margin1
01.03.05, 20:52
Jestem sama, ale szczęśliwa! Mąż zagląda tylko w soboty i niedziele. Nie ma
czasu użalać sie nad sobą, roboty mam po uszy. Na szwy nie zaglądam, bo
częściej muszę kukać do małej, czy śpi, czy oddycha, czy nie ulało jej się i
tak w ogóle, by popatrzeć na nią i napajać się jej widokiem - to ładuje moje
akumulatory. Plecy bolą po cesarce jak diabli, a może to tylko od tego
prasowania, sprzątania itp,itp...Gdy kąpię małą, a potem ją ubieram to muszę
klęczeć, bo kręgosłup mi pęka. Nie jem codziennie obiadu, bo po prostu nie
mam kiedy ugotować, ale żyję!!! Karmię malutką ściągniętym mlekiem, to
pochłania też dużo czasu.Często na lewej ręce lulam dzidzię, a prawą ściągam
mleczko. Trzy tygodnie po cesarce, na palcach mogę zliczyć przespane godziny,
ale....jestem najszczęśliwszą mamą! Muszę być dla moje Wiktorii jeszcze tatą,
babcią i dziadkiem, tyle miłości i ciepła muszę wyprodukować dla niej.
Wiktoria - podobno znaczy zwycięstwo. I my zwyciężymy wszystko, każdą łzę,
smutek, samotność. Będziemy silne, odważne, radosne! Trzy tygodnie po porodzie
a tyle mam już nowych doświadczeń! Pozdrawiam!