dziubaskowa 17.01.05, 09:40 hej!! Napiszcie dziewczyny co dokładnie robic przed zeby nie nacinano krocza? Chodzi mi o te wszystkie metody masazu krocza itd? Wiem ze to juz bylo ale o tym trzeba caly czas pisac. Dzięki Agata Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
weronikaglow Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 17.01.05, 10:25 Co nalezy robic by nie zostac nacietym tzn. by nie zostac nacietym NIEPOTRZEBNIE czyli RUTYNOWO, bo tu caly czas o to chodzi. Otoz Dziobaskowa temat doslownie zryty ale ekipy na forum ciagle sie zmieniaja, nowe dzieczyny dochodza, dla ktorych to wazna sprawa wiec tez uwazam, ze trzeba stale przypominac o wszystkim, co tu juz bylo powiedziane. Ja jeszcze ciagle jestem przed wielkim finalem i w sumie niby grozi mi cc ale od poczatku sprawa mnie bardzo interesowala, gdyz naciecia chcialabym uniknac jesli mimo wszystko doswiadcze porodu fizjologicznego. Teraz wypisze co zapamietalam o zapobieganiu nacieciu: 1). masaz krocza - olejkami kilka tygodni przed porodem tu odsylacz do superwatku z wypowiedziami dziewczyn, ktore rodzily bez nacieica i sobie bardzo chwalily + wazne informacje o masazu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&a=10857572 2. Wydaje mi sie ze nalezy sprawe omowic z polozna, ktora bedzie przyjmowala dziecko zeby sie nie okazalo, ze np. trafimy na milosniczke ciec i wtedy nie bedzie pewnie sily ani czasu zeby pania przekonywac. No i chyba trzeba trafic na polozna doswiadczona, na wypadek jakiegos ryzyka. Ale to sie ponoc nieczesto zdarza. Tak przynajmniej wyczytalam w ksiazce Porod aktywny i Odrodzone narodziny, gdzie w ogole odradzaja nacinanie ze wzgeldu na wieksze szkody niz zalety zabiegu. 3. Ponoc polozna moze w czasie porodu zrobic jakies inny masaz ale tego to juz nie wiem. W kazdym razie ja jak rozmawialam ze swoim lekarzem i mu powiedzialam o tych masazach przed porodem to ten w ogole mnie nie zrozumial tylko zaczal moiwic, ze dobra polozna umie rozmasowac krocze w czasie porodu. Tutaj zas kiedys przeczytalam ale nie moge znalezc gdzie, ze polozna powinna stosowac oklady z fusow kawy, gdyby krocze sie nie chcialo rozciagnac. Ale ponoc od rozpoczecia porodu organizm kobiety wytwarza hormony, ktore uelastyczniaja tkanki krocza i to powinno wystarczyc aby do pekniecia nie doszlo. Poza tym warto na pewno przeczytac, co pisza na stronach fundacji rodzic po ludzku bo tam znowu sa wiadomosci o pozycjach, ktore eliminuja koniecznosc ciecia. W ksiaze Porod aktywny kobieta napisala, ze wlasnie pozycja lezaca z nogami w gorze niepotrzebnie napina miesnie i wtedy ryzyko pekniecia jest najwieksze. Aby sie chronic trzeba rodzic w pionie. Duzo jeszcze bylo tu informacji, ktore warto wiedziec. Byl watek o balokinu do cwiczen krocza przed porodem i dziewczyny sobie to urzadzenie chwalily. Ten balon to EPI-NO. No w sumie i tak mi sie wypowiedz strasznie wydluzyla wiec moze cos dorzuce w kolejnym poscie. Odpowiedz Link Zgłoś
monika277 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 17.01.05, 11:05 moja pani ginekolog powiedziala mi ze u kobiety ktora rodzi pierwszy raz jesli nie natna krocza to moze peknac i dopiero wtedy sa problemy. Moze dojsc tez do innych powazniejszych powiklan. Powiedziala ze ochronic krocze mozna przy drugiej ciazy. Odpowiedz Link Zgłoś
kmyczek Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 17.01.05, 11:47 witam chyba nie jest prawda ze pierworodka musi byc nacieta!!! bo inaczej peknie, poprostu wszyscy boja sie tego pekniecia i dlatego nacinaja. rodzilam 5 tyg temu i nie bylabym nacieta gdyby moja mala nie rodzila sie ze zgieta raczka przy glowce. Polozna ze wszystkich sil starala sie mi pomoc w nienacieciu krocza, ale niestety rozwrwalo by mnie napewno. Mysle ze nie ma 100% sposobu na przygotowanie krocza, bo rozne rzeczy moga sie zdarzyc, w kazdym badz razie najwazniejsze jest nastawienie poloznej. Znam osobiscie duzo pierworodek ktore nie robily przed porodem nic i mimo to nie maja nacietego krocza Dlatego nie ma regolu. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monika277 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 17.01.05, 12:08 no wlasnie , nie ma reguly. wszystko zalezy od naszej fizjonomii plus ulozenia dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
monia1973 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 12:21 Ale sama potwierdziłaś to, że pierworódka nie ma szans na urodzenie bez nacięcia, zeby nie pękła. Dziecko nie przechodzi jak śledź, bo zawsze ma rączki, które może podnieśc lub nóżki, które może zadrzeć. Moja ginekolog potwierdziła, że bez nacięcia albo pęknięcia jako pierworódka to mogłabym urodzić teraz (30tc) kiedy dziecko jest jeszcze malutkie. Fizyka to fizyka Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 14:19 Moja ginekolog > potwierdziła, że bez nacięcia albo pęknięcia jako pierworódka to mogłabym > urodzić teraz (30tc) kiedy dziecko jest jeszcze malutkie. Fizyka to fizyka bylam pierworodka bez naciecia. Wyszukaj sobie watek sonda kobiety bez naciec i zobacz ile tam jest kobiet nienacinanych przy pierwszych porodach. nienacina sie rutynowo przy porodzie w wodzie. To ze pani ginekolog nie potrafi poprowadzic porodu bez naciecia jest zrozumiale- nie jest polozna. jednak glupot by mogla nie opowiadac Odpowiedz Link Zgłoś
