FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW

19.04.05, 16:41
Jakie jest wasze zdanie dziewczyny? Czy ojciec dziecka powinien być przy
porodzie? i ilu z nich tak naprawdę chce przy tym porodzie być?
Niech wiedzą jak cierpimy i czym jest urodzenie dziecka, czy wolicie mieć
spokój i tylko fachowy personel wokół siebie??

Jakie macie doświadczenia?
    • monika9710 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 16:52
      ja niestety nie mam doświadczenia, ale mój mąż chce być. mam nadzieję, że nie
      zmieni zdania, bo chcę żeby był.
    • mama_oli3 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 16:54
      witajcie!
      Moj mąż był Przy porodzie!Było mi Rażniej i lepiej!!!!!!!A urodziłam ponad pięc
      miesięcy temu!Polecamsmile
    • sakada Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 16:58
      Temat wałkowany 100 razy... Jestem zdecydowanie za. Z wielu powodów. Pogrzeb w
      wyszukiwarce znajdziesz liczne wypowiedzi na ten temat.
    • koleandra Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 16:59
      To nie chodzi o to żeby facet zobaczył jak cierpi kobieta.
      Mąż przy porodzie jest wsparciem. Z nim jest bezpieczniej bo położne nie chcą
      czuwac tak przy rodzącej non stop - w razie czego pójdzie po pomoc.
    • j04nn4 Re: FACET PRZY PORODZIE/ jestem za !! 19.04.05, 17:22
      ja jak najbardziej jestem za tym by byl bardzo ubolewalam nad tym kiedy moj maz
      dowiedziawszy sie ze jestem w ciazy i powiedzial ze przy porodzie nie bedzie bo
      nie zniesie widoku krwi czytalam z nim forum gdzie panowie sami sie wypowiadali
      ze jezeli czekaja na krew na scianach i flaki to nie doczekaja sie tego widoku
      potem szkola rodzenia i polozne non stop mowia ze panowie to wasze dziecko nie
      odbierajcie sobie tego by byc przy jego narodzinach i ze obecnosc ojca dziecka
      jest naturalnym srodkiem przeciwbolowym dla matki i to jest udowodnione
      badaniami i moj maz ostatnio mi powiedzial ze bedzie przy porodzie ale nie wie
      czy wytrzyma do samego konca ale ja jestem szczesliwa ze bedzie ze mna przy
      pierwszej i drugiej fazie asia i 29 tyg brzusio
    • anonim37 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 17:31
      Witam!
      Sądzę że ojciec dziecka powinien być przy porodzie.
      Jeśli chodzi o mojego to mój chce być przy porodzie on to by nawet najlepiej
      sam poród chciał odebrać smile
      Cieszę się że chce być ze mną w tej chwili bo będzie mi napewno raźniej.
    • katemama Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 17:36
      Ja jestem calkowicie za ! I jestem naprawde bardzo szczesliwa ze moj maz ma
      podobne zdanie i ze chce byc z nami w tym najwazniejszym dniu. Oby nic sie nie
      zmienilo do czerwca smile
      Buziaki od naszej trojki
    • pimpek_sadelko Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 18:03
      moj maz chce, ale zdaje sie na mnie czy ja bede chcial. a ja nie wyobrazam
      sobie, ze bylabym na sali porodowej bez niego.
    • megan117 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 19:20
      Ja bardzo chciałam żeby mój był przy porodzie no i był,wiedział jakie to jest
      dla mnie ważne,więc się zgodził,ale on niedokońca był przekonany co do zostania
      na sali,jak większość facetów zresztą.Spisał się dzielnie nie mogę
      powiedzieć,ale...no właśnie było jakieś ale póżniej.Dla innych taki problem
      mógłby wydawać sie błahą sprawą,ale dla mnie był ogromnym problemem.Chodziło
      oczywiście o sex.Jesteśmy a raczej bylismy parą z gorącym temperamentem,po
      porodzie zmieniło się wszystko.Zaczęły się jakieś
      niedomówienia,wykręty,kłótnie,miałam do niego zal,czułam się przez to mniej
      atrakcyjna,jednym słowem była chora sytuacja.Trochę to trwało nim sobie
      wszystko wyjaśniliśmy.Dziś mały ma 6 m-cy i jeszcze nie jest tak jak było czyli
      tak jak powinno być.Przemyśl dobrze sprawę czy chcesz zeby twój mąż towarzyszył
      ci przy porodzie i ważne czy on też tego chce!!!jak nie chce to go niezmuszaj
      nie warto.Faceci sa słabi psychicznie,za duzo biorą sobie do głowy i czasami za
      dużo myślą,a czasami wogóle im sie nie zdarza.


