Jaki miałyście poród?

24.01.05, 21:04
Kochane mamusie, ja właściwie zaglądam na to forum czasmi bo nadal jestem na
tym dla przyszłych mam! urodzę dopiero w czerwcu! Ale jako że będzie to moje
pierwsze dziecko chciałabym poznać wasze przeżycia i w ogóle dowiedziec sie
jak to jest z tymi porodami. Jedne kobiety pisza że to cudowne inne że
okropne przezycie. Tak więc was proszę o opinię. Napiszcie kiedy i gdzie się
zaczęło, czy byłyście same czy z mężem, jak było w szpitalu, pozycje porodowe
i czy was nacinano. Serdeczni dziękuję za odpowiedzi i życzę by wasze maluchy
zdrowo rosły.
    • nesla Re: Jaki miałyście poród? 24.01.05, 21:22
      Co do porodow to nie ma reguly, z wyjatkiem jednej: bedzie inaczej niz sie
      spodziewasz smile))
      Mnie sie zaczelo od odejscia wod, bylam sama, byla g 16.00 i wlasnie bylam po
      prysznicu, maz byl w drodze do domu, wiec nawet nie dzwonilam po niego.
      Najpierw zadzwonilismy do szpitala, kazali przyjechac, pojechalismy,
      potwierdzili ze to wody odeszly, czekalam na skurcze podlaczona do ktg, ale nic
      sie nie pojawilo, wiec puscili mnie do domu, bo mam 5 minut do szpitala, dwa
      dni przelezalam w domu i 2 razy dziennie jezdzilam na kontrole, w koncu
      postanowili mi wywolac porod. Rano o 8-mej w poniedzialek podlaczyli mnie do
      kroplowki z oksytocyna, pierwsze godziny - luzik, ogladalismy tv z mezem,
      dzwonilam do mamy i przyjaciolek, smialam sie, szlo wolno i bezbolowo, co
      godzina przychodzila polozna i sprawdzala postep, ale byl mizerny. Okolo 13-tej
      juz bolalo jak cholera, a rozwarcie sie nie posuwalo, wiec ginekolog
      nadzorujacy moj porod zdecydowal podanie znieczulenia zewnatrzoponowego, po
      ktorym poczulam sie jak w niebie i nie moglam opanowac usmiechu smile Potem
      jeszcze 3 godzinki, z czego 1 godzinka parcia, zero bolu, bo znieczulenie
      dzialalo wysmienicie i juz najpiekniejszy moment mojeco zycia - mialam na
      brzuchu przeslodka zdziwiona istotke ktora wyszczerzala oczka i nie chciala
      plakac, za to my z mezem plakalismy jak bobry, to przecudowna chwila, nie
      zapomne jej do konca zycia. Porod mialam super, opieke wysmienita, takiego ci
      zycze smile
    • aniazm Re: Jaki miałyście poród? 24.01.05, 21:46
      Hobbito,
      u mnie poród równiez zaczął się odejściem wód płodowych, miałam wyznaczony
      termin na 05/07, a urodziłam 07/06wink W weekend się schodziłam po sklepach -
      urządzaliśmy z mężem mieszkanie na przyjście Nowego Członka Rodziny (w kwietniu
      się wprowadziliśmy). A w noc z niedzieli na poniedziałek, tak po 12, zrobiło mi
      się mokro. Natychmiast sie obudziłam i zarządziłam wyjazd do szpitala.
      Zadzwoniłam do mamy i teściowej, że się zaczęło (oczywiście już nie zasnęływink),
      dopakowałam torbę, z ręcznikiem między nogami, bo się ciągle lało. W szpitalu
      od razu mnie położyli na porodówce, pdołączyli kroplówkę z oksytycyną (zerowe
      rozwarcie i brak skurczy), później podali glukozę (od razu lepiej), a koło 6
      podali znieczulenie zewnątrzoponowe (po prostu superwink). Po godzinnym parciu, o
      10.10 przyszedł na świat Antolek - taka mała słodka, kruszynka, która od ponad
      7 miesiecy wywraca nasz świat do góry nogamiwink
      Rodziłam w W-wie, w szpitalu przy Placu Starynkiewicza.

      Pzdr.
      • ania800 Re: Jaki miałyście poród? 24.01.05, 22:08
        Hej
        u mnie było troche inaczej termin na 13/09 a 11 w nocy sie zaczelo tzn skurcze
        jeszcze malo bolesne przechodzilam caly dzien prawie pojechalam o 12 tego ju
        12/09 i lekarz stwierdzil ze jeszcze nie ze to skurcze przepowiadajace
        wrocilismy z mezem do dsomu skurcze sie nasilaly zadzwonilam do poloznej
        powiedziala ze jak tak bedzie do 19 to mam przyjechac no i pojechalam o 19 porod
        byl wydakje mi sie szybki bo na sale trafilam ok 20 a Mateusz urodzil sie o 23:00
      • aniulek23 Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 10:14
        hej:Ja urodziłam 22.08.04-musze powiedzieć,że było casłkiem innaczej niz sobie
        wyobrażałam!!!!Zaczeło się już rano odszedł mi śluz z krwią,później miałam
        wrażenie jak by mi się gazy zatrzymały!!!Termin miałam na 24.08.04.Pierwsza
        faza pirodu trwała 3godz.Druga aż 12godz,szczeże mówiąc troche za długo.o 18:30
        pojechałam do szpitala ,bo juz skurcze były co 5min.Okazalo się,że mam
        rozwarcie na 3cm,póżniej była lewatywa,ale i to nie pomogło.Długi czas
        chodziłam i przystawałam,aby pokręcić biodrami,bardzo pomagało.Następnie
        poszlam pod prysznic,aby przyspieszyć poród,niestety bez rezultatu!Kiedy byłam
        juz bardzo zmęczona podali mi zastrzyk przeciwko bólowi,wtedy mi ulżyło.Chciało
        mi sie bardzo spać!!!Zatrzymały się skurcze parte i nie miałam już sily
        urodzić,wtedy dostałam kroplówke wywołującą poród.O 3:55 przyszedł na świat
        Kacperek ważył 3,900kg.Poród byl dość trudny,ale prawie bezbolesny ,ponieważ
        skupilam się na oddechach i wskazówkach p-ołożnej!!!!Przy porodzie byla moja
        mama,czułam się komfortowo.Synek dostał 8punktów w skali Abgarr.Połozna i
        lekarze pochwalili mnie i powiedzieli ,że powinnam dostać za poród medal!!!!
        jestem bardzo WRAŻLIWA,ale dałam radę-z czego jestem dumna ,bo momo tych
        wszystkich trudnosci uwazam,że "DZIECKO JEST WIELKIM CUDEM"I Życze Ci
        szczęśliwego i spokojnego porodu!!!!!!!!
    • mamateodora Re: Jaki miałyście poród? 24.01.05, 22:01
      Czy ZZO nie przedłuża czasem II fazy porodu? Obie moje przedmówczynie miały
      wykonane to znieczulenie i zaliczyły po godzince parcia. U mnie dwa porody bez
      ZZO i po trzech parciach obaj panowie byli po zewnętrznej stronie brzucha.
      Pozdrawiam
      Ewa
      • akkf Re: Jaki miałyście poród? 24.01.05, 23:59
        teoretycznie przedluza, ale co z tego???
        jesli wszystko idzie jak po masle i rodzaca daje sobie rade z bolem, to nikt na
        sile zzo jej nie poda; a jak boli jak cholera i rozwarcie nie postepuje to moim
        zdaniem zzo moze byc zbawienne (rodzaca nie "blokuje" sie bolem)...
        ja mialam zzo, ale u mnie pojawily sie bole parte (ktore czulam) zanim dziecko
        zeszlo do kanalu rodnego i to byla najgorsza czesc porodu - bo juz chcialam
        przec, a nie moglam - no i z tego bolu troche "siadla" akcja porodowa...
        ale jak klada Ci na brzuchu cos malego, mokrego i kwilacego (pierwszy moment
        nie wiesz co to jest) to o wszystkim sie zapomina - ja tak mialam
        aha, ja w ogole nie za bardzo kojarzylam co sie dzieje wokol mnie, polozna mnie
        irytowala, najfajniejsza bylo pani anestezjolog, maz podczas parcia zupelnie
        zbedny (no ale moj jest specyficzny, inni pewnie sa bardziej przydatni smile)
        • nesla Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 10:23
          Nastepna specjalistka od zzo?
          Mnie znieczulenie podano gdy po 5 godzinach oksytocyny i nasilajacych sie
          skurczow mialam rozwarcie 3 cm i wtedy juz naprawde bolalo a nie zapowiadalo
          sie na przyspieszenie akcji. Za to po podaniu zzo calkowicie sie rozluznilam i
          nastepne 7 cm poszly w 2 godziny. Nastepna godzine parlam fakt, ale czy lepiej
          przec godzine po zzo czy meczyc sie bez znieczulenia 20 godzin w II fazie..?? Z
          dzieckiem caly czas wszystko bylo oczywiscie w porzadku, bylo na biezaco
          monitorowane. Zaznaczam, ze przed porodem bylam sceptycznie nastawiona do
          wszelkich form znieczulenia (nie mylic z "negatywnie"), ale teraz jestem
          najwieksza zwolenniczka zzo, z zaznaczeniem, ze NIGDY na bezpodstawne widzi-
          misie rodzacej ale ZAWSZE jesli jest taka potrzeba medyczna.
          Pozdrawiam
    • betina1973 Re: Jaki miałyście poród? 24.01.05, 22:21
      Wkleję swojego wcześniejszego posta smile

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=18903452
      Pozdrawiam,
      Beata
    • sakada Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 00:56
      Mój poród (pierwszy) był jak z bajki. Naturalny, bez znieczulenia (taki
      chciałam) - trwał 4 godziny i 5 minut. Z zegarkiem w ręku. Był to poród
      rodzinny i przeżycia niesamowite - czyłam się cudownie jak nigdy przedtem.
      Skórcze są jak najbardziej do zniesienia, parte to ulga wręcz. Ogólnie wolę
      poród niż wizytę u dentysty dajmy na tosmile


