agata2000 03.01.05, 15:34 chce sie ze wszystkimi pożegnać, ponieważ poronilam parę dni temu i czuję się z tym okropnie! nie wiem czy zdecyduję sie na następne dziecko ponieważ strach mnie już chyba nigdy nie opusci....... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
ewcik29 Re: pożegnanie 03.01.05, 15:45 Nie martw się Agatko.... Takie sytuacje się zdażają. Jak leżałam w szpitalu w grudniu to zauważyłam, że wiele dziewczyn szczególnie w 6-7 tygodniu ciąży traci dzidziusia. Nie poddają się jednak i próbują próbują..... Lekarka mówiła im, że najważniejsze że "zaskakujesz" tzn. że zachodzisz w ciążę. Rozmawiała z dziewczynami i niektóre dopiero za SZÓSTYM RAZEM!!!! rodziły dzidziusia. Wiem, że to dla Ciebie bardzo duży cios.... Musisz jednak się trzymać i wierzę głęboko, że los Ci to wszystko wynagrodzi)) Trzymaj się cieplutko i masz się tutaj pojawiać za kilka miesięcy.... Bo przynajmniej 3 miesiące musisz mieć przerwy. Pozdrawiam Cię Ewcik Odpowiedz Link Zgłoś
aajn2 Re: pożegnanie 03.01.05, 15:46 Agatko jest mi bardzo przykro z tego powodu. Wiem ze jest Ci teraz bardzo ciezko, ale pamietaj ze czas goi rany. Ja tez sama niedawno poronilam, a teraz jestem w ciazy. Tak naprawde, zdarza sie to w dzisiejszych czasach bardzo czesto( Tu na tym forum jest mnostwo dziewczyn, ktore przezyly to co ty. Glowa do gory. Sciskam Cie mocno!! Aga Odpowiedz Link Zgłoś
weronikaglow Będzie dobrze - zobaczysz!!! 03.01.05, 16:22 Agatko, Pewnie to zadna pociecha w tej chwili ale mimo wszystko staraj sie myslec pozytywnie. Dziewczyny maja racje - najwazniejsze, ze Twoj organizm zaskoczyl i ze mozesz zachodzic w ciaze! Ja przez kilka lat staralam sie o ciaze i efektow nie bylo. Pomimo leczenia, stawania na glowie, wydanych pieniedzy, szukania specjalistow, placzow i zalamek etc. etc. Najgorszy okres w zyciu i na koncu diagnoza, ze jestem bezplodna. Koszmar! Nieprzespane, przeryczane noce, utrata poczucia wlasnej wartosci. Bardzo czesto odwiedzalam wtedy forum nieplodnosc, bo tam dziewczyny mialy podobne klopoty i jakos wspolnie staralysmy sobie z tym radzic. To mi pomagalo. I tam badrzo czesto zdarzalo sie, ze ktoras pisala, ze sie udalo!!! Wtedy wielka radosc i oczywiscie zazdrosc, ze znowu nie mi. A potem niestety czesto czytalam o rozpaczy tych dziewczyn, bo wiele na forum niestety wracalo. Ja im i tak zazdroscilam, bo one przynajmniej zachodzily, mialy to dziecko choc przez kilka tygodni. W kazdym razie w koncu przyszla kolej na mnie i teraz jestem w ciazy. Zycze z calego serca wszystkim dziewczynom, ktore chca dziecka by ich marzenie sie spelnilo! Zycze Tobie odwagi, cierpliwosci i optymizmu na przyszlosc! Pewnie nasze zycie bez takich przykrych doswiadczen byloby latwiejsze ale sa sparwy, na ktore nie mamy wplywu. Co do strachu to mam nadzieje, ze nie bedziesz sie bala. Ja co prawda dopiero teraz jestem spokojna, wczesniej balam sie bardzo o te ciaze. Ale wiesz w zyciu po dolku przychodzi gorka i tego Ci zycze!!!! podzrawiam i trzymam kciuki, Weronika Odpowiedz Link Zgłoś
kluseczka74 Re: pożegnanie 03.01.05, 16:32 Witaj Przeszłam to samo w listopadzie 2003r. Było ciężko. I też nie wierzyłam, że będzie dobrze. Teraz jestem w 34tc. Od początku towarzyszył mi strach. Było trochę kłopotów. Najważniejsze to czuły i wyrozumiały partner, czas, szybki powrót do pracy czyli tzw normalności i dobry lekarz ginekolog. Jeśli trzeba to i psycholog. Teraz wydaje Ci się, że to nie możliwe?? Możliwe ale trudne. Nigdy nie mów nigdy. Musisz tu wrócić i to szybko. Trzymam kciuki Kluseczka i CZłowieczek Odpowiedz Link Zgłoś
justyna2005 Re: pożegnanie 03.01.05, 19:35 Cześć Agatko! Wiem, że teraz zadne słowa pociechy nie złagodzą bólu jaki czujesz w sercu. Musisz odpocząć, nastawić się optymistycznie i znowu spróbować. Moja mama dwa razy poroniła, ze mną całą ciążę leżała w szpitalu, bo ciąża była zagrożona. Ja miałam urodzić się w niedzielę, ale na obchodzie w sobotę wieczorem lekarze stwierdzili że z dzieckiem dzieje się coś niedobrego i zdecydowali się na cesarkę. Okazało się że okinęła mi się wokół szyi pępowina i o mały wlos i mnie by nie było, ale udało się. Moja mama powtarza że była wtedy najszczęśliwszą mama na świecie. Dwie porażki, ale udało się. Teraz ja jestem w ciąży i moja mama bardzo mnie wspiera.Więc nie poddawaj się. Będę trzymała kciuki. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
basiak95 Re: pożegnanie 03.01.05, 19:43 Aga, Tak, jak wiele dziewczyn i ja poronilam. To byla moja pierwsza ciaza. Wiem, co czujesz,wiem,co przezywasz. Nie mozesz tak po prostu powiedziec,ze sie boisz. Jakies maly czlowieczek czeka na to,zebys go powolala do zycia. Nie moze byc caly czas zle. W 2002 poronilam, niecaly rok pozniej urodzilam synka (zaszlam w ciaze po 2 cyklu "za przyzwoleniem lekarza i natury") , teraz jestem w ciazy i w czerwcu mam nadzieje na spotkanie z moim nastepnym syneczkiem lub coreczka. Wez sie w garsc. Porozmawiaj z lekarzem o ewentualnych przyczynach poronienia. Moze mozna stwiedzic przyczyne i zapobiec takiemu wypadkowi nastepnym razem. Jesli nie ma przeciwskazan, ruszaj do roboty po 3 cyklach!!!! Gdyby kazda z nas poddawala sie po pierwszym poronieniu,wiesz ilu cudownych dzieci nie byloby na swiecie? Nie zegnaj sie wiec. Powiedz: do zobaczenia. Czekam tu na Ciebie za jakies 3-4 miesiace. I nie pytaj, dlaczego przydarzylo sie to Tobie, spytaj,dlaczego Ty wlasnie mialabys sie poddac po pierwszym niepowodzeniu. Melduj sie na forum,czekamy!!! Pozdrowienia i mocne usciski. Odpowiedz Link Zgłoś
1alfa1 Re: pożegnanie 03.01.05, 20:48 Nie poddawaj się! Ja poroniłam w 9 tc ciąży - wytłumaczenie lekarza " to statystyka". Dla mnie było to żadne wytłumaczenie. Czułam się strasznie i chyba jeszcze mi nie przeszło, ale dziś jestem w ciąży i mam nadzieję , że wszystko będzie w porząsiu. Zyczę Ci z całego serca abyś się nie poddała i spróbowała znowu i aby ten rok i przyszły był dla Ciebie pomyślny. Pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkamr Re: pożegnanie 04.01.05, 08:51 Droga Agato, Wiem, co czujesz i co przeżywasz. Przed laty straciłam pierwszą ciążę. W tej chwili jestem matką prawie pięcioletniej, wspaniałej córeczki i czekam na synka. Jeśli mogę Ci coś radzić, to nie wahaj się i idź za ciosem: odczekaj konieczne 3 do 6 miesięcy i starajcie się o dziecko. Myśmy tak zrobili. Ja zmieniłam lekarza po poronieniu i trafiłam do wspaniałej lekarki, która zresztą leczy mnie teraz już od lat. Powiedziałam jej wówczas, ze wydaje mi się, że dość dobrze zniosłam psychicznie poronienie i że już się otrząsnęłam, a ona mi na to: "Przejdzie pani naprawdę dopiero wówczas, gdy urodzi pani zdrowe dziecko". Miała rację. U nas od poronienia do zapłodnienia mineło 5 miesięcy. Uważam, że bardzo dobrze zrobiliśmy, starając się od razu o dziecko. Oczywiście bardzo się bałam i wsłuchiwałam w siebie w drugiej ciąży, ale było warto. Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci z całego serca, żebyś za kilka miesięcy znów zaczęła czynnie brać udział w niniejszym forum)) Agnieszka, mama Marianny (4,8) i Tadzia (27 tc) Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: pożegnanie 04.01.05, 09:50 Bardzo Ci współczuję. Nie wiem czy wiesz, że jest forum dla osób w takiej sytuacji: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916 oraz strona www.poronienie.pl Odpowiedz Link Zgłoś
1jagienka Re: pożegnanie 04.01.05, 09:56 Agatko, bardzo Ci współczuję. Nie wiem jak CIę pocieszyć, ale wierzę, że jednak się zdecydujesz i wszystko będzie dobrze. Będę trzymać kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
mumi1 Re: pożegnanie 04.01.05, 10:04 Agatko, gdy przeczytałam twój list zrobiło mi się bardzo smutno. Bardzo mi przykro, że poroniłaś, ale bardzo cie proszę nie poddawaj się. Teraz odpocznij, postaraj się duzo spać, zajmij się czymś, aby jak najmniej myśleć o tym co cię spotkało. Uwierz, że będzie dobrze i będziesz miała jeszcze nie jednego dzidzisia, bedę z tobą myślami.Jestem z tobą i twoim aniokiem. Pamiętaj jeszcze że w tym co się stało nie ma niczyjej winy, tak chciał Bóg, Bóg zabiera życie i Bóg je daje. Odpowiedz Link Zgłoś
ekaczmarczyk Re: pożegnanie 04.01.05, 10:48 Witaj. Ja urodziłam ostatnio w 9 miesiącu martwego synusia. Jest mi teraz cholernie ciężko. Ale wiem że kiedyś będzie dobrze .Że kiedyś jeszcze urodzę zdrowe dziecko.Strach nie opuści ani mnie ani Ciebie. Ale damy sobie radę.Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Ewa. Odpowiedz Link Zgłoś