mnie problem, ale tez zadne tam super doznanie.
    • kicia031 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 18:29
      Karmienie piersia... Hmm... Kiedy urodzila sie moj Babelek, na zadne wsparcie w
      szpitalu nie mozna bylo liczyc, ewentualnie tylko na teoretyczna wiedze z
      ksiazek i szkoly rodzenia. W rezultacie poczatki byly trudne, zwlaszcza ze
      mialam nawal pokarmu. Potem popekaly brodawki... mleko plynelo zmieszane z
      krwia, nie pomagaly kapturki. Dadatkowo, laktator wykanczal piersi na maxa. Ale
      po jakims miesiacu (!!!) horroru zrobilo sie OK. Nigdy nie czulam sie
      uwaiazana, poniewaz nie ciagnelo mnie za bardzo do wychodzenia bez dziecka, a
      jak szlam z Babelkiem to oczywiscie duzo latwiej bylo nakarmic piersia kiedy
      tylko potrzebowal. Robilam to w parkach, na ulicach, w knajpach, zachowujac
      dyskrecje, ale bez najmniejszego wstydu. Zreszta Babelek nienawidzil smoczkow,
      nigdy nie pil nic z butelki, nie chcial tez ssac smoczka uspokajacza.
      Oczywiscie, gdyby musial, to by sie przestawil, ale na szczescie nie trzeba
      bylo.
      Gdy Babelek mial 5 miesiecy,wrocilam na studia, ale nie przerwalam karmienia -
      pod moja i tak niezbyt dluga nieobecnosc dostawal soczki, potem zupki. Karmilam
      go przez 19 miesiacy, az sam zrezygnowal, oczywiscie od jakiegos 10 miesiaca to
      bylo tylko raz przed snem, bardziej symbolicznie niz celem najedzenia sie. Ale
      musze przyznac, ze kiedy zrezygnowal, bylo mi troche przykro...
      Tak wiec sama widzisz, ze trudno uznac karmienie piersia, zwlaszcza jego
      poczatki, za cos jednoznacznie pozytywnego. Ale teraz spodziewam sie 2 dziecka
      i jestem na 100% zdecydowana karmiec piersia tak dlugo, jak bedzie mozna i
      trzeba. Przemawia za tym i wrodzone skapstwo (zaoszczedze na butekach i
      mieszankach) jak i wrodzone lenistwo (zadnego mycia, sterylizowania,
      podgrzewania). Zachecam cie, zebys sprobowala - moze to polubisz, a wydaje mi
      sie warto - nawet jesli nie bedziesz przy tym miala zadnych metaficznych doznan.
      Powodzenia
      kicia
    • amaterasu79 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 15.12.04, 18:36
      Ja przez całą ciążę myślałam, że nie będę karmić, ale nie dlatego, że nie chciałam, ale dlatego, że nie dam rady z różnych względów. 3 godz po porodzie (cc) pielęgniarka przystawiła mi córcię do piersi i już wiedziałam, że chcę bardzo.
      Co mi się jednak nie podobało i co sprawiło, że pobyt w szpitalu 6 dniowy wspominam jako koszmar. Był to oczywiście "Szpital Przyjazny Dziecku" (szkoda, że nie matce). Miałam problemy z pokarmem. Nie było go początkowo w ogóle a później wystarczająco dużo i dzidzia była głodna. A ja musiałam chodzić do pielęgniarek i żebrać dosłownie o butelkę. Za każdym razem musiałam tłumaczyć, że nie daję rady wykarmić Małej, mimo że wisiała na mnie godzinami. Jednak za każdym razem słyszałam "Proszę przystawiać! Jak nie będzie pani przystawiać to pokarmu nie będzie". Poza tym miałam tak zmasakrowane sutki, że każde karmienie było dla mnie i Zuzy stresem - dla mnie bo bolało koszmarnie a dla Małej bo była głodna. Dostawałam butelkę kiedy przychodziłam do dyżurki z płaczem po kilku godzinach usilnych prób nakarmienia Małej albo kiedy Zuza płakała wystarczająco długo. Namawianie do karmienia piersią w szpitalach, i to takie jakiego ja doświadczyłam, uważam za przesadę i niepotrzebne stresowanie matek. Każda z nas powinna mieć wybór.
      Ja karmię teraz piersią, ale nie dlatego, że namówiły mnie na to położne - gdybym miała sugerować sie ich uwagami skutek pewnie byłby odwrotny - tylko że sama tego chciałam i kosztowało mnie to sporo. Uważam, że warto było mimo początkowych trudności. To tanie i wygodne a to jak dla mnie najważniejsze.
    • mmc3 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 10:19
      A ja będąc w ciąży chciałam karmić i to jak najdłużej. Ale obsesyjne wręcz
      nastawienie szpitala do karmienia naturalnego spowodowoło to, że sama myśl o
      karmieniu naturalnym przyprawiała mnie o mdłości.
      O co chodzi, miałam bardzo mało pokramu z każdym dniem miast przybywać miałam
      wrażenie, że go ubywa, dziecko wiecznie głodne i płaczące. Będąc przy piersi po
      kilku minutach usypiało i nie pomagało żadne miznianie po policzkach,
      poruszanie itp. zabiegi ono po prostu spała. Automatycznie po wyjęciu sutka
      budziła się i krzyczała. Także przez pierwsze 3 dni praktycznie nie odstawiałam
      jej od cyca. Gdy tylko zwracałam się o pomoc jedyne co robily to macały mnie po
      cyckach i stwierdzały mleko jest trzeba przystawiać dziecko bo będzie nawał.
      Gdy zrobiłam lekką awanturkę - dokarmiły małą glukozą i usnęła na całe 2
      godziny a ja razem z nią, po powrocie do domu nawet nie myślałam o karmieniu
      naturalnym, zostało zakupine mleko, butelki smoczki i wszyscy bylismy
      szczęśliwi - dziecko bo było najedzone i ja bo mogłam wreszcie zrobić coś
      innego niż siedzieć całe dnie ze śpiącym przy piersi dzieckiem.
      A tak dla ciekawości - to przez 4 godziny dojenia się ściągnęłam 40 g. pokarmu -
      ilość powalająca na kolana.
      • wieczna-gosia Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 12:37
        > A tak dla ciekawości - to przez 4 godziny dojenia się ściągnęłam 40 g.
        pokarmu
        > -
        > ilość powalająca na kolana.

        jesli to bylo na poczatku to ilosc jak najbardziej wystarczajaca- tak to juz
        jest wink)

        Ale rozumiem o co ci chodzi z macaniem po piersiach. U mnie na sle pani
        laktacyjna zostala zaproszona raz. Posciskala i tak obolale sutki pokrzyczala,
        poawanturowala sie i poszla. Uczylam ja wink) nie podpowiedziala dziewczynom jak
        dobrze przystawic do piersi, jak pobudzac piersi laktatorem, nie powiedziala
        nawet jednej z dziewczyn ze nawet jak sie karmi butela to mimo wszystko nadal w
        ramionach tak zeby dziecko czulo bliskosc. Nie powiedziala ze w poczatkowym
        okrescie trzeba utrzymac laktacje- juz po miesiacu dziecku buzia rosnie, robi
        sie bardziej kumate i zaczyna kapowac jak sie przyssac. Dramat. Do tej pory
        wszystkie karmia wink)
        • mmc3 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 15:44
          zgadzam się z Tobą, pewnie gdybym była mniej zdeterminowana i trafiła na jakieś
          normalne kobiety to bym wytrwała i w domu z pewnością wszystko wróciłoby do
          normy, ale wówczas na dźwięk słów karmienie naturalne byłam skłonna
          wpowiadającemu je przegryźć gardło. Mój przypadek odzwierciedla tylko i
          wyłącznie to jak ważne jest trafić na normalny personel w szpitalu.
          Pozdrawiam, Magda
    • nesihonsu Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 13:53
      A ja miałabym opory przed podaniem dziecku bez naprawdę koniecznej potrzeby
      sztucznej mieszanki - po jakiego grzyba wprowadzać do maleńkiego, bezbronnego
      organizmu potencjalnie szkodliwe obce białko, zamiast podać mu to, co najlepiej
      przystosowane do jego potrzeb. Karmiłam córeczkę ponad 2,5 roku i nie uważam
      tego za nic niesmacznego czy wstydliwego a kiedy przyszło nam się z tym rozstać
      płakałyśmy obydwie. Owszem nie zawsze było lekko, szczególnie na początku -
      czasem karmienie bywało bolesne zwłaszcza w okresach wzmożonej żarłocznosci ale
      myślę, że pozytywy zdecydowanie przeważają.
      • annie_laurie_starr Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 16:06
        Masz prawo nie karmic dziecka piersia i nie daj sobie wmowic, ze bedziesz przez
        to zla matka. Te panie, ktore chca karmic piersia, niech to robia, ale niech
        nie terroryzuja "mam butelkowych".

        Najbardziej wkurzalo mnie zaraz po porodzie jak obcy ludzie zaczepiali mnie na
        ulicy i po zachwytach nad dzidzia (udala sie wybitnie piekna i grzeczna)
        nastepowaly pytania o to czy karmie piersia. Mialam zamiar zapytac w zamian
        czy regularnie odczuwaja orgazm, bo akurat pytanie o karmienie uwazam za
        intymne. Ale w Pl takie pytania sa na miejscu. I jeszcze sie biedna matka
        musi tlumaczyc skoro nie karmi piersia.

        Ja uwazam, ze jestem dobra matka, mimo, ze nie karmie piersia i czasem podczas
        karmienia dzidzi przegladam gazete. (Moj maz podczas karmienia patrzy malej w
        oczy i gada do niej, ale karmi ja rzadziej wiec dla niego to niemalze swieto.)
        I na pewno nie kocham malej mniej niz matki karmiace piersia. Jesli zas chodzi
        o przyjazn miedzy matka i corka w wieku pozniejszym i udana wiez miedzy nimi,
        to akurat z karmieniem piersia ma to niewiele wspolnego. Matka jedza bedzie
        miala problemy z zachowaniem milosci corki, chocby ja karmila do 10 roku zycia.

        Wkurzaja mnie gadki, ze po urodzeniu dziecka, kobieta ma zapomniec o sobie i
        swoich potrzebach i tylko byc zorientowana na dziecka. Nikt nie ma prawa
        mowic, ze jesli kobieta nie chce za bardzo zmieniac stylu zycia (mowimy tutaj o
        zdrowym stylu zycia) przez dziecko to nie powinna miec dzieci. Odrobina
        zdrowego egoizmu, a moze zdrowego rozsadku jeszcze nikomu nie zaszkodzila.
    • magenta174 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 19:21
      Juz od paru dni sledze uwaznie ten watek i dzis zdecydowalam sie tez cos
      dorzucic. Rozpoczelam wlasnie 35 t.c., ostatnie dwa trzy tyg. sa dla mnie
      straszne. Od okolo 10 lat choruje na nerwice lekowa, od okolo 3 lecze sie
      regularnie u specjalisty. W trakcie ostatniej terapii ileczeniu
      farmakologicznym kiedy juz prawie bylo dobrze dowiedzialam sie ze jestem w
      ciazy, byl to 1 miesiac zaraz kategorycznie zalecono mi odtstawienie lekow.
      Poczatki byly bardzo trudne, ja osoba z nerwica ktora niedawno co poronila
      teraz okazuje sie ze jestem w ciazy w dodatku mieszkam w stolicy bez rodziny,
      przyjaciol, maz ciaglee w pracy lub w delagacji. Horor. Ale jakos przetrwalam
      te 35 tyg. Razem z mezem zdecydowalismy sie dla mojego konfortu psychicznego na
      porod rodzinny i indywidualna opieke podczas porodu. Jednak ja czuje ze im
      blizej tym gorzej z moimi emocjami, chcialabym dalej leczyc sie
      farmakologicznie ale to wyklucza karmienie piersia. Wlasnie tak duzo sie o tym
      mowi. Nikt nie patrzy na emocje mlodej mamy, ide w odstawke bo najwazniejsze
      bedzie dziecko. Zgadzam sie ze to najwazniejsze ale ja chce cieszyc sie
      macierzynstwem a nie dostawac codziennie atakow paniki lub zyc w nieracjonalnym
      strachu. Pewnie wiele osob nie doswiadcza czegos takiego, ale w moim przypadku
      jest potrzebne leczenie specjalistyczne. Juz teraz naprawde gdy nie daje rady,
      biore doraznie relanium, ale to nie jest lek ktory leczy tylko wspomaga. Ciesze
      sie ze moj maz to rozumie, mam moja zreszta tez obydwoje popieraja mnie w tym
      ze powinnam karmic dzidzie butelka i zajac sie swoim zdrowiem a przedewszystkim
      cieszyc sie macierzynstwem. Nie chce aby moje dziecko bylo zaleknione a ja mam
      czuc sie fatalnie patrzac na mode jaka teraz jest. Przeciez nasze mamy tez 30
      lat temu karmily nas buteka nie bylo wtedy mowy o karmieniu piersia. Mam
      nadzieje ze w szpitalu to zrozumia i nikt na sile nie bedzie mnie namawial do
      karmienia piersia. Pewnie moze sprobuje na poczatek, ale chce byc stanowcza w
      swoich postanowieniach. Mam nadzieje ze doradza mi jak karmic dziecko butelka i
      jakim pokarmem w pierwszych dniach po narodzinach mojego synka.
      Chcialabym aby to wszystko sie dobrze ulozylo, zeby wlasnie mi nikt nie
      narzucal ze jestem zla matka, przeciez lepiej miec mame spokojna i kochajaca
      niz zyjaca w ciaglym leku.
      Pozdrawiam wszystkie mamy!
      Mag i Kajtek (35 t.c.)
      • maja45 Re: karmienie piersią a opory natury psychicznej 16.12.04, 20:49
        Wbrew temu , co pisze większosć uczestniczek tej dyskusji w szpitalach nie
        pracują sami idioci, którzy nakazują karmić piersią wszystkim bez najmniejszego
        wyjatku.Powszechnie wiadomo , że są choroby które to uniemozliwiaja-taka jest
        Twoja choroba, która moźe sie pogłebić w okresie połogu, gdy prawie wszystkie
        kobiety przezywaja huśtawkę nastrojów.Jestem przekonana , że dla wszystkich
        będzie oczywiste to, ze powinnas kontynuowac przyjmowanie leków, dla dobra
        dziecka i swojego.
        Dla świetego spokoju zabrałabym opinię swoich lekarzy do szpitala, tak by nikt
        nie miał watpliwości.
        Pozdrawiam i powodzenia.
        Marta

Pełna wersja