      Pozdrawiam
      • mamaaga5 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 22:31
        jak wynika z publikacji prof. Lwa-Starowicza taki "skutek uboczny" dotyczy 5%
        mężczyzn uczestniczących w porodzie (i ma najróżniejsze podłoża, które mozna
        przewidzieć - tzn specjalista np seksuolog na pewno może tu pomóc w podjeciu
        świadomej decyzji). Dla mnie te 5% to niezbyt wielkie ryzyko w porównaniu ze
        wsparciem jakiego potrzebuję w czasie tych najtrudniejszych w życiu chwil.
        • andaba Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 19.04.05, 22:43
          Dzisiaj każdy ma wybór i powinien postępować według chęci. Ale moim prywatnym
          zdaniem mąż przy porodzie potrzebny jak dziura w moście... Owszem jak poród
          lekki to jest z kim pogadać, ale jak sie cierpi, to po co mąż ma to oglądać? Ja
          nie chciałabym męża przy porodzie...
    • 18lipcowa Jeśli on tego chce to tak. 19.04.05, 23:05
      Jeśli nie nie wyobrażam sobie zmuszania...
      • valentina11 Re: Jeśli on tego chce to tak. 19.04.05, 23:16
        Moj maz byl przy porodzie i nie wyobrazam sobie porodu bez niego, zwlaszcza
        pierwszej fazy. Bardzo mi pomogl psychicznie i nie tylko. Pomijajac fakt,ze to
        jego dziecko i powinien miec prawo widziec jego narodziny, to przede wszystkim,
        pomagal mi wtedy, kiedy nie bylo przy mnie poloznej zajetej rownoleglym
        porodem. Nie chcialabym sama przezywac tego bolu. On tez byl zachwycony ta
        obecnoscia i czul sie w centrum zdarzen (to chyba wazne dla meskiego ego). Nie
        zauwazylam tez, abym stracila na atrakcyjnosci seksualnej.
        • acandi Re: Jeśli on tego chce to tak. 19.04.05, 23:20
          dzięki za wszystkie wpisy!
    • iks_75 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 09:16
      Jak mniejsza cześć moich przedmówczyń uważam, że nie ma konieczności aby mąż
      był przy porodzie i patrzył na nasze cierpienie. To zależy zarówno od niego,
      ale również od kobiety. Wiem, że mój mąż nie za bardzo ma ochotę być przy
      porodzie i nie zamierzam go do tego zmuszać. pewnie jego wsparcie jest
      nieocenione, ale nic na siłę! Wydaje mi się, że obecnośc męża przy porodzie
      robi się po prostu modna, a na odczucia mężczyzn do końca nie zwraca się uwagi.
      Moim zdaniem to błąd! Ale oczywiście wierzę, że jest grupa mężczyzn, która
      świadomie (a nie przez namowę żon) chce być obecna. Dlatego moim zdaniem tylko
      szczera rozmowa może dac odpowiedź czy nasz mężczyzna na 100% chce uczestniczyć
      w tak ważnych chwilach.
      • paris4 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 09:27
        Oczywiście konieczności nie ma i facet nie powinien byc zmuszany. Wczoraj
        położna w szkole rodzenia mówiła o skutkach takiego przymuszania - facet czuje
        się źle i nie na miejscu i potrafi panikowac bardziej niż rodząca.
        Mój mąż na razie bardzo chce byc przy narodzinach synka, ale jeśli zmieni
        zdanie nawet w trakcie porodu nie będę się gniewac.
      • mamaaga5 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 09:39
        zgadzam się z tobą, że na uczestnictwo facetów przy porodzie poza wszystkim
        zrobiła się moda i jest na to ogromna presja bez względu na jednostkowe
        podejście konkretnej pary. I masz rację, że to wszystko zależy nie tylko od
        kobiety, ale też od mężczyzny. Mam koleżanki, które nie wyobrażają sobie
        obecności męża przy porodzie (ze wstydu) i znajomych, którzy nie wyobrażają
        sobie patrzenia na cierpienie ukochanej kobiety, kiedy nie mogą nic zrobić. To
        ich sprawa i ich decyzja i każdy powinien podjąć ją sam. Ja na przykład baaardzo
        będę potrzebować swojego mężą a on po szkole rodzenia jest chyba dobrze dobrze
        przygotowany. Ale każdy ma prawo do własnego wyboru. Nie trafiają do mnie tylko
        argumenty typu nasze mamy nie rodziły z mężami więc to babska fanaberia. Tylko,
        że dla naszych mam poród był traumą, a my mamy możliwość przeżyć go nie tylko
        godnie, ale też pięknie.
    • pipsztok Zdecydowanie- ZA 20.04.05, 10:15
      Hej! Moja historia wyglada tak: mialam miec z ukochanym mezem, fajny porod
      rodzinny, do tego chcielismy skorzystac z dobrodziejstw i ulepszen oferowanych
      przez oddzial polozniczy we Wloclawku i bylismy przygotowani do porodu wodnego.
