JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ?

24.05.05, 17:57
Byłam właśnie na pierwszej wizycie. Pani doktor była bardzo miła i bardzo
delikatna przy badaniu, ale nie jestem pewna czy di końca kompetentna. Zleciła
mi badani krwi i moczu, usg i na toksoplazmozę, gdy powiedziałam jej że mam
kotka. Poinformowała, że to najprawdopodobniej 6-ty tydzień i że mam na siebie
uważać. Pyatła o choroby moje i u mojej rodziny. Ale nawet nie zbadała mi
ciśnienia, nie zważyła mnie i nie zaproponowała mi swojego numeru telefonu- w
razie czego. Czy na następną wizyte powinna iść do kogoś innego?
Dodam, że wizyta była w prywatnej klinice, gdzie jak sądzę powinno się
pacjenta traktowac szczególnie.
    • aniarad1 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 18:04
      Cześć, dziwne o tyle, że nie dostałas wizytówki lekarza z jej nr telefonu.
      Cisnienie i wagę tez powinna była sprawdzić, i sama powinna o tym pamiętać. O
      tyle istotne, że w prywatnej klinice. MOja dr na pierwszej wizycie wręczyła mi
      wizytówkę, a ciśnienie i waga sa sprawdzane przez położną, kiedy tylko pojawiam
      się w gabinecie za wizycie - zawsze.
      Pozdrawiam
      Ania
    • psychogirl Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 18:09
      To ja też zadam to samo pytanie.
      Pierwszy lekarz u którego byłam (to było bardzo wcześnie, w sensie ciąża b.
      młodziutka) wypytał o wszystko, zważył zmierzył, "obmacał" itp - z tym że był
      przy tym tak niemiły, że wyszłam od nigo czując się jak szmata i przez godzinę
      ryczałam.
      Zmieniłam lekarza - pani doktor u której byłam raz, jutro idę drugi, z kolei
      wydawała się bardzo znudzona, wypisała skierowanie na badania, "zajrzała" ale
      wogóle o nic mnie nie pytała, nie ważyła, nie mierzyła ciśnienia - nic. No i do
      tego, jak już gdzieś pisałam, kazała brać aspirynę (!) na ból głowy, broń boże
      paracetamol. Idę do niej jutro i zastanawaim się poważnie nad kolejną zmianą.
      Boję się, bo rok temu poroniłam w 11tc (chyba), teraz chucham na zimne...

      Chętnie przyjmę radę :o)))
      pozdrawiam.
      • ziwa Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 20:03
        kazała brać aspirynę (!) na ból głowy
        raczej w ciąży tego nie rób, możesz dostać krwotoku. Radzę zmienić lekarza
        • majan2 aspiryna wciazy-zly pomysl 25.05.05, 14:01
          czytalam w wielu miejscach i lekarz mi mowil, ze aspiryna w ciazy odpada! chyba
          zmien lekarza!
      • asia06 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 06:53
        Może raczej zmień lekarza
    • pasmois Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 18:23
      Wiesz, ja tez chodze do prywatnej kliniki, koncze ciaze (38tc) i uwazam ze
      zachowanie Twojej lekarki jest OK. Co rozumiesz przez szczegolne traktowanie?
      Wybacz moja " brutalnosc" ale w 6tc moze sie wiele zdarzyc i wielu lekarzy nie
      zaklada kart ciazy, nie wykonuje dodatkowych badan, do 8-10 tc. Zrobila wywiad,
      gdyby cos ja zaniepokoilo zapewne zlecila by badania - tak jak w przypadku info
      o kocie. Waga i cisnienie na tym etapie ciazy nie sa najwazniejsza informacja.
      Stawiam na to ze na nastepnej wizycie dostaniesz karte ciazy, kolejne badania.
      POpatrz czy na recepcie nie ma jej numeru komorki. Poza tym zawsze mozesz
      zapytac o jej numer. Moze zapomniala? Pogoda dzis pod psem, wnie kazdy musi
      miec super humor. Lekarz tez czlowiek. Czy to jest objawem niekompetencji
      lekarza??? Bez szalenstwa. Mam nadzieje ze nastepna wizyta bedzie dla ciebie
      satysfakcjonujaca.
      • p_kol1 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 19:31
        Zgadzam się z tym ze jest za wczesna ciąza. Ja na piewszą wizytę poszłam tez w
        6tc i lekarz nie zalozyl mi karty ciązy kazał zrobic badania nie zmierzyl
        cisnienia dokładnie jak u ciebie. Dodam ze chodze prywatnie wiec to jest chyba
        normalne. Podobno państwowo za kazdą ciężarną przychodnia ma płacone ekstra
        wiec oni juz w 3 tygodniu zakladają karty i badają.
        • pimpek_sadelko Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 20:10
          moj lekarz w 6 tc nie chcial mnie widziec. zaprosil na minimum 8.
        • aga.79 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 20:10
          Ja chodzę do przychoni i kartę założyli mi w 9tc,więc nie przesadzaj z tym
          trzecim tygodniem, bo wtedy to nawet ciężko ciążę stwierdzić
      • asia06 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 06:57
        Bo ja wiem, czy tu o szalństwo chodzi... Jeśli chodzi się prywatnie, ma się
        prawo wybrać lekarza najbardziej odpowiadającego. Jeśli ktoś ma wątpliwości,
        powinien zmienić lekarza i tyle. Do lekarza trzeba mieć zaufanie.
    • soffia2 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 20:21
      Tez jestem w 6 tygodniu ciazy i poki co badania ograniczaja sie do pobierania
      krwi. Z tego co czytalam karte ciazy najwczesniej zaklada sie w 8 tygodniu i nie
      ma w tym nic niepokojacego. Nie ma wiec co panikowac tylko stosowac sie do rady
      lekarki i na siebie uwazac. W pierwszych tygodniach jest to najwazniejsze
      zalecenie, a na ten medyczny kram przyjdzie jeszcze czas.
    • mamatysi Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 20:40
      tez bylam dzisiaj 1-y raz u gina prywatnie 5,6 tygodnia w/g usg.tez tylko
      badania krwi przepisal mi witaminki i to wszystko.
    • agutek76 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 21:38
      u mnie bylo podobnie- i tak masz lepiej bo Ci jakies badania zlecila- a ja
      poszlam w 6 tyg. i uslyszalam ze mam przyjsc za nastepne dwa tyg. karte mialam
      zalozona dopiero wtedy gdy na usg bylo widac serduszko- i dopiero wtedy kazali
      mi robic rozne badania a wg. rozpiski, ktora mam te badania trzeba wykonac do
      10tyg. ciazy wiec jeszcze masz troche czasusmile))
    • pimpusia77 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 23:35
      Ok. widocznie nie jest tak źle. Ale chyba ciśnienie powinna mi zbadać i zrobić
      cytologię. W mojej książce nt. ciąży jest napisane, że to są podstawowe badania,
      a ciśnienie lekarz powinien mierzyć podczas każdej wizyty.
    • do.ki Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 24.05.05, 23:40
      > nie zaproponowała mi swojego numeru telefonu- w
      > razie czego. Czy na następną wizyte powinna iść do kogoś innego?

      Uwazam, ze tak. Wiesz, dlaczego? Z zawodowej solidarnosci z Twoja Pania doktor.
      Jeszcze czego, miala zaproponowac swoj numer telefonu???

      Czego to sie pacjentom zachciewa. Po to jest numer do rejestracji, zeby sie
      umowic. Lekarz to nie jest chlopiec na posylki, zeby pacjenci do niego o kazdej
      porze dnia i nocy wydzwaniali, ZWLASZCZA bez powodu (bo ciaza to nie choroba).
      Zmien lekarza, dla dobra tej sympatycznej pani dktor. Niech ma fajne pacjentki,
      a nie... (autocenzura).
      • busia5 do do.ki 25.05.05, 07:31
        Zbulwersowala mnie odpowiedz do.ki - chyba, ze jest to niemądra prowokacja.
        Uważam, że lekarz powinien udostępnić swój numer telefonu, niekoniecznie "sam z
        siebie", ale na prośbę pacjentki tak.
        Nie o to chodzi, żeby zawracać lekarzowi głowę byle bzdurą, ale skonsultować
        się w ważnych sprawach. Podam prosty przykład z autopsji.
        Mój lekarz na moją wyraźną prosbę o telefon odmówił argumentując to tak, że on
        ma w domu małe dzieci a i tak przez telefon mi nie pomoże i że jak będzie się
        coś złego działo mam jechać na izbę przyjęć.

        Niestety miałam w pierwszym trymestrze serię krwawień, w tym dwa pod rząd
        (dzień po dniu). Pierwszego dnia pojechałam na izbę przyjęć do najbliższego
        szpitala, zostałam zbadana, ustawiona itp. Niestety sytuacja (krwawienie)
        powtórzyło się następnego dnia - chciałam znowu jechać w te pędy do szpitala,
        na szczęście mój mąż mi odradził, zadzwoniłam na izbę przyjęć i tam lekarz
        dyżurujący zalecił pozostanie w domu (i to w sumie wyszło mi na dobre,
        krwawienie po kilku godzinach samo ustało, a ja się wykaraskałam i teraz jestem
        już w końcówce ciąży). Ten przypadek uświadomił mi, że jednak nie powinnam być
        bez kontaktu z lekarzem prowadzącym, i to z nim powinnam konsultować czy mam
        leżeć w domu czy jechać do szpitala. Zmieniłam lekarza, a obecny sam z siebie
        na pierwszej wizycie dał mi wizytówkę ze swoim telefonem komórkowym.

        Więc proszę nie pisz "czego to się pacjentom zachciewa" - czasami kontakt z
        lekarzem prowadzącym może uratować zagrożoną ciążę. Jeżeli jakiemuś lekarzowi
        to wydaje się zbytnim ukłonem w stronę pacjenta to niech zmieni zawód. Jeżeli
        sama jesteś lekarzem to ja trzymałabym się jak najdalej od Ciebie - z takim
        lekceważącym podejściem do pacjentów.

        Pimpusia - na Twoim miejscu po prostu poprosiłabym Panią doktor o numer
        telefonu na który będziesz się mogła z nią skontaktować w awaryjnych
        sytuacjach. Jak odmówi to się zastanowisz czy zmieniać lekarza czy nie.
        Pozdrawiam

        • dazzle Re: do busia5 25.05.05, 08:04
          wybacz, ale ŻADEN lekarz nie uratuje zagrożonej ciąży telefonicznie. może
          najwyżej poprawić Ci samopoczucie, zalecić leżenie lub jazdę do najbliższego
          szpitala, albo wizytę u siebie. no i wzięcie no-spy. a żaden z w.w. zabiegów
          nie uratuje ciąży skazanej na poronienie. nawet leków na podtrzymanie lekarz
          nie da telefonicznie. więc jedynie może poprawić Ci samopoczucie - często
          kosztem swojego.

          NIe, nie jestem lekarzem, ani żoną, córką, czy matką lekarza.
          Jestem zwykłą pacjentką. W ciąży wysokiego ryzyka.


          dazzle
        • do.ki od do.ki 25.05.05, 09:17
          busia5 napisała:

          > Zbulwersowala mnie odpowiedz do.ki

          Jakze przewidywalnie. Jak znakomicie potwierdza ta "bulwersacja" moje retoryczne
          pytanie o tym czego sie komus zachciewa.

          > Uważam, że lekarz powinien udostępnić swój numer telefonu, niekoniecznie "sam
          z siebie", ale na prośbę pacjentki tak.

          Pozwol mi to ujac inaczej: wiem, ze sa lekarze, ktorzy za swoj atut reklamuja
          stala dostepnosc dla pacjentow. Pozwala to rozbudowac praktyke. Tacy lekarze
          postepuja moim zdaniem bardzo nierozsadnie, jesli wziac pod uwage planowanie
          praktyki na dluzsza mete. Jesli bowiem to chwyci i rzeczywiscie pacjentow bedzie
          coraz wiecej, lekarz dostepny zawsze po prostu nie bedzie mial zycia i bedzie
          musial zmienic numer. Pacjenci, rozczarowani pogorszeniem serwisu, pojda sobie i
          tyle.
          Po drugie, i to sie odnosi SZCZEGOLNIE do tego forum, gdzie histeria i przesadne
          przejmowanie sie byle czym jest stale obecna, lekarz pozwalajacy pacjentkom
          dzwonic do siebie o kazdej porze dnia i nocy niejako selekcjonuje swoja
          populacje pacjentek w kierunku osob niedojrzalych psychicznie. Pozwol przyblizyc.
          Ciaza i porod sa sprawa dla doroslych i mniemam, ze w ogromnej wiekszosci na tym
          forum sa osoby pelnoletnie i potencjalnie moga byc uznane za dorosle. Dorosly
          czlowiek kieruje sie w zyciu rozsadkiem, nie poddaje panice i wie, ze w zyciu
          trzeba stawiac czola przeciwnosciom, zwlaszcza w sprawach tak waznych jak
          potomstwo. Jak to sie ma do potrzeby "goracej linii"? Znaczy co? Jak tylko
          wydaje mi sie, ze cos nie tak (co jeszcze wcale nie znaczy, ze cos jest
          rzeczywiscie nie tak, bo wiekszosc to po prostu imaginacja, podsycana zreszta na
          przyklad opowiesciami z tego forum), laps za telefon i szukam oparcia? Ludzie!
          Dorosnijcie, zanim wezmiecie sie za plodzenie potomstwa!

          > Więc proszę nie pisz "czego to się pacjentom zachciewa" - czasami kontakt z
          > lekarzem prowadzącym może uratować zagrożoną ciążę. Jeżeli jakiemuś lekarzowi
          > to wydaje się zbytnim ukłonem w stronę pacjenta to niech zmieni zawód. Jeżeli
          > sama jesteś lekarzem to ja trzymałabym się jak najdalej od Ciebie - z takim
          > lekceważącym podejściem do pacjentów.

          Bardzo bym prosil, bo ja wcale nie chce takich pacjentow. Niestety, pracuje w
          specjalnosciach, gdzie pacjent nie wybiera. Zajmuje sie m.in. izba przyjec i
          stad wiem, ze sytuacji naprawde naglych jest w gruncie rzeczy malo, wiekszosc
          skarg, z ktorymi laduja pacjenci na izbie, moze spokojnie zaczekac na
          zalatwienie w normalnym trybie konsultacyjnym. Naprawde naglych przypadkow wsrod
          ciezarnych jest jeszcze mniej niz w ogolnej populacji, bo sa to w ogromnej
          wiekszosci mlode, zdrowe kobiety.
          Po drugie, to, ze TWOJ lekarz nie jest osiagalny, nie powinno znaczyc, ze jestes
          calkiem pozbawiona opieki. Sa ostre dyzury, z ktorych zreszta skorzystalas, i
          dobrze. Nie musi byc wcale tak, ze TWOJ lekarz musi dbac o Ciebie bez przerwy.
          Nie zyjemy w idealnym swiecie. Wszystko ma swoja cene. Jesli nawet podawanie
          telefonu pacjentkom uratuje jakas tam ciaze, to za cene tysiaca niepotrzebnych
          telefonow. Masz prawo patrzec egoistycznie i nie zauwazac potrzeb innych, ale
          zdaj sobie sprazwe, ze to moze byc nie do przyjecia. Lekarze to tez ludzie,
          jezdza na urlopy, chodza do teatru, maja jakies uroczystosci rodzinne, a czasem
          opiekuja sie chorym w rodzinie i po prostu moga byc nieosiagalni. Ja bym tam
          swojego numeru nie podal i wiem, ze moi koledzy nie podaja. Zasada jest prosta-
          numer znany jest na oddziale, mozna tam zadzwonic, ale biada, jesli ktos poda
          numer lekarza pacjentowi- bedzie mial spore nieprzyjemnosci az do pokrycia
          kosztow zmiany numeru wlacznie. Inni koledzy, gdy nie sa na dyzurze, po prostu
          nie odpowiadaja na telefon komorkowy, tylko przelaczaja na voicemail. Jesli to
          pilne- zostawisz wiadomosc. Jesli nie zostawisz wiadomosci, to znaczy, ze to nie
          bylo pilne.

          Nie potrzeba zmieniac zawodu. Wystarczy zmienic pacjenta. Nie tylko bowiem
          pacjent wybiera sobie lekarza. Czesto pacjenci zapominaja, ze lekarz wcale nie
          musi wziac na siebie tego czy innego pacjenta.

          Dlatego mysle, ze jesli pimpusia nie potrafi byc w ciazy bez pepowiny pomiedzy
          nia a lekarzem, to niech sobie poszuka takiego, ktory zgodzi sie jej matkowac.
          Ale lepiej bedzie, gdy dorosnie i zrozumie, ze ciaza to nie choroba i staly
          kontakt z lekarzem nie jest konieczny. I prosze mi nie szermowac "ciazami
          wysokiego ryzyka", bo to pojecie powstalo po to, by z gory zdawac sobie sprawe z
          tego, ze ciaza wysokiego ryzyka moze zakonczyc sie niepomyslnie POMIMO wszelkich
          staran, a nie po to, by stawac na glowie i wlec ja za uszy do rozwiazania.
          Wychodzi tu klasyczna "pulapka medycyny XX wieku", przekonanie, ze fizjologie
          mozna oszukac i ze odpowiednia kombinacja zabiegow, badan i lekow ustrzeze nas
          przed wszystkimi przeciwnosciami losu. Niestety, jak to regularnie powtarzam,
          shit happens.
          • zebra102 Re: od do.ki 25.05.05, 16:29
            do.ki napisał:

            > Nie zyjemy w idealnym swiecie. Wszystko ma swoja cene. Jesli nawet podawanie
            > telefonu pacjentkom uratuje jakas tam ciaze, to za cene tysiaca niepotrzebnych
            > telefonow.

            O ile zgadzam się z Panem, Panie doktorze sam anigdy nie prosiłam o prywatny
            numer lekarza, a w nagłej sytuacji niestety byłam i pojechałam taksówką na izbę
            przyjęć zamiast "zawracać" głowę w sobotę rano mojej Pani dr. To chyba
            medycznie stwierdzone i uzasadnione że kobiety bardzo przejmują się, cząsto ich
            problemy no nie "imaginacja", a nawet jeśli potrzebują potwiedzrdzenia że
            wszystko jest ok to powinny je dostać, a z tym tysiącem to Pan chyba
            przesadził.

            Jednak zmroziło mnie Pańskie podejście do "JAKIEJŚ TAM CIĄŻY", którą możnaby
            moze uratować. Dla tej kobiety to nie jest JEJ DZIECKO, to lekarz chyba
            powinnien rozumieć nawet w "nie idealnym świecie".

            • do.ki Re: od do.ki 25.05.05, 16:43
              > Jednak zmroziło mnie Pańskie podejście do "JAKIEJŚ TAM CIĄŻY"

              Wiem, ze to w uszach ciezarnej zle brzmi, ale uwazam za swoj obowiazek traktowac
              pacjentow rowno. Zaden pacjent nie zasluguje na lepsze od inych traktowanie.
              Wynika z tego wlasnie to, ze kazda ciaza jest zwyczajnym przypadkiem, z zadna
              nie mozna sie specjalnie cackac, bo to nieuczciwe wobec wszystkich innych pacjentek.

              > To chyba
              > medycznie stwierdzone i uzasadnione że kobiety bardzo przejmują się

              Czy stwierdzone? To widac golym okiem. Jednak prosze zauwazyc, ze to fenomen
              dosc nowy, ktory nastal dopiero wraz z rozwojem medycyny i zmniejszeniem
              dzietnosci kobiet. Jeszcze 100-200 lat temu, moze nawet mniej, ciaza byla
              traktowana wlasnie jak blogoslawienstwo lub dopust Bozy, ale nikt nie
              uskutecznial z tego powodu takich histerii jak tu. Mysle, ze to dawne podejscie
              bylo zdrowsze.
              Przyczyn obecnego stanu jest wiecej, wchodzi tu takze w gre np przekonanie
              (bledne) formulowane bez mala tak, ze "kazda kobieta ma prawo do posiadania
              potomstwa". Oczywiscie, to nonsens, sa kobiety plodne i nieplodne i poki co to
              sie nie zmieni. Dzis kobiety zachodza w ciaze o wiele za pozno, coraz czesciej
              pala, przed zajsciem w ciaze nieraz latami majstruja przy swojej riownowadze
              hormonalnej... nie podejme sie odpowiedziec co tu jest najwazniejsze, wydaje mi
              sie jedynie, ze obecny egocentryzm ciezarnych jest chory. Oczywiscie, pisac cos
              takiego na tym forum to tak, jak pojawic sie na meczu pilkarskim w szaliku nie
              tego koloru, ale co mi tam. smile
              Tak wiec nadmierne przejmowanie sie ciaza uwazam za nieuzasadnione. Ciaza to
              fizjologia, nie choroba! Kobieta jest specjalnie po to skonstruowana, by
              zachodzic w ciaze i rodzic. Ona nie musi sie tego uczyc- od 30000 lat to
              wychodzi kobietom samo. A ze nie wychodzi tej czy innej- c'est la vie.

              > a z tym tysiącem to Pan chyba przesadził.

              Moze. Nie bede sie spieral o te liczbe. Tak czy owak, nawet setka niepotrzebnych
              telefonow jest zwyczajnie frustrujaca.

              PZDR
        • p_kol1 Re: do do.ki 25.05.05, 18:58
          W pełni zgadzam sie z busią. Pimpusia nie martw sie od razu na nastepnej
          wizycie wyjasnij swoje wątpliwości z lekarzem nie wstydz sie mowic o
          wątpliwościach przecierz za to placisz zeby cie wysłuchali. Jeśli to nie
          przyniesie efektów zmień lekarza
          • do.ki za co placisz? 25.05.05, 19:08
            p_kol1 napisała:

            > przecierz za to placisz zeby cie wysłuchali

            Mam taka watpliwosc: czy za "wysluchiwanie" przez telefon pimpusia zamierza
            placic osobno? Jesli tak, to OK. Bo tak poza tym, to placi za kazda konsultacje
            i na pewno WTEDY jest wysluchiwana i otrzymuje cala nalezna uwage.

            Poza tym pacjent to nie klient, ktory "placi i wymaga". Naprawde nie. Klient ma
            dostac to, czego chce, pacjent- to, czego potrzebuje, a to roznica. Ale to
            jeszcze inny temat.
            • p_kol1 Re: za co placisz? 26.05.05, 18:55
              Na mysli mialam rozmowę w gabinecie z lekarzem
            • lolinka2 Do do.ki 26.05.05, 20:42
              Niezłe nieporozumienie nastąpiło...
              Ale wszędzie trafiają się ludzie przypadkowi- tymaczasem oświata i służba
              zdrowia to nie "zawód", to ZAKON, SŁUŻBA drogi Panie!!! I dla dobra pacjentów i
              własnego czystego sumienia sugeruję o tym pamiętać.
              A poza tym... cieszę się ze w ciąży miałam lekarza z powołania, dzięki niemu
              moja córka zyje- jestem po kilku poważnych zabiegach chirurgicznych (w tym 2
              ginekologiczne) i moja ciąża tez była okreslana mianem 'wysokiego ryzyka". I
              płakać mi się chce na myśl o tym, że są ludzie którzy skazaliby na śmierć moje
              dziecko w imię poglądu że "kobiety są stworzone do rodzenia dzieci" i "ciąża
              wysokiego ryzyka samą nazwą sugeruje ze to się może zakończyc niepowodzeniem
              mimo wszelkich starań a nie zeby ją ktoś za uszy wlókł do rozwiązania". Horror w
              biały dzień!!! Uważam ze tel do ginekologa powinien być dostępny, nie bez kozery
              sporo lekarzy ma go na pieczątce, której przecież nie kryją. Jeśli w danym
              momencie nie chce/ nie moze odebrać telefonu zawsze moze go wyłączyc, prawda??
              Mój ginekolog tak robi. I dzięki temu wiedziałam kiedy pokonać 60 km do swojego
              szpitala a kiedy wyjazd byłby bzdurą (a pojechać musiałam n razy z okazji takiej
              konsultacji telefonicznej, chociaż czasami usłyszałam: "Weź jeszcze jeden
              Fenoterol i No-Spę, zadzwoń za godzinę, zobaczymy co będzie").
              Nie wystarczy mieć genitalia zeby być rodzicem, nie wystarczy skończyc
              pedagogikę żeby być nauczycielem, nie wystarczy być absolwentem medycyny żeby
              stać się lekarzem...
              • zzz12 Re: Do do.ki 26.05.05, 21:44
                lolinka2 napisała:

                > Niezłe nieporozumienie nastąpiło...

                zgadza sie:

                > Ale wszędzie trafiają się ludzie przypadkowi- tymaczasem oświata i służba
                > zdrowia to nie "zawód", to ZAKON, SŁUŻBA drogi Panie!!!

                Nie, droga pani, to ZAWOD, jak kazdy inny. Sluzbe to sobie mozesz zatrudnic w
                domu. Sluzyc- na dwoch lapkach i merdajac ogonem- moze ci twoj pies.


                > jestem po kilku poważnych zabiegach chirurgicznych (w tym 2
                > ginekologiczne) i moja ciąża tez była okreslana mianem 'wysokiego ryzyka". I
                > płakać mi się chce na myśl o tym, że są ludzie którzy skazaliby na śmierć moje
                > dziecko w imię poglądu że "kobiety są stworzone do rodzenia dzieci" i "ciąża
                > wysokiego ryzyka samą nazwą sugeruje ze to się może zakończyc niepowodzeniem
                > mimo wszelkich starań a nie zeby ją ktoś za uszy wlókł do rozwiązania".

                Slabo u ciebie ze zrozumieniem tekstu pisanego.Doki ma racje i to fakt, ze
                ciaza wysokiego ryzyka - jak sama nazwa wskazuje- niesie ze soba ryzyko
                niepowodzenia. Chociazbys na kolanach do Czestochowy poszla, fakt pozostaje
                faktem. Ale jako ciaza specjalnej troski jest zwykle objeta szczegolna,
                ponadstandardowa opieka.

                Uważam ze tel do ginekologa powinien być dostępny,


                Masz dostep do calodobowej opieki ginekologicznej- w akurat dyzurujacym
                szpitalu.Nikt cie nie pozbawia prawa do pomocy w razie potrzeby.

                nie bez kozer
                > y
                > sporo lekarzy ma go na pieczątce, której przecież nie kryją.


                a to juz sprawa lekarza- jak lubi, niech rozpowszechnia swoj nr telefonu.Ale
                nie ma tego obowiazku, jak od kilku lat nie ma obowiazku umieszczania adresu
                domowego i numeru tel. na pieczatce lekarskiej.

      • panna_marianna Re: do do.ki 25.05.05, 19:42
        jak miło przeczytać słowa rozsadku ... smile
        popieram
        • jennefer3 Re: do do.ki 25.05.05, 20:25
          Oj do.ki podziwiam,że tak mężnie stanąłeś pod pręgierzem karcących opinii,choć
          znając możliwości niektórych użytkowników tego forum to i tak zostałeś
          potraktowany łagodnie.Ale zdaje się lubisz wkładać kij w mrowisko?(czytałam
          inne Twoje wypowiedzi na forum chyba o służbie zdrowia)Podoba mi się Twoje
          zdroworozsądkowe podejście.Jako dentystka(obecnie zaciążona)moglabym wiele
          dorzucić na temat nadużywania prywatności przez niektórych pacjentów -co z
          tego,że nie podaję nr komórki,przecież są książki telefoniczne i można
          zadzwonić do domu.Dodam,że nigdy nie przyszłoby mi do głowy zawracać głowę
          mojemu lekarzowi choć znam jego numer domowy ani domagać się szczególnych
          względów.Swoją drogą, co to za czasy-nie wystarczy być miłym,delikatnym,
          kompetentnym,żeby nie zostać wystawionym przed osąd wszystkich forumowiczów jak
          przed jakąś komisją(no coż,to ostatnio modne).Trochę się rozpisałam,sorry,ale
          miło czasem usłyszeć głos rozsądku,napisz coś częściej.Pozdrowienia.Marta.
          • do.ki => jennefer3 25.05.05, 21:05
            Dzieki za slowa otuchy. Nie jest moja sprawa wsadzac kij w mrowisko dla
            wsadzania, traktuje forumowe dyskusje powaznie i naprawde bronie mojego pogladu
            na rozne sprawy. Jesli komus sie moj poglad nie podoba, to juz nie moja wina,
            ale jakos tam do niego droga prywatnych przemyslen doszedlem.
            Tak w ogole to ja wiem, ze na tym forum to jestem krasnoludek nie z tej bajki.
            Zajrzalem tu przy okazji innego watku, zalozonego przez Najlepsza Zone Swiata,
            troche sie powtracalem, ale zaraz znikam. Jestem mezczyzna heteroseksualnym,
            wiec nie mam co udawac, ze rozumiem kobiety. Tylko mezczyzna homoseksualny ma
            szanse zrozumiec kobiete, a i tu mam watpliwosci, czy gej zrozumie ciezarna.
            smile)) Dlatego wlasnie moje poglady sa dla Szanownych Uczestniczek takie ksiezycowe.
      • monias3 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 21:37
        rozsadek -tak , lekceważacy ton-nie !
        Kiepski z Ciebie psycholog doki, choć doceniam Twoje poglądy (odważne i bardzo
        sensowne).
        To samo mogłes powiedzieć nie obrażając potencjalnych może i przewarazliwionych
        ciężarnych. Daje się wyczuć w Twojej wypowiedzi irytację (delikatnie mówiąc) i
        lekceważenie dla "tych co mają potrzebe dzwonić".
        Jeśli masz coś wspólnego z medycyna to wiesz,ze stan przewrazliwienia jest u
        ciężarnej powszechnie obecny (i z punktu ewolucji jakoś widocznie potrzebny).
        Na przebieg procesów myślenia wpływają nie tylko logiczne założenia i fakty ale
        tez hormony.I nie każdy panuje nad swoją endokrynologią. Założę się że
        większość z bab wolałaby czuc w ciąży pełny luż i niczym się nie przejmować.
        Niestety psychika (u zdecydowanej większości -ale nie uogolniam) jest wówczas
        nastawiona zupełnie inaczej i moze w swojej niedoskonałości wydaje się
        patrzącym z boku "nieciężarnym heteroseksualnym facetom" przesadna czy wręcz
        histeryczna.
        Zadaj sobie na koniec pytanie: gdyby Twoja żona, dziewczyna, matka etc, była w
        ciąży i podobnie "histeryzowała"-czy napisałbys jej takiego maila?
        Obawiam się ,ze gdybyś to zrobił to coś by wylądowało pewnie na Twojej głowie.
        Bo świat nie jest idelany. i nie składa sie z samej logiki. Gdyby tak było byc
        moze nie byłoby Ciebie na świecie.
        Pozdarawiam.
        • do.ki Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 26.05.05, 02:01
          Wiecej powiem, ZADEN ze mnie psycholog, ale nie mam z tego powodu wyrzutow
          sumienia. Psychologie uwazam raczej za pseudonauke. Do lekcewazenia natomiast
          sie nie przyznaje. W mojej pracy (i zreszta nie tylko) jestem skoncentrowany na
          celu do osiagniecia (typowy facet, nie?), a emocje w ogole uwazam za cos, co mi
          przeszkadza i saram sie scisle kontrolowac. Nie mam pretensji, ze komus to nie
          wychodzi, choc fakt, ze moze irytowac.

          > Na przebieg procesów myślenia wpływają nie tylko logiczne założenia i fakty
          ale tez hormony.

          I od momentu, gdy zdasz sobie z tego sprawe, mozesz temu przeciwdzialac.

          > Zadaj sobie na koniec pytanie: gdyby Twoja żona, dziewczyna, matka etc, była w
          > ciąży i podobnie "histeryzowała"-czy napisałbys jej takiego maila?

          Moja zona wie, ze bym ja "werbalnie podregulowal".

          > Obawiam się ,ze gdybyś to zrobił to coś by wylądowało pewnie na Twojej głowie.

          Trudno. Mam dobry refleks, a jak pisalem, trzeba robic to, co potrzebne, a nie
          to, co by sie chcialo.

          > Bo świat nie jest idelany. i nie składa sie z samej logiki. Gdyby tak było byc
          > moze nie byłoby Ciebie na świecie.

          E, niewielka strata. Troche szkoda, ze swiat nie jest logiczny, byloby na nim
          przyjemniej zyc.

          Co do Twojej "mysli przewodniej"- wlasnie 10 minut temu skonczylem zakladac zzo
          u rodzacej drugie dziecko poloznej z mojej wlasnej firmy. Zdaje sie, ze
          gwaltownosc akcji porodowej troszke ja zaskoczyla, no i dziewczyna kompletnie
          rozlazla sie psychicznie w szwach. Tak naprawde zdecydowanym tonem to
          podregulowala ja jej kolezanka, prowadzaca porod. Ja nawet nie musialem sie
          odzywac, tylko robic swoje. I co? Sama nam powiedziala (juz z dzialajacym zzo),
          ze byla po prostu zla na siebie, ze zrobila teatr i ze glowna komponenta
          cierpienia byl lek, potegujacy bol. Wniosek- gdyby sie nie bala, nie cierpialaby
          tak. Kobiety SAME SOBIE zadaja bol porodowy, takze straszac sie nawzajem na
          forum. Gdyby sie tak nie przejmowaly tym wszystkim, byloby im lzej.

          Nie lekcewaze rodzacych pacjentek i niemam zamiaru ich obrazac. Ale w calym tym
          histerycznym balaganie KTOS musi zachowac zimna krew. Skoro nikt sie nie kwapi,
          to moge to rownie dobrze byc ja.

          A teraz dobranoc.
          • hanna26 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 26.05.05, 03:35
            Telefon do gin. bardzo sie przydaje, nie raz z niego korzystałam - w czasie
            pierwszej ciąży i w czasie obecnej. Przede wszystkim gdy zachorujesz, możesz
            łatwo zadzwonić i skonsultować leki, które przepisze ci internista. Ja np. na
            samym początku ciąży zachorowałam ciężko na zaplenie oskrzeli. Moja lekarka
            przez telefon powiedział mi wtedy dokładnie, które z przepisamych przez
            internistę leków (w tym antybiotyków) mogę spokojnie przyjmować. Kiedyś też np.
            wyszedł mi zły wynik moczu i zadzwoniłam, żeby od razu się zapytać i nie czekać
            na wizytę. Gin. kazała wtedy natychmiast zrobić posiew i zadzwonić do niej z
            wynikiem posiewu.
            Ale moja gin. zapisuje też na wizyty przez telefon (mimo że jest też
            recepcjonistka, która waży, mierzy ciśnienie, wypisuje karty itp.).
            Cóż, ja bym chyba rzeczywiście poszła do innego lekarza.
        • do.ki diagnoza: paternalizm 26.05.05, 07:39
          monias3 napisała:

          > rozsadek -tak , lekceważacy ton-nie !

          Przemyslalem sobie to jeszcze do rana i wyszlo mi, ze to, co zechcialas nazwac
          lekcewazeniem, absolutnie nim nie jest. To sie nazywa "paternalizm".
          Nie we wszystkich kregach przysporzy mi popularnosci stwierdzenie, ze
          paternalizm w medycynie jest potrzebny. Dla adwokatow praw pacjenta nazwanie
          doktora paternalistycznym to tak, jak wtedy, gdy feministka nazwie kogos
          szowinistyczna meska swinia. A ja, choc moze jestem w jakims stopniu meskim
          szowinista (to sie nazywa "retaining gender identity"), jestem tez przekonany,
          ze istnieje cos takiego jak zdrowa doza paternalizmu w stosunkach lekarz-
          pacjent. Oczywiscie, jest bardzo cienka granica pomiedzy paternalizmem a
          poczuciem bycia lekcewazonym. Ty wodac dostalas za duza dawke paternalizmu i
          zemdlilo Cie. Trudno- nie jestem doskonaly.
          Probke "paternalistycznych idei" znajdziesz w moich postach ponizej w tym watku,
          jesli zaczne to rozwijac, to zrobi sie poboczna dyskusja. Tu dodam tylko, ze
          naprawde uwazam, ze nie wolno sie paternalizmu wyrzec w imie "praw pacjenta", bo
          przynosi to wiecej szkody niz pozytku. Paternalizm (oczywiscie, nie ten
          naduzywany) chroni pacjenta przed nim samymn przed jego glupota, czasem wbrew
          pacjentowi. Uwazam, ze jest to czesc obowiazkow lekarza, zeby wlasnie chronic
          pacjenta, czasem takze wbrew niemu. Wyrzec sie paternalizmu to cos dla tchorzy i
          milosnikow politycznej poprawnosci, to sprowadza lekarza do roli zwyklego
          uslugodawcy, a wierze mocno i w zgodzie z tym staram sie zyc, ze zwyklym
          uslugodawca nie jestem. Nie uwazam sie za boga, choc moze za kaplana pewnej
          wyzszej sztuki.

          I teraz to juz na pewno musze brac nogi za pas. smile
          • monias3 Re: diagnoza: paternalizm 26.05.05, 18:12
            nie musisz wcale wiać (jesli zwiejesz to pomyslę, że mialeś naprawdę ciężkie
            doświadczenia z hormo -babami).
            Jedyny logiczny wniosek , jaki jest do przyjęcia dla mnie (i może dla Ciebie)to
            ten, który tak powtarzasz a który ja osobiście uwielbiam:"świat nie jest
            doskanały"
            Inny, który da nam zadowalające wytłumaczenie wielu sytuacji to: "ludzie sie
            różnią więc można przebierać".
            I wszystko pozostaje po staremu.
            Ale czyż dyskusja nie jest słodka?
        • zzz12 monia,strzelasz samoboja 26.05.05, 09:19
          Na przebieg procesów myślenia wpływają nie tylko logiczne założenia i fakty ale
          >
          > tez hormony.I nie każdy panuje nad swoją endokrynologią

          Niestety psychika (u zdecydowanej większości -ale nie uogolniam) jest wówczas
          > nastawiona zupełnie inaczej i moze w swojej niedoskonałości wydaje się
          > patrzącym z boku "nieciężarnym heteroseksualnym facetom" przesadna czy wręcz
          > histeryczna

          Jesli naprawde wierzysz w to, co wypisujesz, to przynajmniej nie mow tego
          publicznie, bo dajesz podstawy sadzenia ,ze kobiety "mysla macica", a ciaza i
          macierzynstwo wyzwalaja w nich chyba przede wszystkim poklady infantylizmu i
          histerii, wiec nie sa osobami godnymi powaznego i partnerskiego traktowania.
          Ja tam wole do myslenia korzystac jednak z zawartosci mojej mozgoczaszki.
          • monias3 Re: monia,strzelasz samoboja 26.05.05, 18:04
            Niekoniecznie...
            tłumaczę jedynie bardzo grzecznie pewnemu Panu dlaczego niektóre kobiety
            (podkreślam; niektóre) będąc w ciąży i znajdując się w sytuacji wywołujacej u
            nich subiektywne poczucie lęku i zagrożenia zachowują sie , mówiąc oględnie,
            niezrozumiale dla wielu mężczyzn i jak widać (co mnie cieszy poniekąd)
            niektórych kobiet.
          • monias3 p.s. 26.05.05, 18:05
            Na zawartość Twojej mózgoczaszki nieustannie wpływają hormony...czy tego chcesz
            czy nie.
    • pimpek_sadelko Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 07:42
      nie jest obowiazkiem lekarza dawanie swojego prywatnego numeru pacjentom.
      jak ktos jest masochista to najczesciej daje ( moj lekarz taki jest). podziwiam
      go na wlasnej skorze zauwazylismy z mezem co znaczy udostepnic taki telefon.
      telefony do domu byly nawet o 24 w nocy!!!!!!!!!!( bo mam biegunke i spac przez
      to nie moge). lekarz tez musi spac, po pracy ma prawo odpoczac.po pracy ma
      prawo zajac sie SOBA, swoja rodzina. pomysleci czy nie trafilby was szlag,
      kiedy po pracy w domu urywalyby sie telefony i nawet spokojnie obiadu nie
      moglybyscie zrobic. pimpusia, jestes w prywatnej klinice, masz do niej
      numer,mozesz zadzwonic i oni skontaktuja sie z pania doktor, a jesli sprawa
      bedzie naprawde z kategorii zycia lub smierci to lekarz przychodniany NIC Ci
      nie poradzi, wtedy szpital.
      mimo posiadanego telefonu do lekarza zadzwonilam do niego jedynie dwa razy i
      zawsze pilnowalam, zeby to byly godziny pracy a nie domowego wypoczynku.
      wiem, ze z ciaza zawsze cos moze sie dziac, ale sa lekarze dyzurni ( w
      szpitalach, przychodniach, ambulatoriach, pogotowiach).oni sluza pomoca wlasnie
      w awaryjnych wypadkach.
      • grzalka Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 07:54
        Tak, ja tez jestem zdania, że powinnaś zmienic lekarza. Zdecydowanie i jak
        najszybciej. Powody podał Doki.
        A jesli tak bardzo Ci zależało na tym ciśnieniu i wadze, to dlaczego nie
        poprosiłaś o zmierzenie i zważenie?
      • dazzle Popieram głos rozsądku n/t 25.05.05, 08:05
    • agutek76 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 08:37
      moja pani doktor dala mi nr. telefonu sama z siebie- zarowno gin. jak i
      endokrynolog - ale sama bym nie poprosila-jestem umowiona z moja endo. ze po
      kazdych wynikach na tarczyce to dzwonie i umwawiam sie co dalej- no ale dzwonie
      w godzinach kiedy ona pracuje !!! mam w rodzinie 4 lekarzy-to nie jest smieszne
      jak przy wigilijnym stole dzwoni telefon bo kolejny pacjent ma jakis problem...
      chociaz rownie dobrze moze pojechac na izbe przyjec- no i co taki wujek moze mu
      przez telefon pomoc? najwyzej powiedziec to co sam pacjent juz wie - niech sie
      pan pakuje do szpitala jak sie pan tak zle czuje...przeciez jak sie dzieje cos
      powaznego to przez telefon i tak sie nie pomoze.... pomyslcie przeciez taki
      lekarz ma setki pacjentek- niech mu kazda chociaz raz zadzwoni tak po
      poludniu... koszmar....
      • angelka Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 09:00
        Moja lekarka dała mi swoją wizytówkę na pierwszej wizycie i niej. A było to b.
        dawno temu kiedy wizyta nie dotyczyła ciąży a wręcz przeciwnie chodziłam do
        niej po pigułki. Ostatnio miałam w nocy straszne bóle, zadzwoniłam do niej rano
        bo jakoś nawet przez myśl nie przeszło mi żeby do niej wydzwaniać o 3 w nocy...
        i wiecie co mi powiedziała? pierwsze pytanie pani dr: dlaczego pani nie
        zadzwoniła od razu w nocy??? Każdy lekarz jest inny i nie ma co generalizwać.
        Łatwiej chyba najpierw spytać lekarza o nr tel i wtedy uniknie się wielu nie
        zawsze miłych niespodzianek...
      • dentystka2 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 09:02
        Nie macie pojecia, jakimi bzdurami pacjenci potrafia zawracac glowe,
        wydzwaniajac do domu lekarza. Nawet tu na forum co rusz pojawiaja sie pytania z
        cyklu: upadlam na lodzie, jestem w 8 tygodniu ciazy, nie potluklam sie, nie
        krwawie, nic nie boli, ale czy powinnam dzwonic do lekarza? I forumowicze
        zgodnym chorem odpowiadajabig_grinzwonic!! Dopoki jestescie w ciazy, to wam to nie
        przeszkadza, gdy urodzicie moze na wlasnej skorze poczujecie, jakie to
        szczescie, gdy was od karmienia czy kapieli dziecka zaczna odrywac telefony,
        gdy ledwo uspicie - po kilku godzinach walki z kolka- dziecko, a dzwonek
        telefonu je obudzi, zebyscie mogly cala zabawe zaczac od nowa. Lekarze tez
        miewaja male dzieci i prawo do czasu wolnego. A zdarzaly sie nam kuriozalne
        sytuacje, gdy w Boze Narodzenie wieczorem dzwoni pacjent (dorosly!), ze go od 4
        dni boli gardlo.. . Albo o 11 wieczorem dobija sie sasiad, bo chce tylko
        recepte na pigulki anty dla zony, bo sie skonczyly. Wybaczcie, ale nie kazdy
        (raczej zdecydowana mniejszosc) pacjent ma dosc rozsadku i wyczucia, zeby
        korzystac z awaryjnego prywatnego numeru lekarza rzeczywiscie w naglych i
        wyjatkowych sytuacjach. A od kilku lat nie ma obowiazku zamieszczania adresu i
        numeru telefonu na pieczatce lekarskiej. Kontaktowac poza tym mozna sie z
        dyzurujacym szpitalem lub pogotowiem, wiec nie jestescie tak naprawde
        pozbawione opieki.
        • pimpek_sadelko dentystko:))) 25.05.05, 09:05
          hehehe ten telefon o 24 mielismy wlasnie w swieta bozego nrodzeniawink
          maz byl po studiach na tyle glupi, ze na pieczatce umiescil swoj telefonsmile
          po tych swietach szybko zmienil pieczatkesmile))
          • naturella Re: dentystko:))) 25.05.05, 09:42
            Moi rodzice są lekarzami, laryngologami. Bywa, że o godzinie 8 rano W NIEDZIELĘ
            u drzwi staje pacjent, który twierdzi, że ma nagłą sprawę nie cierpiącą zwłoki.
            I jaka to sprawa? Np. woskowina w uchu, przez którą gorzej słyszy. Albo w
            sobotę o 19 matka z dzieckiem, które ma katar i ból gardła. Na Boga, litości,
            zawód lekarza może i jest powołaniem, ale nie może to byc powołanie 24 godziny
            na dobę. Moi rodzice nie odmówiliby pacjentowi, który zajwiłby się z krwotokiem
            lub dusznością, ale takich nie ma - jadą od razu do szpitala, a nie tłuką się
            pół godziny, żeby zasięgnąć porady. A pacjenci, którzy mają błahą sprawę, nie
            potrafią nawet poczekać do rozsądnej pory i np. zatelefonować - tylko w panice
            przyjeżdżają.
        • kasiik Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 10:28
          Oczywiście, lekarz nie musi podawać swojgo prywatnego numeru a jeśli już podaje
          to pacjenci nie powinni go nadużywać. Natomiast pierwszy raz słyszę,że lekarz
          może sobie sam wybierać pacjentki. Chyba, że jest to prywatna praktyka... wtedy
          to jego sprawa..jak dla mnie moze w ogóle nikogo nie przyjmować smile
          Wszyscy wiemy, że po stronie pacjentek jest sporo kretynek i kretynów a wśród
          lekarzy nie trudno o idiotów. Wkurza mnie tylko jak trafiam na lekarza idiotę i
          jeszcze muszę mu za to płacić. Niech lekarze sami decydują o swoich granicach
          prywatności bo i mają do tego prawo.My pacjenci egzekwujmy swoje prawa.
          Pozdrawiam
          • do.ki Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 10:40
            > Natomiast pierwszy raz słyszę,że lekarz
            > może sobie sam wybierać pacjentki. Chyba, że jest to prywatna praktyka...

            Zajrzyj do pierwszego postu w tym watku- tu chodzi o prywatna praktyke.
            Ciesze sie, ze dowiedzialas sie ode mnie czegos nowego. Kazdy lekarz ma prawo
            swobodnego wyboru pacjenta, to po prostu nieodloczna czesc prawa pacjenta do
            wyboru lekarza. Wyjatki sa dwa: sytuacje naglace, gdzie kazdy lekarz musi
            udzielic pomocy i praca w placowce, gdzie umowa z pracodawca zobowiazuje go do
            udzielania pomocy wszystkim, ktorzy przyjda. Jesli lekarz podpisal taka
            niekorzystna umowe, to juz sam jest sobie winien.

            > My pacjenci egzekwujmy swoje prawa.

            Uwazam, ze o wiele za malo sie mowi o obowiazkach pacjentow, a za duzo o
            prawach. Uwazam tez, ze prawa pacjenta takie, jak je znamy dzis, to slepa
            uliczka, z ktorej kiedys bedziemy musieli sie wycofac. To jednak jest osobny i
            obszerny temat.
            • kasiik Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 12:43
              Nie dowiedziałam się niczego nowego bo napisałam wyrażnie,że jeśli mówimy o
              prywatnej praktyce to oczywiście lekarz ma prawo swobodnego wyboru i oczywiście
              jak dla mnie to może w ogóle nie przyjmowasć pacjentek ...w końcu to jego
              business smile
              Obowiązki pacjenta... mówimy o prywatnej praktyce...żartujesz chyba ...
              Jeśli lekarz dokonuje swobodnego wyboru i decyduje się na przyjęcie pacjentki to
              powinien należycie wywiązywać się ze swoich obowiązków i nie mam na myśli tu
              dawania swojego prywatnego tel.
              • do.ki Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 13:43
                > Obowiązki pacjenta... mówimy o prywatnej praktyce...żartujesz chyba ...

                Nie, kasiik, wcale nie zartuje. Prywatna praktyka czy nie, pacjent nie jest ani
                biernym przedmiotem dzialan lekarza, ani nie ma samych tylko praw, lecz rowniez
                POWINIEN miec pewne obowiazki. Leczenie to wspolpraca lekarza i pacjenta. Samymi
                prawami pacjent daleko nie zajedzie. Nie bede tu rozwijal tematu obowiazkow
                pacjenta, bo malo ktory pacjent chce o tym sluchac, zreszta wiekszosc wynika ze
                zwyklej kultury i zdrowego rozsadku i tak tez jest definiowana. Nie chcialbym
                tylko, zeby pacjenci forsowali swoje widzimisie "bo jestem pacjent i swoje prawa
                znam". To, jak pisalem, prowadzi donikad.
                Temat obowiazkow pacjenta bywa poruszany na forum "Sluzba zdrowia".
                • pasmois Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 15:55
                  hej, zabiore ponownie glos. Czesciowo zgadzam sie z do.oki.
                  A postawcie sie w sytuacji ZONY lekarza gin - jesli waszym lekarzem jest
                  mezczyzna? Chcialybyscie zeby wasz maz odbieral 10 tel w nocy?
                  Prawda jest ze przez tel zadnej ciazy sie nie uratuje, z jednymi objawami mozna
                  poczekac, jesli nie - jechac do szpitala. Jak uwazam ze powinnam miec jakies
                  badanie - konsultuje to z moja gin. Jak cos w wynikach jest nie halo - moja
                  lekarka dzwoni do mnie. "Jestesmy ze soba" juz z 5 lat i mamy swoje komorki,
                  ale kazda szanuje czas drugiej.
                  Sama mialam w 36 tc "alarmowa" sytuacje. Wydawalo mi sie ze porod sie zaczal.
                  Ale nie dzwonilam do mojej gin - wiedzialam co mi powie" prosze jechac do
                  swojego szpitala". POjechalam do szpitala, ktg i wrocilam do domu. Byla sobota
                  wieczorem.
                  Mam 15 letniego syna, ktoremu tlumacze ze jesli bedzie notorycznie wymagal ode
                  mnie pomocy, dajac mi falszywe wezwania, a ja bede wciaz na nie reagowac to sie
                  uodpornie i jak bedzie potrzebowal mojej pomocy naprawde - nie zareguje.
                  To samo sie odnosi do ciazy. Nie mozna panikowac tylko dlatego ze ma sie skurcz
                  miesnia lydki, ale z drugiej strony - do.ki - wiele kobiet na tym forum i w
                  realu ma prawo do rozwiania obaw o swoje dziecko w kazdej chwili. Tyle ze jak
                  powiedziales - od tego sa szpitale, pogotowia i inne instytucje szybkiego
                  reagowania.
                  Reasumujac - jesli autorka watku potrzebuje zmienic lekarza - niech zmienia,
                  dla mnie ten czlowiek - lekarz bylby oki.
                  • pimpek_sadelko pasimos, jestes okazem rozsadku i rownowagi:)))))/ 26.05.05, 07:42

                • kasiik Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 25.05.05, 20:42
                  Trudno się z tym nie zgodzić. Uważam tylko, że dobre wychowanie i kultura
                  osobista to w ogóle podstawa i powinność obu stron. Lekarza i pacjenta.
                  Oczywiscie, jeśli lekarz przyjmuje prywatnie to ma możliwość pogonić
                  niewychowanego pacjenta. Ja idąc prywatnie do lekarza trafiam na prostaka i
                  muszę mu stówkę zapłacić. Oczywiscie jest to moja ostatnia wizyta u niego ale
                  co z tego. Tak czy inaczej uważam, że wielu lekarzy uważa się ciągle za Bogów a
                  te czasy już mineły.
    • jamile pimpusiu... 25.05.05, 09:36
      pimpusia77 napisała:
      >JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ?<
      >wizyta była w prywatnej klinice, gdzie jak sądzę powinno się pacjenta
      traktowac szczególnie.<

      No więc moim skromnym zdaniem lekarka zachowała się skandalicznie i nieistotne
      doprawdy, że była "bardzo miła i bardzo delikatna" - skoro była to prywatna
      klinika, powinna była po Twojej wizycie zamówić taksówkę, pojechać z Tobą do
      domu, wnieść Cię na rękach do sypialni i przekazać stęsknionemu mężowi.

      ======
      córeczkasmile
      • kasiik Re: pimpusiu... 25.05.05, 20:45
        No może trochę przesadziłaś....ale ciśnienie i wagę powinna sprawdzić jak sadze.
        pozdrawiam
        • jamile Re: pimpusiu... 25.05.05, 20:58
          No pewnie tak, ale trochę nie zdzierżyłam - trochę za dużo roszczeniowości było
          w tym poście...
          Miłego dniasmile
          =====
          córeczkasmile
    • biedronka11 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 26.05.05, 11:15
      Jestem w 14 tc, po 7 latach walki o ciążę, operacji, zabiegach i dwóch
      nieudanych ICSI - w ciążę zaszłam naturalnie. Nie wyobrażam sobie nie mieć
      kontaktu z własnym lekarzem prowadzącym (nie mówię tu o lekarzu z przychodni
      tylko o praktyce prywatnej). Staram się oczywiście dzwonić w uzasadnionych
      przypadkach i w godzinach pracy, bo szanuję czas prywatny lekarzy, ale nie
      przesadzajmy...czy lekarz który ma godziny praktyki prywatnej 16-18 a przyjmuje
      do 22 (chyba ze 20 pacjentek albo i więcej, na każdą przeznaczając 15 minut)-
      nie przesadza?????
      Każdy myśli tylko o sobie, lekarze również !!!
      Przez te wszystkie lata mojego leczenia poznałam wielu lekarzy i słono płaciłam
      za leczenie-nie zawsze jak się okazuje prawidłowe, teraz mam prowadzącego który
      jak nie może odebrac telefonu, to do mnie oddzwania i uważam że tak powinno być!
      Ja równiez mam pracę z telefonem komórkowym dla klientów o każdej porze dnia i
      nocy i przez te prawie 7 lat pracy nigdy nie zdażyło mi się nawet o trzeciej w
      nocy telefonu nie odebrać, albo być wściekłą, że facet zawraca mi głowę (a
      płacę mam o wiele niższą od niejednego lekarza)...więc albo po prostu dobrze
      wykonuje się swój zawód albo nie.

      Pozdrawiam
      • do.ki Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 26.05.05, 13:30
        biedronko,

        To, ze masz inne zdanie niz ja to Twoje prawo i wlasnie powod do dyskusji. Ale
        czy nie widzisz, ze Twoja wypowiedz jest kompletnie nie na temat? Bo:

        - ciaza wywolana zabiegami medycznymi MOZE, choc nie musi, wymagac innego
        nadzoru niz normalna Normalna wlasciwie wiekszego nadzoru nie wymaga
        - jesli czegos sobie nie wyobrazasz, to to moze byc problem z Twoja wyobraznia,
        a nie z otaczajaca rzeczywistoscia

        > czy lekarz który ma godziny praktyki prywatnej 16-18 a przyjmuje
        > do 22 (chyba ze 20 pacjentek albo i więcej, na każdą przeznaczając 15 minut)-
        > nie przesadza?????

        Nie rozumiem zwiazku z tematem.

        > jak nie może odebrac telefonu, to do mnie oddzwania i uważam że tak powinno być !

        Jesli Twoj prowadzacy tez tak uwaza, to chyba nie ma problemu? Prosze, przyjmij
        do wiadomosci jednak, ze nie wszyscy tak uwazaja i maja po temu swoje powody.

        > Ja równiez mam pracę z telefonem komórkowym dla klientów o każdej porze dnia i
        > nocy i przez te prawie 7 lat pracy nigdy nie zdażyło mi się nawet o trzeciej w
        > nocy telefonu nie odebrać, albo być wściekłą, że facet zawraca mi głowę (a
        > płacę mam o wiele niższą od niejednego lekarza)...więc albo po prostu dobrze
        > wykonuje się swój zawód albo nie.

        To czy sie dobrze wykonuje swoj zawod jest tu bez zwiazku. Ja wykonuje swoj
        zawod w pracy, nie w domu. I za to biore pieniadze. Ty bierzesz pieniadze za to,
        ze jestes osiagalna dla klientow zawsze i wszedzie i widac albo masz to w
        umowie, albo uwazasz, ze Ci sie to oplaca. Ja nie mam w umowie, ze musze byc pod
        telefonem poza dyzurami i kropka.

        Masz place nizsza od lekarza w Polsce i stac Cie bylo, zeby slono placic za
        leczenie? Przeciez to oczywista sprzecznosc. Ups, teraz ja zaczynam nie na temat...
        • biedronka11 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 26.05.05, 14:57
          do.ki

          przeczytaj proszę swoje wczesniejsze wypowiedzi i zobacz, czy Ty pisałeś na
          temat ( nie będę kopiować bo szkoda miejsca...).

          > Masz place nizsza od lekarza w Polsce i stac Cie bylo, zeby slono placic za
          > leczenie? Przeciez to oczywista sprzecznosc. Ups, teraz ja zaczynam nie na
          temat

          Odpiszę, chociaż może rzeczywiście to nie ma związku z tematem tu poruszanym
          (ale jesteś taki do bólu logicznie rozumujący....)-chyba nie zdajesz sobie
          sprawy ile małżeństwo w Polsce jest w stanie zaciągnąć pożyczek i kredytów żeby
          dać sobie choć cień szansy na dziecko???? Długo będę je jeszcze spłacać...

          Na koniec przytoczę Twoją wcześniejszą wypowiedź:

          do.ki napisał:

          > Nie zyjemy w idealnym swiecie. Wszystko ma swoja cene. Jesli nawet podawanie
          > telefonu pacjentkom uratuje jakas tam ciaze, to za cene tysiaca niepotrzebnych
          > telefonow

          ...chyba jest nie na miejscu i nie piszę tego jako przewrażaliwona ciężarna (bo
          zapewne zaraz tak odpiszesz), ale jestem przerażona Twoim podejściem...mam
          nadzieję że nie trafię do Ciebie na izbę przyjęć!
          • do.ki Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 27.05.05, 10:37
            > ale jestem przerażona Twoim podejściem...mam
            > nadzieję że nie trafię do Ciebie na izbę przyjęć!

            Alez biedronko, przeciez to prawda! Czy Ty sobie wyobrazasz, ze Twoja ciaza jest
            najwazniejsza na swiecie dla kogokolwiek poza Toba? Otworz oczy! Nawet jesli
            Twoj lekarz wyglada tak, jakby tak bylo, to ma to w sobie wiecej z kurtuazji i
            marketingu niz rzeczywistosci. Pacjentki przychodza i odchodza, a zycie (i
            praktyka) toczy sie dalej. Przykro mi, ze jestes rozczarowana.
            Jest jeszcze aspekt ekonomii, takze ekonimicznego gospodarowania czasem. To
            jasne, ze nikt nie trzyma sie zasad sztywno i niewolniczo, kazdy lekarz wart
            tego miana stara sie jak najlepiej dla pacjentow, ale sa gdzies granice. I o
            nich dyskutujemy.
            Gdy jednak widze pacjenta na izbie przyjec, to jestem zobowiazany nie bawic sie
            w emocje, tylko zimno kalkulowac co jest do zrobienia. I nie z definicji "robic
            wszystko co w mojej mocy", bo- zdziwisz sie moze- w niektorych przypadkach jest
            to nieetyczne! Nalezy robic to, co jest wskazane. Powiedzmy, ze przychodzisz do
            lekarza na umowiona wizyte, a on co 10 minut odbiera telefony od innych
            pacjentek, ktorym sie cos tam uwidzialo. Tez bys czula, ze zostalas oszukana.

            Jednak odbiegamy od tematu. Chodzilo mi o to, ze w Twoim poscie sa dwa
            najwieksze bledy:
            - skoro Twoj prowadzacy pozwala do siebie dzwonic, to uwazasz, ze to najlepsza,
            ba, jedyna sluszna droga postepowania
            - skoro trudna ciaze trzeba scisle monitorowac, to znaczy, ze wszyscy powinni
            miec dostep do takiego monitorowania.

            chyba nie zdajesz sobie
            > sprawy ile małżeństwo w Polsce jest w stanie zaciągnąć pożyczek i kredytów
            żeby dać sobie choć cień szansy na dziecko???? Długo będę je jeszcze spłacać...

            Nie tylko w Polsce... To Twoj wybor i moge go tylko uszanowac. Ja bym tak nie
            postapil. Z perspektywy 6- letniego ojcostwa wcale nie jestem przekonany, czy
            dzieci naprawde sa niezbedne do szczescia w zyciu. Juz nie. Ale to tez juz nie
            na temat.

            A jeszcze w ogole nie poruszylismy tematu powiklan jatrogennych...
            • kasiik Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 27.05.05, 11:23
              Chyba żaden pacjent nie jest tak naiwny i nie myśli że jego dolegliwośc czy jak
              w tym przypadku ciąża jest dla kogokolwiek najważniejsza na świecie niż poza
              pacjentem i to żadna mądrość. Pozostaje tylko kwestia wyboru lekarza. Jeśli są
              lekarze, którzy chcą i dają swoje tel prywatne to dlatego, że taki prowadzą
              marketing i to ich wybór. My pacjenci też dokonujemy wyborów. Wybieramy
              lekarza, który poświęca więcej czasu swoim pacjentom lub nie jest nam to
              potrzebne i mniej oczekujemy.
              A tak w ogóle to do.ki lekko prowokuje... smile
              • do.ki Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 27.05.05, 11:49
                kasiik napisała:

                > Chyba żaden pacjent nie jest tak naiwny i nie myśli że jego dolegliwośc czy jak
                > w tym przypadku ciąża jest dla kogokolwiek najważniejsza na świecie niż poza
                > pacjentem

                Khem... no wlasnie nie bylbym tego pewny. To jest wlasnie ten marketing, ktory
                polega na sprawianiu jak najlepszego wrazenia. Na krotka mete to sie sprawdza-
                pecjent czuje sie lepiej wiedzac, ze doktor jest bezwarunkowo po jego stronie.
                Na dluga mete widze efekty negatywne: pacjent staje sie bierny (skoro doktor
                robi wszystko, to ja juz nie musze sie wysilac, w koncu TAKI oddany doktor o
                mnie dba), a to zle, po drugie, to przeciez mimo wszystko jest albo nieszczere
                (a pacjent w koncu sie pozna), albo nie do utrzymania, jesli ma sie wiecej niz
                jednego pacjenta.

                > Pozostaje tylko kwestia wyboru lekarza. Jeśli są
                > lekarze, którzy chcą i dają swoje tel prywatne to dlatego, że taki prowadzą
                > marketing i to ich wybór.

                Swiete slowa. Podpisuje sie obiema rekami i jedna noga.

                > A tak w ogóle to do.ki lekko prowokuje... smile

                Bez przesady. Nic nie poradze, ze po bliskim kontakcie z medycyna (moja zona
                twierdzi, ze ona jest druga zona, bo medycyna jest i tak zawsze wazniejsza od
                niej) na wiele spraw patrze inaczej niz pacjenci, ze widze ile nieporozumien,
                ile blednych koncepcji/oczekiwan jest po stronie pacjentow. Takze jak duzo
                niezrozumienia jak system dziala i dlaczego. W moim job description jest m.in.
                zalatwianie skarg pacjentow na jednostke, ktora prowadze, stad wiem, ze pokorne
                potakiwanie nie dziala- czyli to pacjenci buduja we mnie asertywnosc!
                • pimpusia77 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 29.05.05, 09:55
                  Nawet nie przypuszczałam. że moje pytanie rozpęta taka wojnę...
                  Ludzie! Ile w was jest złości, nienawiści i jadu! Ja po prostu GRZECZNIE, KULTURALNIE I NIKOGO NIE
                  OBRAŻAJĄC zadałam pytanie a tu od razu takie ataki... Aż mi się przykro robi, xe moje dziecko musi
                  przyjść na świat gdzie żyja tacy ludzie...
                  Nie jestem jakąś rozpieszczoną gó..arą i panikarą. to jest moja pierwsza ciąża dlatego nie wiem
                  czego się powinnam spodziewać. Koleżanki mi powiedziały, że ciśnienie krwi i waga to podstawa i że
                  KAŻDA dostała numer telefonu do lekarza- w razie czego. dlatego zadałam to pytanie. Wiadomo, że
                  nie dzwoniłabym o każdej porze dnia i nocy TYLKO I WYŁĄCZNIE w godzinach pracy i tylko z ważnym
                  pytaniem. Ja z mężem prowadzimy firmę i wiem co oznaczają klienci wydzwaniający w weekendy. Ale
                  wiem, również, że klientów należy szanować, bo są naszym źródłem dochodów. Pan doktor, który się
                  wypowiada na tym forum chyba nie wie co oznacza bezrobocie. Jakby tak pare miesięcy pozostał bez
                  pracy nauczyłby się szanować swoich pacjentów, którzy zresztą jako podatnicy sfinansowali mu studia!
                  Chyba, że sam za nie zapłacił? Jesli tak, to przepraszam. A poza tym jest to forum w którym PRZYSZŁE
                  MATKI udzielają porad przyszłym mamą, więc co robi tu lekarz? Czemu się wtrąca w sprawy, które go
                  nie dotyczą? Pan nigdy nie był w ciąży i nie będzie. I nie będzie pan wiedział ile taki stan może
                  przynieść rozterek.
                  Mam nadzieję, że nigdy, przenigdy nie trafię na takiego lekarza, nawet gdyby miał mi zakładać plaster
                  opatrunkowy na stłuczone kolano.
                  Lekarz, to nie jest tylko zawód, który odbębnia się od-do. to jest misja i funkcja w społeczeństwie!
                  Szkoda, że tak mało konowałów o tym wie lub już nie pamięta.
                  Pozdrawiam wszystkich i z mojej strony temat zamknięty.
            • biedronka11 Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 29.05.05, 14:02
              do.ki...przeczytałam jeszcze raz wszystkie wypowiedzi (co by juz dalej nie
              wałkować tego tematu) i mam wrażenie, że się zaplątujesz sam we własne
              stwierdzenia.
              Problem dotyczył, czy lekarz prowadzący prywatną praktykę powinien podawać
              swoim pacjentkom numer telefonu? Ty uważasz, że nie, jednak 90 % lekarzy uważa
              że tak skoro go podaje (no chyba że te 90 % nie ma racji, bo tylko te pozostałe
              10 % ma -czyli i Ty...).
              Sa pacjentki które dzwonią przy byle okazji (jednak uważam że takich jest
              mało), większość ciężarnych dzwoni w godzinach pracy lekarza i w przypadkach
              które są uzasadnione. Przecież my -ciężarne nie wymagamy od lekarza, żeby się z
              nami cackał!!! Przeciez nie chcemy, żeby stał nad nami i "bawił się w emocje",
              tylko zrobił to co do niego należy, czyli dobrze wykonał swoja pracę!

              do.ki napisał :
              >Czy Ty sobie wyobrazasz, ze Twoja ciaza jest najwazniejsza na swiecie dla
              kogokolwiek poza Toba?...Chyba nie myslisz że jestem na tyle głupia, żeby
              wierzyć, że jest ważna dla kogoś obcego...ale kontakt w sytuacjach awaryjnych z
              lekarzem Nie UTWIERDZA mnie w przekonaniu, że jestem dla niego ważna - tylko
              POZWALA mi zapobiec ewentualnej chorobie ...itp.

              >Jednak odbiegamy od tematu. Chodzilo mi o to, ze w Twoim poscie sa dwa
              > najwieksze bledy:
              - skoro Twoj prowadzacy pozwala do siebie dzwonic, to uwazasz, ze to najlepsza,
              ba, jedyna sluszna droga postepowania - tak uważam, że jest to słuszna droga i
              pacjentki powinny mieć kontakt z lekarzem bo ciąża to co prawda nie choroba ale
              i nie głupie zapalenie gardła.
              - skoro trudną ciaze trzeba scisle monitorowac, to znaczy, ze wszyscy powinni
              miec dostep do takiego monitorowania....dlaczego zmieniasz treść moich słów
              (do.ki -czytaj dokładniej!). Czy ja napisałam, że wszyscy bez wyjątku powinni
              mieć dostęp do monitorowania trudnej ciąży?. Poza tym trudne to ja miałam lata
              walki o zajście w ciążę, a zaszłam zupełnie niespodziewanie i to naturalnie, do
              lekarza w ciągu I trymestru dzwoniłam dwa razy i to zawsze po godzinach przyjęć
              pacjentek co by nie przeszkadzać innym (raz bo miałam plamienie po lekach które
              mi mój lekarz przepisał i nie wiedziałam czy to normalne zjawisko czy nie, a
              raz z pytaniem o mozliwość zażycia leków antyhistaminowych)...czy uważasz, że
              to przesada ?! Czy uważasz, że nie powinnam dzwonić a zgłosić się na izbę
              przyjęć z takimi dolegliwościami, do lekarza ogólnego do przychodni (gdzie nie
              ma mojej karty ciązy) czy może do ginekologa do przychodni gdzie czas
              oczekiwania jest dwa miesiące? Co powinnam zrobić...a może lecieć znowu do
              mojego gina, wejść do gabinetu, rzucić jednym pytaniem, zapłacić stówę za
              wizytę i wyjść?...zresztą chyba tak uważasz, skoro napisałeś wczesniej :

              >Mam taka watpliwosc: czy za "wysluchiwanie" przez telefon pimpusia zamierza
              placic osobno? Jesli tak, to OK. Bo tak poza tym, to placi za kazda konsultacje
              i na pewno WTEDY jest wysluchiwana i otrzymuje cala nalezna uwage.

              ......chyba przedsadzasz, nie sądzisz???

              I jeszcze jedno : do.ki napisał :
              >Powiedzmy, ze przychodzisz do lekarza na umowiona wizyte, a on co 10 minut
              odbiera telefony od innych pacjentek, ktorym sie cos tam uwidzialo. Tez bys
              czula, ze zostalas oszukana....nie poszłabym do takiego lekarza drugi raz i
              podejrzewam że większośc ciężarnych rozwiązałaby problem nadmiaru pacjentek u
              takiego lekarza!
              I jeszcze na koniec coś co ma też związek z Twoim poprzednim postem :

              >Jest jeszcze aspekt ekonomii, takze ekonimicznego gospodarowania czasem. To
              jasne, ze nikt nie trzyma sie zasad sztywno i niewolniczo, kazdy lekarz wart
              tego miana stara sie jak najlepiej dla pacjentow, ale sa gdzies granice. I o
              nich dyskutujemy.
              I tu się zasadniczo mylisz! - nie dyskutujemy o granicach przekraczania
              prywatności lekarza poprzez podawanie numerów telefonów, ale o tym czy lekarz
              POWINIEN podac numer telefonu swojej pacjentce z PRYWATNEJ PRAKTYKI czy nie!
              Przeciez sam odpisałeś pimpusi77 na pytaniesad>nie zaproponowała mi swojego
              numeru telefonu- w razie czego. Czy na następną wizyte powinna iść do kogoś
              innego?)
              >......Jeszcze czego, miala zaproponowac swoj numer telefonu???

              >Ja bym tam swojego numeru nie podał....

              do.ki, z Twoich wypowiedzi jasno wynika, że : Ty po prostu uważasz, że lekarz
              na prywatnej praktyce w ogóle nie powienien podawać numeru telefonu, bo z
              założenia każda ciężarna notorycznie bębni do niego z błahostkami!
              Jeśli tak to bardzo mi przykro bo mam o Tobie jeszcze gorsze zdanie niz
              wcześniej.

              Pimpusiu77-i dobrze, że Twoje pytanie rozpętało taką wojnę, przeciez to forum
              jest po to żeby podyskutowac, a że czasami puszczaja nerwy....no cóż ..jesteśmy
              tylko ludźmi...




    • aallicja Re: JAK LEKARZ POWINIEN MNIE POTRAKTOWAĆ? 29.05.05, 14:11
      hihihi, doki, ale chyba z izby nie klikasz tak przez cały dzień?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja