do mlodych mam! prosze przczytajcie!!!

25.05.05, 23:06
wiem ze post jest BARDZO dlugi ale blagam przeczytajcie go, potrzebuje
waszego wsparcia i postow! :

wiecie co ja juz tak oswoilam sie z mysla ze bedzie dzidzia, ze martwie sie o
wynik, tak zaczelam sie z tym oswajac i wyobrazac sobie ze bede skrecac
dlugopisy, lub skladac breloczki z dzieckiem u cycasmile i tak mi sie milo
zrobilo, ja chyba zaczynam pragnac tego dzieckasmile wiem to glupie, ale mimo
wszelkich trudów jakie by mnie spotkaly w kosekwencji dzidzi, chyba byla
bym ..
szczesliwa.
niedawno matka wyjechala na 2 tyg, wiecie jak cudownie mi bylo? zawsze moim
najwiekszym marzeniem bylo posiadanie dziecka.. ale pozniej, a teraz, jak
wyobraze sobie jak wspaniale bylo gdy pod nieobecnosc matki mieszkalismy
razem z moim "Romeem" do tego wyobrazilam sobie dziecko..big_grin wiem ze to
egoistyczne podejscie bo dziecko trzeba utrzymac, ale wiecie ja nigdy nie
mialam pelnej rodziny i zawsze o tym marzylam... tj jak mialam 6m-cy matka
wyjchala na 2-3 lata do ameryki, po jej powrocie rodzice sie rozwiedli,
ojciec wyjechal do katowic matka pracowala po 12 godzin, czasem nie
widzialysmy sie po kilka dni, ja szlam do szkoly ona spala, ona wracala z
pracy ja spalam... i tak do mojej 17ki, potem przeniosla robote do domu i
zaczely sie problemy!
nie umiemy ze soba rozmawiac, ona ciaz wrzeszczy i wszystko jej nie pasuje,
nadal ciezko pracuje i wymiguje sie tym od jakichkolwiek ludzkich odruchów,
np umycia po sobie ubikacji, bo od tego ma dziecko! wiecie jak ciezko z nia
zyc? nie umiem z nia byc, nigdy mnie tego nie nauczyla, zawsze mnie
wysmiewala i krytykowala nawet publicznie(znajomi), juz nie raz chcialam
popelnic samobojstwo! i nie raz probowalam ale to nic nie zmienialo.. a
dzidzia byla by kims dla kogo miala bym po co zyc! i starac sie zyc jak
najlepiejsmile zdobywac wiedze by moglo byc ze mnie dumne.. bo matka zawsze
uwazala mnie za nic, nie moge isc na studia na turystyke bo to nie ma
przyszlosci, na anglistyke tez nie, na iberystyke nie, na rehabilitacje nie
bo nie bede ludziom dupy masowac, na nic czego ja chce!
moze dziecko uwolniloby mnie od niej i pozwolilo zyc tak ja ja tego pragne?
zyc dla niego, dla niego sie ralizowac..
co do mojego ojca to gadamy raz na dwa lata, ja w zasadzie zawsze bylam
sama..
to dlatego zawsze chcialam zalozyc rodzine i WYCHOWYWAC dziecko i teraz jak
pomysle ze jednak nie jestem w ciazy to chyba podziurawie wszystkie
prezerwatywy! tak mi smutno na sama myśl:"(

boze ja naprawde pragne skrecac dlugopisy, zaocznie chodzic do szkoly
policealnej, jesc tynk ze scian (ja) ale miec... RODZINE.

ale misiek dziecka by teraz "planowanego" nie chial bo z robota ciezko..
wtedy dostalby kopa w dupe i zrobil wszystko by pracowac! sam powiedzial ze
jak bedzie taka sytuacja to nie ma zmiluj, harowac jak wol byle bylo ok.
moze nie bylo by tak zle, jesli byloby dla kogo sie starac?

boje sie isc do ginkologa, boje sie ze bede musiala zyc z matka ktora po
calej ciazowej "aferze" nie chce nawet znac mojego chlopaka! a ja mam zakaz
wracania po 23 (jakby dzieci robily sie tylko o tej porzebig_grin),
ona w ogole nie akceptuje tego ze my naprawde sie kochamy, ja wiem ze rok to
malo(tyle jestesmy razem) ale ja czuje sie jakbym znala go od lat, chce
spedzic z nim zycie, jest dobry, czuly, pomaga mi we wszystkim, jest nam
naprawde dobrze..
niestety nie mozemy razem mieszkac bo MATKA!!! w zyciu sie nie zgodzi! chyba
ze bede w ciazy.. ale jak tylko wyjezdza to mieszkamy razem po 2 tyg i choc
to krotko to czujemy wtedy ze chcemy byc razemsmile

wiecie ja naprawde chcialabym... powiedzcie, czy wam ciezko bylo utrzymac
dziecko? mowie do tych ktore byly w podobnej sytuacji, myslicie ze dziecko by
pomoglo czy pogorszylo moje zycie? jak dalyscie rade? czy gdybyscie mialy cos
zmienic to nie "zaszly byscie" w ciąze?

moje życie jest takie... pustesad
prosze piszcie, tak mi sie ciezko teraz i smutno zrobilo, ze ja jednak bym
chciala dzidzie, ale jak ja zrobic, bez checi partnera? i czy warto?

nic juz nie wiem moze bzdury pisze i was tylko zanudzam, ale prosze o posty
gdybym jednak was nie zanudzilasmile

Martys


    • biedroneczka83 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 25.05.05, 23:24
      Czesc Martys! Wiesz, jak przeczytalam Twoj post to mi sie smutno zrobilo.
      Wychowalam sie w wspanialej, kochajacej rodzinie. W domu bylo mi bardzo dobrze.
      Teraz (juz od dwoch lat) mam męża, kochamy sie bardzo i swiata poza soba nie
      widzimy. On mial rozbita rodzine... mama ich zostawila, wyjechala za granice.
      Teraz chcemy miec dziecko, ale moj maz chyba sie boi, caly czas to odwleka,
      teraz juz mi obiecal ze niby w lipcu sie postaramy. Teraz przezywam to samo co
      Ty, wydaje mi sie, ze moge byc w ciązy (tylko przez wpadke) w sumie to nie
      wpadka z mojej strony, bo ja planuje caly czas i bylabym strasznie szczesliwa
      gdybysmy wpadli i wiem, ze moj maz tez. Tylko on ma jakis opor, jakas bariere.
      Jestesmy bardzo mlodzi, moze to... nie wiem. Jesli w tym miesiacu sie nie
      udalo, sprobuje (na wpadkewink w nastepnym, a jesli o tym razem zawiedzie to w
      lipcu juz sie staramy. Napewno bedą Ci tu pisac dziewczyny, ze to nie ma szans,
      ze w ten sposob nic nie wskorasz, ze zmarnujesz sobie zycie i tak dalej. Ale ja
      Ci radze, sluchaj swojego serca. Napewno gdybys zaszla, bedzie ci ciezko,
      wiadomo finansowe sprawy i tak dalej. Ale dziecko, to cos najpiekniejszego, co
      moze sie w zyciu zdazyc! Pewnie i mnie tu zaraz zaczna krytykowac ze radze ci
      isc za glosem serca i nie patrzec na nic. Ale pieniadze szczescia nie daja, a
      dziecko tak. A skoro Twoj chlopak zadeklarowal ze sie wezmie do pracy i da rade
      utrzymac CIebie i dziecko, to jakos sobie poradzicie. Przeciez jest duzo takich
      rodzin i mimo braku pieniedzy sa szczesliwi bo sa razem. Ups ale sie
      rozpisalam. Moja kochana jestem z Toba calym sercem. Napisz co postanowilas smile
    • ksanta Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 25.05.05, 23:33
      Kochana przestań się zamartwiać,teraz najwazniejsze jest dziecko a jemu
      potrzebny jest spokój.Proszę wycisz się troszkę i więcej
      optymizmu.Obiecuje ,że napiszę do Ciebie jeszcze jutro.Podaję Ci mój
      adres e-mail ksanta@o2.plBardzo Cię proszę pomyśl o maleństwu,którego Ty
      jeszcze nie czujesz ale ono doskonale czuje Ciebie Dobranoc i do jutra
    • kluseczka74 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 11:20
      Hej
      Jeśli chodzi o dzieci bez chęci ze strony partnera to moim skromnym zdaniem
      odpowiedź brzmi : NIE. Zwłaszcza jeśli nie masz wsparcia ze strony kogoś
      bliskiego. Sama jestem mamą trzy miesięcznej Kingi. Wiem juz jak wygląda opieka
      nad tak miałym dzieckiem. Gdyby nie świadmość, że zawsze mogę liczyć na pomoc
      partnera lub mojej Mamy nie dałabm rady. Tak samo bez dobrej pracy skazujesz
      siebie i ewentualnego malucha na nędzną egzystencję. Sądzę, że najpierw trzeba
      by zdobyć jakieś wykształcenie, pracę i wybić się na choćby minimalną
      niezależość. NIe jestem zwolenniczką powiedzenia że ,, jak Bóg dał dzieci to da
      i na dzieci". Rozumiem Twoją potrzebę bycia Matką i kochania oraz bycia kochaną
      ale na wszystko przyszchodzi w życiu pora. Nie wiem ile masz lat ale chyba
      jeteś jeszcze dość młoda więc warto najpierw zająć się sobą troszeczkę żeby móc
      potem spokojnie poświęcić się Małemu Człowiekowi.
      Życzę powodzenienia i wytrwałości
      Kluseczka i Kinga ( 22.02.2005)
    • asia06 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 11:28
      Nie traktowałabym dziecka jako kogoś, przez kogo Twoje życie nabierze sensu.
      Życie musi mieć już swój sens, żeby i dziecko było tym, co modyfikuje ów sens.
      Powinnaś wg mnie zając się najpierw sobą, zaryzykować wyrwanie się z takiej
      sytuacji, w jakiej się znajdujesz. Tylko też musiało to by być jakieś
      przemyślane wyrwanie, nie np. ucieczka z domu, bo co dalej? Pomyśl najpierw o
      pracy, o szkole. Jeśłi pracę będziesz miała kiepską albo żadną, to i dziecku
      dobrej egzystencji nie zapewnisz. Pewnie, że dziecko potrzebuje przede
      wszystkim miłości. Pewnie, ale i wykarmienia, i ubrania, i pieniędzy na jakieś
      wyjazdy, żeby poznawało świat, i zabawek, żeby się rozwijało. Na Twoim miejscu
      wstrzymałabym się jeszcze z decyzją. Ja mam 31 lat i właśnie urodze pierwsze
      dziecko. A wydaje mi się, że ty jesteś jeszcze bardzo młoda. Daj sobie jeszcze
      trochę czasu.
    • emma_euro_emma Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 11:56
      Martys, jeśli można zapytać - ile masz lat?
      Co do Twojej mamy, to taka sytuacja też ma swoje dobre strony - przynajmniej nauczyła Cię, jak nie wychowywać dziecka i jakiego podejścia unikać...
      Nie będę Ci radzić, co masz zrobić, ponieważ ja nie jestem odpowiednią do tego osobą. Oczywiście, że powinnam napisać: "Nie traktuj dziecka jako środka do osiągnięcia innych celów i własnego szczęścia", ale wiem również, że z sytuacji dużo gorszych niż Twoja wychodziło się na prostą. W końcu to dziecko - cud, którego nie każdy może doświadczyć.
      Wydaje mi się, że chcesz za wszelką cenę dać komuś miłość, której Ty sama nie zaznałaś.
      W każdym razie, cokolwiek byś nie zadecydowała, trzymam kciuki, że wszystko ułoży się po Twojej myśli, i że w końcu będziesz szczęśliwasmile
      • czyzbymama odp 26.05.05, 12:11
        mam 20 lat, wiem ze jezeli chce kiedykolwik zamiaszkac z ukochanym to tylko jak
        bede w ciazy, innej mozliwosci nie ma i nie bedzie, wiec pewnie i tak kiedys to
        nastapi..
        to nie tak ze on kategorycznie nie chce, mysle ze wiekszosc ludzi nie mysli o
        dziecku dopoki sie ono nie pojawi, on chce miec dzieci, nawet juz mamy imionasmile
        • asia06 Re: odp 26.05.05, 12:28
          Jak to - jeśli nie będziesz mieć dziecka, to nie będziesz mogła zamieszkać z
          ukochanym? Po prostu zacznijcie razem mieszkać albo weźcie ślub i wtedy
          zacznijcie wspólne życie. To już zależy od poglądów. Kto zabrania ci mieszkać z
          mężczyzną, którego kochasz? To jest tylko Wasza decyzja, tylko musi Was byc
          stac na nią finansowo.
          • martys_85r no wlasnie.. 26.05.05, 12:51
            na razie nie stac mnie na powiedzenie mamo mam cie w "dupie", bedziesz chciala
            to zadzwonisz, mimo wszystko ja ja kocham i jest ona moja jedyna rodzina, nie
            moge tak po prostu jej skreslic, a tak by bylo, bo juz probowalam
            przeprowadzki! z bardzo negatywnym skutkiem, grozba ze policje nasle, a nawet
            jesli to rodzice wojtka nie zgodza sie na to zebysmy mieszkali (czesciowo u
            nich bo wojtek wynajmuje sam pokoj naprzeciwko ich mieszkania, u nich jest
            lazienka i kuchnia)z takim podejsciem mojej matki! zreszta sie nie dziwie!!
            • emma_euro_emma Re: no wlasnie.. 26.05.05, 13:15
              Ale Ty masz chorą sytuację... Twoja mama raczej zdrowego podejścia to nie ma. Bez obrazy, oczywiście, ale ona Cię tak tłamsi i ogranicza, że już sama nie wiesz, co masz ze sobą robić.
    • ye_ti Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 16:46
      Witam,
      myślę, że zajście w ciąże wcale nie polepszy Twojej sytuacji.... Przede
      wszystkim musisz uniezależnić sie od matki. Finansowo i psychicznie. Piszesz
      matka ci nie pozwala na to na tamto i jeszcze na inne rzeczy. Rany masz 20 lat
      w oczach prawa jesteś pełnoletnia. Policja nie bedzie interweniować jak
      uciekniesz z domuwink. TO TWOJE ŻYCIE. Zrób to co ty uważasz za stosowne.
      Studiuj, pracuj wyprowadzaj sie do chłopaka. Zrealizuj swoje plany. Jeżeli jest
      w nich miejsce na dziecko to bardzo dobrze. Zajdz w ciąże. Ale podejmuj decyzje
      sama, a nie z powodu, albo na złość matce. Pozdrawiam YE_TI
      • martys_85r Re: 26.05.05, 17:03
        tak pisze ze mi nie pozwala na to tamto, czy ktoras z was wie co to znaczy byc
        uzaleznionym od osoby od ktorej nie da sie uwplnic? to jak dwoch skazancow z
        walczacych przeciwko sobie mafi, skutych w jedne kajdany! tak wlasnie jest ze
        mna i moja matka, niestety do kajdan nie mam kluczyka a nie odrabie sobie rekismile
    • kluseczka74 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 19:07
      Sądzę, że rozwiązaniem będzie jeśli znajdziesz pracę i wynajmiesz sobie pokój -
      to na początek. Nie będziesz mieszkać ani z Mamą ani z facetem. jak sie troche
      odbijesz ,,od dna" - pomyślisz co dalej. Przede wszystkim samodzielność i
      niezależność.
      Pozdrawiam
      Kluseczka i Kinga ( 22.02.2005)
      • verdana Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 19:46
        Jesli Ty nie potrafisz uwolnić sie od matki, to co bedzie z dzieckiem? Czy
        bedziesz mieszkać dalej u matki i skazywać dziecko na mieszkanie z osobą, z
        która jesteś skłócona?
        Nie jesteś jeszcze dorosła. Osoba dorosła nie szuka pozwolenia matki, gdy chce
        wyjść za mąż, albo zamieszkać z facetem. Nie możesz oczekiwać, że matka będzie
        Cię utrzymywać, ani że zaakceptuje Twego męża czy faceta w mieszkaniu, które
        jest jej. Jesli jesteś dorosła, zacznij życie poza domem.
        Dziecko ma byc dla Ciebie lekarstwem - na co? Na uniezaleznienie się od matki?
        Za skręcane w domu długopisy? A jak nie bedzie co skręcać? Traktujesz dziecko
        tak jak inni studia czy kursy - z jego urodzeniem ma się wszystko zmienić. Nie
        tyle chcesz być dla niego matką, ile wykorzystać jego pojawienie się dla zmieny
        swego życia. Jesli nie potrafisz tego zrobić bez dziecka, nie sądź, że dziecko
        pomoże. Przeciwnie. Bedziesz jeszcze bardziej uwikłana, finansowo i uczuciowo.
        Nie wydaje mi się, abyś dojrzała już do bycia matką. Jesli chcesz być matką to
        ty masz zapewnić lepszy start dziecku, a nie ono tobie.
        • martys_85r Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 20:07
          powiedz mi, mialas ojca ktory ci bil matke a ciebie molestowal? czy wiesz co
          znaczy obrywac pasem i chowac sie pod lozkiem ze strachu? czy ty wiesz ile w
          zyciu przeszlam? zarzucasz mi ze sama chce stworzyc normalny dom? ze do tego
          nie doroslam bo nie umiem sie uwolnic od matki? ona jest moja jedyna rodzina,
          rozumiesz? nie mam ojca, babci, dziadka! tylko ją! jest mimo wszystko moja
          matka, choc jej nienawidze za to jaka jest! po raz enty pisze ze mieszkalabym z
          dzieckiem i facetem u niego!! nie z moja matka!
          zrobilabym wszystko dla dziecka! nie chce zeby matka mnie utrzymywala i wcale
          tego nie oczekuje a ze go zaakceptuje to wiem, bo nie bedzie miala wyjscia,
          gadalam z nia wiem co nieco na ten temat.. wtedy to ona nie zrezygnowala by ze
          mnie dla wojtka.
          powiedz mi jak ja mam zaczac zycie poza domem? powiedziej jej ze mam ja w dupie
          i wynajac sonie pokoj jak mam 250 zl mcznie? u wojtka nie placilabym za
          mieszkanie, jedynie za wyzywienie polowe, wiec chyba logiczne ze wole
          zamieszkac z nim, a to nie mozliwe! chyba ze bedzie dzidzia.

          i nie czepiajcie sie tak tych dlugopisow to byla przenosnia,powtorze sie ze dla
          dziecka mogla bym dupe staruszkom wycierac byle by mialo co jesc!
    • lolinka2 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 19:46
      Przykro mi...
      Chociaż te słowa pewnie nic nie załatwią tak naprawdę...
      Ale wracając do tematu: ja byłam wychowywana też tylko przez matkę, ojciec
      najpierw pił, później nas zostawił, a w końcu uprzejmy był umrzeć (i co
      zabijecie mnie za te słowa zwolenniczki mówienia tylko dobrze o zmarłych??? już
      raz to przerabiałam na forum). Wiem, jak jest ciężko kiedy ona jest osobowością
      dominującą a prawie nie zdarza się żeby nie była a z drugiej strony ciągle sama
      jeszcze jest dzieckiem, no i ma dziecko- Ciebie. W ten sposób stajesz się
      rodzicem własnego rodzica, a fakt że będziesz posiadała własne dziecko nic nie
      zmieni: będziesz miała dwoje na starcie w tym jedno wiecznie niezadowolone. Ja
      załozyłam rodzinę mając 19 lat, równo 11 miesięcy później urodziłam Natalkę. Ale
      to nie całkiem okazało się lekarstwem: ona dalej jest, zadręcza swoimi
      problemami, czepia się wszystkiego- jak wychowujemy Talkę, jak kieruję swoim
      życiem, gdzie pracuję etc i nade wszystko że ich (ma drugiego męża- męczy się
      facet). Więc najlepszy środek, jeśli mogę poradzić: wyprowadź się z domu (sama
      czy z chłopakiem), wstrzymajcie się z prokreacją (jeśli go weźmiesz "na wpadkę"
      to nie będzie dobry start, na kłamstwie związku nie zbudujesz...) i pójdź do
      dobrego psychologa, takiego który pomoże Ci zerwać tę duszącą nić która łączy
      Cię z matką i zrozumieć siebie, żeby świadomie zacząć zycie od nowa. Ja
      aktualnie przechodzę taką terapię i naprawdę polecam!!! my dzieci z pokieranych
      rodzin mamy trudniejszy start ale to nie znaczy że nie możemy być szczęsliwe.
      3maj się cieplutko i napisz na priva jak się wyjaśniła sytuacja!!!!
    • morphea1 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 21:20
      hmm, czy głosy na forum "młodych mężatek " ci nie wystarczyły- czy może usilnie
      szukasz kogoś kto powie Ci iż masz się starać o dziecko?....


      SAMI musicie podjąć tą odpowiedzilaną decyzję!
      A Twoja chęć posiadania maleństwa jest podyktowana głownie chęcią posiadania
      kogoś do kochania i kto kochałby Ciebie bezgraniczną miłością...
      • natalya20 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 28.05.05, 20:00
        a jakie masz teraz plany, uczysz sie gdzies??? pracujesz??? albo planujesz cos
        w tym kierunku? bo ja narazie czytam juz po raz ktorys ze ty po prostu chcesz
        miec dziecko, ja mysle ze to nawet chyba troche z lenistwa bo nie bedziesz
        musiala sie przez jakis czas uczyc(gdzies napisalas ze ci sie nie chce) ani
        pracowac, proponuje udac sie do psychologa moze rozmowa z kims kompetentnym
        otworzy ci oczy, bo puki co to mam wrazenie ze czytam wypowiedzi jakiejs
        smarkuli ktorej zachcialo sie miec rodzine a poki co sama o siebie nie potrafi
        zadbac, przepraszam za ostre slowa ale mysle ze wiele osob przyzna mi racje
    • martusia251 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 28.05.05, 21:30
      Witaj, dziecko to najwspalsze coś co może się w życiu zdarzyć. Ja zrozumaiałam
      to około 5 miesiąca, wcześniej ciągle się martwiłam jak to bedzie. Fakt mam
      kochającą rodzine, ale mieszkam z teściową. Niestety ta kobieta nie ma równo
      pod sufitem. Teraz mąż bedzie tylko pracował takie realia życiowe. Musisz się
      dobrze nad tym zastanowić, możesz jak chcesz do mnie napisać na pocztę. Mysle
      że najpierw powinnaś sie usamodzielnić.
Pełna wersja