weronikaglow Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 17.01.05, 14:53 Nie to zebym podwazala kompetencje Twojej lekarki ale sa kraje np. Holandia, Anglia, Austria, gdzie sie nie nacina pierworodek. I takie twierdzenie, ze za pierwszym razem tak, a dopiero przy drugim porodzie nie jest dla mnie troche bez sensu. Bo w sumie zdaniem tej lekarki, krocze raz ciete, z blizna czyli juz przerwana tkanka - a ciecie zawsze dotyka wszystkich warstw tkanek krocza takze miesni - jest silniejsze i bardziej elestyczne od takiego, ktore nigdy uszkodzone nie bylo? W ksiazkach o narodzinach czytalm przeciwne wypowiedzi lekarzy poparte danymi statystycznymi. Np. M. Odent w Odrodzonych narodzinach albo inny autor w Czulym poloznictwie uwazaja, ze nacinanie jest wrecz okaleczaniem i nie powinno byc stosowane rutynowo. Wylacznie w przypadkach zagrozen a tych przypadkow wyliczyli niewiele. I jakos nie che mi sie wierzyc, by w tych krajach, gdzie medycyna jest na wyzszym stopniu rozwoju pisali bzdury w ksiazkach bo by ich przeciez po sadach ciagali pokrzywdzeni pacjenci. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
ewmag Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 18.01.05, 10:40 Weronikaglow, jeszcze nie mam osobistych doswiadczen, ale mieszkam w Anglii i z tego, co wyczytalam w "miejscowych" broszurkach, ksiazkach i pismach to nacinanie krocza stosuja tu rutynowo i az do przesady, tak samo jak golenie! wydawalo mi sie, ze z tego juz dawno zrezygnowali, i zeby czegos nie zrobili trzeba przed porodem wszystko uzgodnic, tak samo, jak rutynowo podlaczaja dzieciom do glowek monitor plodu (nie jestem pewna tej nazwy), tak, ze czesc dzieci rodzi sie z dziura w glowce, ktora goi sie dlugo i wolno, a robia tak, bo im sie nie chce co jakis czas podejsc do kobiety, wola ja podlaczyc do maszyny na stale i miec z glowy. Tez mi sie wydawalo kiedys, ze to jest rozwiniety kraj, ale jak na razie wrazenia mam dosc negatywne, chociaz kobiecie w ciazy przysluguje tu duzo wiecej w ramach ubezpieczenia niz w Polsce. Na pewno nie mam pelnego spojrzenia na sprawe, ale wydaje mi sie, ze poziom rozwoju jakiegos kraju niekoniecznie swiadczy o lepszym podejsciu do rodzacych kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
weronikaglow Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 18.01.05, 13:06 Ewmag, Ja o tym czytalam w ksiazce J. Balaskas: Porod aktywny i M. Odent: Odrodzone narodziny. Balaskas opisuje jak w latach 80-tych Brytyjki walczyly o godne narodziny dzieci, o prawo do m. in. nienacinania. Podaje opisy wiecow i protestow oraz dane statystyczne ze szpitala, w ktorym pracowal Michael Odent i on mial doslownie jakies ulamkowe procenty kobiet nacietych w tym pierworodek. Nastepnie Odent zajal sie propagowaniem porodow rodzinnych, ktore jako profesor poloznictwa i ordynator jednego ze slawniejszych oddzialow polozniczych w Europie uznal za najbezpieczniejsze i najprzyjazniejsze dla kobiet i dzieci. Takze stad informacje pisane przez mnie. Poza tym znalazlam wiele wiadomosci w sieci o tym, ze w brytyjskich szpitalach odchodza od nacinania na rzecz ochrony. W ogole w tych artykulach i danych z serwsow medycznych pisza o szkodliwosci tego zabiegu i o badanaich, ktore robili. W naszych szpitalach niestety takich badan nie robia. Jest jedno tlumczenie badan brytyjskich, ktore ukazalo sie juz 5 lat temu w Ginekologii i poloznictwie. I pomimo tego nadal kroluja jakies mity w zakresie tego zabiegu. Swoja droga to jestem ciekawa jak sobie radzily nasze prababcie oraz miliony kobiet na swiecie, ktore chirurga na oczy nie widzialy i nie zobacza? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
weronikaglow Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 18.01.05, 13:55 Jeszcze zapomnialam napisac o artykule z Przekroju. Post o tym tekscie zamiescilam niechcacy w watku Urodzilam bez naciecia! Ale dam tu fragment z artykulu bo jest ciekawy: "Joanna Gorzelińska Olga Woźniak Rodzić po europejsku Przeglądanie ofert dostępnych na oddziałach położniczych za naszą zachodnią granicą zaczyna coraz bardziej przypominać studiowanie folderu biura podróży. Poród staje się szybkim, zaplanowanym zabiegiem. Opcja all inclusive? Wystarczy tylko mieć zapas gotówki Po pierwsze, chcę rodzić w wodzie. Do znieczulenia proszę użyć podtlenku azotu, jeśli zaś on nie przyniesie mi ulgi - proszę wykonać znieczulenie zewnątrzoponowe. Nie zgadzam się na nacinanie krocza ani sztuczne indukowanie porodu". Choć brzmi jak ostatnia wola, to po prostu lista życzeń 34-letniej Brytyjki, która właśnie spodziewa się pierwszego dziecka. Zapisuje wszystkie swoje żądania, bo się boi, że w decydującej chwili ból nie pozwoli jej zebrać myśli, a personel medyczny zrobi, co będzie do niego należało, nie pytając jej o zdanie. Przelewanie na papier swych wymagań to sposób na walkę z lękami. Choć wydaje się, że wraz z nadchodzącym porodem jest ich coraz więcej, wszystkie można sprowadzić pod jeden szyld. Napisane by na nim było: strach przed utratą kontroli nad swoim ciałem. Na to zaś żadna cywilizowana kobieta nie chce sobie pozwolić. Najważniejsze jest Planowanie. Nowa moda ogarniająca świat kobiet z dużych miast, które w napiętym grafiku zajęć z trudem znajdują miejsce na macierzyństwo". Caly artykul jest na stronie: www.przekroj.pl/ tutaj Rodzic po europejsku nr 36/2004 Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 13:45 wlasnie sie zastanawiam z tym drugim porodem, bo przeciez blizna po poprzednim cieciu jest mniej elastyczna niz zdrowa tkanka, chyba to sie kloci z logika, ciekawe tez jak to robily nasze praprababcie, same siebie nacinaly nozyczkami? nigdy nie slyszalam legend od osob nie zwiazanych ze srodowiskiem medycznym zeby ktos pekl az po same uszy, jak to sie czasem slyszy opowiesci grozy , natomiast tu na tym forum przeczytalam post ktorejs z mam, kiedy to bardzo duze pekniecie mialo miejsce wlasnie na skutek naciecia... ja chyba ze soba wezme oswiadczenie i powiem ze w razie nieuzasadnionego ciecia bede skarzyc szpital to powinno przyniesc efekt, przedtem postaram sie o wlasna dobra polozna, do ktorej bede mogla miec zaufanie... pozdroweczka elka Odpowiedz Link Zgłoś
weronikaglow Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 21.01.05, 11:40 Ja wczoraj przycisnelam mojego ginekologa. I on stwierdzil, ze w miejscu blizny tkanka jest mocniejsza ale cale krocze jest wowczas mniej elastyczne. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
lalka231 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 17.01.05, 23:23 nie wiem dlaczego tak sie obawiacie naciecia krocza?ani to nie boli a chyba lepiej gdy położna rozetnie tak jak trzeba niż miałoby pójść własnym torem (rozerwanie)i pózniej zamiast cieszyc sie dzidziusiem trzeba mocno trzymac zwieracze?ważne jest tylko odpowiednie zszycie.żadne masaże nie pomogą!zdażają sie pierworódki które cięcie ominęło ale to nikły procent.lepiej skoncentrowac sie na odpowiednim oddychaniu niż na tym na co sie nie ma wpływu Odpowiedz Link Zgłoś
magda1975 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 18.01.05, 09:01 Może Was zainteresuje co mówią położne w Niemczech, otóż: Moja położna, zarówno ta z kursu jak i wybrana potem do opieki - mówią, że masaże olejkami raczej nie pomagają, wręcz mogą działać odwrotnie powodując bardzo wrażliwą skórę (ja kupiłam już olejek i go nie używam). Podobnie sprawa ma się ze skórą piersi - nie każą niczym smarowac, nie myć mydłem, tylko czystą woda (skkóra wywtwarza własną osłonę, która chroni). Odnośnie cięcia - stosuja tylko w wypadku zagrożenia. Na moje pytanie co lepiej ryzyko pękniecia czy rutynowe nacięcie- zdecydowanie odpowiadają, że pęknięcie lepiej (rutynowo starają się chronic krocze), bo pęknięcie następuje w najsłabszym i najmniej ukrwionym miejscu krocza i dlatego dobrze się goi i pęka tyle ile trzeba, ze szczyciem dla specjalisty to też nie problem - czasem pęknięcie jest naprawde niewielkie (że nie potrzeba wogóle szycia). Zdarzaja się, ale bardzo rzadko powikłania po pęknięciu - pęknięcie do odbytu, ale mówią, że ryzyko tego jest bardzo, bardzo niskie - tutaj ważna rola położnej i tego, abysmy je słuchały w czasie porodu. Pozdrawiam Was serdecznie i zyczę szczęśliwego przejścia przez poród bez naciecia/pęknięcia Pozdrawiam Magda (37 t.c.) Odpowiedz Link Zgłoś
misialski Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 18.01.05, 09:23 Mi połozna w szkole rodzenia powiedziala ze najbardziej skuteczne jest uelastycznienie mięsni miednicy i krocza odpowiednimi ćwiczeniami, wiec chodze na joge i mam taki zestaw ćwiczen. Ale brak mi motywacji do ich codziennego wykonywania. W kazdym razie kiedy miesnie są elastyczne, maluszek gładko "wypada" na ten świat. Odpowiedz Link Zgłoś
monika277 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 18.01.05, 10:02 magda ja raczej dziekuje za taka profilaktyke jak tylko mycie piersi. Moja kolezanka w ciazy nie smarowala piersi i naprawde nie chcialabym zeby moje piersi przypominaly jej. Co kraj to obyczaj i co lekarz to inne zdanie. kazdy ma swoje tak naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
ma.pi Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 15:38 monika277 napisała: > magda ja raczej dziekuje za taka profilaktyke jak tylko mycie piersi. Moja > kolezanka w ciazy nie smarowala piersi i naprawde nie chcialabym zeby moje > piersi przypominaly jej. To chyba jednak sprawa indywidualna. Mam dwoje dzieci, karmione piersia min. rok. Zadnej profilaktyki piersi nie prowadzilam, tylko woda podczas brania prysznicu, i nic im zarzucic nie moge. Wygladaja lepiej jak przed. Pozdr. > Co kraj to obyczaj i co lekarz to inne zdanie. kazdy ma swoje tak naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
magda_pm Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 18.01.05, 10:17 A możesz napisać jakie to ćwiczenia? Albo która szkoła rodzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
misialski Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 18.01.05, 13:35 chodze do szkoły rodzenia w Poznaniu która zamiast standartowych ćwiczeń ma w programie zajęcia z jogi. W jodze właśnie są takie pozycje rozciągajace mięśnie miednicy i krocza. Znajdziesz je tez bardzo dobrze opisane w książkach pt: "poród aktywny" i " joga na czas ciązy" A tak w ogóle to najprostszym ćwiczeniem jest tzw. pozycja krawca rozciągająca mięśnie krocza. (Jak wpiszesz takie hasło w wyszukiwarke np google, to napewno ją znajdziesz) i szerokie kucanie tak często jak to mozliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
dziubaskowa Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 19.01.05, 08:58 dzieki dziewczyny za odpowiedzi piszcie piszcie ja poczytam!!! Pozdrawiam i dziekuje agata Odpowiedz Link Zgłoś
weronikaglow Pytanie do Magdy1975 19.01.05, 13:58 Chciałabym zapytac, czy w NIemczech polecany jest balonik EPI-No do cwiczen krocza przed porodem? Tutaj w watkach sprzed kilkunastu tygodni dziewczyny pisaly o tym urzadzeniu. Podobno w NIemczech do dostania w kazdej aptece. W Polsce dostepny w sprzedazy wysylkowej za ok. 300 zł. Teraz sie zastanawiam czy kupowac to urzadzenie czy tez zdac sie na nature? Dzieki za odpowiedz i pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
monia1973 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 12:16 Ja byłam wczoraj u ginekolog i pytałam się o nacinanie krocza. Powiedziała, że u pierworódek nie zdarza się aby mogły urodzić bez nacinania krocza i żeby nie pękło. Stwierdziła, że rana nacinan zawsze lepiej się goi niż pęknięta a poza tym jak pęknięcie nastąpi do odbytu, to dopiero później są chece, z nietrzymaniem kału, moczu, kłopotami w późniejszym wieku z narządami rodnymi itp. Wiem, że wątek ten ma silne lobby ( chyba tak silny jak karmienie piersią), żeby nie ciąć, ale wydaje mi się ,że jednak warto posłuchać lekarza w tak ważnej kwestii. Przynajmniej mnie ona przekonała do swych racji. Ja jestem tam bardzo zwarta i rzeczywiście wolę fachowe małe nacięcie, niż popekane krocze. Pozdrawiam Monia Odpowiedz Link Zgłoś
kropla113 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 12:36 moja polozna wytlumaczyla mi zasadnosc nacinania krocza na przykladzie sprezyny rozciagnieta nigdy nie powroci do dawnego ksztaltu. Nacieta i zszyta bedzie wygladala jak nowa przekonala mnie i juz pogodzilam sie z tym, ze mnie natna.\ najwazniejsze jest dla mnie, zeby niunka byla cala i zdrowa. kropla 36tc Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 14:26 co do sprezyn, hmmm, zalezy jak sa one dobrane do warunkow pracy, kazda sprezyna ma swoja charakterystyke, czyli twoja polozna twierdzi ze tak dobry "konstruktor" jakim jest natura nie poradzil sobie z taka prozaiczna sprawa jak dobranie odpowiedniej sprezyny do dzialajacych sil?? no nie wierze dobrze dobrana sprezyna nie ma prawa nie powrocic do wymiarow sprzed rozciagania pozdrowka elka Odpowiedz Link Zgłoś
kmyczek Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 14:54 zgadzam sie z Toba co do tej spreżyny!!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 15:11 agumenty na temat nacinania krocza popjawialy się na tym forum wiele razy: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=17092739 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=17992330 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=18136495 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=18114878 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=18047848 Warto przeczytac, a jeszcze lepiej - wydrukować i pokazać położnej, ktora używa takich porównań. Zaproponuj jej eksperyment z tkaniną - mnie to przekonuje bardziej, niż sprężyna. Tkanki krocza w niczym sprężyny nie przypominają Odpowiedz Link Zgłoś
agalubian Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 16:21 Czy położna naprawdę próbowała rozciąć i skleić sprężynę? Ładnie sklejona będzie wyglądała jak nowa, ale tylko w gablocie w muzeum. Trzasłaby pod pierwszym lepszym naciskiem, dokładnie w miejscu sklejenia. Tu nie tylko klej, ale i zespawanie nie pomoże. Chyba wolę rozciągniętą... Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 17:02 co do nacinania pierwiastek i nienacinania kobiet ktore juz rodzily i je nacieto... tak sobie mysle, ze taka blizna goi sie to tyle czasu, zrosty powstaja, zawsze jakakolwiek blizna na ciele mniej jest rozciagliwa niz normalna zdrowa tkanka bez zadnych urazow, np osoby poparzone, ile pozniej rehabilitacji przechodza zeby np usprawnic poparzona reke... i jak to sie ma do tego ze pierwiastki czyli te kobiety ktore blizn nie maja sie nacina a kobiety ktore juz byly naciete rodza bez naciec... i bez pekniec po uszy, przeciez to jakis paradoks... no moze sie myle, ale logicznie tak mi wlasnie to wyglada, ktos moze podziela moje zdanie? pozdrowionka elka Odpowiedz Link Zgłoś