      Oczywiscie uczeszczalismy razem do szkoly rodzenia itd.Niestety, zycie lubi
      platac figle i to nawet w tak waznych kwestiach zyciowych jak porod ukochanego
      dzieciatka sad(( Z powodow medycznych (coreczce zagrazala zamartwica) skonczylo
      sie niestety cc, wiec wszystkie nasze marzenia i oczekiwania dotyczace
      wspolnego powitania Kasi na Swiecie, pekly jak banka mydlana! Dzisiaj cieszymy
      sie, ze wszystko skonczylo sie dobrze, ze Kasia jest z nami, sliczna,
      najdrozsza i zdrowa, ale zal, smutek i niesmak pozostaly- to mial byc wspolny
      porod, nasze wspolne, najwazniejsze wydarzenie... trudno sad
      Dodam jeszcze, ze maz od poczatku chcial byc przy mnie w tym waznym dniu,
      chcial pomoc mnie w ciezkich chwilach, a Kasi w I, nielatwych minutach zycia po
      drugiej stronie. Za to ja mialam obiekcje, czy na pewno maz powinien to
      wsztstko widziec...ale moj ukochany jest dojrzalym, nowoczesnym i 100 %
      odpowiedzialnym facetem i stwierdzil, ze gdybym mu nie pozwolila uczestniczyc w
      najwazniejszym wydarzeniu jego zycia, to byloby egoistyczne i- przekonal mnie.
      Do dzis zalujemy, ze nie udalo nam sie przezyc tego razem, wiec ja jak
      najbardziej jestem za!Jesli macie dojrzalego emocjonalnie, kochajacego,
      odpowiedzialnego i... odwaznego faceta/ meza, skorzystajcie z tego i zaproscie
      go do wspolnego rodzenia. Nie bedziecie same, bedzie Wam latwiej (w razie czego
      maz bedzie rzecznikiem Waszych praw, jesli zajdzie taka koniecznosc).Jest
      teoria mowiaca o tym, ze kobiety rodzace z mezem lub inna bliska osoba maja
      lzejsze porody i przebiegaja one szybciej, latwiej jest tez zniesc bol, gdy
      ukochana osoba trzyma za reke.
      Nie bez znaczenia jest tez fakt, ze chwile tuz po porodzie sa bardzo wazne i
      pomagaja budowac wiezi emocjonalne miedzy ojcem, a dzieckiem. Podobno, ojciec
      uczestniczacy w porodzie znacznie dojrzalej podchodzi do kwestii ojcostwa, w
      koncu sam bral udzial w najwazniejszych i jednoczesnie tych najtrudniejszych
      chjwilach w zyciu swojego smyka.
      To jest moje zdanie, ale na litosc boska- nie ulegajcie presji i jesli np. Wasz
      partner nie chce brac udzialu w porodzie, boi sie tego, lub Wy czujecie, ze nie
      jest gotowy- lepiej nie zmuszac go i nie namawiac. Lekarze i polozne twierdza,
      ze facet, ktory zostal na porodowke zaciagniety niemal sila, nie bedzie
      pomocny, a moze wrecz przeszkadza, wiec to mija sie z celem.Jesli musicie miec
      kogos bliskiego obok siebie, niech w tej sytuacji lepiej bedzie to mama,
      siostra, czy kolezanka.
      Pozdrawiam i zycze slusznych wyborow i... powodzenia!
      Asia mama Kasi
    • ulciaj Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 10:24
      ja jak najbardziej popieram ojca dziecka przy porodzie,ale to powinna byc jego decyzja niewymuszona przez kobiete.bo nie kazdy facet jest gotowy na takie traumatyczne przezycia,z drugiej jednak strony to moze bardziej by docenil kobiete i jej trud,bol.moj maz byl przy porodzie.rodzilam w prywatnej klinice,w ludzkich warunkach,gdzie kazdy skakal nade mna jak nad jajkiem,a pomimo tego obecnosc kogos tak bardzo mi bliskiego byla nieoceniona.kochanie,dziekuje ci ze byles!!!
    • magmulka Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 10:29
      Jestem jak najbardziej "za", ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy facet naprawdę
      sam tego chce. Cieszę się, że mój mąż bez żadnego namawiania z mojej strony sam
      zadecydował, że chce być obecny przy narodzinach naszego maleństwa. Nie
      namawiałabym go gdybym usłyszała, że nie czuje się na siłach. Miałabym się w
      czasie porodu martwić jeszcze o to, czy nie jest mu zimno na posadzce?? wink))
      Pozdrawiam
    • budzik11 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 10:39
      Ja bardzo chciałabym, aby mąż mi towarzyszył - nie chcę zdjęć, ani całego
      cyrku, ale żeby był, trzymał za rękę, podał wodę, czy pogonił pielęgniarkę.
      Żeby po prostu był przy mnie. Ale onnie chce, od razu mi to powiedział. Nie
      chcę go zmuszać, bo tylko się zniechęci i nawet jeśli w końcu by się zgodził,
      to nie zrobiłby tego z własnej woli, ale pod presją. Nawet na USG nie chce ze
      mną chodzić, bo jak mówi, nie lubi szpitali (chociaż przecież USG nie robię w
      szpitalu). Nic na siłę. Chce natomiast chodzić do szkoły rodzenia, zrobił
      wywiad nt. szpitali, w których mogłabym rodzić. Może w szkole r. sie przekona?
      Ale jeśli nie, to też OK. Mój mąż jest cholerykiem i nerwusem, pewnie więcej
      szkody by narobił niż pożytku, spanikowałby, zacząłby krzyczeć na położen, na
      mnie... Ale z drugiej strony tak myślę, czy sama chciałabym być postawiona w
      sytuacji obserwowania operacji męża na otwartym np. brzuchu, na żywca,
      obserwowania jego cierpienia i niemożności ulżenia mu. Co z tego, że
      trzymałabym go za ręke i podawała wodę, jeśli widziałabym jak lekarz wyciąga mu
      np. jelita a on krzyczy z bólu? Ja też chyba nie chciałabym tego oglądać.
      • ewa2233 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 10:50
        Absolutnie nie rozpatrywałabym pobytu męża przy porodzie w myśl:
        "Niech wiedzą jak cierpimy i czym jest urodzenie dziecka"!

        Rodziłam dwa razy (10,5 i 1,5 roku temu).
        Za każdym razem był ze mną mąż i nie wyobrażam sobie inaczej.
        Za pierwszym razem był na pewno pełen obaw, ale przecież zawsze można wyjśćsmile
        Był dla mnie przede wszystkim nieocenionym oparciem. Pomagał chodzić, mogłam
        się o niego oprzeć siedząc na piłce. No i TRZYMAŁ ZA RĘKĘ!

        Poza tym uważam, że ojciec MA PRAWO być przy urodzinach swego dziecka.
        PRAWO - nie równoznaczne z OBOWIĄZKIEM!
        Według mnie ciągnięcie "na siłę" faceta, by zobaczył "jak to jest" -
        może zdziałać więcej szkody jak pożytku.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
      • joanna1982 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 10:54
        Mój mąż był przy porodzie i przy następnym też będzie. Już na samym początku
        pierwszej ciąży powiedział mi że będzie przy porodzie. No i dzielnie mi
        towarzyszył. Poród miałam długi ale mało bolesny. Na porodówce pojawiłam się o
        23 razem z mężem. Położna podłączyła mnie pod KTG i poszła spać. I zajmował się
        mną mąż. Nie wyobrazam sobie żeby miało go nie być. To on mnie odłączał od KTG
        żebym mogł wstać. Chodził ze mną po korytarzu i masował krzyż. Podawał mi wode
        kiedy chciało się pić. Gdy rano przyszła druga położna (super kobieta) obejrzła
        mnie i powiedziała co mam robić. Kazała iść pod prysznic i mąż pilnował jak
        długo mam być pod prysznicem. Ponieważ brzuch mi nie opadł to musiałam kucać i
        przeć i to mąż mnie podtyrzymywał. A w trakcie "wychodzenia dzidziusia" mówił
        mi co mam robić. Przeć, zamknąć oczy i trzymał mnie mocno za rękę. Zerkał do
        dzidziusia i opisywał mi główkę małej jak już wyszła i pamiętam jak powiedział
        że jeszcze raz i mamy dzidziusia \. I sam przeciął pępowinę. I on też sobie nie
        wyobraża żeby miało go przy tym nie być. Jedyne czego się obawiał po porodzie
        to tego że nie będe chciała mieć już drugiego dzidziusia. Ale tak nie jest
        Pozdrawiam Asia, mama 10 miesięcznej Natalki i bąbelka 9 tc
    • paola_ola_ola Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 10:50
      gdy ja rodzilam moj maz byl caly czas przy mnie,prawda jest taka ,ze nie wiem
      jakbym sobie bez niego poradzila.mimo tego,ze czasem byl denerwujacy jestem mu
      wdzieczna za to co dla mnie robil.
      pozdrawiam
    • izia30 Re: FACET PRZY PORODZIE/ ZA I PRZECIW 20.04.05, 11:22
      z ta obecnoscią fachowego personelu i spokojem bywa róznie, lepiszy spokój
      zapewni ci właśnie mąz, i będzie twoim adwokatem wtedy gdy nie będziesz mieć
      siły zadawać pytan. jest największym oparciem jakie mozesz mieć w tych chwilach,
      ale on sam musi chcieć tego aby byc.
Pełna wersja