Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sygnały

01.02.05, 14:11
Szanowne Panie
wprawdzie to forum ma charakter raczej damski ale pozwalam sobie skorzystać z
mozliwości jakie daje.
Co pewien czas docierają do mnie informacje o kłopotach w stołecznych
szpitalach. Zwłaszcza dotyczy to Szpitala św. Zofii i przypadków odsyłania
pacjentek "bo brak miejsc" lub wręcz "bo miejsca tylko dla naszych
pacjentek".
Bardzo serdecznie proszę o konkretne sygnały (nie tylko dotyczące Żelaznej)
jeśli zdarzyło się, że:
- odmówiono Pani przyjęcia
- "sugerowano" konieczność dokonania opłat jako warunku przyjęcia ("Mamy
wolną tylko salę o podwyższonym standardzie więc będzie Pani musiała
dopłacić")
- uzalezniano przyjęcie od "wykupienia" konkretnej położnej/lekarza
- wymyślono jeszcze jakiś inny powód, by nie przyjąć Pacjentki lub "skłonić
ją" do sięgnięcia do portfela.
Miłe Panie! Reagować możemy tylko gdy wiemy o takich przypadkach. Zaatakowana
przez mnie dyrektor Biura Polityki Zdrowotnej Urzędu Miasta Stołecznego
Warszawy spokojnie oświadczyła na posiedzeniu Komisji Zdrowia rady Warszawy,
że... nic nie wie o takich praktykach, bo nikt o nich nie pisał. Więc może
napiszmy!
Czekam na sygnały. We wspólnym interesie Pań, dzieci i Miasta. A więc nas
wszystkich.

Jestem także do dyspozycji jeśli kłopoty dotyczyły relacji z Ośrodkiem Pomocy
Społecznej. A i to się - choć coraz rzadziej - zdarza.

Na sygnały czekam pod mailem gazety lub agolimont@warszawa.um.gov.pl

Andrzej Golimont
Radny Warszwawy
Wiceprzewodniczący Komisji Pomocy Społecznej Rady Miasta Stoł. Warszawy
Komisja Zdrowia
    • neti87 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 01.02.05, 16:37
      podciągam, bo też słyszałam o takich przypadkach. Sama tego nie doświadczyłam i
      mam nadzieję, że nie doświadczę (choć ciągle boję się, że zostanę odesłana ze
      szpitala, w którym chcę urodzić). To miło, że kogoś taki ważny temat interesuje.
    • lolalilu Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 01.02.05, 21:11
      problem odsyłanie nie jest jedynie problemem szpital św. Zofii. Polecam
      wnikliwą lekturę tego forum. Proszę też zajrzeć na swojego priva... Choć
      faktycznie w szpitalu tym odsyłane są pacjentki. Ale nigdy jeśli są miejsca!
      Łatwo to sprawdzić. Ten szpital ma tylko 7 łóżek porodowych - a ilość
      przyjmowanych porodów największą w województwie mazowieckim... Do tego
      ograniczeniem jest kwestia ilości miejsc na oddziałach położniczym i
      neonatologicznym, bo jeśli one są w pełni zajęte nie można przyjmowac kolejnych
      rodzących chocby ze względu na bezpieczeństwo.
      Wiem, że forum jest świetnym miejscem do nagonki i wyrównywania rachunków.
      Daletgo obawiam sie, że wiele informacji może być nierzetelnych. Rozumiem
      jednak, że szpital św. Zofii za sprawą swojej ogromnej popularności budzi
      zainteresowanie a także emocje (w tym niezdrowe...). Ale Pana wypowiedź chyba
      sugeruje chęć objecią tej palcówki specjalnym nadzorem.

      Ja mam jednak uwagę ogólną, myślę że sparawa ta jest znacznie istotniejsza niż
      kwestia przyjęć do szpitala św. Zofii. Nie wiem czy Pan wie że pdo koniec
      zeszłego roku na 15 czy 18 oddziałów położnieczych w Warszawie chyba w 5
      odbywały się remonty co doprowadziło do bardzo napiętej sytuacji. Czy miasto
      nie powinno wpłynąć na szpitale aby uzgadniały ze sobą plany remontów, w celu
      uniknięcia takich sytuacji? Myślę zatem, że zamiast podgrzewac atmosferę wokół
      najlepiej funkcjonującego szpitala w Warszawie (proszę też brać pod uwagę
      wyniki finansowe tego szpitala - czyli fakt, że nie jest zadłużony jak wiele
      innych!) pownien się Pan zająć kwestią lepszego planowania remontów, czy
      doposażenia innych szpitali aby miały np. oddziały neonatologiczne przynajmniej
      na poziomie szpitala św. Zofii.

      Mam też do Pana pytanie: co szpital ma robić kiedy ma za duże obłożenie? Na
      jakiej zasadzie przyjmować pacjentki, przecież położnictwo jest bardzo
      szczególną dzidziną służby zdrowia - nieprzewidywalną (poród terminowo może
      odbyć sie między 38 a 42 tygodniem ciąży). Jest to też specyficzna "branża" w
      której szalenie ważne jest poczucie bazpieczeństwa wynikające miedzy innymi ze
      znajomości położnej czy lekarza (poprzez szkoły rodzenia). Nie sądzi Pan, że
      odesłanie pacjentki prowadzonej przez lekarza z danego szpitala, nastawionej na
      konkretny sposób prowadzenia porodu będzie dla niej znacznie bardziej
      stresogenne niż dla pacjentki w żadnen sposób nie zwiazanej ze szpitalem...

      I kolejne pytanie: czy to, że szpital konkuruje (poprzez spory zakres usług
      ponadstandardowych) z klinikami prywatnymi jest złe? Bo moim zdaniemjest
      lepiej, jesli pieniądze za usługi ponadstandardowe zamiast do prywatnych
      kieszeni właścicieli klinik trafiają do kas szpitala - gdzie wydawane są
      zgodnie z ustawa o zamówieniach publicznych i pożytkowane na modernizację,
      podnoszenie ogólnego standardu WSZYSTKICH oddziałów, zakupy specjalistycznego
      sprzętu.

      Myślę, że problemu z odsyłaniem by nie było gdyby wszystkie szpitale w
      Warszawie były równie dobrze zarządzane jak szpital św. Zofii - a na to chyba
      ma Pan pewnien wpływ... Bo za jakością zarządzania idzie standard usług i
      pobytu.
      Zrozumiałe jest dla mnie to, że pacjentki wolą rodzic w szpitalu, który nie
      tonie w długach.
      pozdrawiam
      Lola
    • now3 kłopoty w szpitalach?! 01.02.05, 21:31
      -----------------------------
    • violentlyhappy Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 02.02.05, 09:40
      zgadzam sie z lolalilu w 100%
    • mm79 Re: Warszawa - A problemy z wysokimi opłatami!!! 02.02.05, 12:00
      To nie chodzi tylko o problemy z przyjęciem. Ja osobiście nie wybieram się
      rodzić do św. Zofii, bo mnie przeraża to, że z braku miejsc odeślą mnie gdzie
      indziej a poza tym te koszmarne opłaty za wszystkie "udogodnienia czy jak ktoś
      woli wygody" w postaci znieczulenia, porodu rodzinnego, położnej, która zajmie
      się mną jak człowiekiem. Wiem tez, że w innych szpitalach tez wszystkie
      udogodnienia są płatne. Dlaczego będąc osobą ubezpieczoną musze dopłacać? Chcę
      rodzić na Inflanckiej i wiem, że zapłacę tam 1000 zł właśnie za znieczulenie i
      poród rodzinny. U nas w domu pracuje tylko mąż i nie ukrywam, że będzie to dla
      nas spory wydatek...Musimy się zdecydować albo poród rodzinny albo znieczulenie
      zo. Może zamiast becikowego porządne dofinansowanie szpitali tak by rodzice nie
      musieli stawać przed takimi wyborami. Jeżeli becikowe przejdzie nawet w
      symbolicznej sumie to na pewno zwróci albo w części pokryje koszty pobytu w
      szpitalu. To wstyd żeby rodzice musieli stawać przed takimi dylematami w
      momencie narodzin swojego dziecka. Pieniądze na dożywianie i sterylizację kotów
      przeszły bez żadnych kłopotów...Jakim mamy być narodem skoro nie wspiera się
      rodzin?
      Pozdrawiam Mariola i Misio
      • mama_debiutantka Re: Warszawa - A problemy z wysokimi opłatami!!! 02.02.05, 12:52
        może solec? rodzinny za darmo, zzo 600 zł
        • mm79 Re: Warszawa - A problemy z wysokimi opłatami!!! 02.02.05, 13:01
          Dlaczego kryterium wyboru ma być moja zamożność bądź jej brak? Wiem, że na
          Inflanckiej będę miała dobra opiekę. A może niech szpitale otrzymują pieniądze
          z rady miasta za każdy poród...Krótsza i szybsza droga. Jest wtedy szansa, że
          każdy szpital będzie walczył o dobra opinię. Na tym skorzystają i pacjentki i
          szpitale.
          Mariola
      • lolalilu Re: Warszawa - A problemy z wysokimi opłatami!!! 02.02.05, 13:24
        chciałam nadmienic, że gdybyś ukończyła szkołę rodzenia akredytowaną przy
        szpitalu ub prowadziła ciążę u jednego z lekarzy poród rodzinny w bardzo ładnej
        i dobrze wypsażonej sali pojedyńczej (z wanną i innymi udogodnieniami)
        kosztowałby Cie tylko 300zł więcej niż na Inflanckiej. Ponadto istnieje na
        Żelaznej możliwość porodu w sali darmowej - z mężem jeśli zgodzi się na to
        druga rodząca. Wtedy wydałabyś jedynie 500zł na zzo. Wiem też, że dyrektor
        często udziela zniżek mniej zamożnym pacenktom, które chcą rodzić w sali o
        podwyższonym standardzie. Może napisać poanie z prośbą o zniżkę. Jednak w
        szpitalu św. Zofii ważne jest tez to w jakich warunkach kobieta i dzieko
        przebywają później po porodzie... Co w części usprawieliwia trochę wyższe
        opłaty za poród w sali o podwyższonym standardzie. Bo poród z rodzinny jako
        taki jest darmowy.

        Wrócę jeszcze na chwilę do kwestii odsyłania. Na przełomie roku 2004 i 2005
        kiedy wiele oddziałów połozniczych było zamkniętych z powodu remontów i w
        szpitalu św. Zofii prowadzone były prace modernizacyjne w obrębie bloku
        porodowego. Nie zaniechano jednak przyjęć - blok porodowy został przeniesiony.
        I w tych warunkach przyjmowano nawet po 15-17 porodów na dobę!!! Co chyba
        świadczy o tym, że pacjentki odsyła sie do innych szpitali tylko w
        ostatecznoci. Kiedy oczekiwanie na zwolnienie się miejsca mogłoby byc
        niebezpieczne dla matki i jej dziecka.
      • vievioora Re: Warszawa - A problemy z wysokimi opłatami!!! 02.02.05, 18:28
        Poród rodzinny na Żelaznej + zzo dla osób które ukończyły szkołę rodzenia
        akredytowaną przy szpitalu to koszt 1300 PLN, więc różnica nie jest zabójczasmile
        a standard jednak inny. Nie miałam wykupionej położnej, lekarza prowadzącego z
        tego szpitala... Ale to kwestia na inny wątek tego forum.

        Kwestia becikowego mnie nie jest do końca dobrym rozwiązaniem. Płacę składki
        ZUS jak każdy pracujący obywatel, ale nie posiadam meldunku w W-wie, dlaczego
        takim pacjentkom nie będą "refundowane" koszty? W mojej opinii nie tędy droga...

        Pozdrawiam.
        __
        zrobiłam stronkę smile
        :: www.vievioora.com ::
    • martiks Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 02.02.05, 12:10
      Podnoszę, bo to ważne
    • malomi Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 02.02.05, 16:15
      Bardzo proszę sprawdzić maila. Wysłałam wiadomość na oba podane przez Pana
      adresy.
      Pozdrawiam
    • szpilki Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 02.02.05, 17:29
      cóż, szpital św. Zofii bytł jedynym w którym zawsze uzyskiwałam pomoc, nie
      zbywano mnie itraktowano jak człowieka. Kiedy w 30tc miałam braki w czuciu
      ruchów, na czerniekowaskiej po podłączeniu do KTG położna powiedziała "chyba
      nieżyje". Pojechałam na Żelazną, na KTG też milczało, błyskawicznie znalazłam
      sie na USG gdzie okazało sie że serducho bije, a problem był z powodu ułożenia
      pośladkowego.
      Rodziłam oczywiście na Żelaznej. Koszt 200zł za obecność męża podczas cięcia
      cesarskiego. Opieka poporodowo-pooperacyjna jak w pieciogwiazdkowym hotelu.
      Siostry laktacyjne do skutku pokazywały, tłumaczyły - nie potrzebowałam potem
      poradni laktacyjnej - po wyjściu ze szpitala (po trzech dniach!!) byłam w pełni
      przygotowana do samodzielnej całodziennej opieki na dzieckiem.

      Każde następne zaniose Żelazna - z opłatami czy bez.

      Miałam zapewnione dobre warunki, ciepłą atmosferei przynajmniej wrażenie że
      ktoś sie moimi problemami intereusje.
    • vievioora Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 02.02.05, 18:20
      Planowałam poród na Starynkiewicza (poród rodzinny za darmo, zzo również),
      tylko gdy nadchodził mój termin (koniec grudnia) okazało się, że szpital ten,
      podobnie jak kilka innych w tym czasie w w-wie przechodzi remont (o którym
      wcześniej nie informowano pacjentek, a okazją np były zajęcia w szkole
      rodzenia). Po dwóch dniach wielkiego stresu, poszukiwań szpitala, do którego
      będę mogła się udać i nie zostanę odesłana z powodu braku miejsc (a nie był to
      chyba wydumany powód, kiedy większość placówek zamknęła swoje podwoje) trafiłam
      na Żelazną, gdzie mimo prowadzonego remontu pacjentki przyjmowano (!). Ze
      swojej decyzji jestem zadowolona, mimo że zapłaciłam zarówno za poród rodzinny
      jak i za zzo, ale za to otrzymałam świetną opiekę w trakcie porodu jak i
      również po. Szpital ten będę polecaćsmile

      Podpisuję się pod wcześniejszym postem m.in. Lolalilu, że ważniejszą kwestią
      jest zapewnienie miastu przewidywalności sytuacji w szpitalach, planowania
      przerw w ich działalności. Gdy ten warunek zostanie spełniony, każda pacjentka
      będzie mogła decydować gdzie chce rodzić i czy chce, bądź ile chce zapłacić w
      zależności od wybranego przez siebie standardu.

      __
      zrobiłam stronkę smile
      :: www.vievioora.com ::
    • kasika75 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 02.02.05, 19:15
      zaraz zaraz , przeciez na Zelaznej nikt nie pobiera opłat ,,za plecami "jest
      oficjalny cennik , dostepny dla wszystkich i to jest moja decyzja czy zapłace ,
      czy nie , ja chce rodzic w tym szpitalu bo wiem jaka tam jest opieka i jestem
      gotowa zapłacić ,( choc nikt mi tego nie sugerowac ), aby tylko sie tam dostać
      i rodzic w normalnych , przyjaznych warunkach.Prawda byłam swiadkiem , jak
      szukano innego szpitala dla rodzacej z braku miejsc , no ale na co liczyła
      pani jadąc z Brodna, przeciez ma tam rowniez szpital gdzie napewno były
      miejsca, bo pani nie chciała tam rodzić wszedzie tylko nie tam , pytam
      dlaczego ?dlaczego nie pojechała do innego szpitala, tylko jako pierwszy
      wybrała szpital na Zelaznej ?nikt jej nie zbywał mimo płaczu ze ona chce tu
      rodzic.Zajeto sie nią , zrobiono ktg ,i zapewne znaleziono dla niej miejsce w
      najblizszym szpitalu.
      • betina1973 Krew mnie zalewa jak czytam takie rzeczy 03.02.05, 17:30
        O czym Ty piszesz! Oficjalny cennik... na to, żeby mąż mógł przycupnąć przy
        rogu łóżka porodowego, na to, żeby ograniczyć ból związany z porodem, na to,
        żeby lekarz łaskawie poświęcił swój cenny czas gdy leżę w bólach? Dla mnie to
        degrengolada! Prowadzę działalność gospodarczą i co miesiąc opłacam składki ZUS
        (teraz to ponad 700 zł - połowa naszego społeczeństwa nie ma takiej płacy!).
        Ok. 150 zł to składka zdrowotna. Od 6 lat nie byłam na zwolnieniu lekarskim.
        Policzmy 150 * 12 * 6 = 10800 zł. Czy uważasz, że za te pieniądze nie należy mi
        się bezpłatna i ludzka opieka przy porodzie (pomijam fakt, że w szpitalu byłam
        dokładnie 60 godzin od momentu porodu do wyjścia)??? Podobno według konstytucji
        jesteśmy wszyscy sobie równi... ale jak widać są równi i równiejsi.

        Beata
        • lolalilu Re: Krew mnie zalewa jak czytam takie rzeczy 03.02.05, 17:58
          nie Ty jedna płacisz składki... Ja dopóki pracowałam płaciłam znacznie wyższe.
          Ale nie w tym rzecz. Tak sie składa, że w Warszawie właściwie wszystkie
          szpitale pobierają opłaty za usługi ponadstandardowe. Te które opłat nie
          pobierają lub pobierają stosunkowo niskie toną w długach. Natomiast skoro
          trzeba się "dokładać" to ja wolę to robić oficjalnie niż tak jak w kiedyś się
          to robiło pod stołem. Takie układy nadal funkcjonują w innych
          specjalnościach...
    • anulka03 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 02.02.05, 19:52
      Brawo nareszcie ktoś zainteresował się tą sprawą!!
      Może w końcu wszystkie ciężarne kobiety będą traktowane jednakowo i o tym czy
      zostaną przyjęte do szpitala nie będzie decydował grubość ich portfela.
    • pannajoanna Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 02.02.05, 22:27
      A ja ciekawa jestem co oznacza tak czesto stosowany zwrot ..."jesli ma sie
      lekarza/polozna wykupiona to ma sie pierwszenstwo ..."
      Dla mnie jest jasne, ze jesli szpital ma np. 8 lozek porodowych i wszystkie sa
      zajete to nie powinno sie przyjac nikogo tylko odeslac (odwiezc) do szpitala, w
      ktorym sa miejsca.
      Nie wiem jak mozna stosowac takie kryterium: Pani ma u nas wykupiona polozna
      wiec zostaje, a Pani nie wiec miejsc nie ma.
      A moze te miejsca jednak sa tylko czekaja na pacjentki, ktore zostawia gruba
      forse w szpitalu ?
      • kuleczek Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 04.02.05, 01:18
        BRAWOOOOO DLA TEJ PANI!!!!
      • blablacja Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 04.02.05, 09:12
        na szczęście w odniesieniu do szpitala na Żelaznej łatwo to policzyć smile Mają 7
        łóżek porodowych w 2004 roku 4000 porodów w tym ponad 40 bliźniaczych. Nie wiem
        czy szpital był zamknięty na czas jakiegoś remontu. Ale słyszałam od koleżanki,
        że czasem nie przyjmują, bo nie mają gdzie kłaść kobiet po porodzie. Jak ona
        urodziła kobiety z noworodkami leżały na oddziale położniczym, ginekologicznym
        i kilka na patologii ciąży. wtedy zakaz przyjmowania wydali neonatolodzy - bali
        się, że w razie problemów z dzieckiem nie będą mieli wolnego sprzętu.

        dla mnie to wszystko jest proste. Zamiast się czepiać Żelaznej trzeba dawac
        pieniądze wywierac presję na inne szpitale, żeby szybko doprowadziły swoje
        oddziały do podobnego poziomu. W jednych jest to kwestia gruntownego remontu w
        innych podniesienia poziomu neonatologii. Ale też wprowadzenia odgórnych
        procedur (np. jeśli poród trawa dłużej niz 12 godzin robi się cc) żeby uniknąć
        łapówkarstwa. Wtedy kobiety czułuby się pewnie. Bo w każdym a zwłaszcza
        najbliższym szpitalu mogłyby rodzić w dobrych warunkach bez obaw o dziecko smile
    • rodolf Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 10:34
      Szanowny Panie,
      Zamiast atakować szpital, ktory cieszy się bardzo dobrą opinią, może
      zastanowilibyście sie się Panowie Radni jakie skuteczne działania, podkreślam
      działania, podjąć aby poziom opieki w innych szpitalach był taki jak na
      Żelaznej. W poprzednim liście ktoś pisał o szpitalu Bródnowskim. Byłam tam
      tydzień na operacji wyrostka i nie życzę nikomu wątpliwej przyjemności
      przebywania tam choćby godzinę. Proszę zwrócić uwagę na rzeczywiste problemy
      szpitali, na czystość,na przestrzeganie w nich higieny, a nie na to, że
      szpital z powodu dużego obłozenia jest zmuszony odesłać pacjentkę.
      Czy rzeczywiście jest Pan tak bardzo przejęty losem kobiet spodziewających się
      dziecka? Czy też może inne motywy kierują Panem?
      Pan jako Radny powinien najlepiej wiedzieć, jak to zrobić, aby remonty szpitali
      nie odbywały się w tym samym terminie, jak gospodarować pieniędzmi, może mniej
      przeznaczyć na administrację, na tworzenie zbędnych stanowisk w UM, a
      dofinansować szpitale, żeby nie musiały pobierać dodatkowych opłat od rodzących
      kobiet. Proszę raczej czerpać z dobrych wzorów i umiejętności zarządzania
      niektórych dyrektorów szpitali, a nie starć się ich atakować.
      Z poważaniem
      pacjentka szpitala Św. Zofii
    • rodolf Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 10:58
      trochę informacji o panu Radnym
      kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1148337&KAT=237
      • ms32 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 12:31
        No to ja chyba już mniej wierzę w szczere intencje pana radnego. Chyba chce
        zbić naszym kosztem jakiś kapitalik polityczny.
      • blablacja Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 15:35
        hihihi smile DOBRE!
        Ciekawe co na to wszystko Gazeta Wyborcza - w końcu to ich portal... Radny SLD
        (szacujący wielkości bagażnika samochodowego poprzez ocenianie czy zmieściłby
        się w nich ks. Popiełuszko) zbierający argumenty przeciwko szpitalowi świętej
        Zofii oraz przeciwnikom politycznym. A to wszystko na łamach forum Gazety
        Wyborczej wink

        A wszystko przeciwko najlepiej działającemu szpitalowi w Warszawie. I nie w
        rzeczywistym interesie kobiet - tylko w celach politycznych!!! Bo jakoś o Panu
        Radnym nie było słychac kiedy tu dziewczyny płakały, że połowa poródwek w
        Warszawie jest zamknieta z powodu remotów.
    • skimag1 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 11:15
      O, dzięki za informację. Warto wiedzieć, z kim mamy do czynienia.
      Ale jesli chodzi o sytuacje w szpitalach, to nie jest dobrze. Moj gin pracujący
      w jednym z warszawskich szpitali oznajmil mi na poprzedniej wizycie, ze dawno
      nie bylo takiej sytuacji, ale gdybym teraz miala rodzic, to szpital nie
      przyjalby mnie bez wzgledu na to czy mam wykupione jakies usługi, czy nie. Co
      dziwne, nie wspomnial nawet słowem, że miejsca są zajęte. Może to chodzi o to,
      że nie do końca podpisane są umowy z NFZ? No bo trochę dziwne, że wszystkie
      szpitale w Warszawie są tak obciążone rodzącymi (w czasie, kiedy mówi się, że
      tak mało dzieci się rodzi), albo wszystkie mają "remonty".
      Jeszcze byłoby dobrze, gdyby faktycznie szpitale same wiozły do szpitala
      innego, w ktorym są miejsca. Niestety czesto jest tak, ze dziewczyny muszą
      jedździć od szpitala do szpitala z pytaniem, czy ktoś by je przyjął.
      Żałosne.
    • adi771 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 11:42
      ja proponuje, żeby zając się opłatami za poród rodzinny, oraz za zzo.
      z tego co wiem to chyba w jednym szpitalu w warszawie nie pobieraja opłaty za poród rodzinny.
      Jeśli nie ma podstaw prawnych do wypłacenia beckikowego, to może taki ukłon w strone młodych mam (bezpłatny poród rodzinny i zzo)?
      Z przepełnieniem Żelaznej nie wygramy i z tym co sie tam dzieje, bądź nie dzieje? Jest to szpital bardzo popularny i to wszystko tłumaczy.

      Pozdrawiam
      Adi
    • olga3025 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 12:24
      Szanowny Panie Radny,
      milo, że zainteresowal się Pan tym problemem. Tylko, niestety, chyba nie od tej
      strony co potrzeba.
      Bardzo dobrze, że są takie placówki jak Żelazna, gdzie można wykupić wyższy
      standard uslug. Dlaczego nie? Czyżby oczekiwal Pan powrotu do teorii
      socjalistycznych - po równo dla wszystkich, a wszelkie udogodnienia dostępna
      tylko nielicznym, "zaufanym". Cennik jest oficjalny i chyba dla żadnej z Pań
      tam się udającej, nie jest on tajemnicą.
      Chodzi tu o coś innego. Myślę, że ważny jest stan oddzialów polożniczych w
      innych szpitalach. Nie wiem czy Pan zdaje sobie sprawę ale wiele z nich wygląda
      tak jak w czasach PRL. Stare lóżka na ogólnej sali, poprzedzielane tylko
      ściankami lub parawanem. Czy Pan i Biuro Polityki Zdrowotnej Urzędu M.St.
      Warszawy nie powinien się raczej zając tym problemem, brakiem podstawowych
      standardów w stolecznych szpitalach?
      A może w dobie populistycznych hasel typu "becikowe", Pan razem ze swoim
      ugrupowaniem zajmie się raczej także wysokością oplat w szpitalach. Rozumiem,
      że szpital pobiera oplatę np. za obecność wybranej polożnej czy lekarza, bo to
      ja wykupuję od nich taką uslugę. Ale dlaczego placi się za obecność drugiej
      osoby podczas porodu? To trudno mi pojąć. Tym bardziej, że często taka osoba
      jest w stanie odciążyć nieco personel.
      Może więc, w tym kierunku Pan spojrzy?
      • radny-warszawa Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Do Olga3025 03.02.05, 13:54
        Droga Pani!
        Nie wytrzymałem i odpowiem.
        Pisze Pani:
        Bardzo dobrze, że są takie placówki jak Żelazna, gdzie można wykupić wyższy
        standard uslug. Dlaczego nie? Czyżby oczekiwal Pan powrotu do teorii
        socjalistycznych - po równo dla wszystkich, a wszelkie udogodnienia dostępna
        tylko nielicznym, "zaufanym". Cennik jest oficjalny i chyba dla żadnej z Pań
        tam się udającej, nie jest on tajemnicą.

        Chyba rzeczywiście reprezentuję "socjalistyczne myślenie" i nie dopuszczam
        sytuacji, w której pacjentkę "z ubezpieczenia" odsyła się do innego szpitala,
        bo "mamy tylko podwyższoną salę, za którą trzeba dopłacić." A tak się składa,
        że nie każda pacjentka ma z czego dopłacić.
        Nie jestem w stanie także zaakceptować sytuacji, w której to co jest
        standardem, a więc "poród rodzinny", piłka itp. "ekstrawagancje" w miejskim
        szpitalu dostępne były wyłącznie dla pacjentek, które mogą pozwolić sobie na
        dopłatę. I nie o to chodzi czy cennik jest "oficjalnie wywieszony"
        czy "szeptany". Chodzi o to, by niepracująca studentka, bezrobotna czy po
        prostu gorzej zarabiająca nie była W PUBLICZNYM SZPITALU "na wejściu"
        potraktowana gorzej niż żona obrotnego biznesmena.

        Pisze Pani:
        Nie wiem czy Pan zdaje sobie sprawę ale wiele z nich wygląda
        tak jak w czasach PRL. Stare lóżka na ogólnej sali, poprzedzielane tylko
        ściankami lub parawanem. Czy Pan i Biuro Polityki Zdrowotnej Urzędu M.St.
        Warszawy nie powinien się raczej zając tym problemem, brakiem podstawowych
        standardów w stolecznych szpitalach?

        Kolejno: ze stanu szpitali zdaję sobie sprawę. W przeciwieństwie do niektórych
        zadałem sobie trud zapoznania się z sytuacją. Niestety, braku remontów
        ostatnich 4 lat (gdy szpitalami zarządzał powiat) i wcześniejszych nie da się
        nadrobić w ciągu chwili. Ekipa Prezydenta Kaczyńskiego (zwykle przeze mnie
        krytykowana, bo robiąca kupę głupot) akurat ten problem rozumie. Drugi,
        kolejny, rok w budźecie jest DUŻO pieniędzy na inwestycje w szpitalach.
        Niestety czasem jest problem z ich ROZSĄDNYM wydaniem ale to już inna historia.

        I dajel pisze Pani:
        A może w dobie populistycznych hasel typu "becikowe", Pan razem ze swoim
        ugrupowaniem zajmie się raczej także wysokością oplat w szpitalach. Rozumiem,
        że szpital pobiera oplatę np. za obecność wybranej polożnej czy lekarza, bo to
        ja wykupuję od nich taką uslugę. Ale dlaczego placi się za obecność drugiej
        osoby podczas porodu? To trudno mi pojąć. Tym bardziej, że często taka osoba
        jest w stanie odciążyć nieco personel.
        Może więc, w tym kierunku Pan spojrzy?

        Przecież właśnie dokładnie w tę stronę patrzę (patrz początek odpowiedzi). Co
        zaś do "bełcikowego" to (tu się wielu paniom narażę) jestem jego gwałtownym
        przeciwnikiem. W każdym razie w konwencji: każdemu równo 5 tysięcy w gotówce.
        Ale to na zupełnie osobną dyskusję.
        ag
        • lolalilu Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Do Olga3025 03.02.05, 14:04
          Mam nadzieję, że odpowie Pan też na moje pytania - które zadałam Panu już 2 dni
          temu...

          A ponadto z tego co wiem opłaty za usługi ponadstandardowe są we szystkich
          szpitalach. A Pan bardzo wyraźnie szuka czegoś głównie przeciwko jednemu
          szpitalowi. Rozumiem oczywiście, że jest to rozgrywka polityczna - Pan radny
          SLD przeciwko dyrektorowi szpitala św. Zofii - związanemu z PO.

          Ntomiast wszystko to nie ma sensu. Każdy szpital ma standardową salę porodową.
          Jesli jest zajęta to znaczy, że nie da się przyjąć kolejnej osoby, bo ilość
          miejsc jest ogranoczona. A sale o podwyższonym standardzie to zupełnie inna
          sprawa - są w praktycznei każdym szpitalu i rządzą się innymi prawami!!!
          Problem by byo gdyby sala standardowa (darmowa) stała pusta a namawianoby
          kobiety do skorzystania z sali płatnej... Ale tak się raczej nigdy nie zdarza.
        • lolalilu Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Do Olga3025 03.02.05, 14:12
          P.S. Dodam, że w szpitalu św. Zofii poród rodzinny jest bezpłatny!!! Opłaca sie
          jedynie sale o podwyższonym standardzie (jedynka z wanną itp.) Na sali
          standardowej - dwułóżkowej poród rodzinny jest darmowy, ale w związku z kartą
          praw pacjenta druga rodząca - jesli jest - musi wyrazić zgodę na obecność osoby
          towarzyszącej.
          Z tego co wiem (m.in. ze szkoły rodzenia) jeżeli sale o podwyższonym
          standardzie stoją puste, a zgłosi się pacjentka chcąca rodzić w sali
          standardowej (za darmo) natomiast sala ta jest zajęta może bez opłat skorzystać
          z sali jednoosobowej.

          W innych szpitalach płaci się za poród rodzinny!!!
          • adi771 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! 03.02.05, 15:43
            Mojego synka urodziłam na Żelaznej, i wszystko byłoby ok gdyby nie jedna "wredna położna".Niestety ona troszke popsuła mi obraz szpitala, ja po cesarskim cięciu sama musialam wstać z łózka, a do tego nikt mi nie pomogł puśc do łazienki i wziąc prysznic - od tej wrednej kobiety usłyszałam niech "pani sobie radzi sama ja nie jestem na każde pani zawołanie".Jesli któras z mam miała cesarke to wie że samo podniesienie się z łóżka jest bardzo trudne.
            Jesli chodzi o sam poród, to jestem zadowolona, nie miałam na Żelaznej lekarza ani połoznej, chodziłam tylko do szkoły rodzenia przy szpitalu.Bez problemu przyjeto mnie do szpitala,miałam też miłe położne młode dziewczyny które wspierały mnie na duchu.W momencie kiedy okazało się że musze mieć cesarke popłakałam się, położna uspokajała mnie mówiła że wszystko będzie ok.Opowiadała mi o swoim porodzie.delikatnie tez przygotowała mnie do operacji,mam na myśli golenie i cewnikowanie.
            Miałam tez super anastazjologa, który robił przy porodzie pierwsze zdjęcia mojemu synkowi.
            Tak naprawde gdyby nie ta "wredna położna", to dobrze bym wspominała poród na Żelaznej.


        • olga3025 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Do Olga3025 04.02.05, 11:16
          Szanowny Panie Radny,
          cieszę się, że Pan się odezwal. Znając Pana sprzed kilku lat, z sesji rady
          Warszawy, nie spodziewalam się niczego innego.
          Postaram się także Panu, panie Andrzeju odpowiedzieć.

          Z tego co piszę już w pierwszym moim poście "poród rodzinny" nie powinien być
          uslugą ponadstandardową, za taką uważam jedynie wykupienie osobistej polożnej
          czy lekarza. Dzisiaj do wyższego stanardu zalicza się wszystko, a więc także i
          osobny pokój do rodzenia. I chyba o to się glównie cala tematyka rozbija. Bo
          placenie za obecność partnera czy pilkę albo drabinki uważam za glupotę. Ale
          jak potraktować pokój 1 osobowy do porodu? Oczywiście, powinien być standardem.
          Ale skoro, niestety, standardem, który musi być na każdym oddziale polożniczym
          jest sala przynajmniej 2 osobowa to automatycznie "uslugą ekstra" jest 1
          osobowa sala do rodzenia. I co zrozumiale dodatkowo platna.

          Pięknie by bylo, gdyby takie warunki jak na Żelaznej panowaly w innych
          placówkach - mam nadzieję, że tak stopniowo będzie się dziać.
          W tym kierunku powinny pójśc dzialanie Pana czy ekipy Kaczyńskiego. Tak aby
          Żelazna stala się wzorem do naśladowania. Ale dopóki tak się nie stanie,
          uważam, że powinna być możliwość rodzenia w takich warunkach jak na Żelaznej,
          Karowej czy ostatnio Solcu - nawet za doplatą, a nie jak powiedzmy na
          Madalińskiego.

          Poza tym, jeśli tak jak Pan sugeruje niepracująca studentka, bezrobotna mialaby
          być tak samo traktowana jak Pani, która pracuje - a nie tylko posiada męża
          obrotnego biznesmena, to jak mialoby wyglądać sprawdzenie statusu majątkowego
          obu pań. Przecież w takim wypadku, pokrzywdzona może się okazać ta dobrze
          zarabiająca. Bo dlaczego niby ona placić, a następna "klientka" nie? Ponadto,
          jeżeli szpital z jakichkolwiek powodów nie przyjmuje pacjentki jest zobowiązany
          jej znaleźć miejsce w innym szpitalu. I tak się dzieje.

          Cieszę się, że przynajmniej rozumiemy się co do "becikowego". Nie tędy droga.

          Serdecznie pozdrawiam, bo mimo, że mial i jak widzę ma Pan kontrowersyjne
          poglądy to zawsze Pana lubilam.
        • olga3025 Re: Od Olga3025 DO ANDRZEJA GOLIMONTA 04.02.05, 11:20
          Szanowny Panie Radny,
          > cieszę się, że Pan się odezwal. Znając Pana sprzed kilku lat, z sesji rady
          > Warszawy, nie spodziewalam się niczego innego.
          > Postaram się także Panu, panie Andrzeju odpowiedzieć.
          >
          > Z tego co piszę już w pierwszym moim poście "poród rodzinny" nie powinien być
          > uslugą ponadstandardową, za taką uważam jedynie wykupienie osobistej polożnej
          > czy lekarza. Dzisiaj do wyższego stanardu zalicza się wszystko, a więc także
          i
          > osobny pokój do rodzenia. I chyba o to się glównie cala tematyka rozbija. Bo
          > placenie za obecność partnera czy pilkę albo drabinki uważam za glupotę. Ale
          > jak potraktować pokój 1 osobowy do porodu? Oczywiście, powinien być
          standardem.
          >
          > Ale skoro, niestety, standardem, który musi być na każdym oddziale
          polożniczym
          > jest sala przynajmniej 2 osobowa to automatycznie "uslugą ekstra" jest 1
          > osobowa sala do rodzenia. I co zrozumiale dodatkowo platna.
          >
          > Pięknie by bylo, gdyby takie warunki jak na Żelaznej panowaly w innych
          > placówkach - mam nadzieję, że tak stopniowo będzie się dziać.
          > W tym kierunku powinny pójśc dzialanie Pana czy ekipy Kaczyńskiego. Tak aby
          > Żelazna stala się wzorem do naśladowania. Ale dopóki tak się nie stanie,
          > uważam, że powinna być możliwość rodzenia w takich warunkach jak na Żelaznej,
          > Karowej czy ostatnio Solcu - nawet za doplatą, a nie jak powiedzmy na
          > Madalińskiego.
          >
          > Poza tym, jeśli tak jak Pan sugeruje niepracująca studentka, bezrobotna
          mialaby
          >
          > być tak samo traktowana jak Pani, która pracuje - a nie tylko posiada męża
          > obrotnego biznesmena, to jak mialoby wyglądać sprawdzenie statusu majątkowego
          > obu pań. Przecież w takim wypadku, pokrzywdzona może się okazać ta dobrze
          > zarabiająca. Bo dlaczego niby ona placić, a następna "klientka" nie? Ponadto,
          > jeżeli szpital z jakichkolwiek powodów nie przyjmuje pacjentki jest
          zobowiązany
          >
          > jej znaleźć miejsce w innym szpitalu. I tak się dzieje.
          >
          > Cieszę się, że przynajmniej rozumiemy się co do "becikowego". Nie tędy droga.
          >
          > Serdecznie pozdrawiam, bo mimo, że mial i jak widzę ma Pan kontrowersyjne
          > poglądy to zawsze Pana lubilam.
    • skimag1 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 16:19
      Szanowny Panie Radny,
      Jakoś nie ustosunkował się Pan do linka do artykułu o Panu, ktory chyba nie
      najlepiej o Panu świadczy, oraz że wskazuje on raczej na to, że nie ma Pan
      dobrych zamiarów. Pański życiorys (a raczej mały wycinek) sprawia, że mam duże
      wątpliwości, czy naprawdę jest Pan taki troskliwy, że przejmuje się Pan losem
      rodzących kobiet.
      Mam nadzieję, że inne "ciężarówki" nie poczują się obrażone, jesli w ich (i
      moim również) imieniu stwierdzę, że nie życzymy sobie na forum osób
      nieżyczliwych, fałszywych, wszelakich oszustów, naciągaczy . Tak, że dziękujemy
      Panu już za udział na tym forum.
      • lolalilu Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 16:57
        wiesz ten artykuł to inna sprawa, ale Pan Radny jakoś nie uznał za ważne
        odpowiedzenie na pytania z mojego pierwszego postu... Gdyby był prawdziwie
        zainteresowany sprawami ciężarnych warszawianek to zamieszczając takiego posta
        na forum prowadziłby z nami jakiś dialog. Ale teraz wyraźnei widać, że dyskusja
        nie potoczyła się po myśli Pana Radnego. Miałybyc argumenty przeciwko
        szpitalowi św. Zofii a są za smile) Choc jestem pewna, że kilka pszkwili trafiło
        bezpośrednio na email Pana Radnego, a on je z pewnością wykorzysta.
    • chocolate2 Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 16:23
      Wybory się zbliżają i potrzebny elektorat? Słabo Pan trafił tylko 27
      zainteresowanych. Pewnie ich przybędzie tylko co jak jeszcze więcej tych
      krytykujących?
    • lolalilu Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 03.02.05, 19:42
      Dlaczego wszystkie odpowiedzi zostały skasowane? A nadal możemy czytać list
      Pana Golimonta?!
      • aleksandrynka Re: Warszawa - kłopoty w szpitalach?! Proszę o sy 04.02.05, 21:57
        no nie, ja wszystko widzę!
        smile
Pełna wersja