      PS: Jest jedno ale - nacinanie. Radzę Ci - zrób wszystko by tego uniknąć.
      Chwila nacięcia byla jedyną podczas porodu kiedy się wydarłam. O zszywaniu nie
      wspominając...
    • mimi44 Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 08:00
      Ja tez wspominam poród fajnie.Rodziłam 10 dni po terminie.Skurcze miałam ok.
      doby,które wcale mi nie przeszkadzali np.pojechac do męża do pracy(o tym mu nie
      mówiłam bo bym mnie zabił),wręcz czułam potrzebe dłuzej pospacerowac.Do
      szpitala pojechalismy jak skurcze były co 7-5 min.,nie odeszły mi wody wiec
      przekuli mi co trzeba no i poszło...Pryjechalismy do szpitala o 14.30 a o 17.50
      po trzech parciach miałam córcie i słyszałam jak głoooosno płaczesmile))Nie
      robiono mi znieczulenia,ale byłam nacinana.Mąż byl przy mnie ale w ostatnie 5
      min. wygnałam go na papierosa,nie ma tam nic do oglądania.
      POzdrawiam i zycze ci lekkiego porodu(ja tez rodziłam w czerwcu)
      • joasiiik25 Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 08:24
        porod leciutki: trwal 1,5 godz
        mialam wywolywane skurcze przez oksy i moze dlatego tak ladnie poszlosmile

        pozdr
    • molla7 Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 09:08
      Na miłość boska dlaczego piszecie: bóle, bóle parte, to są SKURCZE!!!!Jesli
      mamy optymistycznie nastawić przyszłą matkę na poród to kochane mamy udało się
      Wam że hej!!!!
      Hobbito, jesli skupisz sie na odczuciach dziecka, na zapewnieniu mu wzglednego
      komfortu przyjscia na swiat przez zmianę swojej swiadomości, swiadomym i
      umiejetnym oddychaniu stosownie do etapu porodu, to nie będziesz odbierać tych
      wszystkich doznań zwiazanych z porodem jako BÓL!!!!!!to napewno trudne do
      zniesienia chwilami, ale to nie jest BÓL!!!!!!!!! Ja swoją Rozalkę rodziłam 6
      godzin, ani przez chwile nie pomyślałam o znieczuleniu, bo jakie by nie było
      ono obecnie nowoczesne i bezpieczne to wpływa na dziecko, które po porodzie
      jest ospałe i ma słaby odruch ssania, tak ważny dla wlaściwego startu w
      karmieniuu piersią.
      Polecam ksiązki: Federic Leboyer "Narodziny bez przemocy"
      Sheila Ratzinger "Rodzić w domu"-oczywiście nie namawiam do porodu w domu,
      ksiązka ta zawiera mnóstwo dobrych rad odnośnie przejścia przez poród niemal z
      uśmiechem na twarzy. Tak się naprawdę da!
      Nie traktujcie mojego postu jako "nawiedzonego, nie piszę tego teoretyzując. a
      pozatym polecam zajecia w szkołach rodzenia uczące prawidłowego odduchania,
      nawet kilka zajęć może pomóc.
      POZDRAWIAM
      MOLLA Z łODZI
      • inia25 Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 09:34
        Ja cała ciąże przechodziłam wyśmienicie. Wagowo nie przytyłam, a wręcz
        straciłam 4 kilo. Termin miałam na 24/04. I od tego dnia czas mi się potwornie
        dłużył. Aż w nocy z 27/28.04 poczułam skurcze, w sumie skurcze czułam cały
        dzień, ale takie leciutkie i niezbyt częste. O 1.30 w nocy skórcze pojawiały
        się co 7 minut. Obudziłam męża i "popędziliśmy" do szpitala (to była najdłuższa
        droga w moim życiu). Jak dotarłam do szpitala tak ok 2.00 na izbie mnie zbadali
        i był tylko 1 cm rozwarcia, więc lekarz mi powiedział "no jeszcze sobie
        poczekamy". Poszłam na porodówke, położna mnie zbadała i okazało się że już mam
        5 cm!!! Szybko na łóżko, znieczulenie zewnątrzoponowe, wody odeszły na 15 minut
        przed porodem i o 5.05. Ola była na moim brzuchu i rozkosznie kwiliła. To było
        coś wspaniałego!!! Poród wspominam świetnie, bezproblemowo, bez bólu. Grunt to
        pozytywne nastawinie.
        Później w szpitalu też było spoko. Miłe lekarki - gorzej z położnymi, ale mąz
        je poustawiał i spoko.
        Rodziłam w wawie na wołoskiej
      • nesla Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 10:39
        molla, nie chce zeby ten watek przerodzil sie w kolejna wojne miedzy
        zwolennikami i przeciwnikami zzo, ale nie moge przejsc spokojnie obok
        radykalnych pogladow na podstawie zaledwie wlasnych doswiadczen.. nie mysl, ze
        skoro rodzilas to wiesz WSZYSTKO o bolu porodowym, bo kazda kobieta rodzi
        inaczej i inaczej odczuwa bol. Sama przed porodem bylam zwolenniczka porodow
        naturalnych (i nadal jestem do pewnych granic) i niewiele brakowalo a
        rodzilabym w domu, bo w Holandii gdzie mieszkam standardowe porody odbywaja sie
        wlasnie w domach. Sa jednak sytuacje kiedy znieczulenie POMAGA urodzic i tak
        bylo u mnie, gdyby nie podano mi zzo rodzilabym pewnie ze 3 doby, bo tak wolno
        szlo, a po zzo urodzilam w 3 godziny, wiec co jest lepsze dla dziecka w takiej
        sytuacji..? Sztywne pryncypialne trzymanie sie swoich zasad i probowanie
        udowodnienia calemu swiatu jakie to jestesmy twarde i nieczule na bol..? czy
        dobro dziecka? Moj porod zostal przyspieszony a nie opozniony przez zzo i nie
        mysl, ze przeczytanie jednej czy dwoch ksiazek czyni cie specjalistka od
        porodow, bo jest wiele indywidualnych sytuacji kiedy bardziej drastyczne (niz
        znieczulenie) kroki sa konieczne. Sama tez bylam na kursie rodzenia i
        przeczytalam 3 ksiazki stricte o porodach w 3 roznych jezykach dla porownania
        sposobow podchodzenia do porodow w roznych krajach. Draznia mnie radykalne
        poglady ludzi, ktorym wydaje sie ze wszystkie rozumy pozjadali, a w
        rzeczywistosci wiedza tyle co nic.
        Podawanie zzo zostawmy specjalistom, niech oni decyduja czy i kiedy powinno byc
        podane, jestem przeciwna podawaniu zzo na zawolanie rodzacej, ale jesli jest
        taka potrzeba medyczna to zzo jest fantastycznym wynalazkiem.
        Pozdrawiam
        • molla7 do Nesli 25.01.05, 12:31
          Wiedzialam, ze mój post zostanie potraktowany jako próba włożenia kija w
          mrowisko, nie zamierzam z nikim wojować. Zabolalo mnie toże uznalaś że
          pozjadałam wszystkie rozumy po przeczytaniu 2 ksiazek. Przeczytalam ich
          znacznie węcej, ale wymieniam tylko te bo uznalam je za najbardziej godne
          polecenia. Może masz rację ze się mądrzyłam, niepotrzebnie, wszystkie jesteśmy
          w tej samej sytuacji, do momentu porodu ne wiemy nic, jak to któraś z Was
          napisała pewne jest tylko to, że przebiegnie on inaczej niz sobie wyobrazałysmy.
          nie wiem, czy zwrócilaś uwagę, że próbowałam połozyć nacisk również na odczucia
          dziecka, o których nikt nic nie wie, ono nam nic nie powie. poza tym ten ail to
          był apel o nie epatowanie slowem BÓł. bo jesli tak będziemy nazywać mechanizmy
          porodu- óle to takie to rodzenie bedzie-bolesne. Próba przeniesienia wysiłku na
          probe pomocy i sobie i dziecku poprzez nieskupianiu się na sobie ale na
          dzidziusiu to bya moja byśł przewodnia.
        • lillika do Nesli 26.01.05, 12:12
          z wielką przykrością przeczytałam Twoje słowa. Najpierw piszesz tak:

          "Draznia mnie radykalne
          poglady ludzi, ktorym wydaje sie ze wszystkie rozumy pozjadali, a w
          rzeczywistosci wiedza tyle co nic."

          a później sama wygłaszasz radykalne poglądy:

          "Podawanie zzo zostawmy specjalistom, niech oni decyduja czy i kiedy powinno
          byc
          podane, jestem przeciwna podawaniu zzo na zawolanie rodzacej, ale jesli jest
          taka potrzeba medyczna to zzo jest fantastycznym wynalazkiem."
          a we wcześniejszej wypowiedzi:
          "...teraz jestem
          najwieksza zwolenniczka zzo, z zaznaczeniem, ze NIGDY na bezpodstawne widzi-
          misie rodzacej ale ZAWSZE jesli jest taka potrzeba medyczna"

          czy mogłabyś wyjaśnić co znaczy "bezpodstawne widzimisie rodzacej"?????????
          i co to znaczy ta "medyczna potrzeba"??????????????????
          Dziewczyno, tylko bezsensownie straszysz przyszłe mamy takimi tekstami
          wygłaszanymi ex cathedra! W jaki sposób chcesz określicz czy jest podstawa
          znieczulić ból porodowy u rodzącej? Skąd na litość boską lekarz (często
          mężczyzna) ma wiedzieć czy odczuwalny ból przez rodzącą należy już znieczulić
          czy jeszcze nie? Przecież stopień odczuwanego bólu jest sprawą indywidualną,
          subiektywną i nawet najlepszy specjalista na świecie nie będzie w stanie
          zadecydować czy należy podać zzo, bo nie ma możliwości sprawdzenia intensyności
          odczuwalnego bólu.
          Przecież właśnie po to powstają różne środki znieczulające aby ulżyc w
          cierpieniu rodzącej, gdy ta będzie tego potrzebować, czyli właśnie na
          zawołanie, czy jak piszesz "widzimisię" rodzącej! Każdy odczuwalny ból jest
          podstawą medyczna do znieczulenia! I nawet jeśli zzo miałoby wydłużyć poród, to
          lepiej jest trochę dłużej rodzić z uśmiechem na twarzy niż trochę krócej za to
          wyjąc z bólu i potem mieć wieloletnią traume poporodową.
          No chyba, że któraś woli inaczej - a to już jej prywatna sprawa.

          Nb. niedawno zadałam pytanie do dr. Jędrasiak właśnie na temat tych "medycznych
          uzasadnień":
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=19078846&a=19110744
          a tu odpowiedź:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=19078846&a=19114107
          Przyznam się szczerze, że gdyby nie te 2 ostatnie cytaty podane przeze mnie, to
          poparłabym Cię w 100%.
          A na zakończenie: w szpitalach z mojego otoczenia nie ma zzo w ogóle, więc
          prawdopodobnie Twój poród trwałby 3 dni z hektolitrami oksytocyny crying.
          Sama też chce usłyszeć szczęśliwe porody a takie poglądy że w razie potwornego
          bólu ktoś mi może odmówić podania znieczulenia argumentując to ""brakiem
          medycznych wskazań" tylko mnie dołują sad
    • valentina11 Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 09:16
      W moim przypadku zaczelo sie dosc zabawnie.
      Poczawszy od 38 tygodnia zylam jak na szpilkach i spodziewalam, ze w kazdej
      chwili moze sie zaczac porod. Mialam jakas dziwna fobie, ze porod zacznie sie
      bez bolu i nawet nie zauwaze, kiedy bedzie za pozno, by trafic do szpitala.
      No i prawie tak sie stalo!
      W dni porodu czulam sie jakos dziwnie, ale uznalam, ze lepiej zrobic cos
      fajnego niz tylko siedziec i czekac. Poszlismy wiec z mezem do kina na super
      komedie "Przyjaciel Gangstera" (kino mamy 5 minut piechota od domu, wiec czulam
      sie bezpiecznie). Film byl tak zabawny, ze pare razy poplakalam sie ze smiechu.
      Poza tym czulam sie coraz bardziej dziwnie, ale uznalam, ze to nie powod, aby
      wyjsc z kina.Dopiero po zakonczeniu seansu i wyjsciu na zewnatrz poczulam, ze
      cos mi cieknie po nogach... Zadzwonilam do mojego ginekologa i spytalam, czy
      dam jeszcze rade wejsc piechota na czwarte pietro, czy od razu powinnam jechac
      do szpitala? POradzil mi pojsc spokojnie do domu zabrac rzeczy i udac sie na
      izbe przyjec - on sam mial przyjechac do porodu. Tak tez zrobilam. Nie czulam
      praktycznie zadnych bolow, chociaz na izbie przyjec zdiagnozowano pekniecie
      pecherza plodowego, 3 centymetrowe rozwarcie i skurcze co 2-3minuty. Dopiero po
      zakonczeniu badania poczulam bardzo silne, bardzo bolesne i czeste skurcze.

      Na sali do porodow rodzinnych bylismy tylko we dwoje, bo polozne byly zajete
      przy innym porodzie a moj lekarz jeszcze nie dojechal. Bylam troche skolowana
      i czulam sie opuszczona, ale moj maz bardzo mi pomogl i ciagle biegal ze mna do
      toalety i wycieral z podlogi wylewajace sie wody plodowe. Skurcze byly bardzo
      czeste i bardzo intensywne, ale polozne nie chcialy mnie zbadac twierdzac, ze
      jeszcze na pewno niewiele sie tam zmienilo. Wszystko to trwalo ok 60 minut,
      kiedy przy kolejnym bezowocnym wyjsciu do toalety zrozumialam, ze
      prawdopodobnie odczuwam bole parte! Dopiero wtedy polozne mnie zbadaly i
      okazalo sie, ze rozwarcie jest na 9 cm! Wtedy tez zjawil sie moj lekarz i
      przystapilismy do akcji.

      O ile pierwsza faza porodu byla krotka (lekarz i polozna okreslili to jako
      talent do rodzenia) o tyle okres parcia byl dlugi- prawie dwie godziny i
      trzeba bylo pomoc dziecku oksytocyna, bo skurcze byly nieefektywne (zbyt slabe,
      zeby wypchnac dziecko). To byl bardzo meczacy, ale jednoczesnie fascynujacy
      okres porodu: w konczu zblizalo sie JUZ!
      Ostatecznie urodzila sie moja malutka i wszystkie bole skonczyly sie jak reka
      odjal. Nie wiedzialam czy bardziej cieze sie z dziecka, czy z tego ze bol
      ustal...
      Jezeli chodzi o naciecie krocza, to nawet nie wiem kiedy to sie stalo. Wiem
      tylko, ze szycie nic nie bolalo. W tym czasie trzymalam na brzuchu moja
      coreczke i rozmawialam z mama przez komorke- nie mogla sie nadziwic,ze mam taki
      dziarski glos.
      Krocze bolalo mnie okolo tygodnia- bardzo pomoglo zdjecie szwow.
      Podsumowujac: ogolnie wspominam porod calkiem niezle, bo byl niezbyt dlugi i
      bardzo spokojny- nikt nie panikowal: ani my ani lekarze.
      Bole sa bardzo silne, ale mozna je dobrze zniesc, jezeli umiesz pomoc sobie
      oddechem. Poza tym swiadomosc, ze sa to bole z SENSEM, bardzo pomaga- bol zeba
      jest znacznie gorszy, bo jest oznaka choroby, a nie zdrowia. DOdam, ze znajac
      ten bol, nie zdecyduje sie na znieczulenie przy drugim porodzie, w moim
      przypadku nie ma to sensu.

      A ogolne poczucie po porodzie? Ze weszlam na najwyzsza gore swiata! Ze poznalam
      najwspanialsza tajemnice zycia! Wydawalo mi sie, ze tylko ja moglam cos takiego
      osiagnac i nadziwic sie nie moglam, ze inne kobiety snujace sie po korytarzu
      szpitala z "pieluchami miedzy nogami" tez dostapily tego wtajemniczenia.

      A zatem trzymaj sie! Mysle, ze to moze byc wspaniale przezycie, jezeli bedziesz
      miala dobre nastawienie.
      POzdrawiam
    • jalawenda Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 09:51
      Straszny - 27. godzinny. Bol nieziemski. Ale juz tego nie pamietam. Minelo 8,5
      tygodnia smile
      Pozdrawiam serdecznie...
      Bylam nielicznym przypadkiem - Jalawenda
      • maja45 Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 09:59
        Było znacznie lepiej niż sie spodziewałam.
        Właściwie bolały mnie tylko skurcze, ale dalo sie wytrzymac.Mogłam chodzić po
        oddziale, skakać na piłce , żeby sie szybciej rozwierało, brać prysznic, a
        pielęgniarka robiła mi masaż.
        Nieprzyjemne( ale nie bolesne, bo mialam znieczulenie) bylo tylko zszywanie
        krocza, ale lekarka była bardzo wesoła i sympatyczna,zabawiała mnie rozmową,
        wiec i to było o.k.
        Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego.
        Marta
        • agaa5 Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 10:48
          Hej
          Każda z nas rodziła inaczej i nieporównywalne były bóle. Jedne mają takie do
          zniesienia bóle podbrzusza podobnie jak przy menstruacji inne (''pechowcy'')
          mają o różnym nasileniu bóle krzyżowe. Ja należałam do drugiej grupy. Pewnie
          inaczej bym wspominała ten poród gdyby nie fakt że nie zdecydowałam się na zoo
          a przez to poród był dłuższy i taki a nie inny.
          Mam radę jeśli ból nie do zniesienia warto brać zzo, to i dla matki lepiej ale
          przede wszstykim bezpieczniej dla dziecka.
          Pozdrawiam i życzę lekutkiego porodusmile))
          Aga
    • merlott Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 11:11
      hej hobbito!

      tak jak pisza dziewczyny - w kazdym przypadku porod wyglada inaczej.
      Najlepsze przygotowanie do porodu zapewnisz sobie jesli zapoznasz sie z fazami
      porodu i z tym co w poszczegolnej fazie Cie czeka. Jak to mowila moja polozna -
      wazne, by porod nie byl dla Ciebie zaskoczeniem, bys wiedziala jak
      wspolpracowac z dzidzia (oddychanie, relaksujace pozycje, masaz, prysznic) i
      byc miala swiadomosc, ze porod to proces, w ktorym mozesz wspoldzialac i ktory
      na pewno ma koniec smile) ..i to wspanialy koniec smile)

      mi podczas mojego porodu bardzo pomagala ta wiedza, swiadomosc w jakiej fazie
      jestem, siwadomosc co sie ze mna dzieje.

      pozdrawiam goraco i zycze latwego porodu smile
    • atlantis75 Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 12:00
      Cześć smile
      Przede wszystkim nie zgodzę się z Mollą (ale nie chcę wywoływac burzy, ma prawo
      mieć swoje zdanie), że to co się odczuwa podczas porodu to nie są bóle. Skurcze
      bolą. Boli kurcząca się macica i rozwierająca się szyjka. Bóle podczas skurczów
      miałam na długo przed porodem, od 28 tc, brałam fenoterol. Podczas porodu
      dodatkowo miałam bóle krzyżowe (co juz nie jest związane ze skurczami). Synek
      naciskał na dolną część mojego kręgosłupa, na nerwy i to bolało. Mimo tego nie
      wspominam porodu żle smile W końcu ten ból miał pozytywny cel smile
      Urodziłam tydzien po terminie. W piątek miałam iść na wywołanie, synek
      zadecydował, że urodzi się w środę o 4:30 rano. We wtorek rano odszedł mi czop.
      Miałam skurcze, ale z takimi borykałam się od połowy ciąży, więc nie
      skojarzyłam, ze to właśnie ten moment. O 16 mąż był jeszcze w pracy, a moje
      skurcze nabierały regularności (co 10 min.). O godz. 21 zaczął mnie pobolewac
      brzuch jak podczas okresu. Pod prysznicem nagle odeszły mi częściowo wody. W
      szpitalu na izbie przyjęć byliśmy o godz. 22.30. O 23 byłam już na trakcie
      porodowym (skurcze co 5 min.), coraz bardziej bolesne. Wtedy odeszła mi reszta
      wód. Z każdą minutą odczucie bólu podczas skurczów nasilało sie, dodatkwoo
      zaczął boleć mnie krzyż. Skakanie na piłce nie pomagało, za to zbawieniem
      okazał się prysznic (mąż polewał mi brzuch i plecy) oraz wanna. Bolało bardzo
      mocno, ale wciąż czekałam na ten największy ból z opisów rodzących. Na
      szczęście między skurczami są przerwy i mozna było odpocząć. O godz. 3.15
      miałam dopiero 3 cm rozwarcia. Wtedy z położną doszłyśmy do wniosku, ze wezmę
      znieczulenie ZZO, bo ból stawał się trudny do zniesienia. Po 15 min. przyszedł
      anestezjolog, następne 15 min. to zakładanie cewnika (nie bolało), następne 15
      min. to oczekiwanie na działanie znieczulenia. Przez te 45 min. bolało
      najgorzej. Wiłam się na łózku, przerw juz nie było. Nagle zachciało mi się do
      toalety... położna mnie zbadała i okazało się, ze w 45 min. doszłam do 9 cm
      rozwarcia, zrobiła mi masaż szyjki i było 10 cm. "No to rodzimy!" usłyszałam.
      Znieczulenie zadziałało na okres parcia. Czułam doskonale skurcze, ale nie
      bolały. Parłam 30 min. w pozycji półsiedzącej na łóżku z oparciem. To był
      nadludzki wysiłek, ale mąż dopingowal mnie znakomicie "widze już główkę, przyj,
      jeszcze trochę!". To dodawało mi poweru. W pewnym momencie spadło nieznacznie
      tętno (synek miał zaplątane nóżki pępowiną) i lekarz powiedział, ze być może
      będzie musiał użyć wakum. To podziałało na mnie jak płachta na byka i tak sie
      zaparłam, ze... wyparłam synka na jednym skurczu smile Piekny moment... połozyli
      mi go na brzuchu, te jego duże oczki... Byliśmy oszołomieni ze szczęścia,
      wzruszeni smile)) Po ZZO nie odczuwałam dyskomfortu w kroczu jescze przez ponad 6
      godzin. Miałam nacięcie na 5 szwów i pęknietą szyjkę.
      Bolało, ale ból był do przeżycia, uważam, ze nie był najstraszniejszy.
      Myślałam, ze będzie gorzej. Nastawiłam się na megabóle, ale natura okazala się
      łaskawa smile Od przybycia do szpitala minęło 5,5 godziny smile
      Poród wspominam jako piekne, ale bolesne i męczące przeżycie wink
      Gorzej wspominam połóg, ale to juz inna historia...

      Powodzenia!
      • kocianna Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 12:40
        Właściwie mogłabym wkleić linka do opisu na "Ciąży"... ale co tam, opowiem
        jeszcze raz smile
        Miałam graniczne wartości ciśnienia (140/80), więc musiałam codziennie latać do
        przychodni je mierzyć. Termin miałam na 17.01, ale umysliłam sobie, że urodzę
        10, w poniedziałek, żeby już nie słyszeć w pracy tego "a ty jeszcze tu??". Całą
        niedzielę wydzierałam się na męża, bo mnie roznosiło, rozebrałam choinkę,
        odkurzyłam, umyłam podłogę na kolanach, umęczyłam się jak osioł... i nic. Rano
        poszłam do pracy na piechotę (2 km), z powrotem tak samo, tyle że do przychodni
        na pomiar. 160/90, położna kazała jechać na ktg. Pojechałam grzecznie
        autobusem smile, a ktg wykazuje skurcze co 2 min, szyjka skrócona, rozwarcia nie
        ma. Ze względu na ciśnienie zostawiają mnie w szpitalu, ale nie w tym, bo
        patologię mają w remoncie. Jadę 50 km do Wołomina, już z mężem i z torbą.

        Tam lekarz stwierdził, że mogę sobie poleżeć na porodówce, dali mi coś na
        obniżenie ciśnienia i poszłam spać (22.00). Rano wysłałam smsa do męża, że się
        wyspałam na łóżku porodowym, przyszedł jakiś lekarz, stwierdził 2 cm rozwarcia
        i zapytał, czy się zgadzam na oksytocynę - a jak nie, to mogę sobie ze trzy dni
        poleżeć na patologii. Zgodziłam się. O 9 rano 11 stycznia zaczęłam czuć jakieś
        skurczyki, spacerowałam sobie dookoła łóżka starając się nie zaplątać w kabel
        od kroplówki. O 11 przyjechał mąż mnie odwiedzić, a podczas badania odeszły mi
        wody. Położne (przemiłe) stwierdziły, że teraz zacznie się jazda... no i się
        zaczęła. Kłóciłam się z nimi, że nie będę oddychać w czasie skurczu wink, ale jak
        tylko odpięli mnie od ktg i dali piłkę do skakania przestałam się kłócić. Mąż
        masował mi plecy, a ja skakałam i skakałam, dopytując się o znieczulenie, bo
        strasznie sie bałam "progu 7 cm". Kazali mi poczekać 15 min na anestezjologa,
        po czym okazało się, że mam 8 cm i czuję już skurcze parte, więc znieczulenia
        nie będzie, bo "rodzimy". Zatkało mnie, bo pierwsza faza trwała 3 h 20 min, a
        ja nastawiłam się na minimum 8...

        Na parcie wygoniłam męża (nie robili mi lewatywy i w ogóle czułam się
        zwierzęco), a po 25 minutach położyli mi coś na brzuchu, mokre, ciepłe i
        kwilące. Własciwie nawet nie wiedziałam, co to jest smile, bardziej interesowało
        mnie, czy łożysko jest całe. Małą zabrali do umycia i ubrania i dali tatusiowi,
        a mnie szyto - myślałam, że zwątpię i domagałam sie zwiększenia znieczulenia
        miejscowego. Szyli mnie dłużej chyba niż rodziłam!! A potem przez tydzień nie
        mogłam chodzić i siedzieć.

        Kiedy przynieśli kruszynkę do karmienia, jeszcze na porodówce, zaczęłam ryczeć
        jak bóbr.

        Ogólnie było super, myślałam, że będzie znacznie bardziej bolało, a wcale nie
        było tak strasznie, skurcze parte to były SKURCZE, a nie BÓL - i rzeczywiście
        wszystko zapomina się, mając perełkę przy piersi smile))
    • mpenzi Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 13:00
      Cześć hobbito
      Ja przeżyłam poród naturalny tylko "do połowy" smile Siedząc sobie właśnie na
      forum ciąża zaczełam czuć parcie na miednice. I zaczęło mnie łupać w krzyżu
      więc pomyślałam że za długo siedzę przed komputerem. Następnego dnia miałam
      wizyte u gin i ku memu zaskoczeniu powiedział że mam rozwarcie(ponad 3 tyg
      przed terminem). Kazał mi przyjść następnego dnia na ktg.Całą noc czułam bóle
      głownie w krzyżu i trochę takie jak przy mocnym okresie. Już podczas ktg
      zaczęłam czuć mocne skurcze ale nie pisały sie na wydruku. Lekarz wziął mnie na
      badanie i rozwarcie powiększyło sie do 3cm. Postanowili wyciszyć skurcze
      kroplówkami. Siedziałam sobie tak z kroplówką czekając na pokój na patologii a
      tu ciągle czuje skurcze i jakby ostry ból w krzyżach. Po godzince gdy bóle nie
      minęły ,lekarz znów mnie zbadał i okazało się że mam ponad 5 cm rozwarcia.
      Dodam tutaj że to mój pierwszy poród a dzidzia ułożona pośladkowo. Nagle wtedy
      wszyscy zaczęli panikować że zaraz urodze a dziecko źle ułożone. Porwane mnie
      na sale operacyjną gdzie wydawało mi się że córcia już ostro pcha się na świat
      ale ani się nie spostrzegłam a w 20 min zrobiono mi cesarke. Co śmieszne mimo
      znieczulenia od pasa w dól, cały czas czułam bóle w plecach.Ale malutka już
      była ze mną o 3 tyg za wcześnie więc załapała się na święta.
    • malgra Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 13:16
      umówiłam się z lekarzem na sobotę rano na przyjście już do szpitala więc w
      piątek zaprosiliśmy jeszcze znajomych na pizze. Oni zajadali się a ja liczyłam
      skurcze.O 23:30 gdy pojawiły się co 7 minut zadzwoniłam do lekarza.Kazał wziąść
      prysznic ,rozluźnić się i przyjechać do szpitala.Prysznica nie wzięłam co
      prawda ale przeszliśmy się z mążem wkoło bloku i mniej więcej ok 1:00
      dojechaliśmy do szpitala z 5 cm rozwarciem.Po badaniu wskoczyłam pod prysznic i
      właściwie wychodziłam spod niego tylko na badanie.Przy 7 cm rozwarcia lekarz za
      moją zgodą przebił pęcherza co podobno mogło przyśpieszyć poród.Wydawał mi sie
      wtedy ,że już nie mogę,nie dam rady.
      A potem zasnęłam ,tak po prostu. Obudziłam się o mniej więcej 6:00 o 6:30
      zaczęłam rodzić a o 7:00 przyszła na świat moja córeczka. Przy porodzie obecny
      był mój mąż i przyznam ,że bardzo mi pomagał. Trzymał za rękę ,podtrzymywał
      głowę w trakcie parcia.Ale najbardziej dodała mi sił możliwość dotknięcia
      główki dziecka, kiedy była tuż przy wyjściu.
      Rodziłam w pozycji półsiedzącej na wygodnym,nowoczesnym łóżku(co również ma
      znaczenie)w państwowym szpitalu ale ze swoim lekarzem.Opieka była bardzo
      dobra.Studentki pomocne.
      Z całego porodu najbardziej nieprzyjemne było oczyszczanie i szycie.
    • hobbito Re: Jaki miałyście poród? 25.01.05, 14:32
      Kochane Mamy bardzo dziękuję zz to że podzieliłyście się swoimi przeżyciami.
      Popłakałam się czytając niektóre z wypowiedzi. Dziękujeę za to co napisałyście
      i oczywiście czekam na kolejne historie. Pozdrawiam.
Pełna wersja