wywoływać czy nadal czekać ...?

14.12.04, 15:47
Hejka... no własnie mam dylemat juz jestem 3 dni po terminie i nadal nic
żadnych objawów...córcia na KTG spi ..smile chciałabym juz urodzic zeby wrazie
żółtaczki nie spedzic świąt w szpitalu bo mojej kolezanki synek miał tydz.
zółtaczke ..sad ale z drugiej strony niewiem czy ingerencja w nature to dobry
pomysł...skoro nie ma zagrozenia dla dziecka...tak mi sie przynajmniej
wydaje ... sama niewiem co robic sad czy sa jakies przeciwskazania co do
wyowływania porodu czy to 100% bezpieczne ??/ prosze wesprzyjcie mnie dobrą
radą...
    • black_currant Re: wywoływać czy nadal czekać ...? 14.12.04, 16:11
      Mój lekarz z wywoływaniem kazał mi czekac na 'gotowość porodową' organizmu (nie
      powiem Ci dokładnie czym ona się objawia, bo nie chcę pisać bzdur - ale lekarz
      na pewno potrafi to ocenić).
      Powiedział, że w innym wypadku oksytocyna może wywołać bolesne, ale
      nieskuteczne skurcze i w rezultacie cała akcja zakończy się przez cesarkę ze
      względu na brak postępu porodu.

      ---------------------------------------
      Ania - podwójna mama październikowa smile
      Emilka (1.10.2001)
      Grześ (18.10.2004)
      • martuszka13 Re: wywoływać czy nadal czekać ...? 14.12.04, 16:55
        a w jaki sposób lekarz moze określic gotowosc porodu ?? czy tylko poprzez USG ?
        • black_currant Re: wywoływać czy nadal czekać ...? 14.12.04, 17:03
          U mnie chodziło przede wszystkim o stan szyjki (która była sprawdzana przez
          normalne badanie). Oprócz tego miałam regularnie robione KTG i USG (to drugie,
          żeby monitorować przepływy i stan łożyska).

          ---------------------------------------
          Ania - podwójna mama październikowa smile
          Emilka (1.10.2001)
          Grześ (18.10.2004)
        • ania_brozek Re: wywoływać czy nadal czekać ...? 14.12.04, 17:04
          czesc
          la mialam wywolywany porod ale 10 dni po terminie - po prostu dostalam
          propozycje od lekarza i na nia przystalamsmile
          lecz od pierwszej kroplowki z oksytocyna do urodzenia coreczki minely dwa dnismile
          ale ogolnie bylo ok , jedyna wada oksytocyny sa czestsze i bardziej bolesne
          skurcze - wiec ja wzielam zzo (i polecam wszystkim - super sprawa)
          aha i przez oksytocyne przez pierwsze 7 dni nie mialam pokarmu - a to byl dla
          mnie problem bo chcialam baaardzo karmic piersia
          na twoim miejscu jeszcze bym poczekala do tych 10 dni- to nie twoje ostatnie
          swieta a i tak te bedziesz zawsze pamietac bo prawdopodobnie bedziesz miala
          swoj skarb przy sobiesmile
          duzo sie ruszaj, moze sex z partnerem pomoze.......
          aha jesli chodzi o przygotowanie to ja bylam zupelnie nie przygotowana - zero
          rozwarcia głowka wysoko, ale jakos poszlo..
          ale ogolnie nie ma na to zadniej reguly bo moja kolezanka tez bez zadnego
          przygotowania po podaniu oksytocyny rodzila 2 godz
          pozdrawiamy Ania i Martusia(3 miesiace)
    • edytagolabek Re: wywoływać czy nadal czekać ...? 14.12.04, 20:45
      Ze swojego własnego doświadczenia radzę ci abyś dłużej niż 7 dni od terminu nie
      zwlekała i poszła do szpitala, a tam niech zbadają ci wody płodowe. Ja
      przenosiłam 2 tygodnie i o mało co nie skończyłoby się dobrze. Nie chcę cię
      straszyć,ale niedotlenienie jest b niebezpieczne dla dziecka, a tym grozi
      przenoszenie. Ja nie miałam ani rozwarcia,ani bóli, a po kroplówce czopku i
      zastrzyku urodziłam szybko. Nie bagatelizuj tej sprawy, bo nie wiesz co tam w
      środku się dzieje, ja drugi raz już nie postąpie tak głupio i szybciej pójdę do
      lekarza.
      Edyta
    • radowinkaala Re: wywoływać czy nadal czekać ...? 14.12.04, 22:05
      A u mnie było tak:
      > termin porodu wg OM na 2.10
      > do szpitala na patologię trafiłam 12.10 (bo ginowi nie podobało się poranne
      KTG, na którym dzidzia przysnęła, po południu było juz ok - ale mnie zostawili)
      > 14.10 zrobili mi test oksytocynowy - ale podali mi tej oksytocyny wiecej niż
      potrzeba, a u mnie ani drgnęło
      > 15.10 ginowi udało się zrobić masaż szyjki, która nareszcie zaczeła
      przepuszczać - co prawda na opuszek, ale wystarczyło zeby "pomasować"
      > 16.10 rano częste i bolesne skurcze, rozwarcie na 1, szyjka twarda, główka
      nieprzystawiona - czyli z tą gotowościa to tak kiepsko
      > 16.10 ok. południa - przebicie pęcherza płodowego
      > 16.10 ok. 16-tej położna mi zmiękczyła tabletkami szyjkę i zaczynamy przeć -
      położna wytacza główkę przez blisko 2 godz.
      > 16.10 godz. 18.10 córcia jest na świecie.
      Podobno ciąża była przenoszona, a tak na prawdę to termin był źle wyznaczony i
      tyle. Dziecko zdrowe bez objawów przenoszenia, wód płodowych tak dużo, że
      lekarz się za głowę chwytał, łożysko super (no ale kto mógł wiedzieć ze jeszcze
      jest czas - chyba tylko Pan Bóg). Po prostu ani ja ani córcia nie byłyśmy
      jeszcze gotowe na rozwiązanie. Indukowali poród niepotrzebnie jak widać, ale
      jestem zadowolona, że jednak się na to zdecydowali, bo byłam bardzo
      zestresowana i bałam sie o moją maleńką. Zwłaszcza wtedy kiedy przysypiała na
      ktg, a położne tylko kręciły głowami patrząc na zapis.
      Będzie dobrze - pogadaj z maleństwem - a może się zdecyduje.
      • radowinkaala ciąg dalszy 14.12.04, 22:12
        "Szanse na powodzenie zabiegu maleją, gdy szyjka macicy jest całkowicie
        zamknięta, a główka dziecka nie znajduje się odpowiednio nisko w miednicy"
        cyt. z książki pt. "CIĄŻA - przewodnik po dziewięciu najważniejszych miesiącach
        w życiu kobiety"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja