Nadziei już raczej nie mam...

12.05.05, 08:23
Nie wiem od czego zacząć, po prostu chcę pobyc troche z kims i weszłam do
Was na forum ( bo jestem teraz sama w domu a okropna deprecha mnie dopadła),
nie licze na pocieszanie...taka już jestem,że to rzadko na mnie działa...ot,
pesymistka walnięta.
Na dziecko czekamy rok - niby nie za wiele. Rok temu -poronienie. To był szok
ale nie chce o tym się rozpisywać ,i tak niejedna z Was wie co to znaczy.
Teraz mialam bardzo duża nadzieję ,że bedę w ciąży: temperatura rosła pieknie
i miarowo (36,9-37,1), jak nigdy doskwierały mi jajniki, bolały
piersi.Niestety innych objawów nie miałam.Wczoraj zrobiłam test -negatywny,
ale to był 25 dc. Dziś 26 dc (mam 26-28 dniowe) i rano temperatura spadła do
36,7.
Jesem zrozpaczona. Mam złe przeczucia. Nic mi z tego nie wyjdzie.
Planowałam dzisiaj tyle...fryzjer , zakupy...Teraz najchetniej nie
wyłaziłabym z domu, czeakm tylko na te obrzydliwą @, która wszystko zniweczy.
nawet nie chce mi się umyć rano, bo nie mam siły. Straciłam apetyt, w ogóle
nie jestem głodna, resztką rozsądku zjadłam kolejny folik, który żrę już od 2
lat i mam tego dość. W tej chwili to się rozkleiłam totalnie , oczy mam mokre
i nie widze klawiatury...
Przepraszam, ze sie tak użalam.
    • feema-to-ja Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 08:29
      Monia, na test jest jeszcze za wczesnie, poczekaj pare dni. wiem ,ze to ciezko,
      bo sama tez mam takie jazdy ale inaczej sie nie da.
      Rozmawialas z lekarzem? Probowalam testow owulacyjnych? Moze jakis urlop by
      pomogl, odprezenie, niemyslenie o tym?
      Nie przepraszaj ,ze sie uzalasz, kazda z nas na forum zna to uczucie.smile
    • ade1 Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 08:42
      ale przeciez ty nie masz jeszcze zadnych powodow do niepokoju, ja w pierwszej
      ciazy dwa testy wyszly negatywne dopiero ten po 3 dniach od spodizewanej
      miesiaczki wyszedl pozytywny, obecnie jestem w drugiej ciazy pierwszy test
      negatywny dopiero po 2 dniach od spodziewanej wyszedl pozytywny przeciez to
      jeszcze stanowczo za wczesnie na test, jesli chodzi o temperature to nie w
      kazdym dniu mam 35,9- tak wiec jeszcze czekaj cierpliwie, bo na dzien
      dzisiejszy absolutnie jeszcze nic nie mozna powiedziec
      • monias3 Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 08:52
        Zapomniałam dodac ,ze ma od dwóch dni plamienia i to coraz większe.
        weszłam sobie na jakiś wątek o porodzie i sie poryczałam. MOze mi to
        pomoże...Teraz byłam w WC i plamienia sie zwiększyły, nic mi już nie pomoże.
        Te plamienia mam co prawda "zawsze" przed okresem -od zabiegu oczyszczania po
        tamtej ciązy a więc już od roku...tez mam ich dość . Leczyłam to u profesora z
        kliniki ale nie udało się, wystepowały pomimo prawidłowych hormonów.
        Jakoś zimno mi, ide po koc ale zaraz wracam, zostańcie jeszce ze mną.
        • apolka Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 09:27
          Popłacz sobie jak tego Ci teraz potrzeba, ale ustal, do kiedy. Nie żartuję
          sobie z Ciebie, daj sobie czas na smutek, np. do godz.10, a potem pod prysznic,
          do fryzjera, po jakiś ciuch. Zapanuj sobie najbliższych kilka dni, uwzględnij
          wizytę u gin. Coś mi się nie podobają te twoje plamienia. Piszesz, że robiłaś
          poziom hormonów ale ... może jednak sprawdz jeszcze raz, ile masz progesteronu
          po 20 dniu cyklu (zakładając, że długość cykli masz typową, jeśli nie to
          przesuń badanie); Może jednak jakiś duphaston w drugiej fazie by Ci się
          przydał? Koniecznie idź do lekarza, a jeśli psyche bardzo Ci siadła to najpierw
          na urlop a potem do lekarza.
          Pozdrawiam, a
          • lolita27 Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 10:34
            Proszę Cie nie martw sie , ja wiem ze przezywasz koszmar. My staralismy sie o
            dziecko 5 miesięcy, co wydawalo mi sie wieczonoscia. Zmienilam ginekologa i
            jezeli mieszkasz w w-wie to bym proponowala Ci przejsc sie do niego, u mnie
            znalazl nie dokonca prawidlowa budowe, co moglo byc przyczyna oczekiwania tak
            dlugo. Pogrzebal , pomeczyl mnie i po miesiącu byl efekt. W tym czasie mialam
            tez smutna impreze w rodzinie co mysle wyrwalo mnie z mysli o dziecku, wiesz
            przestalam myslec a to juz polowa sukcesu, poprostu mialm na glowie inne rzeczy.
            Lekarz poswiecol mi na wizycie 45 minut - wiesz to sie nie zdarza...o wszystko
            wypytal i przebadal..jest ginekologiem -hirurgiem...
            Jak jestes zinteresowana to moze cos uda nam sie zdzilac smile))
    • bvl Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 09:15
      słuchaj nie możesz tak sie załamywac bo to jest najgorsz co może być
      trzeba pewne rzeczy po prostu przyjąć jak deszcz czy słońce na dworze- wiadomo
      pogoda zawsze musi jakaś być i nie masz na to wpływu ale masz wpływ na to jak
      spedzisz dzien mimo upału czy totalnej chlapy prawda?
      może na moim przykłądzie
      2 lata staralismy się o dziecko i nagle ciach! test pozytywny a potem jeszcze
      powtórzone 3 razy radośc, strach wszystko na raz ale ciąża ukochana była
      niestety po 4 tygodniach było już wiadomo,ze musze iśc na zabieg bo nic z tego
      nie wyjdzie...
      tragedia płacz ale pomyslałam sobie Anka kobieto! opanuj sie i popatrz na to po
      prostu popatrz i nie lamentuj nie odwracaj głowy i przestan płakać
      najgorzej jest sie załamać
      więc nie zamkneliśmy się w domu pojechalismy do znajomych ,wypilismy z nimi
      wódkę a ja o tym zaczełam mówić co czuję czego sie obawiam i wiesz co? pomogło
      bardzo
      po pierwsze znajomi odetchneli bo nie wiedzieli jak mają mnie traktowac, jak
      rozmawiać czy nie urażą czymś, a tak? po prostu normalna rozmowa o normalnych
      ludzkich sprawach jak np martwa ciąza czy poronienie

      i wiesz co? dała sobie na luz, własnie fryzjer, zakupy, kosmetyczka i ????
      jestem w 8 tyg ciązy smile
      kolejnej ciązy
      mam obawy straszne co to będzie ,bo tak wczesnie po zabiegu zaszłam - 4 tyg po
      łyżeczkowaniu
      i mam sie świetnie
      jesli sie nei uda będzie mi źle strasznie ale nie poddam się bo nie wolno
      to ty jestes najwazneijsza na tym świecie i od ciebie zalezy jak pokierujesz
      swoim zyciem czasmi bardzo niesprawiedliwym
      ale nic nei dziej sie bez przyczyny na prawdę
      ściskam mocno i nie martw się
      usmiech czyni cuda smile
    • moniczkins Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 09:55
      Moze ja tez w jakis sposób Cie pocieszę...
      Dwa lata temu zaszlam w ciążę. Strach, obawy, niepewność, a potem kiedy
      przyszła juz radość i wyczekiwanie okazalo sie,że jest po wszystkim. Przezyłam
      to, ale wytłumaczyłm sobie,że skoro tak łatwo sie udało - za pierwszym razem,
      to nastepny nie bedzie inny. Dalismy sobie pare miesiecy i zaczelismy starania.
      Regularne wizyty u lekarza - co miesiąc ocena jajeczkowania (bardzo chcielismy
      chlopca). Przez pół roku nic! Zaczęłam miec obsesję na tym punkcie. Robiliśmy
      kolejne badania, chociaz lekarz mówił, że jeszcze za wczesnie zeby sie
      denerwować. Cykle miałam normalne, z jajeczkowaniem, partner zdrowy i ciągle
      nie bylo efektu. Znajomi radzili zeby sie wyluzowac, ale ja nie potrafiłam
      myślec inaczej jak od owulacji do owulacji. Potem lekarz stwierdził,że moze to
      niedrozne jajowody (mam juz prawie 32 lata). Wziął mnie do szpitala na dość
      bolesne badanie drozności i okazało sie że cos jest nie tak. Nastepnego
      miesiaca byłam umówiona na laparoskopie. W tym miesiący kochalismy sie zupełnie
      bez stresu. Pogodziłam sie z faktem, że minie jeszcze troche czasu zanim
      bedziemy mieć dziecko. Ok. 10 dni przed zabiegiem czekałam na okres...I się nie
      doczekałam! Zabieg nie był juz potrzebny! Jestem w 22 tygodniu.
      Nie wiem czy ta opowieść podniesie Cie na duchu, ale ja jestem pewna, że
      predzej czy później Wam sie uda. Tylko więcej spokoju. Oczywiście wizyty u
      lekarza nie zaszkodzą. Sprawdź wszystko, żebyś miała czyste sumienie. Trzymam
      za Was kciuki i pozdrawiam! Monika
    • damelia Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 10:25
      wiesz... wydaje mi się,że może powinniście , nie tyle.że poddawać się( o nie!)
      ale po prostu odpocząć.Takie pilnowanie cyklu, kochanie się " na zawołanie"może
      faktycznie nie tylko zniszczyć miłość, przyjemność z obcowania ze sobą ale
      właśnie wprowadzić w depresję.
      Zyjcie i funkcjonujcie bez stresu i założenia,że idzicie do łóżka w jednym
      tylko celu.Ja też tak miałam....
      Dopiero kiedy wyluzowałam, postanowiłam,że co będzie to będzie...udało się!
      Niektórzy lekarze twierdzą,że blokada psychiczna potrafi być gorsza od
      faktycznej chorobowej przypadłości...
      Ufaj i wierz...uda się w najmniej oczekiwanym momencie...

      Pozdrawiam
      • anulka59 Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 11:08
        Mooniu nie chce cie pocieszac nie chce radzic"odpuscie na jakis czas"bo wiem ze
        to nie ma sensu.Gin pod opieka ktorego bylam 5lat twierdzil ze wszystko OK ze
        nic tylko sie kochac w polowie cyklu i zachodzic w ciaze.Pojawil sie problem z
        piersiami(wyciek bialego plynu)po Cilescie(leczenie bardzo bolesnych miesiaczek)
        i zmienilam lekarza ktorego zaintrygowal fakt ze po 3latach malzenstwa kochania
        sie bez zabezpieczenia nie bylo ciazy(Cilest bralam tylko 3miesiace)ale
        najpierw trzeba bylo rozwiazac problem z piersiami wiec decyzje o ciazy
        odsunelismy na pozniej.Gin jednak nie marnowal czasu i od razu zaczal robic
        badania najpierw hormony potem USG ginekologiczne i okazalo sie ze mam zespol
        policystycznych jajnikow no i bez lekow na ciaze nie ma szans.Zaczelo sie
        leczenie czeste USG zeby sprawdzac jajniki i co miesiac miesiaczka niestety ze
        mna z miesiaca na miesiac bylo gorzej.Mialam dosyc lekow ciaglych wizyt u gina
        i kochania sie "z kartka w rece"Tracilam nadzieje.W lutym po USG uslyszalam od
        gina "dobrze by bylo gdyby dzisiaj pani podzialala no i jutro tez".Dzialalam
        wiec z mezem a potem sie rozplakalam bo pomyslalam" z tego i tak nic nie
        bedzie" jednak pomylilam sie kolejnej miesiaczki nie mam do dzis mam za to co
        2tyg wizyty u gina i za kazdym razem USG bo pod moim sercem mieszka MALENKI
        KTOS KTO MA 13tyg i ma zaledwie 5 no moze teraz ma juz okolo 6cm bijace
        serduszko macha raczkami i nozkami i TEGO SAMEGO CI Z CALEGO SERCA ZYCZE Ania i
        13tyg brzusio
    • monias3 Re: Nadziei już raczej nie mam... 12.05.05, 11:14
      Wyszłam w końcu z tej chałupy,pochodziałam po sklepach a właściwie to szwedałam
      się po nich bezsensownie trzymając gębe blisko ziemi (oczy mi napuchły i
      wyglądam jak potwór). Przeletywałam jak straszydło od stoiska do stoiska, nawet
      kupiłam dla mamy praezent na zbliżający się dzień matki...taki miałam plan i go
      wykonałam. Nie zapomniałam o moim problemie ani na moment niestety.Cały czas
      wydawało mi się ,że wyglądam tak okropnie ,że ludzie moga się domyślać mojej
      deprechy.Nie wyjdzie mi ukrywanie tego. najgorsze ,że dziś muszę jeszcze iśc do
      roboty, spojrzec jakoś ludziom w twarz, byc normalna, nie dac po sobie poznac ,
      bo się zacznie dyskusja i gadanie po kątach a tego bym nie zniosła.
      Zmierzyłam temp. po powrocie -36,2 -to koniec.
      A moze to od ryczenia i łażenia po zimnym dworze?
      Jeszcze się łudzę, jakie to beznadziejne.
      Dziekuje Wam za wszysstkie dobre słowa.
Pełna wersja