czy są tu bezrobotne (przyszłe) matki?

22.03.05, 22:35
Z tego co sobie tu czytam czasem, to widzę, że większość z was pracuje. Ja
mam problem ze znalezieniem pracy. już ponad rok poszukuję (zaraz po
skończeniu studiów) i nic.. Bardzo pragnę mieć dziecko już, mój mąż też. Poza
tym mamy już 27 lat, więc nie ma co zwlekaćwink Ja jednak się boję,że z pensji
męża nie damy rady. Mieszkamy jeszcze z rodzicami (opłaty za wszystko ponoszą
oni), jest dobrze (wcale nie są konfliktowi itd), ale jednak bardzo marzymy o
mieszkaniu tylko we dwoje (no albo jeszcze lepiej troje). Bardzo chcę, ale
boję się też trochę, że jakbym teraz zaszła w ciążę - skomplikuje mi to
sytuację związaną ze znalezieniem pracy (jeszcze nigdzie nie pracowałam), ale
z drugiej strony, czy to ma jakies znaczenie kiedy zachodzić w ciążę? co
sądzicie? może któraś z was też tak ma?
    • letica Re: czy są tu bezrobotne (przyszłe) matki? 22.03.05, 23:32
      Ja mam chyba jeszcze inną,możliwe że i nawet potencjalnie gorszą
      sytuację.Jestem na 3 roku studiów,sama pozostaje na rencie,natomiast mieszkam z
      mamą w 4 pokojowym mieszkaniu.Jestem w 28 tygodniu ciąży,dzieciaczka będe
      wychowywała sama-bo ojciec dziecka nie stanął na wysokości zadania,a do tego
      jest raczej niewydolny finansowo...Mama nieźle zarabia i nidgy nie dała mi
      odczuć,że sie pospieszyłam,bądź że jej to "nie na rękę".Wręcz przeciwnie jestem
      raczej kiepskiego zdrowia,więc z decyzją o urodzeniu dziecka nie mogłam dłużej
      czekać-wg opinii lekarzy.
      Kiedy czas na dziecko?Wtedy gdy poczujesz wewnętrznie,że jesteś na nie gotowa
      i że jest to ktoś nieodzowny do tego byś mogła się poczuć spełniona w roli
      kobiety,mąż natomiast w roli ojca.Gdyby rozpatrywać kategoriami:najpierw
      świetna praca,mieszkanie(a skąd pieniążki?kredyt i tak się spłaca latami,zatem
      sytuacja finansowa wciąż nie jest stabilna!)to na urodzenie dziecka właciwie
      nigdy nie jest odpowiednia chwila..Sama mam znajomych,którzy zwlekali z
      potomkiem-a bo to studia podyplomowe,a bo to praca a to coś tam...teraz starają
      się już 4 rok o dziecko i jak na razie bez wymiernych efektów...Piszesz o
      tym,że chatka we dwoje albo we troje...najlepiej z ogródkiem i
      huśtawką...Ech smile,kto by tak nie chciał,kto o tym nie marzy?NIe zastanawiaj
      się,dziecko wnosi wiele słońca do domu,łagodzi obyczaje,wzmacnia więzi...Ja
      mimo,że dopiero mamusią zostane w czerwcu już nie moge sie tego doczekać,moja
      mam również.A z praca jak to z pracą-bywa ciężko.Ale ja jestem zwolenniczką
      teorii,że prace trzeba "sobie wychodzić"..J adotąd pracowałam w biurze,w
      recepcji,jako sekretarka,redakcji gazety i ajko animator profilaktyki
      środowiskowej-a nie mam ukóńczonych jeszcze żadnych studiów,za jakiś czas będe
      miała licencjat z socjologii,posługuję się angielskim biegle i znam programy
      komputerowe-to wystarczy by znaleźć pracę.A jesli ma sie jeszcze troche
      charyzmy i ikry-to czas poszukiwań jest względnie krótki.
      Także zachęcam Cię,nie zwlekaj-potem wkręcisz się w wir pracy,nie będziesz
      chciała na początku "zaciążyć" itd...
      Pozdrawiam serdecznie
    • emma_euro_emma Re: czy są tu bezrobotne (przyszłe) matki? 23.03.05, 00:11
      Ludzikowa - bez względu na wszystko, z całego serca polecam!
      Jestem w 30 tc, mieszkam z mężem, teściami i szwagierką. Będziemy mieli jeden pokoik na 3 osoby (ledwo nasze rzeczy tu się mieszczą), ale jesteśmy tak szczęśliwi, że będziemy mieli Maleństwo, że wszystko inne schodzi na dalszy plan. Mój mąż pracuje - na papierze ma pół etatu i najniższą krajową, w rzeczywistości zasuwa średnio po 10 godzin dziennie i na pewno nie dostaje za to "kokosów". Ja dopiero co skończyłam studia licencjackie, pracowałam do tej pory tylko na umowę zlecenie. Jak zaszłam w ciążę zatrudniłam się u znajomej (teoretycznie), więc musimy płacić sami moje składki. Oczywiście, że marzymy, żeby mieć swoje mieszkanko (z drugiej strony - ciekawe, z czego byśmy je utrzymali?), ale cieszymy się z tego, co mamysmile
      Jeżeli, tak jak piszesz, oboje chcecie mieć Maleństwo, to nie macie na co czekać! Z tego, co piszesz, wynika, że możecie liczyć na ewentualną pomoc rodziny. Wiadomo, że niezależnie od tego, ile człowiek posiada, zawsze chce więcej - to jest naturalne. Ale gdyby każdy czekał, aż będzie miał odpowiednią sytuację i możliwości do stworzenia rodziny, to chyba populacja by wymarła... Ty marzysz o własnym mieszkanku, gdybyś je miała, chciałabyś domu, póżniej super płatnej pracy... itd.
      Ludzie radzą sobie w znacznie trudniejszych sytuacjach. Możliwe, że będzie Ci trudniej znaleźć pracę, ale jest takie powiedzenie: "Nie ma granic ludzkich możliwości". Przede wszystkim myśl pozytywnie, nie zakładaj od razu najgorszego. Dziecko Ci wszystko wynagrodzi; uważam, że nie macie na co czekać, bo dziecko da Wam tylko szczęściesmile
      Pozdrawiam i życzę trafnych decyzjismile
      • scott123 Re: czy są tu bezrobotne (przyszłe) matki? 23.03.05, 09:11
        Witaj!
        Ja niestety nie pracuję,tylko mój mąż.Z jednej pensji utrzymujemy się w trójkę
        a za niedługo będzie nas o jedno więcej czyli czwórka!Mieszkamy na 25 metrach i
        mimo to jesteśmy bardzo szczęśliwi!Jeśli tylko czujesz ,że bardzo pragniesz
        dziecka nie zastanawiaj się.Wtedy naprawdę będziesz szczęśliwa i spełniona!
        Powodzenia i pozdrawiam!
    • ktos3 Re: czy są tu bezrobotne (przyszłe) matki? 23.03.05, 09:45
      ja mamusią zostane lada tydzień...a moja (nasza) sytuacja finansowa też wygląda kiepsko...oboje z mężem studiujemy zaocznie, studia kosztują, teraz wynajmujemy mieszkanie, ale niedawno dostaliśmy przydział własnego mieszkania do remontu na koszt własny, mieszkanie ma jedynie dobre ściany i sufity nic poza tym :o) ale jest "nasze" ...więc opłacamy dwa czynsze...mąż niedawno (3 tygodnie temu) dostał pracę jest na okresie próbnym, wcześniej żyliśmy z jego renty rodzinnej, a szkołe opłacaliśmy stypendium socjalnym...ja zawsze powtarzam, że jeśli jest tak źle, że gorzej być nie może, to może być tylko lepiej i zobacz...u nas tak się stało, puzzle zaczynają się układać...najważniejsze, że ludzie się kochają, a reszta ułoży się sama...pieniądze rzecz nabyta, a bycie kochanym to dopiero szczeście :o) pozdrawiam //ktos3 (38tc)
Pełna wersja