dominika23
26.03.05, 17:05
14 marca,po pięciu godzinach strasznej męczarni urodziłam syna. Ważył 3150.
Teraz moje kochane dziecko leży w szpitalu,ponieważ wypisano mnie za wcześnie
z Jordana na Przyrodniczej.Dziecko miało wysoki wskaźnik żółtaczki i trafiło
tym razem do Madurowicza.Po dwóch dniach naświetlań wypisano go ze
szpitala.Kiedy przyszedł lekarz-pediatra stwierdził,że dziecko ma zapalenie
płóc i musi ponownie wrócić do szpitala.Załamałam się kompletnie.Nie ufam już
lekarzom.Boję się,że ponownie go wypiszą z następną chorobą,albo
niedoleczonym zapaleniem płuc.Że zamiast pomóc,zrobią krzywdę mojemu małemu
synkowi.Teraz,codziennie z mężem chodzimy do Korczaka,bo przy dziecku trzeba
być 24 godziny na dobę.Jestem wycieńczona,przecież dopiero niecałe dwa
tygodnie temu rodziłam.Powinnam leżeć,a muszę po kilka godzin dziennie
siedzieć przy dziecku.Myślę,że gdyby nie to,że mnie tak szybko(po trzech
dobach)wypisali ze szpitala,kiedy dziecko już tam miało wysoki wskaźnik
bilurbiny.To nie było by tyle stresu i dziecko już dawno by było zdrowe.