bibellott
31.05.05, 17:12
Ogladam te bilbordy na ulicach Fundacji Rodzic Po Ludzku, abysmy walczyly o
swoje prawa i szczerze Wam powiem, ze troche mnie to smieszy, ze czlowiek w
XXI wieku, niby w "cywilizowanym kraju" musi walczyc o NORMALNOŚĆ.
www.rodzicpoludzku.pl/o_nas/index.html#dekalog
Ale nie o tym chcialam Wam napisać. Raczej o tym, że np. we Francji placac
skladke na ubezpieczenie zdrowotne, kazda kobieta w ciazy ma zagwarantowane
BEZPLATNIE:
- poród rodziny
- zzo
- masaże, akupunkturę podczas ciąży
- położną
- wszystkie leki
- szkołę rodzenia
- osobny pokój porodowy
- poród w wodzie
W następny dzień po porodzie, jesli mloda mama sobie tego zyczy moze ja w
szpitalu odwiedzac rodzina i znajomi. Partner moze byc caly czas przy swojej
Pani i mogą mieć Maleństwo bez przerwy przy sobie.
Podobnie jest w Niemczech (polecam do obejrzenia program na RTL Mein baby -
od pon. do pt. o godz. 9.30)
I nie jest to jakies rozczulanie sie nad soba, ale westchnąć się chce... Bo
ja na przyklad:
- nie bede miala zzo, bo dla mnie 400 zl to za duzo
- nie bede miala osobistej poloznej, bo 400-500 zl to dla mnie za duzo
- maz bedzie przy porodzie, wiec 200 zl juz odlozylismy na te okolicznosc w
koperte i zakleilismy, zeby nas nie kusilo
- nie chodze na zadne masaze i akupunkture, bo nawet nie wiem czy u nas cos
takiego jest
- nie chodze do szkoly rodzenia, ale to akurat z lenistwa, a poza tym i tak
trzeba bylo zaplacic jakies 150 zl

- nie bede rodzic w wodzie, bo w szpitalu do ktorego zamierzam sie zglosic
nie ma czegos takiego jak wanna dla rodzących
- leki wykupilam: luteinę (4 opakowania za ok. 30 zl - nie bralam), no-spe (7
zl), lek przeciwgrzybiczny (lekarz zapisal ot tak zapobiegawczo - 60 zl)
Mysle, ze bez masazu i porodu w wodzie mozna sie obejsc, ale jak znajoma
(wlasnie mieszkajaca pod Paryzem) mi pisze w e-mailu, ze wlasnie idzie sobie
na masaz i akupunkture, bo boli ja kregoslup i wcale nie musi za to placic,
to mi smutno. I mowie sobie, ze tez bym tak chciala. Ale jeszcze w moim kraju
tego nie ma.
Co miesiac odciagaja mi ok. 200 zl na zdrowotne (co daje ok. 1800 zl przez
całą ciążę, podczas ktorej bylam 10 razy u lekarza ginekologa na 10 minutowej
wizycie z minutowym USG, 30-sekundowym rozkraczeniem nóg na fotelu, 30-
sekundowym wywiadem i 8-minutym czekaniem na biurokracje, tj. wypisanie
kartoteki,zwolnienia, karty ciazy, ksiegi lekarskiej, wypisaniem recepty).
Ja chyba ucieknę z tego kraju, jak zrobili to wszyscy moi znajomi. Nie widze
tu zadnych perspektyw rozwoju dla siebie, ani dla mojego dziecka.
A propos czy za szczepienia tez bede musiala zaplacic?
UWAGA! Nie odbierzcie tego jako rozczulania sie nad sobą. Dopiero teraz to
zauwazylam i chce sie tym z kimś podzielić. Ja się pytam do cholery:
NOPRMALNOŚĆ - co to jest i gdzie jej szukać? I czy ona w ogóle jest możliwa w
naszym kraju? W naszej mentalności?