Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza?

30.01.05, 12:56
Pewnie, że lepiej jest bez rany w "tym " miejscu,szwy ciągną itp, ale trwa to
tydzień, a po miesiący się nie pamięta (chyba, że coś jest nie tak, ale to
sporadyczne przypadki). I jest jeszcze druga strona medalu - zapytajcie
swoich babć, lub bardziej wiekowych mam i teściowych - tym, które rodziły w
domach, bez opieki położniczej, a co za tym idzie bez nacinania, znacznie
częściej wypadają narządy rodne. I nie jest to skutek niefachowej opieki, bo
poród jest procesem dynamicznym i fizjologicznym, co sprawia, że przy braku
powikłań kobieta poradzi sobie i bez położnej, ale właśnie braku nacięć. A
plastyka krocza do przyjemnośc nie należy.
    • andaba Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 30.01.05, 13:42
      Racja.
    • imbirka Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 30.01.05, 14:16
      Nie przesadzamy.
      Dowodów naukowych jest mnóstwo, to nie jest nasze "widzimisie", tylko
      nawoływanie o stosowanie w Polsce medycyny opartej na faktach naukowych
      (evidence based medicine), a nie na przesądach i mitach.
      A co do wypadania narządów, to badania naukowe nie potwierdziły przekonania, ze
      rutynowe nacinanie krocza jest profilaktykęą tego schorzenia. Wyniki badań
      wskazują na dużo bardziej złożone przyczyny wypadania narząów, nietrzymania
      moczu itp. niż sam poród - nawet cesarskie cięcie nie zapobiega tym
      schorzeniom. Głównym czynnikiem jest osłabienie mięśni macicy zwiazane z
      ciażami i wiekiem - najlepszą perofilaktyką jest ćwiczenie mięśni Kegla.
      • pimpek_sadelko Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 30.01.05, 19:02
        a dziecko? czy podczas porodu bez naciecia nie jest bardziej wymeczone? musi
        sie przecisnac przez mniejsza szczeline. moje kolezanki mialy nacinane krocze,
        potem pieknie zszyte i w ogole zapomnialy, ze to kiedys przeszly. czuja sie
        normalnie, jak przed porodami.
        • patyczako Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 30.01.05, 20:00
          juz nie wspominajac o przypadkach rozerwania krocza...ja tez popieram
          nacinanie...
          • imbirka Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 30.01.05, 20:51
            Badania naukowe pokazują, iż rozerwanie jest konsekwencją uprzedniego nacięcia,
            co jest zreszta dość logiczne, jak sobie wyobrazimy napiętą tkankę, która nagle
            się nacina - ale główka nadal napiera - więc tkanka sie rozrywa.
            Dziewczyny! To juz bylo wałkowane tyle razy - angielskojęzyczne strony
            referujące badania naukowe były już przetłumaczone na tym forum, i cytowane.
            Naprawdę, można sobie zdać trochę trudu, przeczytać te wątki, a dopiero potem
            propagowac mity, jesli tak bardzo wam na tym zależy...
            • elza78 Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 30.01.05, 21:01
              imbirka, ja mysle ze to kolejna "wrzuta pod publiczke" zeby narobic "kwasow"
              i "bigosu", bo sie komus za bardzo w tygodniu nudzilo przed monitorem i doszedl
              do wniosku ze "zapoda" jakis kontrowersyjny temacik, zeby sklocic ludzi
              sa na ten temat publikacje naukowe - wiele, "madrej glowie dosc dwie slowie"
              i "kto czyta wink - nie bladzi" nie ma co dyskutowac, niech kazdy wyciaga swoje
              wlasne wnioski z tego co przeczyta, a skoro potem znajda sie rowniez i takie
              osoby, ktore mimo wszystko dadza sie okaleczac dla czyjejs wygody (bo w
              wiekszosci przypadkow dobro dziecka i kobiety nie ma z nacieciem nic wspolnego)
              to spoko - "chcacemu nie dzieje sie krzywda"
            • patyczako do imbirki 31.01.05, 21:49
              no coż badania naukowe badaniami a zycie czesto pisze inne scenariusze wiec nie
              zasłaniajmy się jedynie nauką...a swoją drogą w ten sam sposób nie powinno się
              robić cesarek na życzenie bo przecież nauka jest za porodem naturalnym... nie
              powinno sie znieczulać i wiele podobnych...
              • imbirka Re: do imbirki 31.01.05, 22:22
                Jeśli dobrze rozumiem chcesz, aby w sprawach w których chodzi o Twoje zdrowie i
                życie Ci, od których zależysz, kierowali się swoimi przesądami i mitami, a nie
                rzetelną wiedzą. Medycyna, która się nie odwołuje do wyników najnowszych badań,
                wiedza, która nie jest wciąż na nowo aktualizowana, to nie medycyna, tylko
                szarlataneria. Ja nie mam przyzwolenia na coś takiego. Medycyna jest nauką
                dynamiczną, każdy dzień przynosi coś nowego. Lekarze i położne, które bez
                weryfikowasnia posługują się wiedzą która wynieśli ze szkół wiele lat temu nie
                są prawdziwymi fachowcami.
                • eva-a Re: do imbirki 31.01.05, 22:43
                  Popieram... Każdy ma obowiązek kształcić się dalej w swojej dziedzinie.
                  Człowiek który się nie rozwija po prostu się cofa, a ludzie którzy mają chronić
                  nas i nasze zdrowie powinni w pierwszej kolejności być na bieżąco... Wiadomo że
                  w historii zdarzają się błędy, ale najgorsze to tkwić w tych błędach!
        • mama5plus Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 00:25
          pimpek_sadelko napisała:

