wspólny poród - prosze o odpowiedź

19.03.05, 10:59
witam. Mam pytanie odnośnie porodu rodzinnego. na początku ciąży nażeczony
chciał bardzo być przy porodzie. Teraz jest 8 miesiąc i jakiś niepewno jest
co
do wspólnego porodu. Płatne to jest - bo 150,00 - i tym się wykręca, że może
lepiej coś kupić dla dziecka niż dać za poród itd. Mówi, że będzie w szpitalu
ale sam poród - wogóle ostatnio unika tego tematu. Nie chcę go do niczego
zmuszać, ale bardzo się cieszyłąm iż bedzie przy mnie a teraz nagle taka
zmiana. Może jest jeszcze szansa aby był i to z własnej woli. Jak go do tego
nakłonić kiedy on zbytnio nie chce na ten temat rozmwiać, unika tego tematu?/
A jak było u was. co sądzicie o wspólnym porodzie?? Prosze o odpowiedź. Mój
mail to: Maryann@interia.pl

    • mazuba Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 11:10

      porod czasami trwa bardzo dlugo i wtedy nawet obecnosc kogos bliskiego bardzo
      pomaga- tak mi sie wydaje.
      Moj parter od poczatku nie kwestionowal tego, ze bedzie przy mnie. Teraz od
      wtorku wiem, ze mam male rozwarcie i coraz czestsze skurcze wiec jestesmy
      przygotowani na szpital w kazdej chwili. Parter zapytal tylko gdzie ma byc i co
      robic, wiec powiedzialam,zeby nie spuszczal mnie z oka.
      Nie wyobrazam sobie byc w takiej chwili z obcymi poloznymi i lekarzami (wiadomo
      jak jest: czasami nawet sie nie bardzo interesuja a ty rodzisz 15 h na
      przyklad).
      Gdyby moj parter mial watpliwosci - namowilabym mame lub przyjaciolke.
      w moim szpitalu kosztuje to 50 zl, ale mysle, ze w takim przypadku warto
      zaplacic za obecnosc kogos bliskiego bardziej niz za lekarza czy czy polozna.
      to moja pierwsza dzidka.
      pozdr Cie serdecznie
      i spobuj wyjasnic narzeczonemu, jak bardzo psychicznie i fizycznie pewnie tez
      jego obecnosc Ci pomoze.
      pozdr
      magda, 37 tc
      • andaba Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 11:34
        Moim zdaniem nie zmuszać. Mimo powszechnych opinii nie wszyscy ojcowie palą sie
        do uczestnictwa w porodzie i wcale ich to nie dyskwalifikuje jako wspaniałych
        mężów i ojców. Jeżeli koniecznie chcesz kogoś mieć to weź siostrę, przyjaciółkę
        itp... A jeżeli wasza sytuacja finansowa nie jest cudowna, to może faktycznie
        lepiej sobie podarować...
        • monias3 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 11:52
          NO pewnie, najpierw obiecywał ,że bedzie i kobieta był aspokojna, miała
          poczucie bezpieczeństwa, zufała..a tu nagle ciach i mu się odmieniło, to bardzo
          nieładnie ze względu na swoją kobietę. To nie wybór kanajpy na kolację, żeby
          sobie zdanie zmieniać tylko poród. Rozumiem ,że to traumatyczne wydzrzenie dla
          wielu mężczyzna i rozumiem strach i to że pierwsza reakcja w syttuacji
          zagrożenia to "uciekać", ale na miłość boską czy Twój mąż nie rozumie że Ty
          będziesz z pewnością bardziej przerażona od niego??? Na kogo masz w takiej
          chwili liczyc jjeśli nie na kochającego męża? I to na dodatek, jęsli wczesniej
          o tym Cię zapewnił. Moje słowa są ostre, wiem o tym ,ale denerwuja mnie takie
          sytuacje, kiedy kobieta zaostaje nagle sama, zdana na siebie bo facet się boi.
          Jka się razem stara o to zycie to tez razem trzeba stawiac czoło w dalszych
          problemach w tym przy porodzie. Oczywiście jeśli kobieta jest na tyle dzielna i
          silna ,że woli sama to super , jej wybór, jej prawo i jej wola. Tylko takich
          kobiet jest naprawdę bardzo mało a te co udają odważne żeby chronić i do
          niczego biednych mężów nie zmuszać - współczuję im, ja tam cierpiętnicą nie
          jestem i nie mam zamiaru być. W końcu dziecko i całe macierzyństwo to wspólna
          sprawa i męża i żony. jesli facet ma "słabą" psychicznie żonę to powinien coś z
          siebie wykrzesac i ją w tej sytuacji wesprzeć. jak mu się słabo zrobi no to
          trudno. Zreszta jego obecnośc to nie musi oznaczać wpatrywania się "czy główka
          idzie" ale samo trzymanie za rekę i świadomośc ,że może w każdej chwili pobiec
          np po lekarza to chyba juz baaardzo dużo - i na to cyba stać
          nawet "strachliwego" mężczyzne.
          • lula11 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 12:38
            Witaj,
            wydaje mi się,ze pomimo tego,że partner unika tematu porodu, podejmij go i
            powiedziec mu , co ty czujesz i czego potrzebujesz, może to go przekona, a jeśli
            nie, moze on bedzie miał szanse wyjaśnić jakie są faktyczne powody jego
            rezygnacji z uczestnictwa w tej cudowne ale i bardzo trudnej chwili, bo ( jestem
            przekonana) nie chodzi tu o pieniadze.

            Mój mąz od samego poczatku chciał byc przy porodzie, dla niego nie było innej
            możliwości, wiec nie musiałm go do niczego przekonywać.
            A na sali porodewej bardzo mi pomagał, chodził ze mną, dawał ramię do ściskania
            oj, bardzo się to przydało, masował mi plecy, dawał pić itd, a potem to on
            pierwszy nosił maleństwo na rękachsmile).
            Agata,8mc.
            • andaba Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 12:46
              lula11 napisała:


              wydaje mi się,ze pomimo tego,że partner unika tematu porodu, podejmij go i
              > powiedziec mu , co ty czujesz i czego potrzebujesz, może to go przekona, a
              jeśl
              > i
              > nie, moze on bedzie miał szanse wyjaśnić jakie są faktyczne powody jego
              > rezygnacji z uczestnictwa w tej cudowne ale i bardzo trudnej chwili, bo (
              jeste
              > m
              > przekonana) nie chodzi tu o pieniadze.


              No nie wiem, dla mnie to jest upierdliwość za przeproszeniem... Jaki sens ma
              takie dręczenie? Nie chce to trudno, weż przyjaciółkę i już. Marudzenie może
              odnieść odwrotny skutek, chłopy nie lubią być zmuszane.
              • monias3 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 13:41
                Andaba - piszesz :"chłopy nie lubią być zmuszane", więc niby należy ich
                szacowną wolę uszanować aby broń boże nie odnieść przeciwnego skutku ??
                Jeszcze się biedak zrazi że go zmuszasz i nie daj boże obrazi się . I wtedy
                zostajesz zupełnie sama To po co Ci taki chłop, że tak zapytam? Jeśli nie
                możesz na niego liczyć? Przecież to powinna być wasza wspólna sprawa i wspólne
                przezycie, wzajemne wspieranie się - jeśli w związku baba jest silniejsza
                psychicznie to niech przygotuje męża wczesniej, żeby nie doznał szoku, niech
                mąż sobie troszkę poczyta, nic mu nie bedzie - chyba to jest jakies wyjście?
                Zreszta dla mnie osobiście zostawienie kobiety w takiej sytuacji samej bez
                jakiejś poważnej przyczyny, wymigiwanie się że to kosztuje 150 zł a jeszcze
                unikanie rozmowy na tan temat to szczeniactwo - taki facet to całkowite
                nieporozumienie i źle wróży na dalsze ewentualne problemy zyciowe - może się
                znowu czegoś wystraszy, nie spróbuje powalczyć tylko zwieje i Cię zostawi?
                Niestety kobiety w tej kwestii zawsze musiały być bardziej odpowiedzialne bo to
                one głównie musiały zajmowac sie potomstwem. Niech mnie nikt źle nie zrozumie,
                nie jestem feministką ale uważam ,że jakies wsparcie od faceta by się tu
                należało - szczególnie , kiedy kobieta bardzo tego potrzebuje i po p rostu boi
                się rodzić sama , wśród obcych ludzi.
                • andaba Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 13:48
                  Unikanie rozmowy na ten temat na pewno jest głupie, ale podejrzewam, że mu
                  głupio się przyznać dla jakiego powodu nie chce być przy żonie. Niektórzy boja
                  się omdlenia, niektórzy sie brzydzą, niektórzy nie chcą patrzeć na cierpienie
                  kochanej osoby, a innym po prostu nie odpowiada niewieścia otoczka wokół spraw
                  porodu...
                  Brak chęci uczestniczenia przy porodzie nie zwiastuje rychłego rozpadu związku,
                  podobnie jak udział nie gwarantuje jego trwałości...
                  • monias3 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 14:08
                    To prawda , ze udział w porodzie nie gwarantuje dobrego związku i na odwrót ale
                    mam jedno ale: związek to dwie osoby, które przeżywają razem pewne
                    (przynajmniej te najwazniejsze) życiowe wydarzenia. Przez całe zycie będą się
                    dziać różne dobra i złe rzeczy.Taką sytuację przeżywa założycielka tego wątku i
                    z tonu jej wypowiedzio wyraźnie widać, że nie czuje sie z tym, co robi jej
                    facet dobrze. Owszem, to nie zwiastuje kryzysu, ale świadczy o dużej
                    niedojrzałości partnera (jesli się boi że zemdleje niech coociaż ma odwage sie
                    przyznać a nie pozostawia swoją partnetkę zez żadnej odpowiedzi - czy myśli że
                    w ten sposób zachowa swoją męskość - unikając problemu??? Kontynuując, może się
                    zdarzyc wiele jeszcze podobnych sytuacji w których poddana testowi zostanie
                    postawa partnera (albo i partnerki), bo życie niesie różne niespodzianki a
                    wnosząc po zachowaniu tego mężczyzny najwyraźniej sposób na trudne sytuacje w
                    jego wykonaniu to unikanie i ucieczka od problemu bądź podawanie zastępczych
                    problemów (jak np finansowe) - są to typowe mechanizmy obronne stosowane przez
                    wielu ludzi. Ale pozwalanie sobie na taka słabośc jest po prostu łatwe i
                    wygodne. Z pewnością jeśli nie zacznie reagowac inaczej to całe zycie będzie
                    stał w miejscu, o żadnym rozwoju nie ma mowy. Ucierpi w efekcie nie tylko żona
                    i rodzina ale tez sam facet. A wracając do problemu porodu - zdecydowanie
                    podtrzymuje opinię, że facet , dla którego w takiej waznej sytuacji ważniejszy
                    jest jego własny strach przed omdleniem lub jak to okresliłaś"otoczka" porodu
                    mu się nie podoba jest egoista i szczeniakiem. Pomyślałaś że kobietom
                    też "otoczka" się nie podoba a musza rodzić? I strach im w oczy zagląda
                    zanacznie większy a tez musza rodzić. Pozdrawiam.
                    • andaba Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 14:18
                      Z dzisiejszego punktu widzenia pewnie masz rację, ale ja jestem raczej
                      staroświecka i uwazam, ze kwestia porodów rodzinnych to wiele hałasu o nic.
                      Oczywiście jeżeli mąż chce uczestniczyć - to jak najbardziej, ale jak nie chce,
                      to nie. Dziecko na świat bez niego przyjdzie - nie ma obawy.
                      A co do tego czy się kobietom podoba czy nie - to nic sie nie poradzi,
                      zapładniania mężczyzn chyba jeszcze nie wymyślono...
                      Ja osobiście wole rodzić niż utrzymywać rodzinę... Dobrze, że mój mąż
                      odwrotnie...
                      • monias3 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 14:44
                        "Wiele hałasu o nic"??? - troche mnie zadziwiasz szczerze mówiąc, poród to
                        WIELKIE COŚ i trzeba robic o to hałas, szczególnie jeśli facet udaje że nie
                        słyszy. Owszem ,żgadzam się z Tobą ,że zapładnianie facetów to głupie
                        rozwiązanie i na szczęście na razie niemożliwe, w końcu psychika kobiety lepie
                        sobie z tym radzi, jak zresztą widac z tego wątku...
                        Mąż zarabia a zona rodzi - to co wymysliła natura owszem sprawdza się i jest
                        dobre bo każda ze stron ama do tego jekieś predyspozycje ale znów mam małe ale:
                        taki naturalny podzaił ról coraz cześciej nie wytrzymuje zmieniających się
                        realiów, wiesz napewno że dziś coraz rzadziej mężczyzna jest sam w stanie
                        zarobić na dom, kobiety nieraz same go utrzymują bo dla faceta nie ma pracy i
                        co maja zrobić...No więc wiele kobiet pewnie Ci zazdrości ,że masz taki jasny i
                        pewny układ i funkcjonujesz tak jak chcesz. Ale w wielu związkach jest jeszcze
                        problem samorealizacji kobiet i osobistego rozwoju, nie wszystkim wystarcza
                        wychowywanie dzieci, kobiety tez mają takie same potrzeby psychologiczne co
                        facet: potrzba uznania, bycia docenioną - niekoniecznie tylko prze zdomowników,
                        zrealizowaną zawodowo - i ja te kobiety rozumiem tak samo jak te które
                        realizuja się tylko w macierzyństwie.A dalczego nie mogą tych potrzeb
                        zaspokoić? Bo facet np. uważa że to co męskie to dla mężczyzn a to co kobiece
                        to dla kobiet i nie nalezy tego mieszać.No i ma powód żeby zonie przy porodzie
                        nie towarzyszyć. Owszem należy i to byłoby dobre dla obu stron, od dawna
                        wiadomo że najlepiej funkcjonują związki i najlepiej rozumieją sie partnerzy o
                        typie androgenicznym pod względem psychologicznym - to znaczy posiadają zarówno
                        cechy osobowości męskie i kobiece.
                        • andaba Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 14:48
                          Dobra, nie chcę się kłócić.
                          Niech będzie na Twoje...
                      • monias3 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 14:53
                        "Wiele hałasu o nic"??? - troche mnie zadziwiasz szczerze mówiąc, poród to
                        WIELKIE COŚ i trzeba robic o to hałas, szczególnie jeśli facet udaje że nie
                        słyszy. Owszem ,żgadzam się z Tobą ,że zapładnianie facetów to głupie
                        rozwiązanie i na szczęście na razie niemożliwe, w końcu psychika kobiety lepiej
                        sobie z tym radzi, jak zresztą widac po wypowiedziach na tym wątku...
                        Mąż zarabia a zona rodzi - to co wymysliła natura owszem sprawdza się i jest
                        dobre, każda ze stron ma do tego jekieś predyspozycje ale znów mam małe ale:
                        taki naturalny podzaił ról coraz cześciej nie wytrzymuje zmieniających się
                        realiów, wiesz napewno że dziś coraz rzadziej mężczyzna jest sam w stanie
                        zarobić na dom, kobiety nieraz same go utrzymują bo dla faceta nie ma pracy i
                        co maja zrobić...Facet czest załamuje się w takiej sytaucji i wychodzi na to że
                        wcale nie jest mężczyzną", bo "nawalił". I co wtedy? wtedy to kobieta okazuje
                        się silna i podtrzymuje go na duchu. A wiec taki podzial wcale nie jest
                        oczywisty, może się okazać odwrotnie. No więc wiele kobiet pewnie Ci
                        zazdrości ,że masz taki jasny i pewny układ i funkcjonujesz tak jak chcesz. Za
                        tym ,że podzial męskie -kobiece nie sprawdza się przemawia jeszcze jeden fakt:
                        w wielu związkach jest jeszcze problem samorealizacji kobiet i osobistego
                        rozwoju, nie wszystkim wystarcza wychowywanie dzieci, kobiety tez mają takie
                        same potrzeby psychologiczne co facet: potrzba uznania, bycia docenioną -
                        niekoniecznie tylko prze zdomowników, zrealizowaną zawodowo - i ja te kobiety
                        rozumiem tak samo jak te które realizuja się tylko w macierzyństwie.A dalczego
                        nie mogą tych potrzeb zaspokoić? Bo facet np. uważa że to co męskie to dla
                        mężczyzn a to co kobiece to dla kobiet i nie nalezy tego mieszać.No i ma powód
                        żeby zonie przy porodzie nie towarzyszyć. Owszem należy i to byłoby dobre dla
                        obu stron, od dawna wiadomo że najlepiej funkcjonują związki i najlepiej
                        rozumieją sie partnerzy o typie androgenicznym pod względem psychologicznym -
                        to znaczy posiadający zarówno cechy osobowości męskie i kobiece, a co za tym
                        idzie faceci ,którzy nie brzydzą się albo nie wstydzą się albo nie boją się
                        udziału przy porodzie. Dlatego uważam partnera założycielki posty za
                        niedojrzałego i bardzo nieświadomego problemu ( co go w gruncie rzeczy nieco
                        rozgrzesza).
                        • monias3 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 14:58
                          Andaba , jęsli odebrałaś moje posty jako kłócenie się to jest mi przykro , bo
                          takiego zamiaru nie miałam. Nawet miło mi się dyskutowało z Tobą i naprawdę
                          szanuje Twoje poglądy. mam po prostu nieco inne zdanie na ten temat. Pozdrawiam
                          i dziekuję za dyskusję.
      • martajakimowicz Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 21:39
        Witam,mozesz poprosic meza,zeby byl z toba do momentu zakonczenia 1 fazy
        porodu,czyli rozwierania sie szyjki macicy,byc moze przeraza go widok
        krwi.Mojej siostry maz sie bal,przyjechal na 20 minut i pojechal do domu,za to
        ja bylam z nia caly czas i szwagra siostra.Mam paru znajomych,ktorzy
        towarzyszyli swoim zonom przez caly czas.Wypowiadali sie na ten temat bardzo
        pozytywnie,moj maz bedzie ze mna,byc moze jeszcze moja siostra.Porod to wielkie
        przezycie,tak w ogole to moj szwagier teraz zaluje ze spanikowal.Poza tym,jak
        twoj maz nie chce to nie musi patrzec jak wychodzi glowka,moze stac przy
        glowie,co do kosztow to niewiem.Mieszkam w Stanach i ubezpieczenie pokrywa te
        koszta, z tego co wiem to 3 bliskie osoby moga mi towarzyszyc,ale do porodu
        jeszcze 4 miesiace.Pozdrowienia
    • mamaaga5 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 14:55
      to super, ze u was jest taki podzial rol i obojgu wam odpowiada. Ale autorka
      watku wolalaby jednak, zeby jej partner z nia byl w tak waznej chwili.
      Doskonale to rozumiem, bo sama nie wyobrazam sobie, ze na porodowce zostaje sama
      z obcymi ludzmi. Tego balam sie najbardziej i niestety tez stoczylam o to ciezka
      wojne z moim mezem zanim jeszce zaszlam w ciaze. Ja akurat feministka jestem i
      uwazam za taka kazda kobiete, ktora nie boi sie otwarcie mowic o swoich
      oczekiwaniach. I oczekuje, ze w tak trudnej chwili bedzie ze mna najblizsza mi
      osoba, bo ja tez mam prawo sie bac, czuc sie slaba i bezbronna i jego wsparcie
      bedzie dla mnie bezcenne. Boli mnie co prawda to, ze moj maz sie jakos nie
      wczuwa tak jak ja, nie patrzy na to w kategoriach cudu itd. On po prostu "po
      mesku" cieszy sie na przyjscie naszego Malenstwa, ale nie ukrywa, ze zdecydowal
      sie na wspolny porod tylko ze wzgledu na mnie, choc jest przerazony. Uwazam, ze
      to odpowiedzialna postawa, ale uwierzcie nie byla "wrodzona" (jego rodzina jest
      raczej konserwatywna i wspolny porod = obrzydzenie facetowi sexu!!!), ale po
      1000 awantur, placzow, a w koncu wielu rozmow o tym czego kazde z nas sie boi i
      czego oczekuje, udalo nam sie dojsc do porozumienia.
      Mysle, ze jesli czujesz, ze potrzebujesz swojego mezczyzny na porodowce, to
      powinnas o to zabiegac. Ty znasz go najlepiej i najlepiej na pewno wiesz co moze
      go przekonac, czy medyczne badania (pt. porod rodzinny 10% krocej itd) czy
      szczere wyznanie twoich odczuc, czy jeszcze cos innego. Ale jezeli chcesz,
      zebyscie byli wtedy razem, powinnas do tego dazyc.
      A chodzicie do szkoly rodzenia? To chyba tez moze pomoc przelamac sie
      mezczyznie, bo nie ukrywajmy: my wiemy o porodzie duuuuuzo wiecej niz oni i
      dzieki temu jestesmy na to lepiej przygotowane.

      pozdrawiam
      i mam nadzieje, ze przezyjecie narodziny waszego dziecka wspolnie
      • monias3 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 15:02
        Mamaaga5- gratuluję, że udało Ci się namówić męża!! Barzdzo mi sie podobają
        twoje argumenty, popieram Cię całkowicie!!Tak powinny trzymać wszystkit
        kobiety. Życze Wam udanego porodu (bo miłego chyba nie ma jak zyczyć), i
        zdrowego dzieciaczka!!!
        • mamaaga5 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 19.03.05, 15:09
          dzieki,
          obysmy wszystkie mialy lekkie i "bezproblemowe" porody

          pozdrawiam
    • 18lipiec Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 20.03.05, 13:29
      Jak nie chce to go nie zmuszaj.
    • iw1978 Re: wspólny poród - prosze o odpowiedź 21.03.05, 12:13
      a moj mial na odwrot. jak dzidzia byla w planach to sie zarzekal, ze przy porodzie nie bedzie.Potem, po rzmowach z kolegami, którzy żonom towarzyszyli, zacząl zmieniać zdanie. teraz jestem w ciązy i mezus nie wyobraza sobie zeby go nie bylo przy mnie na porodowce. Koledzy po porodzie rodzinnym to naprawde dobry pomysł. A jak sie nie da przekonac, to trudno. Popros mame, siostre albo inna bliska kobiete.
Pełna wersja