Szpital Bródnowski w Warszawie

28.02.05, 13:06
Chciałam tu rodzić, ale czy to dobrze? Któraś z Was może ma jakieś
doświadczenia?
    • susanka Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 14:21
      bede rodzic w tym szpitalu, mam termin na 20 marca. Jak tylko dojde do siebie,
      chetnie podziele sie wrazeniami.
      susanka
      • jancze Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 15:08
        Powodzenia!
    • farja Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 15:06
      ten szpital ma bardzo dobre "zaplecze" lekarskie. To w końcu akademia medyczna!
      Jest to jedyny szpital po prawej stronie Wisły, który w 2004 miał 2000 porodów.
      Od wielu dziewczyn słyszałam pozytywne opinie. Podobno opieka super, chociaz
      nie piały na temat warunków. Ja tez się zastanawiam nad tym szpitalem.

      pozdro!
      • nupik Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 15:15
        ja mam tam ciecie okolo 22 marca, na pewno napisze. Jestem zdecydowana n
        abrodnowski, bo mam tam lekarke, to raz, swietni pediatrzy to dwa, lezalam na
        ginekologii (usuwanie torbieli), lekarze super. Co do warunkow, to jest to
        typowy niewyremontowany poslki szpital ale to zalezy co dla kogo wazne. Mysle
        ze lekarze to podstawa.
        pozdarwiam
        aga 35tc
    • iwonady Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 15:27
      Ja rodziłam tam 25.01. Od 19.01 lezałam na patoloigii ciązy (ciaża przenoszona)
      i po prostu super!!!!! lekarze, położne, salowe. Porodówka super.....wszystkie
      położne, które się mną zajmowały tam na 4 testach oksy były przesympatyczne,
      lekarze też. Dadam, ze niczego nie opłacałam, nie miałam zadnych znajomosci,
      nawet gina prowadzącego moja ciążę tam nie było.
      NIestety odział położniczy to tragedia. Żadnej pomocy. Ja byłam po cc i było mi
      naprawde cieżko dźwigać sowjego 4 kg koloska z cewnikiem. Poza tym panuje tam
      jak dla mnie terror laktacyjny- jedna z położnych stwierdziła w pierwszej dobie
      po porodzie indukowanym zakończonym cc, ze mam już pokarm i wymyślam.
      Zakończyło się tym, ze maż przyniósł butelkę i meleko i karmiłam go sztucznie,
      bo syn umarłby z głodu. Panie połozne lubują się w znęcaniu nad cycami tych,
      które nie mogą lub nie umieją karmić w obecnosci pacjentek innych na sali i ich
      gosci (zero intymnosci)....nie udzielają zadnych porad co do karmienia
      sztucznego (zakazane słowa).
      Ze względu na profesjonalizm lekarzy i super atmosferę na porodówce polecam.
      Oddział położniczy wg mnie jest beznadziejny. Jednak ze wzgledu na uratowanie
      mi dziecka gdybym miała rodzić jeszcze kiedyś - na pewno znowu zdecydowałabym
      się na Bródnowski- bogatsza w doswiadczenia sztuczne melko i butelkę bede miała
      na wyposazeniu torby szpitalnej..smile)))
      A z ciekawostek dodam, ze pokarm pokazał mi sie dopiero po 9 dniach od cc i
      tylko w 1 piersi!!!
      • jancze Do Iwonady 28.02.05, 15:34
        Napisałaś:
        "Jednak ze wzgledu na uratowanie mi dziecka gdybym miała rodzić jeszcze kiedyś -
        na pewno znowu zdecydowałabym się na Bródnowski"
        PRzepraszam, że pytam, ale wspomniałaś, że miałaś przenoszoną ciążę, i w tym
        kontekście chciałąm się dopytać, co znaczy uratowanie dziecka? Przy pierwszej
        ciąży miałam podobnie i chciałabym tego uniknąć. Między innymi właśnie
        przenoszenia.
        A jak było u Cieibe?
        I gratuluję maluszka!
        • iwonady Re: Do Iwonady 28.02.05, 15:56
          nie wiem czy uda sie uniknąć przenoszenia...smile nie działały na mnie dodmowe
          przyspieszacze porodu i 8 dni po terminie stawiłam się w szpitalu. Chodziłam na
          próby oksy co 2 dni. Przed 4 próbą założono mi lek na rozwieranie szyjki (to
          ona była przyczyną tego, ze poród nie mógł się odbyć) i na 4 próbie oksy zaczął
          sie poród. Po 4 cm rozwarcia wzięłam zoo i okazało się, ze po pierwsze nie
          czuję skurczy, a po drugie miałam bardzo dużo wód płodowych czego nie wykryto
          na zadnym USG ( a miałam ich 7 w ciazy w tym ostatnie już w szpitalu na 3 dni
          przed porodem) i dziecko miało dużo miejsca i zaparło się główką o scianę
          macicy zamiast wchodzić w kanał rodny..sad Zanikło tetno i w znieczuleniu
          ogolnym zrobiono mi cc. Dziecko urodziło się w zamartwicy wewnątrzmacicznej z 4
          pkt. Apar..sad(( Jestem wdzięczna lekarzom za szybką reakcję i za to, ze mój syn
          żyje.
          No i w moim przypadku "przenoszenie" nie przyczyniło sie do tej zamartwicy-
          tylko duża ilosc wód płodowych. Zdarza się rzadko, wiec ja pewnie wyczerpałam
          limit "niepotrzebnych zdarzeń"..smile
          Życze powodzenia!
          • jancze Re: Do Iwonady 01.03.05, 12:37
            Dzięki.
            Życzę dużo radości i zdrowia.
      • jagna_jagna Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 19:51

        Może aż terror laktacyjny to nie ale rzeczywiscie niektore babska nie chca
        uwierzyć, że pokarmu nie ma. Nachodziły mnie co jakis czas pielęgniarki (zdaje
        się) żebym dała mleka dla dziecka, które leżało w inkubatorze i prawie czułam,
        że chcą mi powiedzieć, że widziwiam. Za którymś razem zażądała "pani pokaże" i
        chaps mnie za biust, ja się prawie wydarłam z bólu i padło urazonym tonem
        pytanie "to boli?". Miałam ochote zaproponowac, że też ją ścisnę to sama
        zobaczy. smile Mleka nie było to chyba poszły "na skargę" bo za jakiś czas zjawiła
        się lekarz z wykładem jakie mleko matki dla dziecka ważne a dwie pielęgniarki
        stały z rękami założonym na plecach oparte o ścianę i obserwowały z grobowymi
        minami. Z jednej strony byłam wściekła bo w końcu sobie nie wymyśliłam, że
        mleka nie ma (chyba było widać bo usłyszałam coś tam o obrażaniu się) a z
        drugiej chciało mi się śmiać bo te pielęgniarki wyglądały jak dwa "goryle". Nie
        wiem czy bały się, że coś zrobię tej lekarce czy chciały mieć świadków.
        W końcu razem z pielęgniarkami z oddziału wcześniaków jakoś uruchomiłyśmy ten
        mój biust, ściągałam mleko laktatorem i dostawał strzykawką ze smoczkiem.
        Opieka nad dzieckiem na oddziale wcześniaków była według mnie rewelacyjna.
        Na personel patologii i położnictwa też nie narzekam. Warunki, no coż,
        siermiężne ale generalnie jestem zadowolona i jakby co wybieralabym się tam
        drugi raz.

        iwonady napisała:

        > Ja rodziłam tam 25.01. Od 19.01 lezałam na patoloigii ciązy (ciaża
        przenoszona)
        >
        > i po prostu super!!!!! lekarze, położne, salowe. Porodówka
        super.....wszystkie
        > położne, które się mną zajmowały tam na 4 testach oksy były przesympatyczne,
        > lekarze też. Dadam, ze niczego nie opłacałam, nie miałam zadnych znajomosci,
        > nawet gina prowadzącego moja ciążę tam nie było.
        > NIestety odział położniczy to tragedia. Żadnej pomocy. Ja byłam po cc i było
        mi
        >
        > naprawde cieżko dźwigać sowjego 4 kg koloska z cewnikiem. Poza tym panuje tam
        > jak dla mnie terror laktacyjny- jedna z położnych stwierdziła w pierwszej
        dobie
        >
        > po porodzie indukowanym zakończonym cc, ze mam już pokarm i wymyślam.
        > Zakończyło się tym, ze maż przyniósł butelkę i meleko i karmiłam go
        sztucznie,
        > bo syn umarłby z głodu. Panie połozne lubują się w znęcaniu nad cycami tych,
        > które nie mogą lub nie umieją karmić w obecnosci pacjentek innych na sali i
        ich
        >
        > gosci (zero intymnosci)....nie udzielają zadnych porad co do karmienia
        > sztucznego (zakazane słowa).
        > Ze względu na profesjonalizm lekarzy i super atmosferę na porodówce polecam.
        > Oddział położniczy wg mnie jest beznadziejny. Jednak ze wzgledu na uratowanie
        > mi dziecka gdybym miała rodzić jeszcze kiedyś - na pewno znowu zdecydowałabym
        > się na Bródnowski- bogatsza w doswiadczenia sztuczne melko i butelkę bede
        miała
        >
        > na wyposazeniu torby szpitalnej..smile)))
        > A z ciekawostek dodam, ze pokarm pokazał mi sie dopiero po 9 dniach od cc i
        > tylko w 1 piersi!!!
    • romilka A wiecie cos o szkole rodzenia w brodnowskim??? 28.02.05, 16:32
      Ciekawa jestem czy dziewczyny ktore rodza juz niedługo chodziły tam do szkoly
      rodzenia??Moim lekarzem prowadzacym jest Sawicki,ordynator tego szpitala wiec
      tez zastanawiam sie czy tam nie rodzic??Czekam na wiecej relacji!!
      Pozdrwaiam!!
      Romi-Dzidzia
      • misia1007 Re: A wiecie cos o szkole rodzenia w brodnowskim? 01.03.05, 16:30
        Właśnie jestem po szkole rodzenia w bródnowskim. I mam mieszane uczucia. Co do
        wykładów to jestem zadowolona - szczególnie interesujące były te prowadzone
        przez położną i pediatrę. Obejrzeliśmy też sale porodowe i pokoje na oddziale
        położniczym. Za to ćwiczenia... Idea może słuszna, za to pani prowadząca
        wykorzystywała każdą okazję, żeby się wymigać od zajęć, także sporo z nich
        stracilismy. Ogólnie organizacja kiepska, miałam wrażenie, że robią nam łaskę,
        a przecież za to zapłaciliśmy. Ale ogólnie szkoła rodzenia się przydaje,
        pozwala poczuć się pewniej i tak psychicznie lepiej przygotować do porodu.
        • romilka A ile kosztuje szkoła?? 01.03.05, 16:37
          oczywiscie pytam o szkole rodzenia!!Ile zajec jest i w jakich godzinach??
          • misia1007 Re: A ile kosztuje szkoła?? 04.03.05, 12:13
            350 zł. Jest osiem spotkań (teoretycznie) - często coś "umyka" albo jest
            skrócone. Zajęcie rozpoczynają się o 17.30, poniedziałki i srody. Najpierw
            godzina wykładu a potem godzina ćwiczeń.
    • renia73 Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 17:20
      Wiem z pierwszej ręki. Miłe połozne - wiedza co robia a nacinanie krocza
      niekoniecznie. Bez opłat, nawet w przypadku porodu rodzinnego - pod warunkiem
      ze nie ma współrodzacej. Tatus musi zakupic tylko szpitalny fartuch. Warunki
      szpitalne jak w PRL, ale najwazniejsze zeby urodzic szybko i bez bolu
      nieprawdaż???
      • nupik Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 19:08
        my chodzilismy tam do szkoly rodzenia.Bylismy zadowoleni, chociaz wyklady
        troche archaiczne, ale ciekawe , mozna posluchac. Najlepsze ze wszystkiego sa
        cwiczenia , te oddechowe ale glownie na kregoslup. Poszlismy na szkole juz w
        szostym miesiacu, bo bardzo bolaly mnie plecy. Moj chlopak nauczyl sie
        fantastycznego masazu i tylko dzieki temu jeszcze trwam a to juz dziewiaty
        miesiacsmile))Zajecia z pediatra rewelacja, polecam ogolnie. Nie moge natomiast
        potwierdzic tego co napisala renia73, powiedzieli nam na szkole ze nacinanie i
        lewatywa obowiazkowe i nie ma dyskusji. Slyszalam mnoswto dobrego o pediatrach
        i duzo zlego o pielegniarkach na polozniczym ale sporo zcyia spedzilam w
        szpitalach i w zyciu milej pielegnarki nie spotkalam wiec i tym razem przezyje.
        No i warunki jak z PRLu. Ale lekarze podobno super
        pozdrawiam
        aga
        • renia73 Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 20:13
          ja jeszcze nie rodziłam, ale jak widac z tym nacinaniem bywa róznie...smilePewnie
          zalezy od połoznej...
          • iwonady Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 28.02.05, 22:56
            no własnie, pewnie zależy od położnej. ja jeszcze w trakcie akcji porodowej
            naturalnej pytałam o to nacinanie to powiedziała, ze w moim przypadku konieczne
            ze względu na duże dziecko....ale gdyby było mniejsze a ja szersza to nie
            nacinałaby. NIestety jak pisałam wyzej miałam cc więc nacinanie krocza mnie
            ominęło.
    • romilka Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 02.03.05, 13:24
      podciagam wateksmile
      • nupik Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 03.03.05, 15:34
        ja tez podciagamsmile)) Ej Susanka, to my sie tam spotkamy w takim razie, mam
        planowe cc 21go, chociaz to jeszcze nie na 100 procent, moze byc wczesniej albo
        troche pozniej. Trzymam kciuki w kazdym razie i pewnie sie gdzies miniemysmile))
        aga
        • monismonis Re: Szpital Bródnowski w Warszawie 04.03.05, 13:43
          Witam! ja rwnież słyszłam dobre opinie o tym szpitalu! Jakie macie terminy
          porodu?? ja mam jak narazie na 21.09 moze sie spotkamy! smile
          Pozdrawiam!
Pełna wersja