dziubaskowa
02.04.05, 16:49
witajcie!!!
wiec urodzilam coreczke Ale ( 3,120 kg i 54 cm dluga)- dokladnie w nocy z 14-
15 marca,adokladnie 15.03 o 0:05, nie zdazylamna 14 piec minut

Porod to pestka!! Polecam goraco szpital na Zaspie w Gdańsku!!!
Wiec zaczęło się tak; 14.03 od rana tak gdzieś od godziny 11czulam dziwne bule
plecow i brzuszka tak jak przed okresem ( przypominam ze takie bule uczulam
już od trzech tygodni) ale tego ranka stałam i po prostu wiedziałam ze to
dziś. Czułam się tak fatalnie ze nawet chodzić nie mogłam, przejście z domu do
sklepu trwało 30min gdzie zawsze ide 2-3 min. Ponieważ wcześniej miamlam
sączące się wody zaniepokoiło mnie to i postanowiłam zadzwonić do swojego
ginka. Powiedział mi ze mam do niego zadzwonić jak zacznę czuci skurcze
regularnie ( a ja nawet nie wiedziałam czy ten bul to skurcze ) turlałam się
tak do godziny 16 gdy nagle poczułam ze ten bul nasila się co jakieś 5 minut.
Zadzwoniłam do ginka i kazał do siebie przyjechać- pojechaliśmy. Po zrobionym
KTG wyszło ze zeczywiscie mam skurcze co 5 min i rozwarcie na 2,5 palca ( ale
od trzech tygodni miamlam na 2 palce) najgorsze było to ze zaczęła mi rosnac
temperatura i tak od 15 do 20wzrosla do 38,1 stopnia. lekarz powiedział ze to
nie dobrze ze pojawiła się temperatura i kazał jechac do szpitala bo może jest
jakąś infekcja ale ze i tak dzis urodzę. O 21 dojechaliśmy do szpitala tam
zaskoczenie mila pani polozna zaprosiła mnie i meza, poczym ja poszłam z nia
na badanie a maz załatwiał formalności. Położna sprawdzila rozwarcie, spytala
czy robimy lewatywę ( ja na szczęście nie musiałam bo przez caly dzien mi się
jeść nie chciało) w trakcie tego badania odszedł mi czop śluzowy ( dla
ciężarnych! jak będzie wam odchodził ten czop to na pewno sie zorientujecie,
bo to po prostu krew) Następnie pani położna spisała wszystkie dane kazala mi
i mężowi się przebrać i wyruszyliśmy do porodu. Weszliśmy do milej sali gdzie
panowała bardzo przyjazna atmosfera, przyćmione światło, muzyczka itp. Były
tam już trzy babki: dwie położne i jedna studentka. Założono mi KTG i
leżeliśmy tak z mężem az przyszedł pan ordynator i powiedział ze rodzimy.
Najlepsze jest to ze te skurcze to wcale mnie nie bolały położna co jakiś czas
przychodziła i pytali się czy czuje bo mam silne skurcze a ja nic żadnego
bólu. Dali mi kroplówkę na wzmocnienie skurczy i czekaliśmy pojawiły się silne
bule ale do wytrzymania. Podano mi czopki na zbicie temperatury i jakiś
zastrzyk na zmiękczenie szyjki. Pozna przerwała pechem płodowy i odeszły wody.
Nagle poczułam silne bule parte dwa- uściślając. Plozna kazała się położyć na
boku z wygięta pupa żeby dziecko weszlo w kanal rodny. Te dwa bule parte były
tak silne ze nie mogłam ich wstrzymywać powiedziałam im to i wtedy zaczela się
akcja. Położyłam sie na wznak, zaparłam się i dwa parte i Ala pojawiła się na
świecie. Maz bardzo się przydaje ja jestem mu niezmiernie wdzięczna, ze był
przy mnie. Dzięki ci kochanie!!!!
Caly poród trwał 3godziny i piec minut. Te piec minut to parte mogę rodzic
dla mnie to pestka. Sama gorzej odczulam chodzenie ze szwami straszny bul i ta
macica obkurczająca się-musialm brac środki przeciw bolowe, tak bolalo.
Narodziny dziecka to cudowne przeżycie, reszty wydarzeń nie będę opisywać bo
to długa historia ale z dobrym zakończeniem. Mala musiała być w inkubatorze bo
mala infekcje ale już wszystko jest dobrze.
Przestrzegam tyko mamy ciężarne jaka kolwiek infekcja czy grypa w ciazy to nie
dobra zecz, nie ma znaczenia w jakim okresie ciazy czy na początku czy na
koniec. Z tego powodu mala miala infekcje, a ja teperature a miałam grypę w 36
tygodniu ciąży, a urodziłam w 38.
Życzę wszystkim mama takiego porodu jak ja miałam. Dziewczyny głowa do gory
najważniejsze to pozytywne nastawienie do całej tej ciężkiej dla nas sytuacji.
Jeśli macie jakieś pytania chętnie odpowiem.
Pozdrawiam
Agata