co mam robić???

29.01.05, 08:13
Wczoraj pisałam o tym w jak złym stanie psychicznym jestem...Wieczorem
dopadła mnie wręcz dzika histeria. Mój partner stwierdził że ma tego dosyć,
że już nie może słuchać wiecznych moich pretensji do niego i całego świata,
że nic mi się nie podoba, że on się stara a ja mam to gdzieś i ciągle jęczę
jak to mi źle i niedobrze... Ryczałam przez pół nocy i nie mogłam się
opanować ( nie mieszkamy jeszcze razem), oznajmił mi że musi teraz to
przemyśleć bo nie wie czy chce ze mną być, oczywiście będzie pomagał mnie i
dziecku ale będziemy sobie żyli oddzielnie a dla mnie takie rozwiązanie to
żadne rozwiązanie. Co ja mam robić?
    • iwka901 Re: co mam robić??? 29.01.05, 09:29
      Pytanie,
      Co chcesz osiągnąć histeryzując, jecząc i mając pretensje do całego świata? Bo
      jeśli chcesz tym wzbudzić większe zainteresowanie partnera, zwrócić na siebie
      uwagę,to niestety działa to odwrotnie- właśnie tak, jak zachował się Twój
      partner. Twoje zachowanie zaczęło skłaniać go do refleksji nad związkiem z Tobą
      , bo jeśli ma być tak zawsze...
      Nie, nie bronię go, bo nie wiem jaka jest dokładnie sytuacja w Waszym związku,
      ale tak wielu facetów się zachowuje. Nie w każdym łzy kobietki wzbudzają
      instynkt opiekuńczy i chęć pocieszenia, a właśnie irytują. Wiadomo, że w okresie
      ciąży bywamy płaczliwe, potrzebujemy bliskości drugiej osoby i wydaje nam się ,
      że partner nie dość się stara i nie rozumie co przeżywamy. Ale to można wyjaśnić
      w spokojnej rozmowie, a nie "dziko histeryzując". Dla niego, to też trudna
      sytuacja, stanie się ojcem, musi przewartościować swoje życie i ustalić
      priorytety. Nie rozumie Twoich wybuchów, zwłaszcza, że ma poczucie, że się
      stara, a z kolei Ty tego nie doceniasz.
      Na razie nie podejmuj pochopnych decyzji, wierzę, że sytuacja się wyjaśni na
      korzyść Waszego związkusmile
      pozdrawiam
    • ania28.1 Re: co mam robić??? 29.01.05, 09:30
      nie przejmuj sie, nerwy nic ci nie pomoga...mowie to z doswiadczenia bo mam
      podobna sytuacje...smile i wiem ze nerwami i krzykiem nic nie zdzialam. Glowa do
      gory
    • dorcia75 Re: co mam robić??? 29.01.05, 12:47
      Nie powiem Ci co masz zrobic ale powiem Ci ze ja mialam podobna sytuacje, wcale
      nie czulam zalu do calego swiata ani nie bylam niezadowolona z niczego tylko ze
      moj maz tak mnie postrzegal, ja nie mialam nikogo z kim moglabym sobie
      pogadac , pomarudzic wiec kiedy on sie pojawial rozmawialam z nim ale on mnie
      zle rozumial, plakalm non stop, on sie denerwowal jeszcze bardziej , czulam
      straszne osamotnienie , niestety ja mieszkam za granica a tu o przyjaciol
      strasznie trudno. Najlepsza bylaby przyjaciolka od serca na ktora moglabys
      zawsze liczyc, a z facetami to juz tak jest, sa inni i malo ktory rozumie
      kobiete, dobrze ze jest z toba szczery ty tez mow mu ze twoje zachowanie wymyka
      sie z pod kontroli i nie mozesz panowac nad lzami i emocjami, duzo to nie
      pomoze ale chociaz bedzie widzial ze jestes z nim szczera , wiem ze to trudne
      ale musisz sie wysilic i dac mu do zrozumienia ze Ci na nim bardzo zalezy.
      Ja tez mialam kilka razy napady strasznego placzu i myslalam ze umre z zalu,
      wiem jak sie czujesz .Moj maz chcial sie odemnie wyprowadzic. Trzymaj sie ,
      jak urodzisz napewno wszystko sie zmieni, niestety my kobiety mamy hormony
      ktore robia z nami co chca. Jak masz ochote to pisz na priv,
      dorcia75@gazeta.pl
    • sylka75 Re: co mam robić??? 30.01.05, 20:28
      Chyba sama musisz zrozumiec i zaakceptowac fakt, ze to zachowanie to
      niezupelnie jestes ty - przeciez to efekt szalejacych hormonow! Ja tez mam
      momenty w ktorych przeklinam, ze jestem w ciazy, a za chwile przepelnia mnie
      szczescie. Moja przyjaciolka od razu mi powiedziala, ze jestem niezrownowazona
      emocjonalnie - i trudno. Pewnie jestem. Potrzebujesz teraz kolo siebie ludzi,
      ktorzy beda wyrozumiali i poblazliwi. Albo twoj facet to zrozumie - a
      powienien, w koncu to tez jego dziecko, prawda? - albo niech idzie w diably, po
      co wiazac sie z kims, kto w tak krytycznym momencie twojego zycia nie jest w
      stanie dac ci oparcia?
      • iwka901 Re: co mam robić??? 31.01.05, 08:30
        Taaaaa, jesteśmy w ciaży i wydaje nam się, że jesteśmy pępkiem świata.
        Ale może warto pamiętać , że nasi partnerzy, też mają swoje problemy, też
        przeżywają na swój sposób i potrzebują czasem oparcia. To dla nich równie trudna
        sytuacja i czasem wyłołuje dziwne reakcje! Trzeba wypracować jakieś
        porozumienie, a nie od razu sięgać po radykalne rozwiązania, których się potem
        często żałuje. Postarajmy się WZAJEMNIE zrozumieć.

        Będzie dobrze!smile
    • olkaaaa Re: co mam robić??? 30.01.05, 21:28
      TROSZECZKE MI SIE WYDAJE ŻE TWÓJ PARTNESZ SZUKAŁ JAKIEGOŚ PRETEKSTU ABY ROZSTAĆ
      SIE Z TOBĄ TROSZKE TO JEST PRZYKRE ALE DZIWNY TEN TWÓJ FACET NIE ROZUMIE ŻE
      KOBIETA W CIĄŻY TREOCHE WARIUJE PRZEZ PIERWSZY TRYMESTR I POWINIEN TO ZROZUMIEĆ
    • annia-m Re: co mam robić??? 31.01.05, 01:02
      Niestety nie można zakładać, że facet powinien coś rozumieć!!! Faceci
      generalnie mają mniejsze zdolności wczucia się w sytuację czy empatii, nie
      należy oczekiwać zbyt wiele. Sama też na początku mojego związku miałam
      tendencje do popłakiwania sobie, myśląc że przecież jeżeli mnie tak kocha to
      nie pozwoli mi tak cierpieć smile Jedyne co wzbudzałam moim płaczem to pewne...
      rozdrażnienie.
      • miranddd Re: co mam robić??? 31.01.05, 01:36
        a już nie wspomnę co ze mną się działo...dziwię się , ze mąż tak dzielnie
        znosił moje humory.Płakałam i wpadałam w histerie z byle powodu, na szczęście
        to mija!
        • ewa.zaspiewa Re: co mam robić??? 31.01.05, 08:38
          przepraszam Cię, ale jak facet tak stawia sprawę, to z miłością niewiele to ma
          wspólnego, niezależnie od jego końcowej decyzji.
          Jeśli chcesz mieć faceta tylko do pomocy przy dziecku, to możesz jakoś tam
          walczyć. Ale jeśli do kochania i ufania, to nie sądzę, żeby to był ten.
    • weronikaglow Re: co mam robić??? 31.01.05, 09:02
      Wydaje mi sie, ze najwazniejszy jest teraz dla Ciebie spokoj i luz. Wiem, z
      epewnie trudno Ci bedzie osiagnac taki stan ale mimo wszystko postaraj sie o to.
      Co do faceta to w sumie wierze, ze wszystko sie Wam dobrze ulozy i bede trzymala
      za to kciuki!
      Wiem, ze facet, ktory kocha jest w stanie duzo zniesc ale mimo wszystko jesli sa
      trudnosci - a cale zycie sie z nich wlasciwie sklada - to mezczyzni wola miec u
      boku wesola i nie rozhisteryzowana kobiete.
      Pomysl, co ty sama bys zrobila gdyby twoj facet chodzil struty, placzliwy, zly
      albo obnosil sie z humorami?
      Pewnie byloby Ci nielekko z nim wytrzymac albo wybralabys ucieczke.
      Daj mu troche czasu i daj troche czasu sobie. W zyciu tak jest, ze po dolku
      przychodzi gorka i wszystko sie uklada. Szkoda czasu na placz!
    • ana222 Re: co mam robić??? 01.02.05, 10:11
      Cześć!Myślę że powinniście spróbować pogadać,tak poważnie.On powinien być
      bardziej wyrozumiały dla Ciebie,bo jesteś w niezwykłym stanie ale i Ty nie
      możesz tego wykorzystywać i skakać mu po głowie.Ja też byłam w podobnej
      sytuacji ale zdałam sobie sprawę w porę że to niefer.Nie możesz być egoistką a
      chyba zdajesz sobie sprawę z tego,że będziesz potrzebować jego wsparcia i
      pomocy.Powodzenia,pozdrawiam-An ia-
      • amelia42 Re: co mam robić??? 01.02.05, 10:23
        Dziękuję Wam kochane kobietki!Już jest lepiej. Ania, właśnie dlatego zależało
        mi na tym żeby się z nim jakoś dogadać bo wiem dobrze że sama bym sobie z tym
        wszystkim nie poradziła. Może czasami przesadzam ale myślę że facet powinien
        zrozumieć mój stan jak by nie było a nie mi grozić że odejdzie i ma wszystkiego
        dosyć.W każdym razie jest już o wiele lepiej, uspokoiłam się trochę.
        • ana222 Re: co mam robić??? 01.02.05, 11:42
          Rozumiem Cię,dlatego sądze że jak najszybciej musicie się rozmówić.Jeżeli On
          Cię kocha to uda Wam się dojść do porozumienia.Dobrze że już jest lepiej teraz
          bedziesz mieć więcej siły by przegadać co nieco.Pozdrawiam-Ania-
Inne wątki na temat:
Pełna wersja