Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha?

23.05.05, 10:15
Jestem wlasnie na poczatku 32t.c. Od jakiegos czasu czuje twardnienie brzucha,
choc na poczatku nie uswiadamialam sobie tego- myslalam, ze to ruchy dziecka.
Dopiero w ten piatek, moja ginekolog potwierdzila, ze to twardniejacy brzuch.
Zrobila mi usg dopochwowe i okazalo sie, ze szyjka w ciagu 4tyg. skrocila sie
z 3.7 do 2.9cm. Mam sie wiec oszczedzac(cokolwiek to znaczy). Nie zalecila mi
zadnych lekow. Niestety, dziecko jest polozone bardzo nisko, co wiaze sie z
silnym parciem na dol brzucha. Dzis w nocy, bole byly takie paskudne, ze
zmusilam meza do podania mi nospy. On (lekarz anestezjolog) jest jednak bardzo
przeciwny braniu nospy. Twierdzi, ze nospa nie tylko rozluznia miesnie macicy,
ale takze i szyjke(co jest bardzo niewskazane). Czytajac forum, widze, ze
wiele dziewczyn zazywa nospe, przy objawach takich jak moje. Stad moje
pytanie, co Wasi ginekolodzy mysla o przyjmowaniu nospy? Czy rzeczywiscie ona
pomaga, czy moze wyrzadzic wiecej szkody?
    • andaba Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 10:21
      Ja przy podobnych dolegliwościach nie brałam no-spy z tego powodu, ze mi nie
      pomagała. Pomagał natomiast Apap, ale kilka tygodni przed terminem lekarz
      zabronił mi go brać, bo podobno paracetamol działa relaksująco na macicę i może
      spowodować przenoszenie...
    • pimpek_sadelko Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 10:23
      ech, jak to czasami miec "fajnie" lekarza w domu.
      mam bardzo podobnie z mezem ( internista).reglamentuje mi leki jak cholera,
      musze zebrac o nospe. o rozluznianiu macicy maz mi nic nie wspomnial, ale
      najchetniej w ciazy poza materna to by mi nic nie podawal.
      wczoraj mialam to napinanie brzucha, rano wzielam dwie nospy, przeszlo na
      bardzo krotko, zatem dostalam w tylek papweryne. wieczorem musialam tylko
      lezec, maz zunal, ze juz kolejnej dawki nosy nie dostane bo to nie cukierki!
      sama nie wiem, zapytam ginekologa ile moge brac, bo czesto jest tak, ze jednej
      specjalnosci lekarz czegos zabrania a drugi lekarz pozwoli ( wybierajac
      mniejsze zlo).
      na wizyty chodzi ze mna maz, zatem jesli uslyszy od ginekologa, ze moge jesc
      wiecej nospy to maz nie bedzie mial wyjsciawink. moze zrob to samo?smile)))
      ps. co do rozluzniania miesni macicy.... to ja myslalam, ze nospa wlasnie na to
      jest... w ogole leki rozkurczowe maja za zadanie rozluzniac miesnia gladkie.
      • apsik10 Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 10:34
        pimpek_sadelko napisała:

        > ech, jak to czasami miec "fajnie" lekarza w domu.

        Zgadzam sie w 100%smile Ostatnio kolezanka, ktorej maz jest laryngologiem,
        stwierdzila, ze rezygnuje z "uslug" wlasnego meza i poszukala sobie zwyklego
        lekarza domowegosmile

        > na wizyty chodzi ze mna maz, zatem jesli uslyszy od ginekologa, ze moge jesc
        > wiecej nospy to maz nie bedzie mial wyjsciawink. moze zrob to samo?smile)))

        Moj maz tez ze mna chodzi na kazda wizyte, ale do tej pory jakos nie bylo mowy o
        jakichkolwiek lekach, wiec nie bylo problemu... Dzis natomiast, od samego rana,
        dorwal sie do tych swoich madrych ksiazek i wymogl na mnie obietnice, ze tej
        nospy nie bede jednak brala. Jak cos bedzie sie dzialo, mam sie polozyc.
        Musze dodac, ze ta tabletka w nocy pomogla mi i spokojnie spalam do rana(choc
        moze to byl tzw. efekt psychicznego rozluznieniasmile
    • pimpek_sadelko apsik zobacz tu! 23.05.05, 10:28
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=24262864&a=24262864
      czekam az poloznik odpisze!
      kurde olek!
      • apsik10 Re: apsik zobacz tu! 23.05.05, 10:36
        pimpek_sadelko napisała:

        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=24262864&a=24262864
        > czekam az poloznik odpisze!
        > kurde olek!
        No wlasnie, ten Doki to moj "upierdliwy" mazsmile))
        • pimpek_sadelko Re: apsik zobacz tu! 23.05.05, 10:37
          hahahahahahahasmile
          kiedys na forum sluzba zdrowia Cie wychwalal!gratuluje!smile
          poszukajsmile
        • do.ki och zesz ty malpo 23.05.05, 20:48
          apsik10 napisała:

          > No wlasnie, ten Doki to moj "upierdliwy" mazsmile))

          Ja ci dam upierdliwy. Niech no tylko w koncu wroce do domu.
    • babsee Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 12:24
      Przyznam szczrzeże szokują mnie wypowiedzi na forum od dziwczyn ,które piszą że
      biorą luteinę jak witaminki i no-spe bo brzuch troche chyba twardy.Ale to wina
      położników-zapisują te leki jakby to było coś extra zdrowego.Nie zapoimnajmy,że
      jeszcze dwa lata temu no-spa była TYLKO na recepte!!!Teraz ją można już kupić
      normalnie bo taki był silny lobbing firmy farmaceutycznej.Ale to b.mocny lek!
      Tak jak luteina,która jest hormonem.Ja nie bardzo rozumiem skąd to zamiłowanie
      do leków.Przecież to chemia...To nie tak-że nie ma to żadnego wpływu na ciąże.
      • babsee Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 12:26
        Ale błąd! "szczerze" oczywiście...
    • nanarella1 Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 14:12
      Dziewczyny to znaczy ze bardzo szkodze dziecku...? Od 12 tyg. bralam nospe 3
      razy w tyg. bo tak przepisal mi lekarz, a od 29 tyg. biore Nospe forte bo tamta
      przestala dzialac....no i mam sie bardzo oszczedzac...Ostatnio bylam u zupelnie
      innego lekarza na USG i ten tez zwrocil uwage, ze mam bardzo twardzy brzuch i
      pytal czy mam na to cos przepisanego...i kiedy mu powiedzialam o nospie to nic
      nie mowil...
      wiec nic nie rozumiem ...mam ja brac czy tez nie??? Kurcze ufalam swojemu
      lekarzowi...
      • babsee Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 14:36
        Ja nie mówie,że nie wolno,czy że bardzo szkodzi-zresztą w środku jest ulotka
        jasno mowiąca o skutkah ubocznych.Ale ostatnio znalazłam tu post od dzieczyny
        będącej w 4 tc. której lekarz przepisał luteinę na wszelki wypadek i posty od
        pań popierających .Wprawiło mnie to w osłupienie....
        • pimpek_sadelko Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 14:39
          babsee napisała:

          > Ja nie mówie,że nie wolno,czy że bardzo szkodzi-zresztą w środku jest ulotka
          > jasno mowiąca o skutkah ubocznych.Ale ostatnio znalazłam tu post od dzieczyny
          > będącej w 4 tc. której lekarz przepisał luteinę na wszelki wypadek i posty od
          > pań popierających .Wprawiło mnie to w osłupienie....
          tym bardziej, ze progesteron dobrej ciazy nie jest potrzebny a zlej nie pomoze.
          • 3porzeczki Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 14:49
            >tym bardziej, ze progesteron dobrej ciazy nie jest potrzebny a zlej nie pomoze.

            Co to znaczy zła ciąża? Zagrożona poronieniem? Takiej może pomóc i pomaga
            często jeżeli ciałko żólte nie wyrabia...ale oczywiście lekarz najpierw
            powinien poznać poziom progesteronu, a nie zlecać "na wszelki wypadek"
            • pimpek_sadelko Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 14:56
              3porzeczki napisała:

              > >tym bardziej, ze progesteron dobrej ciazy nie jest potrzebny a zlej nie po
              > moze.
              >
              > Co to znaczy zła ciąża? Zagrożona poronieniem? Takiej może pomóc i pomaga
              > często jeżeli ciałko żólte nie wyrabia...ale oczywiście lekarz najpierw
              > powinien poznać poziom progesteronu, a nie zlecać "na wszelki wypadek"

