Relacje z własną matką

15.02.05, 13:56
Dziewczyny,
ciekawa jestem jak wyglądają Wasze stosunki z własnymi mamami. Moi rodzice
mieszkają w innym ieście, jestem już od nich od ponad 10 lat niezalezna i
finansowo i psychicznie, odwiedzamy sie świąteczni i dodatkowo raz, dwa razy
do roku.
Kiedy dowiedzieli się ,że jestem w ciąży i zostaną (po raz pierwszy dzidkami -
brat młodszy jeszcze nie ma dzieci) to stało się coś dziwnego. Mój ojciec
oszalał - cieszy sięjak dziecko, dzwoni dopytuje się po kazdej wizycie u
lekarza jak było, pyta sie o szpitale w których chcemy rodzić, zbiera kase na
prezenty itd. Natomiast moja matka zupełnie ise wycofała. Ani do mnie nie
dzwoni, kiedy ja dzownie i próbuje (jako doświadcoznej kobiety) się coś
zapytać z temetów ciążowo - połozniczo - opiekuńczych to ona mi odpowiada
oschle, nie przejmuje się, nie stara sie doradzić. Nie wiem o co chodzi.
Wszystko kolezanki, które przechodziły ten etap mówią że się bardzo do siebie
ze sowimi mamami zbliżyły i że były one oparciem dla nich w czasie ciąży i
potem. A ja się czuje odrzucona i jakoś tak dziwnie, nie wiem o co może jej
chodzić.
Miałyście tak?
    • fasolka31 Re: Relacje z własną matką 15.02.05, 14:05
      Moja mam też nie szalała ze szczęścia, bo już miała 2 wnuków jak zaszłam w
      pierwszą ciążę. Nie jest źle ale też nie jest cudownie, pewnych spraw, moich
      uczuć i obaw nie rozumie, uważa że się rozczulam, bo za komuny...tralala....
      jak byłam na L4 teraz w drugiej ciąży, dopiero jak do niej krzyknełam że grozi
      mi poronienie (bo ciągle marudziła) i muszę trochę poleżeć to zrozumiała i się
      przejęła....ale jako babcia jest bardzo OK, kochająca.
      Moze twoja potrzebuje czasu...aby pogodzić się z tym że zostanie babcią.
    • adag Re: Relacje z własną matką 15.02.05, 14:07
      U mnie mama tak reagowała na początku, ale potem dała się wciągnąć w ciążowy
      wir, pomogło to, że okazało się, iż córka jej najlepszej przyjaciółki też będzie
      miała dziecko. Wcześniej, co wyciągnęła od mamy moja siostra, mam nie mogła się
      pogodzić z tym, że jest taka stara, bo bycie babcią oznaczało dla niej
      wkroczenie w starość, na początku nawet mnie przekonywała, że może to pomyłka i
      nie jestem w ciąży.
      • siostrakrwi Re: Relacje z własną matką 15.02.05, 14:27
        No właśnie się zastanawiałam czy to może to ,że ona się przejmuje,ze sie
        starzeje i nawet się jej zapytałam, ale powiedizął że nie, że nie robi to na
        niej wrażenia.
        Chyba z nią w weekend porozmawiam (bo akurat mamy ich odwiedzić) jak będzieo
        kazja i jej wygarne co mnie boli i że potrzebuje wsparcia.
        ale na prawde czujesię fatalnie, taka jakaś zaiwiedziona....
        Chociaż jak to teraz pisze to czuję się jakbym pzesadzała i nadmiernie
        reagowała na normalny stan jaki jest międzi dwoma dorosłymi osobami, alep
        rzecież to do cholery moja matka, powienna być ze mną blisko (niektóre kobiety
        chcą rodzić z matkami - to chyba powinno się być blisko)
        • anielka25 Re: Relacje z własną matką 15.02.05, 14:46
          Moja mama kompletnie mnie zawiodła na samym początku. Jestem jedynaczką,
          mieszkamy oddzielnie, jesteśmy niezależni i gdy poinformowaliśmy rodzinę że
          spodziewamy się dziecka jej reakcja była dla mnie bynajmniej dziwna. Ja i mąż
          bardzo sie cieszyliśmy a ona na początku wogóle nie podejmowała tematu, potem
          wybrzydzała, ze jeśli mogłaby wybierać to wolałaby wnuczkę, ustalała co by było
          dla mnie najlepsze, ze powinnam jak najszybciej wrócić do pracy, szukała w
          okolicy żłobka dla dziecka itp... Wkurzało mnie to niemiłosiernie i kilka razy
          sie pokłóciłam znią o to. Gdy ciąża zaczęła być widoczna, około 6 miesiaca
          nastąpiła zmiana o 180 stopni. Zaczęła sie interesować, kupować ciuszki,
          pytała o moje samopoczucie, ja sobie to tłumacze że dojrzała do tego aby być
          babcia. Ucieszyła sie nawet w tedy gdy powiedzieliśmy jej że spodziewamy się
          chłopaka. Teraz - u mnie to 38 tydzień - dopadło ją szaleństwo zakupów, martwi
          się jak to będzie, chce jechac ze mną do szpitala, by mieć wszystko pod
          kontrolą i t p ..
          U mnie mama chyba potrzebowała czasu, z resztą dla niej to też jakaś zamina w
          życiu więc teraz chyba nawet ją rozumiem. Może u was tez tak będzie.
Pełna wersja