mamaaga5
19.03.05, 00:35
Oststnio przyszła mi do głowy paranoja: że nie będę umiała się na
poczatku zająć moim dzieckiem, ale nie w domu (bo na szczęście mąż ma starszą
siostrę, która mieszkała z nimi po urodzeniu dziecka i on się nim częśto
zajmował, uff) ale w szpitalu. Bo skąd mam wiedzieć czego moje dziecko chce, gdy
płacze w pierwszą noc po urodzeniu??? Nie oczekuję, że cały personel będzie się
ze mną obchodził jak z jajkiem i przychodził co 5 minut, a pozostałe kobitki na
sali też pewnie będą chciały się przespać. A ja boję się, że kompletnie się w
tym pogubię. Pocieszcie mnie, że szkoła rodzenia przygotowuje też do tych
pierwszych dni w szpitalu, albo kobieta sama od razu wie co robić i o co
chodzi jej dziecku...