              na ostatnich konferencjach ginekolodzy glosza teorie, ze zaden progesteron
              ciazy nie uratuje bo: ( prosze o wyrozumialosc, lekarzem nie jestem, moge tylko
              powtarzac to co uslyszalam od ginekologa)dobra ( czyli ciaza bez wad letalnych,
              silna, nie wiem jak to jeszcze fachowo ujac...) nie potrzebuje suplementacji,
              nawet jak sa plamienia. niedobor progesteronu w ciazy jest wtorna a nie
              pierwotna przyczyna poronien. tzn cos zlego dzieje sie z ciaza np. wada
              genetyczna plodu. wtedy hormonalnie taka ciaza tez bedzie pelna niedoborow.
              wreszcie inny wazny argument przeciwko suplementacji progesteronem:
              przyjmowanie go zwieksza ilosc poronien w II i III trymestrze. ( jak ktos ma
              zdrowa ciaze to progesteron oczywiscie ronien nie powoduje, chodzi o to, ze
              suplementacja moze jedynie odwlezc na pewien czas to co nieuniknione). jestesmy
              tu ( polska) 100 lat za murzynkami, bo w innych krajach z tego zalozenia
              lekarze wychodza juz od dawna i tam ciezarna w pierwszym trymestrze zdanych
              lekow nie bierze.
              • 3porzeczki ja to jest z progesteronem? 23.05.05, 16:38
                pimpek_sadelko napisała:
                >na ostatnich konferencjach ginekolodzy glosza teorie, ze zaden progesteron
                >ciazy nie uratuje

                może jakaś literatura lub link do abstraktów z tych konferencji?

                > bo: ( prosze o wyrozumialosc, lekarzem nie jestem, moge
                >tylko powtarzac to co uslyszalam od ginekologa)dobra ( czyli ciaza bez wad
                >letalnych, silna, nie wiem jak to jeszcze fachowo ujac...) nie potrzebuje
                >suplementacji, nawet jak sa plamienia. niedobor progesteronu w ciazy jest
                >wtorna a nie pierwotna przyczyna poronien. tzn cos zlego dzieje sie z ciaza
                >np. wada genetyczna plodu. wtedy hormonalnie taka ciaza tez bedzie pelna
                >niedoborow.

                w początkowej fazie ciąży progesteron jest syntetyzowany przez ciałko żółte, a
                nie przez zarodek, więc nie wiem co mają tu do rzeczy ewentualne wady
                genetyczne...
                to sprawa wyłącznie matki,nawet najlepsza jakościowo ciąża się nie utrzyma
                jeżeli matka będzie niedomagać hormonalnie

                > wreszcie inny wazny argument przeciwko suplementacji progesteronem:
                > przyjmowanie go zwieksza ilosc poronien w II i III trymestrze. ( jak ktos ma
                > zdrowa ciaze to progesteron oczywiscie ronien nie powoduje, chodzi o to, ze
                > suplementacja moze jedynie odwlezc na pewien czas to co nieuniknione).

                pewnie to częściowo prawda, tylko to nie progesteron zwiększa liczbę poronień -
                ciąże podtrzymane przez progesteron w I trymetrze mogą należeć do ciąż
                wysokiego ryzyka i niewątpliwie jest większy odsetek tych ciąż z komplikacjami,
                co nie znaczy, że wszystkie zakończą się tym "co nieuniknione"

                >jestesmy tu ( polska) 100 lat za murzynkami, bo w innych krajach z tego
                >zalozenia lekarze wychodza juz od dawna i tam ciezarna w pierwszym trymestrze
                >zdanych lekow nie bierze.

                a skąd taka generalizacja? Co to są inne kraje?
                nie uważam, żeby Polska była 100 lat za murzynami....zwłaszcza w ostatnich
                latach, kiedy naukowcy i lekarze mają dostęp do najnowszej literatury, netu,
                konferencji, zjazdów, stypendiów - może co niektórzy lekarze są za murzynami,
                ale to sprawa personalna, z kury orła nie zrobisz
                podaję link do stanowiska Zespołu Ekspertów Polskiego Towarzystwa
                Ginekologicznego w sprawie miejsca progesteronu we współczesnej ginekologii
                ipołożnictwie. Jeżeli w ogóle będziesz chciała przeczytać, bo to tylko polscy
                eksperci....
                opinia PTG
                • pimpek_sadelko Re: ja to jest z progesteronem? 23.05.05, 17:29
                  ech, pisalam juz ze mowie to co paplal ginekolog. nie spisywalam tych
                  monologow, bo sama bez jego gadania zauwazylam, ze progesteron to placebo.
                  inaczej nie ronilabym 4 razy gdyby byl takim cudem. wszystkie badania mam
                  dobre, zatem czemu nie pomogl?
                  pomijajac mojego ginekologa z olsztyna to to samo uslyszlam na poczatku tej
                  ciazy w bialymstoku u prof. wolczynskiego ( szef klinikii endokrynologii
                  ginekologicznej czy jakos tak), zajmuje sie nieplodnoscia i poronieniami
                  glownie.
                  zatem linkami nie posluze, bo po prostu nie chodzilam kolo tego tematu tak
                  bardzo. mialam dosc, zawierzylam i udalo sie.natomiast to co sama znalazlam
                  jakis rok temu ja zaczytywalam sie w publikacjach i szukalam sama przyczyn to
                  glownie teksty sponsorowane przez firmy farmaceutyczne ( wynajmuja profesora
                  lub jakiegos doktora, on niby robi badania i potem pisze elaborat, ktory my
                  naiwne czytamy jak biblie).
                  • ewunia_uk Re: ja to jest z progesteronem? 23.05.05, 20:05
                    Do tej pory nie istnieja naukowe dowody na to, ze syntetyczny progesteron
                    podawany w ciazy zapobiega poronieniom lub przedwczesnemu porodowi, natomiast,
                    jak kazdy lek hormonalny, ma skutki uboczne. Dlatego tez, co lepiej oczytani w
                    literaturze naukowej lekarze sa sceptyczni (bo nie oszukujmy sie, nie wszyscy
                    zadaja sobie trud lub znaja angielski na tyle, zeby byc na biezaco z
                    opracowaniami).

                    Co do No-spy, jest to lek stosowany wylacznie w Europie Wschodniej. W krajach
                    poza tym rejonem nie zostal dopuszczony do produkcji.

                    Rowniez nie ma do tej pory dowodow naukowych, ze zapobiega on przedwczesnym
                    porodom. Jedyne badania na No-spie w kontekscie ciazy przeprowadzono na
                    kobietach w I fazie porodu (podanie No-spy w tej fazie przyspieszalo
                    zakonczenie I fazy i przejscie do II fazy porodu) - Drotaverine hydrochloride
                    for augmentation of labor - Singh KC, Jain P, Goel N, Saxena A.
                    • 3porzeczki Re: ja to jest z progesteronem? 23.05.05, 21:23
                      ewunia_uk napisała:

                      > Do tej pory nie istnieja naukowe dowody na to, ze syntetyczny progesteron
                      > podawany w ciazy zapobiega poronieniom lub przedwczesnemu porodowi,
                      natomiast,
                      > jak kazdy lek hormonalny, ma skutki uboczne. Dlatego tez, co lepiej oczytani
                      w literaturze naukowej lekarze sa sceptyczni (bo nie oszukujmy sie, nie wszyscy
                      > zadaja sobie trud lub znaja angielski na tyle, zeby byc na biezaco z
                      > opracowaniami).

                      to może podasz tę literaturę, powinnam sobie poradzić z angielskim - mam profa

                      > Co do No-spy, jest to lek stosowany wylacznie w Europie Wschodniej. W
                      krajach poza tym rejonem nie zostal dopuszczony do produkcji.
                      > Rowniez nie ma do tej pory dowodow naukowych, ze zapobiega on przedwczesnym
                      > porodom. Jedyne badania na No-spie w kontekscie ciazy przeprowadzono na
                      > kobietach w I fazie porodu (podanie No-spy w tej fazie przyspieszalo
                      > zakonczenie I fazy i przejscie do II fazy porodu) - Drotaverine hydrochloride
                      > for augmentation of labor - Singh KC, Jain P, Goel N, Saxena A.

                      Rozumiem, że zatem przyspiesza skurcze i rozwieranie szyjki? No, no ależ ci
                      nasi lekarze to konowały! pierwszej wody! ale jak lek zminiejszajacy napięcie
                      mięśni gładkich może je nagle potęgować?

                      Wiesz co Ewunia, ja się nie znam ani na progesteronie ani na luteinie (pracuję
                      naukowo, nawet na białkach, ale nie zwierzęcych niestety) ale Ty jesteś widzę
                      fachura (wspominając orędzia do narodu aby nie nacinać krocza), jedź ze swoimi
                      przemyśleniami (bo chyba nie oryginalnymi badaniami, co?) na którąś z
                      konferencji ginekologicznych i tam pochwal się swoją wiedzą, znajdziesz godnych
                      partnerów do dyskusji, po co będziesz się tutaj marnować....same ciemne masy co
                      Nospę zażywają, albo o zgrozo, syntetyczny progesteron i w dodatku chcą sobie
                      dać pochlastać krocze!
                      Jeszcze jedno do dziewczyn, które nie wdają się w te "naukowe" dysputy -
                      miejcie (kontrolowane) ale miejcie zaufanie do swoich lekarzy, bo Polska wcale
                      nie jest takim medycznym zadupiem jak pisze Pimpek, i ci lekarze wiedzą więcej
                      niż nie jeden "ekspert" na tym forum. Zawsze można posłuchać kontrargumentów,
                      nawet trzeba, ale muszą być podparte twardą wiedzą, a nie pierdzeniem - też
                      moge powiedzieć, że każda krowa jest czarna i co? tak jest w istocie?
                      • ewunia_uk Re: ja to jest z progesteronem? 23.05.05, 22:20
                        3porzeczki napisała:


                        > to może podasz tę literaturę, powinnam sobie poradzić z angielskim - mam profa
                        >

                        Nie rozumiem, mam Ci podac literature, ktora nie istnieje? Przeciez pisze: nie
                        ma opublikowanych naukowych dowodow.
                        > ale Ty jesteś widzę
                        > fachura (wspominając orędzia do narodu aby nie nacinać krocza), jedź ze
                        swoimi
                        > przemyśleniami (bo chyba nie oryginalnymi badaniami, co?) na którąś z
                        > konferencji ginekologicznych i tam pochwal się swoją wiedzą, znajdziesz
                        godnych
                        >
                        > partnerów do dyskusji, po co będziesz się tutaj marnować....

                        Przykro mi, ze znizasz sie do tego poziomu i do tego ad personam, zupelnie
                        niepotrzebnie.
                  • 3porzeczki Re: ja to jest z progesteronem? 23.05.05, 21:08
                    pimpek_sadelko napisała:
                    > ech, pisalam juz ze mowie to co paplal ginekolog

                    chyba rzeczywiście paplał

                    > nie spisywalam tych monologow, bo sama bez jego gadania zauwazylam, ze
                    progesteron to placebo.
                    > inaczej nie ronilabym 4 razy gdyby byl takim cudem. wszystkie badania mam
                    > dobre, zatem czemu nie pomogl?

                    z tego co czytałam na tym Forum, Twój problem nie polegał na niedomodze
                    lutealnej...więc jeżeli go brałaś, było to rzeczywiście zbędne

                    > pomijajac mojego ginekologa z olsztyna to to samo uslyszlam na poczatku tej
                    > ciazy w bialymstoku u prof. wolczynskiego ( szef klinikii endokrynologii
                    > ginekologicznej czy jakos tak), zajmuje sie nieplodnoscia i poronieniami
                    > glownie.

                    nawet jeżeli są różne naukowe poglądy na temat skuteczności czy zasadności
                    działania progesteronu, to nam - laikom w tej kwestii - nie wolno tak
                    kategorycznie się wypowiadać; czytają te posty potem różne dziewczyny i albo
                    tracą zaufanie do swoich lekarzy, albo przekazują opinie na zasadzie "jedna
                    baba drugiej babie" - i czemu to ma służyć?

                    > zatem linkami nie posluze, bo po prostu nie chodzilam kolo tego tematu tak
                    > bardzo. mialam dosc, zawierzylam i udalo sie.natomiast to co sama znalazlam
                    > jakis rok temu ja zaczytywalam sie w publikacjach i szukalam sama przyczyn to
                    > glownie teksty sponsorowane przez firmy farmaceutyczne ( wynajmuja profesora
                    > lub jakiegos doktora, on niby robi badania i potem pisze elaborat, ktory my
                    > naiwne czytamy jak biblie).

                    widać jednak nie przeczytałaś linku który podałam, jet to stanowisko Polskiego
                    Towarzystwa Ginekologicznego z końca 2004 roku, a nie tekst sponsorowany
                    • pimpek_sadelko Re: ja to jest z progesteronem? 23.05.05, 21:13
                      a podaj mi nicki dziewczyn z tego forum, ktore mialy niedomoge ai dlatego
                      dostaly?
                      ja tu czytam ciagle o luteinie i duphastonie na wszelki wypadek.
                      poza tym jesli mowimy o mnie, to z tego co jest na ulotce duphastonu, luteiny i
                      kazdego progesteronu to powinnam brac ten lek . poczytaj ulotke i zalecenia:
                      poronienia, w tym nawykowe.
                      moj lekarz paplal, ale madrze. sprawdzilam to na wlasnej skorze, nie tylko ja z
                      reszta.
                      tak czytalam, tylko to co podalas a to co lekarze robia /mowia w gabinetach to
                      drugie. szegfem tego towarzystwa jest prof. szamatowicz, z nim tez bylam w
                      kontakcie po ostatnim poronieniu i tez nie pisnal ani jednej nutki o
                      progesteronie.
                      wiecej dystansu do "rewelacji" z netu. naprawde.
                      • 3porzeczki Re: ja to jest z progesteronem? 23.05.05, 21:57
                        Drogi Pimpku,
                        widzę, że masz przykrą skłonność do stawiania na swoim za wszelką cenę, a to
                        nie fer - często gadasz na tym forum do rzeczy i dlatego jestem trochę
                        zaskoczona...
                        Rozmowa zaczęła się od twojego stwierdzenia, że "złej ciąży i tak progesteron
                        nie pomoże", ja uściśliłam, że może pomóc w przypadku niedomogów ciałka żółtego
                        (zbyt mało progesteronu), ty z kolei na to, że jest absolutnie
                        nieskuteczny...nie muszę podawać nicków, to inny temat

                        > poza tym jesli mowimy o mnie, to z tego co jest na ulotce duphastonu, luteiny
                        > i kazdego progesteronu to powinnam brac ten lek. poczytaj ulotke i zalecenia:
                        > poronienia, w tym nawykowe.

                        Mam nadzieję, że rozróżniasz przyczynę od skutku. Poronienia nawykowe to
                        skutek, a przyczyn mogą być tysiące...Progesteron stosuje sie w przypadku
                        niedomogi lutealnej, która powoduje poronienia, a w Twoim przypadku przyczyna
                        była inna - też powodująca poronienia....na szczęście nasi lekarze nie
                        przepisują leków na podstawie tego co piszą na ulotce, tylko na podstawie
                        szerszej wiedzy jaką dysponują

                        > wiecej dystansu do "rewelacji" z netu. naprawde

                        lubię czytać różne rzeczy w necie...a dystans zachowuję, zapewniam Cię, taka
                        praca..smile
                        • pimpek_sadelko Re: ja to jest z progesteronem? 23.05.05, 22:06
                          chyba nie rozumiemy sie wzajemnie. piszemy o roznych rzeczach. w koncu kazda ma
                          swojego lekarza. niech sie truje jesli chce.
                          ps. zeby zdiagnozowac niedomoge lutealna porzeczko to nie wystarczy sobie raz
                          trzasnac badania w laboratorium. poniewaz ten hormon jest wydzielany
                          pulsacyjnie to aby miec cokolwiek do powiedzenia nalezy w ok 7 cyklach w tym
                          samym dniu ( 7 dni po owulacji) oznaczac progesteron. z tego wyciaga sie
                          srednia. nastepnie wykonuje sie biopsje endometrium ( wczesniej w kilku cyklach
                          rboi sie monitoring owulacji i lekarz sprawdza jak sie rozwija endometrium w
                          stosunku do rosnacego pecherzyka). dopiero wyniki biopsji+ te badania moga
                          powiedziec o niedomodze. zatem nie posz prosze, ze tu dziewczyny maja niedomoge.
                          poza tym w polsce niestety malo ktory lekarz przy okazji plamien pod koniec
                          cyklu kaze badac prolaktyne i tarczyce, a to one bardzo czesto zanizaja
                          prawidlowe wydzielanie progesteronu itd. mozna pisac w nieskponczonosc o tym,
                          zeby leczyc niedomoge lutealna, nie wystarczy wbrew pozorom podac kobiecie
                          progesteron, ale zajac sie przyczynami a wtedy progestron sam sobie podskoczy w
                          gore, bez wspomagaczy.
                          zatem nie pisz mi, ze chce cos na sile udowadniac. pisze to co przeszlam na
                          wlasnej skorze i kobiety mi podobne.
                          nikt kto bral progesteron i poronil w jego cudowne moce nie wierzy. z reszta...
                          tak naprawde jak ktos tu pisal przede mna: nie ma nigdzie udowodnionego
                          terapeutycznego wplywu supementacji progesteronem na ciaze. naprawde nie ma.
                          mozesz przegladac net , przeczesac biblioteke a i tak nic nie znajdziesz.
                          lekarze wychodza z zalozenia, ze jak nie pomoze to i nie zaszkodzi. ja takim
                          doktorom dziekuje z gory. nie jestem workiem na leki.
                      • bergo1 Re: ja to jest z progesteronem? 24.05.05, 11:49
                        ja sie tylko wtrace, ze w Norwegii gdzie mieszkam to niczego nie daja kobietom
                        ciezarnym w 1 trymestrze i wychodzi sie z tych samych zalozen, o ktorych
                        wczesniej pisalas pimpku, ze podawanie progesteronow ( dokladnie nie wiem czego
                        bo lekarzem nie jestem, ale czytalam takie wzmianki w ogolno dostepnej
                        literaturze dla kobiet ceiarnych) moze zapobiegnie poronieniu na poczatku, ale
                        wzmaga szanse pozniejszych poronien. A chyba lepiej jest stracic ciaze ( z
                        dwojga zlego oczywiscie) w pierwszych tygodniach niz duzo pozniej.

                        Tutaj stawia sie na "matke nature", nie przepisuje sie automatycznie witamin (
                        jedynie kwas foliowy!!), stawia sie na zdrowy tryb zycia i madre odzywianie. Po
                        kazdym poronieniu wykonuje sie badania genetyczne w celu znalezienia jego
                        przyczyny, ale w sumie do 3 poronien nie podejmuje sie jakis nadzwyczajnych
                        dzialan. Niestety w ostatnich czasach wiele zewnetrznych czynnikow m.in.
                        zanieczyszenie srodowiska, stres, palenie papieroswo przyczynia sie do tego, iz
                        poronienia staja sie coraz czestszym zjawiskiem nawet u mlodych kobiet.

                        Opieka nad kobieta ciezarna jest calkowicie bezplatna, ma sie do wyboru
                        bezplatny porod rodzinny, porod w domu, badz w klinice z calym wachlarzem
                        przeroznych znieczulen; smiertelnosc noworodkow jest najnizsza na swiecie -
                        wiec nie sadze, aby to nie przepisywanie lekow w ciazy nazywac "zaniechaniami"
                        badz "barbazynstwem"

                        Dodam jeszcze od siebie, ze zaczawszy czytac te forum bylam zmartwiona nieco,
                        ze zadnej nospy mi tutaj nie polecano, zadnych lutein i innych cudow - mimo, ze
                        ciaa przebiega prawidlowo ( no po za bolami brzucha) - ale teraz rozumiem
                        dlaczego i nawet sie z tego ciesze.

                        POzdarwiam smile
    • olenkaj Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 14:54
      Witajcie,
      ja miałam na pocztku zagrożona ciąże i lekarz przepisał mi Luteinę (teraz 23
      tc). O luteinie powiedział, że są dwie szkoły, jedna mówi, że pomaga, druga, że
      nie pomaga, ale też nie szkodzi. I jeszcze dodał, że lekarze są zgodni do tego,
      że progesteron poprawia przenikanie między komórkowe, czy coś w tym stylu, nie
      pamietam dokładnie, bo była w szoku, że mam zagrożoną ciąże. W każdym razie
      było coś o komórkach.

      Co do nospy to z tego co wiem, teraz jest bez recepty, bo zmniejszyli dawke
      aktywnego składnika leku (tak mi ktoś mówił). Natomiast mój lekarz przy bólach
      brzucha każe mi brać nospe (nawet i 3 razy dziennie) i leżeć. Na moja sugestię,
      że to strasznie dużo odpowiadał, że nie wzięcie nospy może mi bardziej
      zaszkodzić niż wzięcie. Inna rzecz, że generalnie nie lubie bardzo brać
      lekarstw, więc biorę nospe dopiero jak mi nie pomaga położenie się lub córeczka
      bardzo mi nie daje spokoju i nie chce zrozumieć, że mamusia musi poleżeć
      (czasem jej się to zdarza).

