pela83
13.01.05, 19:49
Urodziłam synka 10 czerwca 2004 roku. Mój mąż już w czasie ciąży deklarował,
że chce być przy narodzianch naszego pierwszego dziecka. Miałam problemy z
donoszeniem ciąży. Praktycznie przez 8 miesięcy nie mogłam normalnie
funkcjonować, więc dzień porodu był dla mnie wyzwoleniem i oznaczał koniec
zmartwień o życie naszego dziecka. Dziś nie wyobrażam sobie porodu bez mojego
męża. Czułam się przy nim bezpieczna, nawet chyba mniej bolało...
Własnoręcznie odciął pępowinę, zrobił niezwykłe zdjęcia, był przy nas w tej
ważnej chwili...
Polecam każdej przyszłej Mamie poród z partnerem. To niezwykle zbliża całą
trójkę do siebie. A jakie Wy macie doświadczenia?