38 tc - jak nie zwariowac?

18.05.05, 14:37
Tak czekalam na te koncowke... nie raz myslalam, jak to bedzie byc juz w 35,
36, 37...itd tygodniu ciazy. wymyslilam sobie nawet, ze fajnie by bylo
urodzic tak okolo 15.05 czyli dwa tygodnie przed terminem... no ale nie
jestem dzieckiem, i wiem, ze tu moje plany nic nie dadza... wiec siedze w
domu (od jakis 4 tygodni) i czekam... i czekam... i czekam - kazdy bol, kazdy
skurcz - moze to juz?? na poczatku nawet probowalam mierzyc te skurcze i
odstepy miedzy nimi, ale doszlam do wniosku, ze nic innego bym nie mogla
robic przez caly dzien, tylko liczyc - to dopiero bym miala szase zwariowac :
(. no to liczyc przestalam. ale i tak siedze jak na szpilkach... dziecko
ponad 3400 (pewnie przez ostatni tydzien troche przybralo na wadze), lozysko
III stopnia, nogi spuchniete, rece spuchniete i ta niepohamowana chec
przytulenia, dotkniecia, policzenia paluszkow.... czasami czuje przyplyw
werwy i energii i juz bym sie rwala do porodu, a chwile pozniej strach skad
ja taka zmeczona znajde na niego sile???

same widzicie - wariuje sad. jutro wizyta u lekarza i nadzieja ze powie 'z
mojego doswiadczenia wynika, ze za dwa dni Pani urodzi' (w zyciu bym siebie
nie posadzala o tak irracjonalne mysli!). a jak sobie pomysle, ze moge
jeszcze czekac 4 tygodnie,to naprawde rozumiem, co czuja
wszystkie 'przeterminowane'...

napiszcie prosze, jak wziac sie w garsc? w koncu zostalo tak niewiele
czekania... ale tez rownie niewiele cierpliwosci sad

pozdrawiam
    • esterka8 Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 18.05.05, 14:43
      chyba faktycznie ta końcówka jest najgorsza... ja jestem w 37 tc i właściwie
      już za tydzień bym chciała urodzić... ale to czekanie wykańcza serio, nie wiem,
      co Ci doradzić- mogę tylko powiedzieć, że jestem z Tobą i trzymam kciuki!
      pozdrawiam ciepło
      • schaapje Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 18.05.05, 14:50
        dzieki - przynajmniej wiem, ze ktos to rozumie. maz jakos nie przejawia
        empatii, ale tez wcale mu sie nie dziwie - w koncu to ja nosze dziecko i ja mam
        to dziwne uczucie, ze ono w zasadzie to jest, ale jakby go jeszcze nie bylo, bo
        nawet go dotknac, przytulic, pocalowac nie moge..
        • yo_witka Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 18.05.05, 14:58
          POzdrawiam cię serdecznie i rozumiem, naprawdęsmile))))) W zasadzie miałam tu
          napisać nowy wątek ale skoro już jest twój to tylko "dokleję się" do ciebiesmile)
          To jest przeklejony wątek z forum wrocławskich letnich ciężarówek

          "Witam Was wszystkie!

          Coś mały ruch tu u nas na tym forum więc postanowiłam założyć nowy wątek żeby
          ich było więcejsmile

          Co u mnie nowego, ano tak jak w tytule 38tc. w połowie, Fenoterol odstawiony
          definitywnie tydzień temu, Wojtuś jeszcze w brzuchu, ale...
          Od wczoraj mam takie plamienia bo ciężko to nazwać krwawieniem i trochę
          pobolewa mnie brzuch. No i oczywiście z jednej strony się cieszę z drugiej
          zaczynam panikować. Cieszę się bo tak jak pisałam chciałam już urodzić, a
          panikuję trochę bo nie mam jeszcze ani jakichś super dokuczliwych bóli, ani
          tym bardziej skurczy, to pobolewanie to bardziej tak mnie kłuje, coś jakby
          kolka w dole brzucha. Dzwoniłam do swojej gin, ona mówi żeby nie panikować,
          że to najprawdopodobniej szyjka się skraca i rozszerza i stąd plamienie, i że
          dopóki nic więcej się nie dzieje to nie wyruszać do szpitala. Sęk w tym że
          jak tylko odpaliłam internet to wpadły mi w oko wątki o plamieniach i
          krwawieniach z powodu przedwcześnie odklejającego się łożyska. I oczywiście
          wpadam powoli w panikę, brrrrrr....
          Chociaż tłumaczę sobie że to na pewno nie to i że wszystko jest ok. ale nawet
          ciężko mi jest opisać stan w jakim się teraz znajduję, wpadam z euforii w
          rozpacz w ciągu dosłownie sekundysad(((
          Torba już spakowana, wczoraj dostaliśmy fotelik samochodowy, także można by
          już jechać, ale cholera miało boleć!!!! To chyba jeszcze nie poród....sama
          nie wiem co robić.
          A zgaga na szczęście sama mi przeszła w tym tygodniu chociaż zastąpiły ją
          potworne nudności i wymioty od poniedziałku i praktycznie nic nie jem także
          nie mam mieć po czym tej zgagi.
          W każdym razie czekam..........smile)

          pozdrawiam was serdecznie
          Asia i Wojtuś(38tc.)"
    • bubusiowa Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 18.05.05, 14:59
      wiem io rozumiem.znam ten bol.ja tak czekam od kiedy lekaz ponad 2 tyg temu
      powiedzial mi ze moge w kazdej chwili urodzic.mozna naprawde
      zwariowac.tymbardziej ze moje bole przepowiadajace ciagna sie niemilosiernie.
      jedyna rzecz jaka pozostala to chyba zajac sie czyms i nie siedziec w domu.bo
      ja tez juz od lutego siedze i powoli bzikuje
    • joasia76 Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 18.05.05, 15:08
      Dziewzyny, rozumiem Was, bo sama nie tak dawno rodziłam (3 miesiące temu). Tez
      bardzo liczyłam na poród przed terminem, czekałam na jakiekolwiek oznaki, a tu
      nic. Cisza. Urodziłam 12 dni po terminie, do tego czasu 2 tygodnie spędziłam w
      szpitalu (bo miałam jakieś tam skurcze, które ucichły) poród był wywoływany i
      bardzo długi. Ale za to córcia wspaniała! (I jak się okazało po porodzie, wcale
      nie przeterminowana.)Życzę więc Wam samych terminowych i szybkich porodów i ...
      odrobinę cierpliwości, bo może trzeba będzie troszkę zaczekać. Powodzenia.
    • schaapje Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 19.05.05, 07:21
      Oj cierpliwosc to by sie przydala smile. Ja juz postanowilam - od jutra wracam do
      pracy. Co prawda wstawanie o 5.30 to koszmar, ale nie musze w pracy siedziec
      pelnych 8 godzin. No i od jakiegos czasu i tak nie moge wstac i budze sie o 5 -
      wiec w zasadzie zadna roznica smile. A przynajmniej czas sobie jakos zajme...
      To siedzenie i przygotowywanie sie to dla mnie koszmar. Poza tym jakos niewiele
      mamy dla malej - wozek i wyprawka i to w zasadzie wszystko. A tak moze wezmiemy
      sie w garsc i lozeczko z posciela skompletujemy? Jak juz sie jest w Warszawie
      to mozna i do sklepow zajrzec, a meza lepiej samego po nic nie wysylac (wiecie,
      jak to jest smile.

      Jak widzicie mam dzisiaj lepszy humor (choc on tez sie zmienia tak jak i u Was -
      blyskawicznie). To pewnie ta wizyta u lekarza - kobieta zawsze potrafi mnie
      naprostowac i niezaleznie od tego, co mi powie - jestem pewna, ze wroce od niej
      wyciszona...

      A jak u Was? Cos sie od wczoraj zmienilo? zeby tak ladniejsza pogoda byla, to i
      nasze samopoczucie tez by w gore podjechalo... smile

      trzymajcie sie!
    • marzena70 Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 19.05.05, 08:29
      u mnie też 38 tydzień, te same dolegliwości smile))) wczoraj byłam u lekarza,
      sądziłam, że każe mi czekać aż coś zacznie się dziać, ale okazało się, że w
      poniedziałek mam zgłosić się do szpitala na badanie ktg, poza tym również w
      poniedziałek mam powtórzyć morfologię (wyszły mi złe wyniki płytek krwi), no i
      dziecko jest duże jak na 38 tydzień - wg usg 3800-4000. Więc jeśli wyniki wyjdą
      gorsze niż ostatnie to najprawdopodobniej będzie cc. Na razie biorę zwiększone
      dawki kwasu foliowego do tego poniedziałku. I tak obudziłam się dzisiaj o 3.55
      i nie mogłam zasnąć. Rozmyślałam. Mam już dwoje dzieci a przeżywam to tak samo
      jak za pierwszym razem. Jaki on będzie, czy to już, czy będzie zdrowy, kiedy
      wyjdziemy do domu, itd.itd..... tysiące myśli, nie dało się zasnąć. O ile nie
      będę odsypiać dzisiaj to na pewno muszę się czymś zająć, bo inaczej zwariuję
      faktycznie smile Napisałam sobie na kartce co mam zrobić o której godzinie i
      przylepiłam ją do lodówki smile Odstępstwa możliwe tylko w przypadku jak się
      poczuję sennna albo zmęczona.
    • madziaost Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 19.05.05, 08:31
      Współczuję, ja tez tak miałam w zeszłym roku. W 38 tyg. poszlam na KTG, wyszło
      że napewno jeszcze w tym tygodniu nie urodzę, ale połozna zaproponowała mi
      masaz szyjki macicy. Trochę bolało, ale do zniesienia. Po powrocie do domu
      kazała męża zagonić do "roboty". Tak tez zrobiłam, juz od drzwi
      się "wydarłam" , że jak mnie kocha, to ma mi pomócsmile
      Prawde mówiąc nie bardzo wierzyłam, że to coś da i postękując z bólu, którego
      oczywiście nie uważałam za porodowy, siedziałam całe popołudnie przy kompie,
      potem się wykapałam w letniej wodzie, żeby bóle przeszły i poszłam spać. O
      pierwszej w nocy obudziły mnie odchodzące wody i pojechalismy do szpitala. O
      siódmej rano tuliłam Stasia.
      Więc nie przejmuj się, dzidzia wie, kiedy ma się z Toba spotkać. Trzymam kciuki.
      Aaaa, yo_witka w tej samej sytuacji, trzymajcie się cieplutkosmile Pozdrawiam.
      Magda.
      • schaapje Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 19.05.05, 08:47
        no wlasnie - z tymi bolami to tez jest niezla jazda. wczoraj caly dzien skurcze
        na przemian bolesne i nie. mierzyc nie bylo sensu, bo z tego co wiem skurcz
        porodowy nie trwa 3 minut, a moje ciagnely sie w nieskonczonosc... i wlasnie
        wczoraj doszlam do wniosku, ze jak sie juz naprawde zacznie, to ja moge tego
        nie wziac na powaznie (wiecie, tak jak z tym chlopcem co to udawal, ze sie topi
        i wszyscy rzucali mu sie na pomoc, a on sie z nich smial; a jak sie zaczal
        naprawde topic, to go olali, bo mysleli, ze znowu udaje - i sie biedak
        utopil)...
        no i dopiero bedzie wesolo, bo mieszkam w Konstancinie, a wymyslilam sobie
        rodzic do wody w Wolominie... dodajcie do tego porody mojej mamy - oba
        expresowe - i powiedzcie, jak tu nie wpadac we frustracje?

        czemu nie moze byc tak, ze jak zaczynamy rodzic, to nam na czole napis
        pojawia "uwaga: rodzisz!!!" smile))
    • julinekk Re: 38 tc - jak nie zwariowac? 20.05.05, 13:57
      witam! ja wlasnie jedna z tych przeterminowanych - juz trzeci dzien mija od
      terminu aja wciaz sie czuje jak w 30 tyg i co wy na to? zero skurczy czasem
      brzuch stwardnieje na chwile czasem krzyz troche poboli ale w sumie cisza. z
      przyjemnoscia poszlabym sobie do pracy ale moja szefowa bala sie ze jej w
      kuchni urodze i juz 2 tyg temu wyslala mnie do domu. i coz siedze i czekam a
      synek ciagle nie chce wyjsc. sama nie wiem skad mi sie wzielo ze urodze przed
      terminem...teraz to juz tylko zrezygnowanie przeze mnie przemawia, a niech tam
      wyjdzie kiedy mu sie zachce...pozdrawiam wszystkie czekajace nie lamcie sie -
      kazda ciaza kiedys sie konczy!
Pełna wersja