      Myśle, że odrobina zdrowego rozsądku jest wskazana. czasem to twardnienie
      brzucha jest wywołane zbyt intensywnym ruszaniem się i wystarczy troche
      zwolnić, połozyc sie i samo przejdzie. Natomiast czasem jest tak, że
      bez "wspomagaczy" nie chce przejśc i trzeba sobie pomóc. przynajmniej u mnie to
      działa
      Pzdr.
    • sylka75 Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 15:29
      Ja tylko raz wzielam no-spe, i juz na pewno nie wezme. Bo polozna w mojej
      szkole rodzenia powiedziala, ze to chyba logiczne jest ze jesli no-spa
      rozkurcza matke to i rozkurcza dziecko. Jesli bierze sie za duzo no-spy,
      dziecko rodzi sie ze slabszym napieciem miesniowym i ma problemy z odruchem
      ssania. Do mnie to przemowilo - nie biore, nawet jak cos zaboli.
    • esterka8 Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 16:00
      mi lekarz przepisał no-spę 3x dziennie na kurczenie brzucha, powiedział, że
      brzuch nie moze być spięty, czyli twardy. Brałam tak przez 2-3 tygodnie, jak mi
      się napinał bardzo mocno i często- chociaż lekarz powiedział, że mam brać
      regularnie, nawet jak przez kilka dni nie będzie się napinał. A na moją
      koleżankę lekarz nawrzeszczał, że ona tej no-spy nie bierze, bo brzuch ma być
      luźny... ja już nie wiem, każdy lek nie jest zdrowy, ale faktycznie skurczony
      brzuch zbyt wcześnie to nie jest dobrze. Ale widać, że co lekarz to szkoła, a
      co ciężarna to inna teoriawink))
      pozdrowionka
    • aga.79 Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 20:06
      Kurka pierwsze słyszę i w szoku jestem :o. Moja lekarka wręcz kazała mi brać no-
      spę na twardy brzuch (3x2). Dla mnie nie jest dużym dyskomfortem ten napięty
      brzuch, ale wydawało mi się, że jak on tak twardniejeto mi się z tego powodu
      może szyjka skrócić. A teraz to już nie wiem jak to jest.
      I tak planuję zmianę lekarza to się popytam.
    • iks_75 Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 23.05.05, 21:51
      Właśnie wróciłam od lekarza, a ponieważ uważa on, że szyjka się nieco skróciła,
      także trwardnieje brzuch, to powinnam brac no-spę 3*1 tabl. Lekarz pracuje w
      specjalistycznej przychodni, w zasadzie mu ufam, choć sama nie jestem
      zwolenniczką przyjmowania zbyt wielu leków.
      Pewnie tak, jak ze wszystkim są różne szkoły, jedna mówi: brać, druga mówi: nie
      brać. Cóż, chyba posłucham się swojego lekarza, bo nie chciałabym urodzić
      wcześniaka (jestem w 32 tc).
      • babsee Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 24.05.05, 08:36
        Do 3porzeczki.
        Skąd ta agresja w przekonywaniu do swoich racji? Przeczytałam cały wątek i
        jestem pod wrażeniem.Ja nie twierdzę że mam świętą rację a Ty widzę jesteś o
        swojej głeboko przekonana.Zastanawiające...Chodziło jedynie o to,żeby dzieczyny
        uważały na to co biorą.Nie ślepo słuchały rad z forum ale też i "filtrowały"
        wiedzę od swoich położników.I tyle na ten temat.Pozdrawiam.
        • 3porzeczki Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 24.05.05, 09:10
          Myślę, że agresja stąd, że pamiętam jeszcze wątek o nacinaniu krocza, gdzie
          Ewunia za wszelką cenę wszystkich przekonywała do nienacinania, bez znaczenia,
          czy był to ginekolog czy lekarz, czy może pacjentka...i ciągle była cytowana
          jakaś fachowa literatura....to zupełnie nie to miejsce, jeżeli chce niech
          pogada na forum jakiejś konferencji czy kongresu. Teraz sytuacja się powtarza,
          znowu twierdzi, że nie ma udokumentowanych przypadków pozytywnego wpływu
          syntetycznego progesteronu na ciążę...no i co jak się nie poirytować i
          dowodzić, że czarne jest czarne? Nerwy mi po prostu puściły. Nie jesteśmy
          lekarzami, więc może troszkę więcej szacunku dla wiedzy innych? Jeżeli lekarze
          nie są zgodni co do opinii to po co przenosić ten akademicki spór na grunt
          pacjentów-laików? Jedyny efekt tego taki, że część dziewczyn która ma brać z
          zalecenia lekarza nospę czy progestreron odstawi te leki, twierdząc, że są
          nieskuteczne albo szkodliwe....a to dopiero może naprawdę zaszkodzić (o wiele
          gorsze są wahania hormonów, od [zakładając] zbyt wysokiego poziomu)
          Nie jestem specjalistą, ale nie moge przemilczeć faktu jak butowana jest na
          forum praktyka lekarska, polska medycyna w ogóle (100 lat za murzynami) i
          autorytatywnie wypowiadane, jedynie słuszne sądy....wcale nie uważam, bo nie
          jestem do tego uprawniona, że progesteron czy nospa są takie naj ale nie mogę
          przmilczeć, jeżeli przedstawiana jest tylko jedna strona medalu...
          Jeżeli byłam agresywna w swym poście - przepraszam, nie takie było zamierzenie
    • do.ki Re: Jak to jest z ta nospa-twardnienie brzucha? 24.05.05, 13:13
      Jeszcze raz sie dopytalem u kolezanki, ktorej uwam bez zastrzezen (Marianne- to
      do apsik10): twardym brzuchem nie ma co sie przejmowac. Dawanie nospy nie ma
      wiekszego sensu. W ogole nie ma co dawac lekow. Jesli tokoliza, to krociutko,
      przez 48 godziny, zeby kortykoidy zdazyly przygotowac pluca i rodzimy. Wiecej
      problemow jest z przewlekaniem ciazy, zeby tylko dociagnac do 40 tygodni niz z
      noworodkiem urodzonym w 33 tygodniu. Tokolize podajemy TYLKO przy regularnej
      akcji porodowej (regularne skurcze+rozwarcie). Wczesniej nie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja