konika1
23.03.05, 10:13
Serdedcznie dziękuję za wszystkie Wasze posty. Za słowa krytyki również.
Przekonuje mnie to o tym, że nie mogę zamykać się tylko w swoim świecie -
hospicjum dziecięcego i mojego umierającego Synulka.
Jeżeli nie chcecie - możecie mi nie wierzyć. Wasza sprawa. Piszę i nagłaśniam
tą sprawę po to, aby ustrzec Was wszystkich. Po prostu, gdybym ja wcześniej
coś takiego przeczytała (gdy byłam w ciąży), na pewno inaczej bym podeszła do
sprawy porodu. Mozecie przeczytać moje wcześniejsze posty (jeżeli tylko
jeszcze są) z lipca czy sierpnia 2004r), bo regularnie czytałam portal forum
gazety.pl.
Wszystko polegało na tym, że nie chcieli mnie ciąć. Byłm przeterminowana
ponad tydzień, trzymali mnie na oddziale, nabawiłam się i cukrzycy ciężarnych
i gestozy (prawie dwa tyg. przed terminem) i wiedzieli, że skoro są
jakiekolwiek komplikacje, no i po terminie - POWINNI CIĄĆ!.
Latałam jak głupia po tych cholernych schodach szpitalnych w tą i z powrotem,
ale mój UKOCHANY SYNULEK nie chciał wyjść. Chciał, aby Mu pomogli...
Ale tak się nie stało...
Tak się nie stało...
Brak mi słów, łez i ściska w gardle...
CHodzę więc jak cień dom - szpital dziecięcy - dom... I ludzie inni nie
wiedzą, dlaczego taka młoda dziewczyna jest ciągle smutna, ma w oczach łzy.
Czuję się taka bezradna. Wiem, że nie można Mu pomóc. Najgorsze jest to, że
On się strasznie męczy. Oddycha sam i ma krążenie też samoistne. Ale nie
przełyka. Karmimy Go przez sondę. Mówią, że miesnie szyi odpowiedzialne za
przełykanie już umarły, tak jak zresztą większość mózgu!!!
Mózgu dziecka, które przed urodzeniem było zdrowe!!!
I - pomyślcie. Jak mogę milczeć?! Nie mogę!
Zrobię tak, aby wszyscy się o tym dowiedzieli! Niech wiedzą.
Ten lekarz nadal pracuje i zabija inne dzieci (chociaż mam nadzieję, że jest
inaczej, ale fakty mówią same za siebie - są inne poszkodowane - ale nie
wiem,czy one coś mówią gdziekolwiek na ten temat).
Naprawdę nie chcę nikogo straszyć. Jeśli tak to w dobrej wierze.
Kto myśli, że kłamię, albo mam nieczyste zamiary, tego zapraszam na odddział
paliatywny do Szp.Dziecięcego. Tam możecie mnie spotkać.
Nie wstydzę się tego, że mam chore dziecko.
Bo to nie przez moje zaniedbanie, tylko przez cholerne zaniedbanie lekarzy i
położników, niedopilnowanie obowiązków służbowych i nieuratowanie życia
mojego Ukochanego Kamilka!
Odpowiedzą za to!
Sprawa jest w toku.
Brak mi słów...
Dzięki za wszystie miłe słowa. Mam mokre oczy... Dziękuję.