diara
28.05.05, 21:36
Mam dzisiaj doła. Czuję sie fatalnie. Psychicznie. Mam tyle obaw zwiazanych z ta ciaza. To była wpadaka, teraz 7 tydzień. Miałam inne plany, miałam iść na wymarzone studia, teraz, kiedy naprawde wiem co chciałabym robić. I drugie dziecko. Starsze ma dopiero 14 miesięcy. Plany ze szkoła pewnie pójda w zapomnienie. W pszyszłym roku nie dam rady, bo dzieciatko bedzie za małe, a zreszta kto mi sie zajmie dwójka maluchów...
Jeszcze do tego nie wiem jak sobie poradzę z dwójka. Wiktor bedzie jeszcze mały i bedzie wymagał uwagi, nie wiem, poprostu nie wiem. Ugrzęznę z dziecmi w domu na dobre, bo przecież nie wyjdę z dwoma wózkami. Maz ciagle zajety i praktycznie wszystko na mojej głowie.
Jeszcze do tego ciasne mieszkanie, jeden pokój. Nawet nie wiem gdzie wstawimy drugie łóżeczko.. jestem załamana.
I do tego tak strasznie się boję o zdrowie maluszka, bo mój starszy syn urodził się z wada serca. Był operowany w 4 tygoniu życia i pierwsze miesiace spędziliśmy w szpitalu. Ryczeć mi się chce, chyba nie przeżyłabym tego drugi raz, patrzeć jak cierpi taka mała istotka...
Wiem, narzekam i przysmucam, ale tak mi dzisiaj źle...i chciałam się wypisać, wyrzucić to z siebie. Może mi się zrobi lepiej..
Jutro pewnie inaczej na to spojrzę.