busia5
24.05.05, 18:30
Dziewczyny, ja w sprawie która wałkowana była już z 1000 razy, a mimo
wszystko dzisiejsze wydarzenie było dla mnie niemiłym zimnym prysznicem.
Chodzi o ustępowanie miejsc w środkach komunikacji miejskiej. Do pracy
jeżdżę metrem i do tej pory jakoś nic mnie nie zbulwersowało (2 razy
ustąpiono mi miejsca - osoby "ustępujące" miały koło 50-tki, w pozostałych
razach nie ustępowano, ale nie było to takie rażące jak dziś).
Dziś wchodząc do metra skierowałam się w stronę wolnego miejsca, ale zostałam
wyprzedzona przez jakiegoś młodego człowieka z książką w ręce. Stanęłam
dokładnie na przeciwko niego, zresztą w pobliżu siedzieli sami młodzi ludzie,
w garniturkach, eleganccy zagłębieni w lekturze książek bądź pogrążeni
zabawami ze swoimi telefonami komórkowymi. Człowiek, który wygrał ze mną ten
ambitny wyścig o miejsce łypnął na mnie swoimi oczami i siedział dalej. Na to
odezwała się jakaś babka, która stała koło mnie "Pani poprosi o ustąpienie
miejsca" - myślę, że powiedziała to na tyle głośno, że każdy z tych młodych
ludzi to słyszał. Ja na to jej podziękowałam i powiedziałam, że "wytrzymam" -
chyba specjalnie chciałam wywrzeć takie wrażenie, że jest mi ciężko stać (a
brzuszek mam już spory bo to 7 miesiąc w dodatku dźwigałam jakieś siaty -
wprawdzie w miarę lekkie, ale dodające dramatyzmu sprawie

. Zero reakcji,
tylko znowu zimne, obojętne spojrzenia. Najbardziej zbulwersowana była pani,
która radziła mi zareagować i z niedowierzaniem spoglądała na mnie przez
jakiś czas, zdziwiona tym, że nie dopominam się o miejsce. I tak sobie
jechaliśmy.
Niby nic się nie stało, nie czułam się źle, miałam komfortowe miejsce do
stania - bez ryzyka popchnięcia, szturchnięcia itp, nie musiałam
siedzieć,....ale mimo wszystko sam fakt, że to byli sami młodzi ludzie....i
taka totalna obojętność (siedziały też dziewczyny, które albo były kiedyś w
ciąży albo będą).
Nie wiem Dziewczyny, ale wyszłam z metra z jakimś takim niesmakiem. Nie wiem
co robić, żeby takie sytuacje mnie nie stresowały, jak sobie tą obojętność
społeczną tłumaczyć? Skąd się biorą tacy ludzie i dlaczego jest ich -
czytając Wasze posty - niestety większość...?
Ja to jeszcze nic, ale ostatnio byłam świadkiem jak nikt nie ustąpił miejsca
babce o kulach. Innym razem nad 2 młodymi "garniturami" stały 2 staruszki -
jedna miała chyba z 90 lat, druga ciut młodsza jakieś 70 - mogła być jej
córką lub opiekunką. W końcu ta młodsza poprosiła tych panów o ustąpienie
miejsc, zrobili to ale bez słowa i z wyraźnym ociąganiem..........Chyba w
szkołach podstawowych przydałyby się lekcje dobrego wychowania.
Pozdrawiam i życzę samych miłych sytuacji w autobusach, tramwajach, metrze.
Busia