          > a dziecko? czy podczas porodu bez naciecia nie jest bardziej wymeczone? musi
          > sie przecisnac przez mniejsza szczeline

          Moje parcia bez naciecia za kazdym razem maksymalnie trwaly 3 minuty.
          Dzieci wcale nie male. Nic nie peklo. Krocze bylo elastyczne - odpowiednio
          przygotowane smile O to tez trzeba zadbac. Ale jesli ktos woli z rutynowym
          nacieciem to w sumie czemu nie?! Jestem za wolnym wyborem big_grin
    • elza78 Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 30.01.05, 20:47
      taaaaa, przesadzamy, amerykanie i brytyjczycy tez przesadzaja i przesadzaja
      wszyscy lekarze piszacy artykuly na temat bezsensownosci rutynowego wykonywania
      tego zabiegu, a co do szybszego wydostawania sie dziecka - oczywiscie ze
      przy "parciu pod gore" porod przyspieszy naciecie, bo co niby ma to zrobic -
      sila ciazenia? kiedy kobieta lezy sobie na plecach w nienaturalnej do rodzenia
      pozycji?
      a "peknac po same uszy" rzeczywiscie mozna... i czesciej po nieudanym nacieciu
      niz wskutek naturalnego porodu bez naciec...
    • voluptas znowu o tym samym. 30.01.05, 20:58
      Mimo, że w ciąży nie jestem, od około roku regolarnie czytuję to forum. Trochę z
      ciekawości, trochę dlatego, że kiedyś pewnie w końcu zdecyduję się na urodzenie
      dziecka i chętnie czytam relacje tych, które mają to już za sobą.

      Wątek nacinania/braku nacięcia pojawiał się wielokrotnie, wystarczy poszukać via
      wyszukiwarka. I wiele mądrych rzeczy na ten temat zostało
      napisanych/powiedzianych (chwała Wiecznej-Gosi, Linussowi, Imbirci i innym).
      Problem w tym, że osoby, które zakładają podobne wątki pewnie nie zadały sobie
      trudu przeczytania tego, co było na ten temat napisane - tak mniemam, bo inaczej
      chyba nie byłoby postów tak tytułowanych. Ja ten trud sobie zadałam i nie
      powiem, bardzo podniosło mnie na duchu to, czego się dowiedziałam, że nie muszę
      być skazana na okaleczenie ze względu na czyjąś wygodę. Żeby było jasne - piszę
      o rutynowym nacięciu. I tak samo dziewczyny, które obroniły się przed tym
      zabiegiem mogłyby teraz zapytać, tytułując wątek: DLACZEGO POKORNIE POZWALACIE
      SIĘ OKALECZAĆ? Nie robią tego moim zdaniem dlatego, że mają więcej taktu, ot co.
      Dlatego, zanim rozpoczniecie kolejną burzę, pomyślcie po co? Chcecie być cięte w
      świętym przekonaniu, że robicie to w imię wyższej idei? Nie ma sprawy. Ale nie
      narzucajcie innym swojego zdania i punktu widzenia, ewentualnie róbcie to
      stosunkując się do wielokrotnie juz tutaj podawanych wyników badań. Ja najlepiej
      zapamiętałam argument, nie pamiętam juz czyj: wyobraż sobie, że szarpniesz mocno
      nacięty i nienacięty kawałek płótna - jak myślisz, który szybciej i łatwiej się
      rozerwie? A osobom powtarzającym z uporem maniaka argument o pękaniu po odbyt,
      polecam jako kontrstraszak posty dziewczyn, które po "zbawiennym nacięciu" nie
      mogły się normalnie kochać parę miesięcy a nawet rok.

      serdecznie pozdrawiam.
      • voluptas Re: znowu o tym samym. 30.01.05, 21:00
        > Mimo, że w ciąży nie jestem, od około roku regolarnie czytuję to forum.

        oczywiście : REGULARNIE. przepraszam najmocniej wink
        • jagodasoft2 Nie straszcie!!! 31.01.05, 00:09
          Szczerze mówiac mam gdzies czy beda mi nacinali krocze czy nie, byle dzidzka
          urodzila sie zdrowa, ale po przeczytaniu waszych postow o rozrywaniu, pekaniu,
          wypadaniu o wiele bardziej boje sie porodu. Pewnie bedzie mi sie po nocach
          snilo, wiec prosze juz nie straszcie.
          Asia i 34tc malenstwo
      • atlantis75 Voluptas... 01.02.05, 15:50
        ... nic dodać, nic ująć. Właściwie to już niczego nie muszę pisać smile

        pozdrawiam!
    • eva-a Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 30.01.05, 21:24
      Nie nie przesadzamy smile Będziemy dalej uświadamiać smile
      A jeśli należysz do mniejszościowej grupy bez powikłań to pozazdrościć...
    • hanyszka Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 08:09
      Mysle,ze kazda przesada, w te czy inna strone, jest bez sensu.Nieporozumieniem
      jest ciąc rutynowo, jak leci, ale nie rozumiem tez bezkrytycznej opinii, ze
      epizjotomia to okaleczanie i zbrodnia.
      Ja bylam nacieta - ale zrobiono to umiejetnie, fachowo,delikatnie.Mozna i tak,
      nie po rzeznicku.Jestem miesiac po porodzie, krocze idealnie sie
      zagoilo.Wlasciwie juz po 2 dniach w szpitalu nie potrzebowalam gumowego kolka.
      Czyli mozna.
      • weronikaglow Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 09:42
        Odnosnie OKALECZANIA to w ten sposob zabieg nacinania okreslaja m. in. na
        stronach Fundacji Rodzic po Ludzku :
        www.rodzicpoludzku.pl/dyskusja/dyskusja_2.html
        oraz w wielu anglojęzycznych opiniach lekarzy nt. tego zabiegu. Anglicy wrecz
        mowią o rutynowym cięciu w kontekście TRAGEDII!!!
        np.
        The Tragedy of Routine Episiotomy
        www.gentlebirth.org/nwnm.org/Tragedy_Routine_Episiotomy.htm
        A o korzysci wynikajace z ciecia określają jako MITY:
        np.
        Obstetric Myths Versus Research Realities. Episiotomy
        www.efn.org/~djz/birth/obmyth/epis.html
        Stad chyba nikogo nie powinno dziwic, ze wiele kobiet chcialoby uniknac
        niepotrzebnego ciecia. Bo w sumie, co moze byc fajnego w posiadaniu blizny po
        nozycach i szyciu w takim czulym miejscu???
        Pamiątka po fachowosci tnacego i szyjacego lekarza czy poloznej???
        Pomijam juz fakt, ze moze mialas szczescie, ze na takich trafilas, ale to juz
        inna sprawa.

      • agalubian Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 09:51
        Pozazdrościć, że tak dobrze zniosłaś ten zabieg, i że się ładnie wszystko
        zagoiło. Ja takiego szczęścia nie miałam. Ślady po tym zabiegu będę nosić do
        końca życia.
    • monia1973 Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 11:04
      Też już mam dosyć tej histerii na forum na temat nacinania krocza. Ktoś
      poczytał trochę jakiś opracowań (których natabene jest tyle samo za co i
      przeciw cięciu krocza)i mąci w głowach. Co to znaczy "ochrona krocza" z wszelką
      cenę? Jaką? Za cenę nietrzymania za kilka lat moczu, kału, wypadania w późnym
      okresie narządów rodnych albo też mówiąc bardzo kolokwialnie zero przyjemności
      dla kobiety i partnera z seksu, przy tak sflaczałym przez rozciągnięcie kroczu?
      Dajcie żyć. Jawi mi się to wszystko tak samo jak nagonka na karmienie piersią
      za wszelką cenę. Jestem tylko ciekawa kiedy pojawią się artykuły i
      opracowania ,że cięcie nie jest potrzebne przy cesarskim cięciu, bo rozerwane
      jest bardziej naturalne i będzie się lepiej goić. Paranoja.
      • eva-a Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 11:38
        Monia...
        Nie chodzi tylko o naukowe artukuły, ale o wiele wypowiedzi kobiet które miały
        szansę nacięcia uniknąć i uniknęły.
        Wolę mieć sflaczałą pochwę niż nacięcie które boli i boli. W sflaczałą pochwę
        nie wierzę, bo pochwę jak mięsień można wyćwiczyć.
        Zresztą to że po porodzie jest sflaczała to dla mnie kolejny zabobon.
        Pewnie nie ma nic przyjemniejszego niż blizna po nacięciu boląca w czasie
        stosunku x miesięcy po porodzie. Po prostu delicje...
      • imbirka Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 12:30
        Jeżeli ktoś reaguje histerycznie, to raczej zwolenniczki "niewiedzy" i
        potulnego oddawania sie w ręce medyków.

        Ja nie przeczytałam kilku opracowań, tylko od kilku lat poszukuję rzetelnych,
        udokumentowanych wyników badań na temat skutków nacinania krocza. Nie znalazłam
        żadnego badania, którego wyniki świadczyłyby na rzecz zbawiennych skutków
        rutynowego nacinania krocza. Te materiały są anglojęzyczne, ponieważ w Polsce
        nie wykonuje sie badań na temat konsekwencji popularnych interewencji
        medycznych w poród.
        Nie jestem zwolenniczką ochrony krocza za wszelką cenę - tylko przeciwniczką
        rutynowego nancinania. Rutynowego - to znaczy w stosunku do każdej rodzącej,
        bez względu na właściwości jej tkanek, wielkosć dziecka, postęp porodu i inne
        czynniki. Uważam, że nacinanie każdej rodzącej to niepotrzebne okaleczanie.

        Cytowane przez ciebie konsekwencje nienacinania krocza:
        >Za cenę nietrzymania za kilka lat moczu, kału, wypadania w późnym
        > okresie narządów rodnych albo też mówiąc bardzo kolokwialnie zero
        >przyjemności dla kobiety i partnera z seksu, przy tak sflaczałym przez
        >rozciągnięcie kroczu?
        <
        nie znajdują potwierdzenia w badaniach naukowych.
        A co do rozrywania tkanek przy cesarskim cięciu, to jak bys zgadła - obecnie na
        świecie coraz bardziej popularna jest metoda Misgav Ladach, polegająca na tym,
        że niewielkie nacięcie macicy poszerzane jest na boki palcami, czyli lekko
        rozrywane. Przy tak przeprowadzonym cc mniejsza jest utrata krwi, rana szybciej
        się goi, kobieta krócej przebyuwa w szpitalu, mniejszy jest odsetek powiklań.
      • weronikaglow Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 15:05
        Ja jakos nigdzie w literaturze nie znalazlam zadnej informacji pochodzacej z
        wspolczesnosci, ze rutynowe ciecie 100% kobiet jest dobre. Jesli masz dostep do
        zrodel, o ktorych piszesz to moze podaj adresy wydawnicze albo sieciowe zeby
        inni tez mogli poznac te wiadomosci.
        • weronikaglow Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 15:08
          Ten post był do ewy_a.
    • yola13 Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 11:55
      e_stella napisała:
      "Pewnie, że lepiej jest bez rany w "tym " miejscu,szwy ciągną itp, ale trwa to
      tydzień, a po miesiący się nie pamięta (chyba, że coś jest nie tak, ale to
      sporadyczne przypadki)"

      Mów za siebie.
    • kateszu Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 12:00
      Ja też nan już dosyć wątków o nacinaniu krocza. BOże jak zaczęłam rodzić to
      miałam gdzieś czy mnie ktoś nacina czy nie. By6łam nacinana i nie widzę w tym
      tragedii a teraz po tym co wypisujecie boję się drugiego porodu!!!!!Kretynizm:
      wjeżdżan na porodówkę i co mam krzyczeć,że nie życzę sobie nacinania!!!!!?????U
      nie wszystko dziłao isę tak szybko ,że nie było mowy o racjonalnym myśleniu,
      sama natura, bez znieczuleń. Poród wspominiam jako piękne przeżycie a przez te
      wasze pseudouświadamaianie zaczynam się bać. BO z nicięciem może być źle i bez
      też.Przestańcie już pisać o tym wszystkim bo zastanawiam sie jak czują sie
      przez to dziwczyny które będą rodzić po raz pierwszy!!!!!!
      • eva-a Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 12:05
        Ja mysle ze chyba w tym wypadku lepiej wiedzieć co cię czeka i sie na to
        przygotowac (choćby psychicznie) a nie tylko oddac sie bezwładnie w ręce
        położnej która akurat może okazać się rzeźnikiem z zamiłowania. Ja wolę
        wiedzieć przed niż po...
        • kateszu Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 12:22
          eva-a napisała:

          > Ja mysle ze chyba w tym wypadku lepiej wiedzieć co cię czeka i sie na to
          > przygotowac (choćby psychicznie) a nie tylko oddac sie bezwładnie w ręce
          > położnej która akurat może okazać się rzeźnikiem z zamiłowania. Ja wolę
          > wiedzieć przed niż po...

          Ja nie wiedziałam i dzięki temu skupiałam sie tylko na porodzie i na
          dziecku!!!!!!!Dla mnie jesteście wręcz nawiedzone z tym nawoływaniem do nie n
          acinania. Zostawcie po prosu już ten temat. Jak ktoś będzie chciał to sobie
          znajdzie w wyszukiwarkach.
          • mama5plus Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 16:11
            kateszu napisała:

            Dla mnie jesteście wręcz nawiedzone z tym nawoływaniem do nie n
            > acinania. Zostawcie po prosu już ten temat. Jak ktoś będzie chciał to sobie
            > znajdzie w wyszukiwarkach.

            Kateszu a przepraszam, jaki temat???
            Spojrz na tytul watku w ktorym sie wypowiedzialas.
            Czy to o nawolywaniu czy moze wrecz przeciwnie? wink


            A jesli Ci bez roznicy czy Cie natna czy nie to
            w czym ta wiedza przeszkadza?
            W tym, ze kazdy bedzie mial wolny wobor?
            Akurat w warunkach polskich,
            na dzien dzisiejszy, jesli chcesz byc nacinana rutynowo
            to nie musisz zupelnie nic robic wink
            Wchodzisz na oddzial i przy polityce rutynowej
            masz jak w banku, ze Cie natna.
            Wiec to ja nie rozumiem czemu zwolenniczki naciec rutynowych
            ( czy raczej moze przeciwniczki swiadomego wyboru? wink )
            rozpoczynaja kolejne watki w stylu jak ten wlasnie.
            No nie rozumiem. Ze dziewczyny walcza o mozliwosc wyboru
            i mozliwosc skorzystania z pomocy poloznej, ktora bedzie w stanie
            tak poprowadzic porod by chronicz to krocze jesli
            kobieta sie zdecyduje rodzic bez rutynowego naciecia?
            I nie `za wszelka cene`!!
            Jak rany, kto to wymyslil? Czy nadinterpretacja moze?

            Akurat nie rodzilam nigdy w Polsce. Wybor mialam.
            Nie pomiedzy: z nacieciem rutynowym` a `bez naciecia za wszelka cene`

            Wybor byl miedzy nacieciem rutynowym a nacieciem `tylko w razie potrzeby`
            Brzmi moze ryzykownie gdy sie nie ma zaufania do poloznej i jej metod
            ale wlasnie dlatego, ze tu polozna musialaby udowodnic w razie czego
            koniecznosc tego naciecia (gdybym uwazala, ze je zbyt pochopnie wykonala)
            ...wlasnie dlatego mialam zaufanie i sie nie zawiodlam.
            W 2 przypadkach na 5 naciecie bylo konieczne (raz uzycie vacuum i raz
            niespodziewana dystosja ramion gdzie potrzebna byla szybka interwencja).
            Doskonale rozumiem. Z reszta nawet wtedy zapytano mnie o zgode.
            W obu przypadkach stracilam sporo krwi (wliczone w ryzyko przy nacieciu).
            Samo ciecie i szycie profesjonalnie wykonane. Goilo sie bez problemu.
            Ale i tak nastepnym razem wolalam `bez` o ile bedzie to mozliwe.
            I 3 razy sie udalo. Krocze ani naciete ani uszkodzone.
            A dzieci, jak pisalam, bynajmniej nie male ani nawet nie srednie wink
            Coz, ciesze sie,ze mialam wybor i pelne wsparcie poloznych gdy przyszlo
            co do czego. I polecam ale nie namawiam.




      • weronikaglow Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 12:26
        Kateszu skoro bylas nacinana i bylo Ci tak fajnie to z jakiej przyczyny teraz
        tak sie boisz drugiego porodu?
        Skad ten strach?
        A co do dziewczyn, ktore rodza po raz pierwszy to sobie zerknij na liste tych,
        ktorym zalezalo na wlasnym zdrowiu i wlasnie dzieki forum urodzily bez ciecia,
        byly zadowolone i sie NIE BALY!
        • kateszu Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 14:12
          Boję się ,że może tym razem coś będzie nie tak. A jak czytam te Wasze wypociny
          to sie tylko nasila. Bez odzewu.
          • weronikaglow Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 15:00
            Dla mnie wypociny to argumentacja w stylu średniowiecznego chlopka-roztropka,
            który jak sie dowie to sie boi! I wlasnie taki ciemnogrod widac w twoich
            wypowiedziach i tez bez odzewu bo szkoda czasu na czytanie tego rodzaju postow!
    • ankas70 Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 12:01
      nie mam zania czy nacinać czy nie ale chyba należysz do nie lada szczęśliwców
      skoro piszesz, że w miesiąc wszystko się goi, ja bite dwa miesiace ledow co
      stalam, mimo zagojenia się rany, a bliznę czuję do dziś
    • koleandra Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 12:20
      Ja wolę sie jednak oddać w ręce specjalistów. Urodziłam duże dziecko z
      nacięciem i chyba było to jednak konieczne. Jeśli rodzi sie bez nacięcia to
      tkanki krocza sie rozciagają i jest ryzyko, że popękają odrobinę w różnych
      kilku miejscach. Wtedy może nie boli tak bardzo ale wydaje mi się, że pochwa
      zostaje luźniejsza na potem.
      Miałam to szczęście, że nacieli mnie niewiele i bardzo dobrze zszyli, bolało
      bardzo krótko, jeszcze w szpitalu dałam radę normalnie usiąść.
      Różnie oczywiscie moze być, słyszałam o przypadkach kiedy nawet naciąć nie
      potrafią w odpowiednim momencie i że to potrafi zaboleć, ja nacięcia nie czułam.
      • wieczna-gosia Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 14:12
        koleandro,
        bardzo mozliwe wiec ze jestes tym przypadkeim ktory trzeba bylo naciac. I dobrze.
        My sie chyba wszystie troche nie rozumiemy wink
        po pierwsze mysle ze warto miec swiadomosc ze naciecie moze NIE BYC konieczne.
        Po drugie warto jest miec swiadomosc, ze mozna cos dla krocza zrobic zeby nie
        bylo nacinane.
        Po trzecie warto miec swiadomosc ze sa kobiety ktorych nie nacieto, zyja,
        uptrawiaja seks, nic im nie wisi ani nie wypada. Ze miesien pezciety ZAWSZE
        gorzej pracuje niz nieprzeciety, i opowiesci ze kobiety sa luziejsze sa bzdura.
        Po kazdym porodzie pochwowym kobiety sa luzniejsze, w czasie ciecia nie tnie sie
        szyjki, ani pochwy- tam sie wszytko musi zamo rozewrzec.

        Jesli ktos marzy o tym by go nacieto to voila- ma duza sznse bo w polskich
        szpitalach sie nacina. A jak ktos nie marzy to ma sie zamknac? No to ja sie nie
        zamkne. Bogusia napisala ze chodzi o wybor. O wybor wlasnie. Wiekszosc kobiet w
        polskich szpitalach go nie ma.

        A co do bolu- estella pisze o tygodniu. Ty o paru dniach. Ja kiedy tylko
        usiadlam- moglam siedziec bez kolka, w kucki, na twardym krzesle. To jednak JEST
        roznica. Nie musialam przemywac krocza, przykladac sobie lostek lodu ani go
        wietrzyc po powrocie do domu. Slowem- odpadla mi jedna z niedogodnosci czasu
        porodu. Moglam ukladac sie do woli z dzieckiem przy piersinie zwracajac na to
        zczy boli mnie krocze jak tak siedze czy nie.

        Mi sie wcale nie marzy zeby 100% kobiet rodzilo jak je naura stworzyla wink
        Marzy mi sie zebym wjezdzajac na porodowke mogla powiedziec- prosze o ochrone
        krocza. I zeby polozna, taka zwykla, na dyzuze powiedziala- ok. I zebym mogla
        jej zaufac ze nawet jak naciela- zrobila to bo bylo trzeba. Bo nie szlo nam
        parcie, bo widziala ze nie wspolpracuje, jestem zbyt zestresowana, dziecko jest
        za duze. A nie dlatego ze co ona sie bedzie bawic.

        Bo ja z tym kroczem zostaje. Z tym bolem. A moze mozna go bylo uniknac?

        a jesli ktos chce niech wjedzie na te porodowke i niech powie ze zyczy sobie by
        blo szybciutko. polozna ciach i juz. I fajnie.
        • atlantis75 Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 15:44
          Super napisałaś Gosiu. Podpisuję się pod tym obiema rękami smile

          pozdrawiam!
        • koleandra Gosiu.... 01.02.05, 15:55
          My się chyba wszystkie rozumiemy... chyba. Napisałam, że mi się WYDAJE tak a
          tak i tak mi się wydaje, ja nic nie wiem na pewno.
          Tylko, że jadąc do szpitala - jednego, drugiego czy trzeciego w mojej okolicy
          mam wybór - albo podpisuję kartkę, że nie zgadzam sie na cięcie albo mnie
          nacinają. W tej sytuacji nie mam wyjścia niestety, bo jeszcze mi taka małpa
          jedna z drugą specjalnie tak odbiorą poród, że pęknę we wszystkich kierunkach
          świata. Wcale bym się nie zdziwiła.
          Akurat wiem, że w moim przypadku nacięcie było konieczne bo dziecko duże i
          wyprzec nie dałam rady. Zagoiło sie szybko i łatwo, nie potrzebne były kółka
          więc ja kłócić sie nie mam o co.
          Ale niektóre na pewno mają, może większość ma, bo nie po to całą ciążę Kegla
          ćwiczyły zeby potem ciachneli i po sprawie.

          My tu sobie na forum gady gadu ale niech mi ktos mądry podpowie jak taką
          położną czy lekarza przekonać? opłacić? Juz pisałam w któryms wątku, że wali
          taka jedna zastrzyk w tyłek a na zapytanie nawet rąbka tajemnicy nie wychyli co
          to było takiego, nawet ust nie otworzy... a krocze ma ochronić? Ech..... szkoda
          słów...
          • elza78 Re: Gosiu.... 01.02.05, 16:01

            > My tu sobie na forum gady gadu ale niech mi ktos mądry podpowie jak taką
            > położną czy lekarza przekonać? opłacić? Juz pisałam w któryms wątku, że wali
            > taka jedna zastrzyk w tyłek a na zapytanie nawet rąbka tajemnicy nie wychyli
            co
            >
            > to było takiego, nawet ust nie otworzy... a krocze ma ochronić? Ech.....
            szkoda
            >
            > słów...

            no i to jest wlasnie polski ciemnogrod, nie oni tam sa dla ciebie i twojego
            dziecka, tylko ty dla nich zeby mieli w co igly wbijac... paranoja normalnie...
            ale sa szpitale gdzie sie po ludzku podchodzi do pacjenta...
          • weronikaglow Re: Gosiu.... 01.02.05, 16:16
            Gosi jeszcze raz dzieki za cierpliwosc, sonde i ciagle tłumaczenia!
            Właśnie o to chodzi zeby nasze "żadania" czy "oczekiwania" wobec porodu zmieniły
            tez stosunek personelu do rodzacych.
            Przeciez to, co ostatnio opublikowała wyborcza zakrawa na kpine z kobiet!
            Niektore ze szpitali ankietowanych w badaniu poprzedzajacym tekst powinny sie
            przerzucic na odbieranie porodow weterynaryjnych a nie ludzkich!
            I pomysleć, że to wszystko czyli:
            brak intymnosci - nawet pracownicy techniczni i salowe moga sobie robic z
            kobiety rodzacej film no bo jej i tak wszystko jedno,
            brak informacji o stosowanych zabiegach,
            zmuszanie do pozycji na chrabąszcza oraz inne ciekawostki odbywa sie w cieniu
            tzw. polityki prorodzinnej oraz w obliczu katastrofalnego spadku narodzin!
            Bo jesszcze te milczace, niekomunikatywne polozne rozumiałabym gdyby one
            pracowały na oddziałach w Chinach ale u nas kiedy coraz mniej kobiet rodzi
            dzieci czy jest taka wielka sztuka troche zmodyfikowac, dostosowac do
            wspolczesnych standardow praktyke poloznicza?
      • aluc Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 19:52
        koleandro - podpisując się pod wieczną, powiem jeszcze jedno

        urodziłam dwoje dużych dzieci bez nacięcia, ale przy pierwszym położna
        powiedziała, że trzy razy brała do ręki nożyczki i trzy razy je odkładała...

        i o to chyba właśnie chodzi w tej całek kampanii - żeby położna albo lekarz
        wykonali dodatkową operację myślową i zdecydowali, co będzie lepsze. A bez
        takich kampanii nie poprawi się nigdzie, ani w dużych ośrodkach, ani w
        malutkich.
    • elza78 Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 15:30
      wiecie co, mysle, ze przesadzacie z tym sflaczeniem, bo naciecie czy nie nic tu
      nie ma do rzeczy w tym wypadku, jak pisala gosia tak czy siak bedziemy
      luzniejsze i jedna blizna wiecej nic tu nie zmieni, a jak tak sie obawiacie o
      stan rozciagniecia po porodzie, to w wiekszosci miast sa juz mozliwe cesarki na
      zyczenie, ale ja nie dalabym sie kroic i narazac na niebezpieczenstwo, tylko
      dla ewentualnej wiekszej satysfakcji seksualnej mojego meza po porodzie...
      ale zalezy jak kto do tego podchodzi, dla nas sprawy zblizen sa niesamowicie
      wazne, ale nie traktujemy siebie przedmiotowo, co, po porodzie moj maz mi
      powie, "soras", jestes za bardzo sflaczala ide sobie na baby?? nie wyobrazam
      sobie, poza tym jesli dwoje ludzi darzy sie zaufaniem i przede wszystkim kocha
      to problem sflaczenia ewentualnego nie odgrywa tu zadnej roli, bo wiadomo, ze
      poprzez cwiczenia odpowiednich grup miesni mozna dojsc do poprzedniej formy,
      ale na to potrzeba czasu i wyrozumialosci, i mysle ze wiecej tego czasu bedzie
      trzeba po nacieciu niz bez brzydkiej bolacej blizny

      pozdrowka
      elka
      • kolowrotek3 Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 16:42
        podpisuje sie obiem rekoma!!! Tak dla mozliwosci decydowania, czy sie chce byc nacietym rutynowo, czy tylko(!) w razie koniecznosci. Piszcie o tym jak najwiecej!!!! Dziewczyny nie dajmy sie traktowac przez szanowna sluzbe zdrowia ja elementy na tasmie przerobowej, ktore poddawane sa rutynowej obrobce od wielu lat, bez zadnego widoku na postep z duchem wiedzy!!!!!
      • majowa-panna Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 16:44
        a ja dziekuje wszystkim zaangazowanym w to zeby coraz wiecej nas wiedzialo o
        tym czego mamy prawo sie domagac - m.in. ochrony krocza. dzieki temu forum
        uwierzylam ze mimo tego ze w wielu szpitalach traktowanie rodzacych kobiet jest
        wciaz ponizajace i przedmiotowe to mam szanse urodzic w godnych warunkach i
        bede o to walczyc, chocbym miala objechac szpitale w promieniu 100 km...
        chociaz jeszcze nie rodze i pewnie to dopiero za 3 lata, ale dziekuje wam
        wszystkim za wiedze i doswiadczenia ktore napawaja optymizmem.
        osobiscie popieram tych ktorzy nie sa za rutynowym nacinaniem (za nacinaniem
        tylko w bardzo wyjatkowych sytuacjach) i jestem za braniem na porodowke meza
        ktory czuwa nad nozycorekimi zolzami smile poza tym skoro mozna naciac tak ze
        potem sie jako tako goi i nie zostawia nieprzyjemnych pamiatek na wiele
        miesiecy lub lat to dlaczego polozne nie moga sie nauczyc dobrze nacinac, co to
        one w ogole nie patrza jak tna tylko tak na chybil trafil?????
        • koleandra Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 16:49
          No ja wziełam mężula szanownego na porodówkę ale on nie czuwał nad tym coby
          mnie nie nacieli bo on (słuzba zdrowia) uwaza, że naciąć należało. i co?
          • majowa-panna Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 16:53
            no to moja teoria sie nie sprawdzila sad
            ale moj maz bedzie czuwal to wiem na pewno... to typ a la linuss
          • elza78 Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 16:59
            wlasnie mnie to tez dziwi ze lekarze i przedstawiciele sluzby zdrowia czesto sa
            za tym zeby ciac rutynowo... polska ma chyba pod tym wzgledem maly zastoj
            myslowy... wszyscy jakos poszli do przodu a my jak zwykle zostalismy w tyle za
            murzynami...
            moja babcia tez mowila ze trzeba ciac, tez lekarz, wsrod wielu lekarzy krazy
            taka opinia ze trzeba i to jest dziwne... moze to zbyt maly dostep do
            informacji, albo niechec do zmian na lepsze, albo poprostu wygodnictwo, bo taki
            porod przebiega szybciej i szybciej "robota jest odpekana", co najlepsze, ze
            kiedy wylozy sie im kawe na lawe i przedstawi argumenty poparte odpowiednimi
            publikacjami to juz tak uparcie swoich tez nie bronia...
            • ewunia_uk Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 17:21
              elza78 napisała:

              > wlasnie mnie to tez dziwi ze lekarze i przedstawiciele sluzby zdrowia czesto
              sa
              >
              > za tym zeby ciac rutynowo... polska ma chyba pod tym wzgledem maly zastoj
              > myslowy... wszyscy jakos poszli do przodu a my jak zwykle zostalismy w tyle

              Niedawno w "Gazecie" pisano, ze bardzo znikomy procent polskich lekarzy
              specjalistow 1-go i 2-go stopnia zna angielski. A wszystkie nowe wyniki badan
              sa drukowane po angielsku w prasie fachowej. Jakas tam czesc jest pewnie
              tlumaczona na polski, ale i tak pewnie nikt tego nie czyta.

              Dlatego tez w Polsce zachowalo sie troche uparcie powtarzanych teorii, ktore w
              innych krajach juz dawno uznaje sie za mity, np. ze porod naturalny moze
              pogorszyc krotkowzrocznosc, ze rutynowe naciecia zapobiegaja peknieciom itd,
              itd.
              • majowa-panna Re: Czy Wy nie przesadzacie z tą ochroną krocza? 01.02.05, 23:02
                a propos argumentu o sflaczalej przez porod bez naciecia pochwie (gdzies to tu
                bylo...) to na forum e-mama jest duzo wypowiedzi kobiet, ktore maja bardzo
                bolesne stosunki przez ZBYT CIASNE ZSZYCIE...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja