Karmienie piersią nie zawsze możliwe

04.02.05, 14:31
Nie chcę Was straszyć, zwłaszcza tych zorientowanych na karmienie piersią,
ale bywa różnie. Ja też chciałam karmić piersią, ale mi do końca nie wyszło.
Jeśli chcecie karmić zróbcie wszystko w tym kierunku, ale nie dajcie się
zwariować. Matka karmiąca butelką nie jest gorszą matką! Ja dając butlę
płakałam rzewnymi łzami i chyba przez ten stres nie udało mi się zwiększyć
laktacji - musiałam dokarmiać. Bardzo chciałabym karmić od maja tylko
piersią, ale teraz wiem, że to co w podręcznikach niemożliwe zdarza się i to
nie rzadko. I nie oceniam już źle mam butelkowych.
Przeczytajcie sobie list mam butelkowych. Jest tam ważne przesłanie dla
wszystkich niezależnie od sposobu karmienia.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html ?f=572&w=20206894
    • ade1 Re: Karmienie piersią nie zawsze możliwe 04.02.05, 15:03
      ja zupelnie nie rozumiem jak mozna plakac z powodu ze sie karmi butelka? to
      jakis absurd przeciez to nie twoja wina, ja bardzo chcialam karmic piersia
      zreszta nawet nie bralam pod uwage innej mozliwosci, po porodzie okazalo sie ze
      nie mam kompletnie pokarmu, nie wiem czy w to uwierzycie ale ani kropli wogole,
      wiec od razu byla butelka- ale zebym miala plakac z tego powodu- no przeciez ja
      chcialam a ze sie nei dalo to chyba nie moja wina... teraz syn ma 4,5 roku jest
      okazem zdrowia, jestem w ciazy i planuje karmic piersia ale jak sie nie uda to
      trudno... zreszta zauwazylam duze zalety butelki- maz tez moze karmic a ja
      dizeki temu moglam spac np cala noc bo byl dyzur meza w karmieniu- cos
      wspanialego. oczywiscie gdybym tylko mogla to bym na pewno karmila piersia
      • mawa73 Re: Karmienie piersią nie zawsze możliwe 04.02.05, 15:23
        PS> Można płakać. Ja ryczałam z żalu, rozczarowania przez równe 3 miesiące.
    • mawa73 Re: Karmienie piersią nie zawsze możliwe 04.02.05, 15:14
      Mogę się podpisac obiema rękami. Kiedy urodziłam Julkę, w ogóle nie dopuszczalam
      mysli, że mogę nie karmić piersią (te hasła: każda matka ma wystarczająco duzo
      pokarmu, żeby wykarmić swoje dziecko" itd.). Miałam cc, pokarm pojawił się
      dopiero w piątej dobie i to po stymulacji - zastrzykach z oksytocyny. Pojawił
      sie w ilości minimalnej. Mała ładnie ssała, co z tego, skoro wyssała parę kropel
      - i koniec. To samo przy laktatorze elektrycznym - pokarm lecial przez kilka
      sekund. Przez pięć miesięcy żyłam w morderczej procedurze: najpierw karmienie
      dziecka piersią, dopóki starczyło, potem dziecku mieszanka, a ja do laktatora,
      żeby pobudzać laktację (ściągłam metodą 7-5-3, choć przez większość czasu na
      sucho). Spędzałam pod tym laktatorem chyba większość czasu... A kiedy w ostatnim
      miesiącu Julka już nie chiała piersi i tylko ściągałam, mogłam zobaczyć efekty:
      maksymalnie 100-150 ml dziennie (dziennie!!). Tyle udało mi się osiągnąć po
      czteromiesięcznej stymulacji, zarówno naturalnej, jak i sztucznej. Wiem że
      zrobiłam wszystko, co mogłam i NIKT mi nie powie, za KAZDA MATKA MA
      WYSTARCZCZAJĄCO DUZO POKARMU. O konsekwencjach psychicznych juz nie pisze, w
      kązdym razie do bialej gorączki doprowadzały mnie uwagi karmiących koleżanek, że
      gdybym tylko chciała, to wszystko byłoby ok, bo pokarm rodzi sie w mózgu...
      Przepraszam, że sie rozpisałam, ale ten żal ciągle gdzies we mnie tkwi.
      Zwłaszcza, że boję sie, że kiedy we wrześniu urodzę drugie dziecko, koszmar z
      karmieniem sie powtórzy. I też radzę: nie mówcie sobie że będziecie na pewno
      karmić piersią. Powiedzcie sobie: spróbuję, zrobię, co się da, ale jesli sie nie
      uda, to trudno - dziecko będzie szczęsliwie rosło na butelce. Może wtedy
      uniknięcie takich bolesnych rozczarowań.
      • ade1 Re: Karmienie piersią nie zawsze możliwe 04.02.05, 15:19
        mi oczywiscie tez mowili ze to sie rodzi w mozgu wiec ja jak ta durna chodzilam
        po domu i na glos gadalam: bede karmila piersia i takie tam inne
        przedstawienia, gdzie cala rodzina sikala ze smiechu a ja wywolywalam laktacje.
        co dizwne tez jestem po cesarce planowanej lekarz powiedzial ze to moze od tego
        ze nie miala boli porodowych? nie mam pojecia- wazne ze dziecko mam zdrowe i
        tajk jak mowie moglam sobie gdzies wyjsc bez problemu bo wiedzialam ze maz
        nakarmi dziecko
        • mawa73 Re: Karmienie piersią nie zawsze możliwe 04.02.05, 15:31
          ade1 napisała:


          >
          > co dizwne tez jestem po cesarce planowanej lekarz powiedzial ze to moze od tego
          >
          > ze nie miala boli porodowych?

          A ja miałam bóle porodowe - tzn. skurcze - cesarkę mi zrobiono, kiedy akcja
          porodowa już sie zaczynała. Więc to chyba nie ma związku. Ale gdzieś
          przecytałam, że mało pokarmu - lub w ogóle - moga mieć kobiety, którym piersi
          nie urosły w czasie ciąży. ja tak mialam, nie zmieniłam przez ciążę nawet
          rozmiaru stanika.
          • elgosia Re: Karmienie piersią nie zawsze możliwe 04.02.05, 23:10
            Mi piersi urosły o jeden rozmiar. Nic to nie pomogło. Rozmiar D, a pokarmu było
            mało...
    • klubiale1 Re: Karmienie piersią nie zawsze możliwe 04.02.05, 15:20
      Znam to uczucie żalu,że nie mozna karmić piersią.
      Zaraz po porodzie mój synek nie chciał ssać i mimo wielokrotnych prób nie
      udawało mi się go nakarmić. W końcu położne zaczęły mu podawać mleko
      modyfikowane, aby nie stracił zbyt dużo na wadze. Na szczęście robiły to
      strzykawkę i dopiero po próbach przystawienia do piersi, a nie zamiast.
      Byłam zdołowana tym, że nie karmię, że nie mam mleka (bo jak mały nie ssał, to
      moja laktacja jakoś nie chciała się pojawić). Próbowałam masaży, herbatek
      mlekopędnych itp z mizernym skutkiem.
      Dopiero po pewnej nocnej rozmowie z siostrą noworodkową dotarło do mnie,że
      dzieci karmione butelką też mogą być zdrowe i szczęśliwe. Teraz brzmi to
      irracjonalnie, ale wtedy dla mnie było to niesamowite olśnienie.
      I z takim nowym nastawieniem dalej podejmowałam próby karmienia piersią. Wtedy
      laktacja się pojawiła, dziecko zaczęło ssać i udało nam się. Po prostu mój
      stres blokował zdolność karmienia piersią.
      Ale nawet gdyby ułożyło się inaczej i maluch byłby na butelce, to też byłoby
      dobrze. Najważniejsza była zmiana wewnętrznego przekonania.
      pozdr
Pełna wersja