weronikaglow Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 21.01.05, 11:44 Ciekawe, co ta polozna powiedzialaby o sprezynach z Holandii? Skoro tam 90% kobiet nie jest nacinanych? Czyzby byly ulepione z innej gliny niz my? Sa inaczej zbudowane? Rodza krasnale? Odpowiedz Link Zgłoś
monikacg Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 14:31 A u mnie jednak się zdarzyło, i u kilku moich znajomych, które rodziły w tym samym szpitalu też. Wszystkie rodziłyśmy po raz pierwszy. Nie nacięła mnie położna (sama z siebie chroniła krocze, była "z dyżuru" i nie rozmawiałam z nią o tym) i nie popękałam ani na milimetr - nie mówiąc już o pękaniu aż do odbytu... Jesteś pewna, że będziesz miała "fachowe, małe nacięcie"? Bo ja znowu nasłuchałam się historii o ciężkim gojeniu się rany po nacięciu. Widziałam też dziewczyny stąpające niepewnie po korytarzach szpitala, podczas gdy ja następnego dnia rano siedziałam na swoim łóżku "po turecku" i w tej pozycji karmiłam małą. Wydaje mi się, że historie o pęknięciach "aż do odbytu" są rozpowszechniane przez lekarzy/położne, którym po prostu się nie chce (lub nie potrafią) zadbać o to, żeby kobieta w czasie porodu nie popękała. Odpowiedz Link Zgłoś
agalubian Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 16:27 Tak, tak. Mnie pocięli, zszyli, zrosło się... Wiem, że to było uzasadnione, bo synek był niedotleniony, ale robi mi się niedobrze na myśl, że przy drugim porodzie miałoby mnie spotkać to samo, i tak samo się paprać przy gojeniu. "Małe, fachowe nacięcie"... Gra w ruską ruletkę, kto z góry na to liczy. To paskudna blizna, bardzo bolesna przez wiele miesięcy. Odpowiedz Link Zgłoś
nordynka1 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 12:53 Ja nie wiem czy to kwestia silnego lobby na wątkach w tym temacie - mnie przekonują opisy doświadczenia dziewczyn, zwłaszcza tych, które rodziły kilka razy - z nacięciem i bez. I porównanie komfortu czy też poziomu dyskomfortu w obu przypadkach, i porównanie czasu powrotu do normalnego funkcjonowania tych rejonów ciała. Wiecie z zawodu jestem inżynierem i przemawiają do mnie też argumenty logiczne, Np oczywiste jest dla mnie to, że niebagatelną rolę przy nacięciu/nie nacięciu ma pozycja porodu - pionowa jest najkorzystniejsza, zgodnie z grawitacją pomału wszystko się równomiernie rozciąga. Pozioma najmniej korzystna, bo trzeba dodatkowej siły by dziecko przeszło wpierw pod górkę, i wtedy też dzidźka uciska najbardziej na spód, tam gdzie się nacina. Mam zamiar prosić o ochronę krocza w szpitalu i próbować różnych pozycji. Ćwiczę zawzięcie mięśnie Kegla i mam nadzieję, że jesli nie trzeba będzie to mnie nie natną. Aga&Dzidzi Odpowiedz Link Zgłoś
kmyczek Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 13:29 oj powiem Ci że z tymi pozycjami rodzenia to nie bardzo tak jest jak napisałaś, teoretycznie tak być powinno, ale w moim przypadku tak nie było. Wszystko zależy od tego ile masz siły na parcie, ja nie bardzo miałam sily i w pozycji pionowej główka malej sie cofała zamiast wychodzic. Dla mnie najlepsza pozycja to pozioma. A z tym nacinaniem to dalej uwazam ze w Polsce boja sie pekniec i dlatego nacinaja, bo czemu lekarze nie mowia nic na temat balonikow rozciagajacych?? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nordynka1 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 13:51 jasne kmyczku że wszystko zależy od siły parcia - jak jej mama już nie ma to szuka się innych rozwiązań czyli innych pozycji. Wszystko wychodzi w praniu.. ale chciałabym móc z położną spróbować wszystkiego co pomogłoby uniknąć nacięcia A&D Odpowiedz Link Zgłoś
qcharzowa dziewczyny, nie upierajcie się za wszelką cenę!!! 20.01.05, 13:40 Moja koleżanka rodziła 3 miesiące temu w szpitalu w Wwie, nie chciała zgodzić się na nacięcie i okropnie popękała - wyszło na to, że nie zawsze mamy rację. Porozmawiajcie o tym w szpitalu, ale jeśli lekarz zadecyduje, nie krzyczcie za wszelką cenę, że nie chcecie nacięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: dziewczyny, nie upierajcie się za wszelką cen 20.01.05, 14:23 > Moja koleżanka rodziła 3 miesiące temu w szpitalu w Wwie, nie chciała zgodzić > się na nacięcie i okropnie popękała - wyszło na to, że nie zawsze mamy rację. to ze naciecia nie chcemy rutynowo to nie znaczy ze domagamy sie rodzenia bez naciecia nawet jak trzeba. Wcale nielatwo sie "okropnie peka" rzeklabym nawet ze lekarz z polozna musza sprawe niezle zaniedbac. I tu wlasnie chodzi o zaufanie. jesli spotkam polozna ktorej ufam i ktora mi mowi ze jesli sie uda, jesli bede wspolpracowac itd- to ona ochroni krocze- to wtedy gdy bedzie MUSIALA naciac nie skocze jej do oczu. Bo jej ufam. Odpowiedz Link Zgłoś
voluptas Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 14:05 Wśród wielu lobbujących na rzecz nacinania i nienacinania pozwolę sobie zabrać głos jako obserwator. Czytam to forum od dosyć dawna, głownie z ciekawości, bo jakoś mnie jeszcze ta sprawa nie dotyczy - choć już mam trochę latek. Jednak za parę miesięcy wychodzę za mąż, a mój narzeczony bardzo chce mnie nakłonić do posiadania dzieci. A ja nie wyobrażam sobie porodu, nie wyobrażam sobie, że ktoś okaleczy mnie dla swojej własnej wygody - to jeden z moich licznych argumentów za nieposiadaniem dzieci. I całe szczęście, że pojawiają się takie osoby, jak niegdyś linuss, a cału czas Wieczna-Gosia, które tępią zabobon i dowodzą używając rozsądnych, racjonalnych i popartych naukowo argumentów, że mogę się przed tym obronić. I całe szczęście, że są już lekarze, którzy nie powtarzają jak katarynki o pękaniu po odbyt plus innych przyjemnościach - ja na szczęście trafiłam na rozsądnego gina, znam jego stanowisko w tej kewstii. Uważam też, że poświęcanie się dla dziecka ma swoje granice i ja nie zamierzam przekroczyć ich zwłaszcze, jeśli ocierają się o absurd. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 20.01.05, 14:05 Juz gdzies o tym pisalam. Przy perwszym porodzie nacieli mnie i to bardzo gleboko, choc coreczka urodzila sie mala. Ale uwazalam wtedy ze tak musi byc i pierworodki nie maja szans na nienacinanie. Rana goila sie ponad tydzien, ale dyskonfort odczuwalam znacznie dluzej, nie mowiac o pierwsych stosunkach po porodzie. Najgorsze jednak bylo to, ze nie moglam zupelnie znalezc sobie poczatkowo pozycji do karmienia. Rodzac drugi raz (w innym szpitalu) polozna uprzedzila mnie, ze jezeli bylam nacinana to musze sie nastawic ze tym razem tez tak moze byc, ale na pewno nie natnie mnie bez potrzeby. Tak wspaniale ochronila mi krocze (masaze), ze doszlo tylko do calkowicie niegroznego pekniecia I st - jeden maly szef, a godzine po porodzie mogla wykonywac wszelkie czynnosci nie czujac nawet najmmniejszego dyskomfortu. Teraz bede rodzic trzeci raz, ustalilam z polozna, ze bedziemy chronic krocze, ale oczywiscie nie na sile, nadal przeciez mam blizne po tym pierwszym. Jak sie nie uda to trudno, ale na pewno nie chcialabym rodzic z osoba, ktora z gory zaklada, ze bedzie trzeba nacinac. Odpowiedz Link Zgłoś
sonnja1 u mnie: 1 dziecko, bez naciecia, bez pekniecia 20.01.05, 17:54 ..i bez zadnych masazy, bez cwiczen w ciazy. ale za to: polozna , ktora robila cieple oklady na krocze przez chyba dwie godziny. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka do sonji 20.01.05, 21:29 Super! jeszcze tylko dopisz się do wątku o połoznych, które nie nacinają, i koniecznie zdradź, gdzie rodziłaś - o ile to był szpital Pozdr. Imb. sonnja1 napisała: > ..i bez zadnych masazy, bez cwiczen w ciazy. > ale za to: polozna , ktora robila cieple oklady na krocze przez chyba dwie > godziny. > pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
sonnja1 Re: do sonji 21.01.05, 23:42 Hm, ja rodzilam w Szwecji (tu mieszkam). Rutynowe nacinanie krocza jest tutaj przezytkiem. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
hesperka ważne!!!!!!!!!! 20.01.05, 21:51 Dziewczyny, nacięcie krocza zapobiega pęknięciu zwieracza wewnętrznego odbytu, w wyniku czego można nie trzymać stolca (do końca życia!!!!) Nienacięcie krocza jest błędem sztuki lekarskiej i można skarżyć ginekologa, jeśli tego nie zrobi. Mój mąż jest lekarzem i widział takie pacjentki (młode dziewczyny) i mają przez to zmarnowane życie - cały czas w pieluchach.... Nie dajcie się zwariować!!!!!!!!!!!!!!!! Ja też będę rodzić za kilka miesięcy, ale nie boję się tego... Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: ważne!!!!!!!!!! 20.01.05, 22:01 hesperka napisała: > Dziewczyny, nacięcie krocza zapobiega pęknięciu zwieracza wewnętrznego odbytu, > w > wyniku czego można nie trzymać stolca (do końca życia!!!!) Nienacięcie krocza > jest błędem sztuki lekarskiej i można skarżyć ginekologa, jeśli tego nie zrobi. > Mój mąż jest lekarzem i widział takie pacjentki (młode dziewczyny) i mają przez > to zmarnowane życie - cały czas w pieluchach.... Nie dajcie się > zwariować!!!!!!!!!!!!!!!! > Ja też będę rodzić za kilka miesięcy, ale nie boję się tego... To ciekawe co piszesz, bo w podręczniku prof. Troszyńskiego (wyd. z 2000 czy 2001 roku) jednego z największych autorytetów położniczych, czytałam ostatnio, że nacięcie krocza nie powinno być wykonywane rutynowo i nie powinno przekraczać bodajże 20 %. Dziwne byłoby, że o tych rewelacjach na temat nietrzymania stolca nie wie WHO, która zaleca ograniczenie rutynowego stosowania krocza, ani The Cochrane Group, grupa uczonych analizująca większosć badań medycznych robionych na całym świecie, która rutynowe naciecie krocza wpisała na listę zabiegów o udowodnionym braku skuteczności, a nawet szkodliwości. (www.maternitywise.org/guide/synopsis/table6.html - Routine or liberal episiotomy for birth) Pozdr. Imb. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: ważne!!!!!!!!!! 20.01.05, 22:57 ooo, a to niespodzianka, gdyz w tekscie podanym przez imbirke to wlasnie przy nieporzadanych skutach naciecia wynienone sa nacieca po odbyt, tudziez dalsze rozerwanie w rakcie porodu. Chyba ze maz glownie przyjmuje porody na archaicznym krzesle ginekologicznym, gdzie kobiera lezy i rodzi pod gorke. Wedy faktycznie nie wyobrazam obie bez naciecia, bo jakaz to musi byc sila parcia. Jak sie jeszcze lekarz rzuci na brzuch rodzacej, bo sie kobita guzdrze z parciem, a tu obchod zaraz.... to chyba pekla by po pachy bez naciecia. Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka wieczna-gosiu, 21.01.05, 09:16 tak się właśnie objawia subtelna różnica między przyjmowaniem, a odbieraniem (kobiecie, rzecz jasna) porodu pozdrawiam Imb. Odpowiedz Link Zgłoś
weronikaglow Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 21.01.05, 11:54 To i ja dorzuce kilka linkow aby malzonek przeczytal o zagrozeniach wynikajacych wlasnie z nacinania: 1) Obstetric Myths Versus Research Realities: www.efn.org/~djz/birth/obmyth/e pis.html 2) Wolfson Institute of Health Service Centre for Midwifery Practice: www.wolfson.tvu.ac.uk/cmp/onetoonesummary.html 3) Benefits and risks of episiotomy: A review of the English-language literature since 1980 falcao.best.vwh.net/format/woolley.html 4) no i na koniec cos po polsku: kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54921,2273038.html Dodam, iz tego rodzaju tekstow w sieci jest bardzo duzo, warto zerkanc np. do kanadyjskiego PubMedu. Sa tez dane statystyczne wskazujace, ze szpitale na swiecei odchodza od rutynowego nacinania kobiet. W tekstach tych obalane sa wciaz zyjace mity o peknieciu po odbyt! Oraz wiele informacji i wynikow badan wskazujacych przeciw temu zabiegowi. I teraz pytanie, czy nasi lekarze takich informacji nie czytaja, czy je ignoruja? Wowczas kolejna sprawa w imie czego? Wygody? No bo nie wiem, o co chodzi. Zawsze mi sie wydawalao,z e wlasnie lekarze powinni byc jak najbardziej na biezaco z wspolczesna wiedza w zakresie swojej specjalizacji. A w sumie wyglad, ze wcale nie sa tylko ida utartymi sciezkami ze szkoda dla pacjentow. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agalubian Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 21.01.05, 12:09 Bo wiesz, kiedyś nam w szkole rodzenia prowadząca mówiła jak próbowali przekonać do rodzenia nie na leżąco jednego ważnego pana doktora ze szpitala. Jego reakcja była następująca: "Przecież nie będę klękać przy rodzącej". A jak się ma pozycja leżąca do pękania wszystkiego co popadnie, to chyba wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 21.01.05, 12:17 ja sie tak troche zastanawiam, czy my do szpitala idziemy rodzic zeby lekarzom bylo wygodnie, czy dla dobra swojego i dziecka?? bo to chyba odwrocono troche kota ogonem w tym wypadku... na szczescie sa szpitale gdzie nie slyszy sie takich glupot, ja zamierzam rodzic w Pucku, tam nie maja nic przeciwko porodom wertykalnym, wrecz sie do tego zacheca... czyli jak widac mozna Odpowiedz Link Zgłoś
aga1313 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 22.01.05, 20:06 Dziewczyny, gdzie w Wawie można kupić olej migdałowy do masażu ? Odpowiedz Link Zgłoś
carla2002 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 23.01.05, 02:13 Przyznam,że nie rozumiem całego tego szumu wokół nacinania krocza. Ani to nie boli, a goi się w miarę szybko. Mnie nie nacięcie dawało w kość po porodzie, tylko właśnie kość - ogonowa - jakoś ją sobie nadwyrężyłam na tym łóżku porodowym. Nie wiem, dlaczego tak wiele kobiet traktuje nacięcie krocza tak poważnie. Czy ma to być zamach na ich wolność wyboru, na intymność, czy jest gwałtem na ich ciele? Dla mnie to poprostu zabieg, który przyśpieszył przyjście na świat mojego dziecka. Może pokręcona jakaś jestem, ale tak samo traktuję golenie przed porodem i lewatywę - jak ma to coś ułatwić, po co sie spierać? Poród to sytuacja przez którą trzeba przejść jak najszybciej, jak najsprawniej, myśląc przede wszystkim o dobru dziecka, a nie swoim. Może stwierdzenie, że trzeba zapomnieć o swojej godności jest trochę zbyt mocne, ale na pewno łatwiej przez poród przebrnąć chowając dumę do kieszeni i nie walcząc lub choćby martwiąc się o rzeczy, które nie są tego warte. Odpowiedz Link Zgłoś
tyagata Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 23.01.05, 13:06 Dla mnie zabieg ten byl bolesny, dlugogojacy sie - do dzisiaj odczuwam jego skutki oraz po trosze byl wszystkim, co tu napisalas a wiec gwaltem na ciele, intymnosci oraz na wolnosci wyboru. Dodam tez, ze wlasnie aby porodu nie wspominac jak cos przez co nalezy jak to napisalas jak najszybciej przejsc - warto by nasza medycyna nadazala za reszta swiata i nie dostarczala dodatkowych wrazen i ran kobietom zdrowym, ktore rodza normalnie, bez powiklan. By lekarz i polozna mieli do zaoferowania cos wiecej niz tylko nozyce i nici. By na koncu niewygodnego lozka, ktore zmusza do niefiizjologicznej pozycji nie stal Edward Nozycoreki ani Szewczyk Dratewka, ktory jedynie ciac i szyl sie nauczyl! No i nie splycajmy problemu tylko do tego czy boli w chwili naciecia, czy szybko sie goi. Bo skoro w wielu krajach kobiety rodza z ochrona krocza to dlaczego w POlsce nie moglyby tak rodzic i wtedy w ogole problem dodatkowego bolu i gojenia by nie istnial. A co do zagrozen wynikajacych z tego zabiegu to wejdz chocby na strony fundacji rodzic po ludzku i tam poczytasz o tym jakie mialas szczescie, ze nalezysz wlasnie do tych, ktorych nie bolalo i szybko sie zagoilo. Bo ja np. takiego szczescia nie mialam. Za to wiele cierpienia, bolu, gojenia, latania po lekarzach, kupe kasy na leki i masci gojace i wielki dyskomfort bo zamiast w pelni sil opiekowac sie dzieckiem to szukalam pozycji zebym w ogole mogla karmic, siedziec albo stac w miare normalnie. Albo isc nie trzymajac sie sciany. Albo np. sikac kilka tygodni po porodzie nie pod prysznicem. Odpowiedz Link Zgłoś
carla2002 Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 23.01.05, 14:53 Jestem w stanie wyrazić tylko swoje subiektywne odczucia, które akurat w tej kwestii nie należą do najgorszych. Pewnie masz rację, że miałam szczęście, powiem więcej - jeszcze siłę i ochotę do żartów z lekarką podczas szycia. Pozwoliłam też dwójce studentów przypatrywać się, gdy to robiła. Powiem Ci, że po bólach akcji porodowej - zakładanie szwów było dla mnie już tylko chwilą wytchnienia, a radość z urodzenia zdrowego dziecka zupełnie mnie oszołomiła. Wiem, że przy następnym porodzie nie będę kruszyć kopii o nacinanie. Mogę tylko życzyć kobitkom, które będą rodzić i które o zdanie nikt nie zapyta, żeby miały tak pozytywne wspomnienia z tego jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 23.01.05, 18:10 zamachem na moja wolnosc wyboru jest wszystko, co odbywa sie poza konsultacjami ze mna. Naciecie krocza, podanie oksy, nawet cc, jesli bylyby to zabiegi wykonane bez potrzeby. Tym bardziej ze rutynowe nacinanie krocza i jego dobroczynnosc sa kwstionowalne. Tak samo jak lewatywy czy golenia Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 23.01.05, 20:35 Dla mnie nacięcie krocza, o ile nie jest konieczne, a uważna lektura wyników światowych badań oraz znajomość budowy kobiecego ciała i mechanizmu porodu utwierdzają mnie coraz bardziej w przekonaniu, ze rzadko jest konieczne, jest rodzajem gwałtu. Tak samo zresztą jak rutyniowe podanie oksytocyny na wejściu na porodówkę, trzymanie pod KTG bez możliwosci poruszania się przez większośc porodu, i zmuszanie do parcia w niewygodnej pozycji i na zatrzymanym wdechu. Po prostu czuję, że będę wiedziała jak rodzić, po swojemu, i krzywdy dziecku nie zrobię, dopóki będę się zachowywać jak mi intuicja podpowiada. Całe to szpitalne zamieszanie (niech mi ktoś wytłumaczy, po co przy drugiej fazie prawidłowego porodu potrzebni są: lekarz, 1-2 położne, 2 pielęgniarki noworodkowe i często jeszcze neonatolog? ) i dla wygody personelu wprowadzone procedury według mnie tylko w porodzie przeszkadzają, a nie pomagają. Poród to nie jest dla mnie procedura, przez którą chcę przejść jak najszybciej - to jest coś o wiele więcej. Rutynowe nacięcie krocza właśnie jest według mnie zamachem na godność kobiety, bo jest dowodem na to, że nikt z personelu nie patrzy na nią jak na osobną, jedyną w swoim rodzaju rodzącą, żadna położna się nie zastanawia, jak poprowadzić poród, zeby ochronić krocze, tylko, wybaczcie ostre słowa, jest potraktowana jak kawał mięcha, który się tnie bez żadnej refleksji. A że potem popęka bardziej, i cierpi całe miesiące, jak wiele dziewczyn w tych dyskusjach na forum opowiadało - to już nikogo nie obchodzi. Szkoda, że w Polsce nie można tak, jak w wielu inny krajach, wybrać sobie położnej w czasie ciąży, która prowadzi kobietę do porodu, przez poród i jeszcze w połogu - i chociażby dlatego, że ma długi kontakt z kobietą dba rzeczywiscie o jej interesy. I jeśli przy porodzie coś, mówiąc krótko, spieprzy, to później długo musi pielęgnować konsekwencje swoich błędów. W Polsce ten kontakt jest jednorazowy, i dlatego położne w mniejszym stopniu biorą odpowiedzialność za to, co robią. Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia nacięcie&rozerwanie 23.01.05, 18:16 Ja miałam to "szczęście" zaliczyć i nacięcie i rozerwanie. Nacięcie mi sie paskudziło, ropiało, w ogóle ohyda. Za to rana po rozerwaniu szybciutko i ładnie. Ale pewnie byłaby większa, gdyby mnie nie nacięli? Nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: nacięcie&rozerwanie 23.01.05, 22:39 niekoniecznie. Rownie mozliwe jest gdybys rodzila z ochrona krocza, w pozycji siedzacej, kucznej itp i w swoim tempie ze nic by nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
weronikaglow Re: ponawiam wątek nacięcia krocza co robić żeby 25.01.05, 12:32 Dziewczyny przeczytajcie watek kucharzowej Rodzic bardziej po ludzku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=19840569 Tam jest sporo o naszych prawach w szpitalach (najczesciej niestety łamanych) w tym takze o prawie do informacji o koniecznosci wykonywania niektorych zabiegow np. naciecia krocza czy prawie do intymnosci. Odpowiedz Link Zgłoś