mala00
29.04.05, 05:45
Jest 5ta rano ,nie mogę spać z wrażenia.Ciągle żyję wczorajszym dniem.Zacznę
od początku.wczoraj minęly trzy tygodnie i jeden dzień od amniopunkcji.jeżeli
mialo być coś nie tak mialam dostać telefon z instytutu genetyki w ciągu 2 -
3 tygodni.Telefonu takiego nie bylo.Postanowilam więc zadzwonić .W
sekretariacie pani powidziala,że wyniku jeszcze nie ma i mam zadzwonić po
majowym weekendzie.Poprosilam ją żeby chociaż sprawdzila,czy w ogóle coś się
wyhodowalo,czy nie trzeba powtarzać amniopunkcji.Okazalo się,że hodowla od
kilku godziń jest gotowa i że mogę spróbpwać zadzwonić na drugi dzień to może
ktoś do niej zajrzy i będę miala choć wstępny wynik.Po tym telefonie nie
czekajac ani chwili wsiadlam w samochód i pojechalam tam.Padając na kolana i
placząc ze strachu wyblagalam,by zajęto się moim wynik ,że będę tu tak dlugo
siedzieć aż będzie gotowy.Panie byly tak mile i uprzejme,że się zgodzily .To
byla najdluższa godzina w moim życiu.Po godzinie otrzymalam wiadomość-dziecko
jest zdrowe.Ze szczęscia calowalam ręce tej kobiecie,lzy radości poplynęly mi
po polikach.Nie zdradzila mi plci,to mogą napisać tylko w oficjalnej
korespondencji ale dla mnie nie bylo to istotne,najważniejszą i
najpiękniejszą informację otrzymalam.Kiedy powiadomilam o wyniku swojego
lekarza,powiedzial mi że jeżeli chcę to mnie wieczorem przyjmie,żebym mogla
zobaczyć maleństwo a przy okazji może uda się zobaczyć pleć.Kochane bez
żadnych wątpliwości-to synek.Wystawil nam siusiaka tak jakby sam chcial go
pokazać.Będziemy mieli synka,zdrowego synka!I taka to jest historia jednego
cudownego dnia.pierwszego maja mam urodziny.To jest najpiękniejszy prezent
urodzinowy!kochane dziękuję wam za wszystkie dobre myśli,kciuki i pamięć.Mala
i Synek 17tyg i 7 dni.