Poród bez znieczulenia

17.03.05, 19:53
Przeczytałam, że we Wrocławiu gdzie mieszkam nie można już wykonywać zzo. W
ciąży jeszcze nie jestem, ale pytam z ciekawości. Która z Was rodziła bez zzo
lub innego znieczulenia. Opowiedzcie prosze o swoich doświadczeniach.
Wpisujcie się. Pozdrawiam.
    • agu76 Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 20:03
      3 lutego urodziłam Emilkę 3080g 55cm.
      To moja pierwsza dzidzia.
      Rodziłam siłami natury i mówiąc szczerze to jestem pod wrażeniem
      że natura nas kobiety tak ukształowała-jesteśmy do tego stworzone.
      Może dladego tak myśle że rodziłam ekspresem jak na pierwsze dziecko
      bo 6 godz. A na porodówke pojechaliśmy po 4 godzinach skurczy które przeleżalam
      we własnej wannie w domu i chodząc po mieszkaniu. Na prodówce bylo 8cm rozwarcia. Dla mnie bóle porodowe to złe pkreślenie to są
      poprostu baaaardzo silne
      skurcze niepodbne do niczego, a między nimi cicza, taka przerwa na oddech.
      Ale wiem że nastepne dziecko jeśli przyjdzie mi rodzić pod kroplowką to będę od razu wołać o znieczulenie. Widziałam na porodówce
      jak męczy się kobieta 13 godz z trzecim dzieckiem.
      Fizycznie po porodzie czuje sie rewelacyjnie. Gdyby nie blizna po nacięciu krocza (małej zaczeło spadać tętno i musieli mnie przeciąć) to zapomniałabym że rodziłam
    • liwia23 Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 20:09
      cze jestem z gorzowa i tam tez rodzilam niestety bez znieczulenia ale nie bylo
      tak zle
    • elgosia Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 20:11
      Rodziłam długo (14 godz) bez znieczulenia i bolała strasznie tylko pod koniec I
      fazy, jakąś godzinkę. Nie żałuję, że nie wzięłam zzo, nawet tego nie
      zakładałam, bo po prostu kasy nie miałam...
    • tynka-123 Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 20:20
      Przeraża mnie wizja, tego, że kiedyś urodzę dziecko i że to tak strasznie boli.
      Jeszcze słyszę,że nie można we Wrocławiu wykonywać zzo to zastanawiam się czy
      chcę mieć dzieci. Jakoś natura żle to wymyśliła. Czy poród naprawdę tak
      strasznie boli. Wiem, że na końcu czeka wspaniała nagroda- dzidzia, ale ja tak
      boję się bólu.
      • lillika Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 20:46
        jakbym siebie słyszała.
        W tym momencie zawsze myśle o tych dziewczynach, które muszą urodzić niechciane
        dziecko - szczególnie takie z gwałtu.
        • katrinka3 Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 21:09
          "Aborcja ze względów społecznych jest w Polsce zakazana. Nieznane są szacunki
          dotyczące nielegalnych zabiegów aborcyjnych. Prawo dopuszcza jednak możliwość
          przerwania ciąży powstałej w wyniku gwałtu. W takich przypadkach antykoncepcja
          postkoitalna staje się alternatywą dla aborcji".
          www.zdrowie.com.pl/modules.php?name=News&file=print&sid=486
          Nie wiem jak jest w praktyce z tym przepisem prawnym, ale teoretycznie ma prawo
          kobieta przerwać ciążę będącą wynikiem gwałtu.
          P.S. Dlaczego we Wrocławiu nie stosuje się zoo ??
          • marysia_p Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 21:24
            Tylko widzisz nie chodzi o to, zeby teoretycznie miala takie prawo...chodzi o
            to, zeby mogla ze swoich praw w pelni korzystac a tak niestety nie jest,
            zarowno w przypadku gwaltu jak i wad wrodzonych plodu..
            • tynka-123 Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 21:51
              Nie rozumiem dlaczego rozpisałyście się o usówaniu ciąży. Na tym forum
              przeczytałam, że we Wrocławiu nie wykonuje się przy porodzie zewnątrz oponowego
              znieczulenia.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=21741397

              Ja pisałam o tym, że boję się bólu przy porodzie i prosiłam o wpisy kobiety,
              które rodziły bez znieczulenia, A nie o dywagacje o przrywaniu ciąży.
            • iw82 Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 21:57
              Ja rodzilam bez znieczulenia 14 marca tego roku.
              o godzinie 20.00 zaczely sie jeszcze w domu skurcze . byly tylko troche bolesne
              wiec nie wiedzialam czy to juz, do 23 czekalam w domu ale nic sie nie zmienilo
              wiec pojechalam na porodowke . skurcze bolaly coraz bardziej . swoja corke
              rodzilam przez 12 godzin i wspomnienie to bedzie najwiekszym koszmarem mojego
              zycia!! do 7 rano rozwarcie bylo tylko na 4 cm, podano mi podwojna dawke
              oksytocyny i dopiero wtedy porod sie przyspieszyl.Blagalam o znieczulenie , ale
              u mnie w szpitalu nie ma mozliwosci zzo ,a inne opozniaja porod. bol byl nie do
              opisania, dziwie sie ze czlowiek moze takie cos przetrwac. moj maz mial potem
              rany w rekach od paznokci , ktore mu wbijalam .wiem ze gdyby ktos dal mi wtedy
              pistolet to chyba strzelilabym sobie w glowe zeby tylko przerwac ta
              meczarnie.samo parcie to nic takiego , ale skurcze...brrr mialam wrazenie ze
              peka mi kregoslup.

              na szczescie dzis kiedy patrze na moja mala coreczke wiem ze o porodzie szybko
              zapomne , a szczescie jakie daje mi ONA jest nie do opisania.
              • ewucha28 Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 22:08
                W styczniu 2000r rodziłam bez znieczulenia-świadomie tego chciałam,dla mnie to
                nie problem ,teraz tez bede chyba bez zzo,jakoś dałam rade chociaz bol był
                nieznośny,krzyknęlam raz podczas boli partych -nastapił moj krzyk,a potem
                pierwszy krzyk mojego dzieckawink))))Porod nie należy do łatwych przezyc,ale
                mozna sie do niego przygotowac i przezyc go nie męcząc siebie i dziecka.Mam
                świadomość,ze niektore z Was inaczej sie na to zapatrują i szczerze
                wspołczuje ,ze nie mozecie pozwolic sobie na to znieczulenie,uwazam ze jesli
                sie da to warto ułatwiac sobie zycie a takie znieczulenie niewtpliwie jest
                duzym ułatwieniem,pozdrawiam Was wszystkie głowa do gory.
    • michulek Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 21:54
      Ja rodziłam bez znieczulenia i jestem z tego powodu bardzo dumna, ale gdybym
      miała w tych okropnych bólach rodzić kilka lub kilkanascie godzin to na pewno
      zażądałabym znieczulenia. Na porodówce spędziłam równe 40 minut, a dodam, że to
      moje pierwsze dziecko, to był naprawdę ekspres, gdyby nie fakt, że synek miał
      owiniętą nóżkę pępowiną, to urodziłabym w samochodzie (o zgrozo). Nie wiem
      tylko dlaczego mówicie, że już nie można rodzić ze zzo. Przepisy mówią, że
      jeśli kobieta cierpi i zażąda znieczulenia, to musi ono być jej podane(bez
      względu na to czy zapłaciła lekarzowi lub położnej prywatnie cz też nie).
      Trzeba tylko walczyć o swoje prawa!
    • sly11 Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 21:57
      Hej,
      urodziłam 2 dzieci (teraz 2,5 i 1 rok) - oboje bez znieczulenia. Pierwszy poród był długi (jakieś 17 godzin, wywoływane skurcze). Najtrudniej jest w ostatniej godzinie - do 2. Ale wtedy już znieczulenia zzo się nie podaje - chyba już nie zadziała. Znieczulenie trzeba przyjąć chyba w ok. 4-5 cm rozwarcia. Kryzys przychodzi 7-8 cm. Nie jest to ból nie do wytrzymania - masaż, pomoc męża, kąpiel, bardzo pomagają. Drugi poród był super - skurcze wzorowe - synek urodził się 5 godzin od pierwszych skurczów. Przy drugim porodzie , nie wywoływanym, czułam sama jak mam postępować, jakie pozycje przyjąć - sama natura. Ciało kobiety jest w stanie przyjąć ten ból.
      Położna na szkole rodzenia mówiła, że przyjęcie znieczulenia często przedłuża poród i rodząca nie jest w stanie kontrolować przebiegu swojego porodu - nie potrafi ocenić skurczów itp.

      Naprawdę nie jest to straszny ból. Dodam, że w pierwszej ciąży miałam zastój moczu w prawej nerce - córcia ułożyła się tak,że uciskała na moją lewą nerkę. Z bólu kładłam się na podłodze i wyłam. Był to silniejszy ból niż ten przy porodzie smile więc chyba nie jest tak strasznie z porodem. Trzymam kciuki za wszystkie przyszłe mamy.
    • aleksandrynka Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 22:10
      ja rodziłam bez znieczulenia, byłam na to wręcz programowo nastawiona i udało
      się. Poród był dość krótki, wywoływany, bo po odejściu wód nic się nie
      działo... Od pierwszych skurczy (z marszu intensywnie, co 2 minuty po pół
      minuty) do urodzenia dziecka minęły 3 godziny, z czego parcie 10 minut. Bolało,
      nie przeczę, podobno przy wywoływaniu bardziej, nie mam porównania. W każdym
      razie mimo nastawienia był moment, kiedy skłonna byłam zgodzić się na
      znieczulenie, ale okazało się, ze to już 10 cm i za 10 minut trzymałam smoka w
      objęciach smile
      No i co mogę więcej napisać? Dla mnie to był ból konstruktywny, wiedziałam, że
      słuzy słusznej sprawie i byłam z siebie dumna smile Co więcej, po porodzie
      nabrałam szczególnego szacunku do kobiet smile))
      Szczerze Ci powiem, że chętnie urodzę jeszcze i z 5 dzieciaczków bez
      znieczulenia, tak miło wspominam ten ból, dla mnie nie było to traumatyczne
      przeżycie, wręcz przeciwnie, mocno intymne, duchowe, rozwijające... Brzmię
      pewnie jak natchniona, ale tak to odczuwam.
    • tynka-123 Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 22:16
      Dziękuję za odpowiedzi. Pocieszyłaś mnie aleksandrynko. W końcy tyle kobiet
      przeżyło poród. Najlepszym na to dowodem jesteśmy my. Proszę kolejne panie o
      wpisy.
    • hannamay Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 23:14
      ja dwa tygodnie temu rodzilam 16 godzin, w tym 3 godz wypierania malenkiej
      Olenki na swiat. A wszystko bez znieczulenia jakiegokolwiek. Udalo sie i dzisiaj
      jestem szczesliwa mama, zdrowej, bardzo radosnej i ciekawej swiata dziewczynki.
      Mala od samego poczatku byla bardzo zainteresowana swiatem wokolo, po 2 min juz
      przysssala sie do piersi - jak okresli moj lekarz tak ciekaawe swiata dzieci
      rodza sie tylko i wylacznie bez znieczulenia.
    • jamaska Re: Poród bez znieczulenia 17.03.05, 23:35
      25.09.2004 urodziłam bez znieczulenia córeczkę w Trzebnicy (znieczulenie mogłam
      mieć ale lekarz prowadzący w bardzo rozsądny sposób mi wytłymaczył, że przy
      pierwszym dziecku lepiej nie ale jeśli się upieram to owszem, nie chciałam),
      mój porób był w sumie ok, bóle były najgorsze przed właściwym urodzeniem (kiedy
      jeszcze nie podają znieczulenia) a później już z górki i nie myślałam o niczym
      tylko o zdrowiu Małej, naprawde nie było tak źle, wręcz oki smile mój poród trwał
      od 16 pierwsze bóle co 5 min do 23.10-Mała wyskoczyła i jedyne co mnie naprawde
      bolało to nacięcie (ponoć było wykonane w niewłaściwym momencie - bo normalnie
      to nie boli) a później szucie - dostałam dwa zastrzyki znieczulające - niestety
      na mnie nie zadziałały - rodzić mogę trzy razy dziennie smile ale jakby ktoś
      chciał mnie naciąć to...brrr smile
      • fala9 Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 08:33
        a niby dlaczego pierwszego porodu lepiej nie znieczulać?? Lekarz chyba musiałby
        sie doszkolić z dziedziny znieczulen bo wie niewiele i gada głupoty.
        • jamaska Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 09:01
          Poniewaz przy pierwszym dziecku kobieta nie wie czego sie spodziewać i w razie
          komplikacji nie ma z nia w ogóle współpracy, przy kolejnych porodach
          znieczulenie jak najbardziej ale w przypadku pierwszego lepiej jest gdy nie ma
          znieczulenia ale jak napisałam to wybór pacjentkismile Myslę, że lekarz, który
          mnie prowadził dzieki Bogu doszkalać sie nie musi, ja nie jestem przeciwniczka
          znieczulania ani jej fanem natomiast myslę, że takie dość obcesowe obrażanie
          lekarza jest delikatnie mówiąc nie na miejscu. Polecam bajeczke
          Brzechwy "Kwoka" smile Poza tym znieczulenie jest ingerencją w OUN i jak każda
          ingerencja niesie za soba ryzyko, nie twierdzę, że matki-Polki rodźmy na zywca
          bo to bzdura, ale myslę, że znieczulenie zawsze mozna podać na to po prostu
          jest czas. Też sie bałam porodu ale miałam przed soba swiadomość, że w razie
          jakby co to znieczulenie bedzie, ale obeszło sie bez.
          Czy mogłabys mi uzasadnic twierdzenie: "Lekarz chyba musiałby
          sie doszkolić z dziedziny znieczulen bo wie niewiele i gada głupoty."
          Moze nie spotkałaś sie z lekarzem, który przede wszystkim dba o pacjentke i
          dziecko i czy wyznacznikiem jego madrości i wiedzy wg Ciebie ma być
          jedynie "chęć podania znieczulenia"?
          Zycze wszystkim bezbolesnych (?) porodów a w razie jakby co to znieczuleń smile i
          przede wszystkim radości z pociech smile
          • lillika Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 14:49
            Nie złość się. Ja też należę do tych przerażonych jak autorka tego wątku, więc
            takie argumenty, że przy pierwszym porodzie raczej nie wolno zzo, też mnie
            stresują i mogą doprowadzic do tego, że pierwszego nie będzie w ogóle.
            Świetnie, że miałaś świadomość i możliwość zzo. W moim mieście nie ma. Szukam
            po dalszej okolicy.
            A swoją drogą to sposób argumentacji, że w razie komplikacji kobieta nie będzie
            współpracować, jest moim zdaniem absurdalny, bo proszę mi wyjaśnić jaka jest
            współpraca z kobietą ogłupiałą, wyjącą z bólu, omdlewającą? A jaka ze spokojną
            dzięki zzo?
            Poza tym po pierwszym takim porodzie-horrorze jest duuuuuże prawdopodobieństwo,
            że następnego już niebędzie (znam to z mojego otoczenia!).
            Nie chciałabym sugerować, że Twój lekarz powinien sie doszkolić, ale
            przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku lat, kiedy to dowiadywałam się o
            realiach w szpitalu. Wówczas dowiedziałam sie od gin, że w szpitalu trzeba mieć
            krótką koszulę bo dłuższa zasłaniająca tyłek jest niebezpieczna dla dziecka;
            cięcie jest cudownym wynalazkiem chroniącym odbyt; dziecko zaraz po urodzeniu
            odbiera się od matki by uchronić je przed zarazkami matki itd...
            pozdrawiam
            • jamaska Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 22:23
              ja sie nie złoszczę, po prostu uważam, że powinna być możliwość wyboru, dla
              mnie argumentacja "braku współpracy" jest wystarczająca, po prostu jedyne o
              czym myslałam było zdrowie Małej, wiem, że w duzej mierze to siła nastawienia,
              pewnie gdybym myslała tylko o bólu to byłby większy. Za tak samo złe uważam
              znieczulanie na siłę , jak i brak znieczulenia gdy sie jego potrzebuje bądź
              chce, każdy ma prawo wyboru i jeśli siedzi w kimś cierpietnica, która sądzi, że
              jak "poboli to będzie bardziej kochać Szkraba" to proszę bardzo a jesli ktoś
              jest zdjety strachem to po prostu powinien dostac znieczulenie i już.
              Moja "złość" była skierowana przeciw podważaniu kompetencji lekarza a nie
              przeciw znieczuleniom, pewnie gdyby mój poród przebiegał inaczej to
              poprosiłabym o znieczulenie. Dla mnie argumentacja była wystarczajaca dla kogoś
              innego nie i całe szczęście jesteśmy różni i to jest cudne i cała filozofia to
              znaleźć gdzie wspólny język. Lekarz, który mnie prowadził uratował niejedno
              zycie, niejedną "bezpłodną" uczynił "płodna", mam dla niego duzo szacunku
              zarówno jako do lekarza jak i do człowieka i mozna mu jak każdemu człowiekowi
              zarzucic wady ale na pewno nie brak kompetencji czy wiedzy (tak swoją droga to
              życzyłabym sobie aby chociaz 50% ginów miałao jego wiedzę i doswiadczenie).
              Bardziej mnie uderzył zupełnie bezpodstawny atak na lekarza w imie "jedynego
              słusznego znieczulenia". Pozostaje mi współczuć, że tak wiele osób ma
              doczynienia z lekarzami, którzy kreuja takie wizje i poglądy.
              Sciski
    • wieczna-gosia Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 08:47
      tynka ja rodzilam bez znieczulenia 5 razy wink
      w skali 1- 10 okreslilabym bole porodowe na 6 (1 to luzik nic nie boli, a 10 to
      k...dawac mi znieczulenie, cesarke, zaraz was wszystkich rozszarpie aaaa....)
      przy powyzej 4 cm (wtedy sie cos inaczej zaczyna rozwierac) a 2-3 na poczatku.
      moja mama rodzuila 24 wyjac z bolu, a ja jakos bylam przekonana ze urodze szybko
      i latwo i patrzcie panstwo.

      Staralam sie panowac nad bolem, naczytalam sie o masazach (gucio maz sie nie
      mogl dotknac jego dotyk mnie draznil) ale bardzo mi pomagalo koncentrowanie sie
      na oddychaniu, kolysanie biodrami, skakanie na pilce w rytm skurczow.

      Owszem bol porodowy odbieralam w zasadzie jako bol, dosyc denerwujacy bo taki
      krzyzowy, ale zniczulenie- z mojego punktu widzenia- nie bylo mi potrzebne- nie
      mam poczucia cierpienia, ponad sily, skrzywdzenia....

      Powiem wiecej- ja w zasadzie lubie rodzic wink to juz sie chyba pod maso
      kwalifikuje wink
    • agnieszkast Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 09:00
      Ja też rodziłam pierwsze dziecko bez znieczulenia. Był to poród wywoływany,
      więc od podania oksytocyny do urodzenia minęło 13 godzin. Z czego 10 godzin to
      taki sobie skurcze, które bez problemu da się wytrzymać. Mam niski poziom
      odporności na ból i w zasadzie byłam przygotowana na znieczulenie. Ale gdy już
      nie mogłam z bólu wytrzymać to okazało się że to już 8 cm i nie ma co myśleć o
      znieczuleniu. Rzeczywiście najgorsze są te ostatnie centymentry. Teraz lada
      dzień przyjdzie na świat moje drugie dziecko. Liczę tylko na to, że dzidzuś sam
      będzie pchał się na świat i nie będę miała znowu wywyoływania.
      • nela12 Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 09:43
        witamsmileja tez strasznie sie balam(boje )porodu-i slusznie-wspominam go jak
        wielki koszmar brrrr.wody odeszly mi ok godz,20(14,02)po dwuch godzinach bez
        skurczow pojechalismy do szpitala-lezalam cala noc i nic,bole byly takie jak
        przy bolesnej miesiaczce.Po wizycie podano mi jedna potem droga kroplowke,potem
        zastrzyki,czopek i caly czas bylam podlaczona do kroplowki!kiedy bole byly juz
        silne po zbadaniu lekarz powiedzial ze jest rozwarcie na 4cm!tyle godzin?no ale
        teraz to pewnie szybciej bedzie-kolejna kroplowka...po 6 godzinach gdzie juz
        wylam z bolu,ryczalam i blagalam o jakiekolwiek znieczulenie-nikt nawt nie
        przyszedl,a mezowi powiedzieli ze to normalne!ale nie bylo-tracilam swiadomosc
        co chwilekiedy ,ok,godz.19,40 zeszlo sie kilku lekarzy zbadali -popatrzyli na
        siebie i zaczeli szeptac-okazalo sie ze rozwarcie jest nadal tylko na 4cm-mimo
        tylu godzin cierpienia i bolu-wkoncu lekarz powiedzial ze dziecko tyle czasu
        bez wod i jezeli nie urodze do 1 godz,zrobi cesarke bo dziecko sie moze udusic!
        balam sie i cierpialam nadal nawet niewiem kiedy przelecial ten czas bo cesarki
        nie zrobili tylko masarz szyjki macicy!tak sie to ladnie nazywa:lekarz poprostu
        wsadzil reke i ,,rozerwal szyjke macicy na glowce dziecka-wtedy byl to bol
        ktorego nie moge z niczym porownac!maz powiedzial potem ze myslal ze ja
        zaraz,,oszaleje''byla godz 21,30!samego porobu nie czulam wcale,naciecia
        (ogromnego)tez nie -bylam juz jedna wielka rana!synek urodzil sie o
        godz,22,45,zabrano mi go na cala dobe!a potem przez dwa tygodnie chodzili i
        ogladali ze taka,,wielka''rana po nacieciu a tak pieknie sie goi!jestem dosc
        wytrzymala na bol(przeszlam chorobe nowotworowa jej leczenie)ale ten porod
        poprostu to cos strasznego!wiem ze dziewczyny rodza mniej
        bolesnie,latwiej,pewnie jest jakas roznica-moze w budowie ciala niewiem!ale
        teraz jestem w 12tyg ciazy i napewno nie bede rodzic bez znieczulenia!napewno-
        pozdrawiam
        • agwima Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 09:58
          Ja planuję urodzić w wodzie i właśnie zastanawiam się na ile zmniejsza ona bólsmile
          Nie wiem czemu ale boję się znieczulenia zewnatrzoponowego. Jak sobie pomyśle o
          wbijaniu igły w plecy... hihi jestem straszną histeryczką może dlategowink
          Choć z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że ta igła to nic z bólami
          porodowymiwink
          • lucasa Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 11:35
            ja rodzilam bez znieczulenia (z wyboru) w listopadzie 2003.
            mialam porod wywyolywany, i bole krzyzowe, wiec trudno mi porownac jakby bylo,
            gdyby wszystko przebiegalo normalnie.
            bol jest niesamowity - ja myslalam, ze jestem wytrzymala, ale AZ taki bol
            kompletnie mnie zaskoczyl...
            przy 4 cm mialam przebite blony (??? tak to sie nazywa? zapomnialam nazwy smile)
            plodowe, i po 4.5 godz bylo juz po wszystkim

            przez caly czas lezalam w wannie, potem gdy sie pokoik zwolnil przenioslam sie
            do basenu. nie wiem czy woda pomogla w zmniejszeniu bolu czy nie. przy takich
            bolach nie bylabym w stanie myslec o wyjsciu z wody i innych pozycjach a w
            basenie cialo naturalnie sie ustawialo do skurczy. coreczke urodzilam w wodzie.

            do 6 miesiecy po porodzie myslalam, ze tak szybko nie zdecyduje sie na dziecko,
            a jezeli juz to koniecznie ze znieczuleniem... a tymczasem znowu jestem w ciazy
            i znowu nastawiam sie na porod bez znieczulenia.
            Agnieszka
            • babsee Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 12:15
              Ja rodziłam bez bo jak juz pisałam lekarz prwoadzący poród nie chciał wezwać
              anestezj.pomimo że miałam badania wykonane do zzo.mam wysoki próg bólu ale mam
              złe użlożenie kości biodrowych.paru lekarzy powiedziało,że będą rodzic długo i
              stąd decyzja o zzo.Gdyby nie cudowna położna(nie opłacona!!!) która 5 razy
              wykonała mi masaż szyjki macicy specjalnym zelem przyspieszajcym rozwieranie
              nie wiem jakbym przezyła. Pomimo masazu po 7 h porodu rozwarcie miałam na 2
              cm!!! Dostałam 2 kroplowki oksytocyny (koszmar!!!Skurcze sa tak silne że słow
              brak) i wreszcie urodziałam ale wczesniej zaczęłam tracic swiadomość i lekarz
              podał mi Dolargan!!!Największy syf jaki istnieje.Czułam sie jak pijana i w
              przerwach miedzy skurczami zasypiałam.Zygałam jak kot.Moja córeczka zle ulozyla
              głowke( co wvczesniej lekarzowi mowila polozna a ten olal)i w konsekwencji
              pomagali jej kleszczami a ja dostal krwotoku poporodowego.Porodu nie
              wspominam.Nie mysle o nim.Bo jak zaczynam to mam taki scisk w brzuchu ze
              wymiotowac mi się chce.Nie chce miec juz dzieci.Moze zmienie zdanie za jakies
              tysiac lat.
              • ela124 Re: do Babsee 18.03.05, 12:27
                Ja bardzo bałam się porodu, miesiąc wcześniej umawiałam się z anastezjologiem
                na Dyrekcyjnej i wypełniałam ankietę dot. znieczulenia zzo tak mi polecił mój
                lekarz prowadzący (dr Pająk). Ale jakoś nie do końca wierzyłam że mi to
                znieczulenie podadzą miałam jakieś takie dziwne przeczucie, miałam termin na
                pocz. lipca 2004, ale moja koleżanka mówiła mi że na Dyrekcyjnej a urodziła
                dokładnie po mnie jeden dzień kilkakrotnie w czasie porodu pytali ją czy chce
                znieczulenie ale wytrzymała bez. Ja zdecydowalam sie na cc na życzenie w innym
                szpitalu.
    • sakada Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 12:30
      Ja rodziłam naturalnie i bez znieczulenia. Jakiegokolwiek. Było baaardzo
      znośnie. Raczej wysiłek niż ból. Jak już pisałam wielokrotnie wolę rodzić niż
      iść do dentysty.

      Pozdr.
      • kocianna Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 15:05
        No u każdej jest inaczej smile Ba, każdy poród jest podobno inny smile Ja się
        nastawiłam na zzo, ale nic z tego nie wyszło - kiedy przyszedł anestezjolog było
        8 cm i chciało mi się przeć, po 20 minutach położyli mi Lidzę na brzuchu. Mogę
        rodzić jeszcze raz choćby zaraz smile
        Myślę, że dobrze jest mieć zzo w zapasie, ale pomaga też bardzo piłka, woda,
        kołysanie biodrami.
    • tynka-123 Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 20:50
      Podciądam wątek. Proszę o kolejne wpisy. Po opisach niektórych z Was jestem
      przerażona nie na żarty. Pozdrawiam.
      • aleksandrynka Re: Poród bez znieczulenia 18.03.05, 22:26
        tynka, miałaś się uspakajać, a nie przerażać!
        • nupik Re: Poród bez znieczulenia 19.03.05, 09:35
          tynka, nie wiem czy ma sens czytanie wypowiedzi, w charakterze informacyjnym
          owszem ale przeciez kazda kobieta jest inna i nie ma sposobu zeby wiedziec jak
          bedziesz rodzila, 16 czy 4 godziny (jak wynika z wypowiedzi powyzej). Bylam
          ostatnio pare dni na patologii, najpierw polozyli mnie na przedporodowa bo nie
          byli pewni czy to juz sie nie zaczyna. Obok rodzila dziewczyna, Boze wyla po
          prostu, krzyczala tak strasznie, ze sie poryczalam a pzrciez to kompletnie
          nieznana mi osoba ale musiala bardzo cierpiec. Potem przyszla druga, zgieta w
          pol, to prawda ale jakos tak szybko i bezglosnie rodzila, slychac bylo wysilek
          ale jej nier rozrywalo. Gadalysmy nawet przez chwile, jak ona sie krecila po
          wszytskich pomieszczeniach bo nie wyrabiala, nie brala ZZO (nie zrozumialam
          dlaczego) ale jednak nie umierala z bolu. Tamta za to, tez bez znieculenia
          (pytalam polozne czy to normalne ze tak sie drze) i prawie im umarla. Potem
          widzialam obie na polozniczym: obie szczuplutkie, drobne, naprawde ten sam typ
          budowy, po prostu odpornosc na bol inna i tyle. najstraszniejsze w tym
          rodzeniu jest wlasnie to ze NIE WIESZ czy u ciebie ostatnia faza bedzie trwala
          15 minut czy 2 godziny. Dlatego sadze ze rozsadnie jest wybrac szpital w ktorym
          na zyczenie w razie co podadza ZZO, apmietajac ze w fazie partej nie ma juz o
          tym mowy (u mnie w szpitalu juz nie podaja wtedy), wazne jest tez zeby w razie
          czego szybko cieli a nie czekali 20 godzin na niedotlenienie dziecka.
          Wszystko jest do przezycia, tylko czy chcemy zezby te piekne chwile zostaly w
          naszej pamieci jako koszmar????
          pozdrawiam
          aga 37tc
Pełna wersja