poród z ojcem dziecka

13.01.05, 19:49
Urodziłam synka 10 czerwca 2004 roku. Mój mąż już w czasie ciąży deklarował,
że chce być przy narodzianch naszego pierwszego dziecka. Miałam problemy z
donoszeniem ciąży. Praktycznie przez 8 miesięcy nie mogłam normalnie
funkcjonować, więc dzień porodu był dla mnie wyzwoleniem i oznaczał koniec
zmartwień o życie naszego dziecka. Dziś nie wyobrażam sobie porodu bez mojego
męża. Czułam się przy nim bezpieczna, nawet chyba mniej bolało...
Własnoręcznie odciął pępowinę, zrobił niezwykłe zdjęcia, był przy nas w tej
ważnej chwili...
Polecam każdej przyszłej Mamie poród z partnerem. To niezwykle zbliża całą
trójkę do siebie. A jakie Wy macie doświadczenia?
    • elgosia Re: poród z ojcem dziecka 13.01.05, 20:50
      Nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Nie przeżyłabym tych godzin w samotności,
      no i do dzisiaj mamy razem co wspominać.
    • mazuba Re: poród z ojcem dziecka 13.01.05, 20:54

      ja za dwa i pol miesiaca chce rodzic z partnerem. odciecie pepowiny nie ma dla
      mnie znaczenia, ale mam nadzieje, ze pomoze mi w inny sposob, rozmowa,
      masazami, wsparciem psychicznym i w razie czego bedzie mnie "bronil" przed
      nieprzyjazna polozna lub nadgorliwym doktorem.
      pozdr
      magda, 28/29 tc
    • isia_50 Re: poród z ojcem dziecka 14.01.05, 10:40
      Córę rodziliśmy razem 4 lata temu. Dobrze, że mąż był ze mną - był nieoceniony.
      Podtrzymywanie na duchu, noszenie statywu z kroplówką, pomoc w schodzeniu i
      wchodzeniu na łóżko i wiele innych drobnych i poważniejszych czynności. Gdy
      potrzebowałam położnej od razu ją ściągał do mnie. Pocieszał, że już niedługo.
      No i cała radość gdy cóa już była na moim brzuchu jeszcze połączona pępowiną,
      którą dzieliliśmy razem. Mamy zdjęcie naszej trójki, które zrobiła lekarz gin:
      mąż ze łzami w oczach (od 8 lat odkąd się znamy był to jeden jedyny moment
      kiedy mój mąż się popłakał ze szczęścia), ja już szczęśliwa, że wszystko w
      porządku i już za mną i córa jeszcze z pępowiną - taki mały osesek.
      We wrześniu czeka nas kolejny poród i oboje nie wyobrażamy sobie, że kolejne
      dziecko mogłabym rodzić sama. Mąż za skarby by mi nie przepuścił.
    • e_r_i_n Re: poród z ojcem dziecka 14.01.05, 10:46
      Ja też polecam wspólny poród. Przecięcie pępowiny, pierwsze wspólne chwile to
      oczywiscie cudowne przezycie, ale moim zdaniem ważniejsza jest obecnosc osoby
      na pewno zyczliwej, ktora jest w stanie zajac sie wszystkim tym, do czego glowy
      nie ma kobieta w czasie porodu. Moj maz bardzo przezywal narodziny naszego
      syna, ale 'na zewnatrz' byl bardzo opanowany, to on rozmawial z polozna, on
      pomagal mi wstac, polewal mnie woda pod prysznicem. A przede wszystkim byl i
      wiedzialam, czulam, ze mnie wspiera.
      No i to on pierwszy zobaczyl naszego synka smile i wzial go na rece. A potem
      obdzwonil rodzine smile
Pełna wersja