PAN czy PANI GINEKOLOG?

    • isia_50 nieważna płeć byle kompetentny(a) 05.06.05, 13:29
      Płeć jest mi obojętna byle był(a) kompetentny(a), delikatny(a), kulturalny(a).
      Byłam już u kilkunastu ginekologów obojga płci i po jednej stronie i po drugiej
      spotkałam się z niedelikatnością i brakiem kultury.

      Moją pierwszą ciążę prowadził lekarz PAN i był super: kulturalny, uśmiechnięty,
      nie badał mnie często, bo nie uważał tego za konieczne (2 razy w całej ciąży),
      a dla mnie badanie nie było przyjemne. Na porodówce spotkałam się z PANIĄ gin,
      która odbierała mój poród i nie mogę jej nic zarzucić (była młoda, sympatyczna
      i delikatna, a na koniec porodu to ona sama zaproponowała i robiła zdjęcia
      naszej trójce, jeszcze przed przecięciem pępowiny, my o tym nawet w tym
      momencie nie pomyśleliśmy).
      Potem była druga ciąża, wybór innego szpitala i innego gin, tym razem pana
      doktora, kulturalny, delikatny, ale co z tego skoro niekompetentny. Szsybko go
      zmieniłam. Teraz chodzę do PANI i jest SUPER. Bada mnie przy każdej wizycie
      nawet nie wiem w którym momencie. Nie ma nic przeciwko obecności męża w
      gabinecie, pamięta mnie i od razu kojarzy gdy dzwonię nie tylko moje imię, ale
      ciążę. Gdy zadzwoniłam z wynikami USG genetycznego w 12 tc (poprzedni lekarz
      naplutł mi głupst o wadach dziecka, m.in brak serca, małowodzie), ona mówi do
      mnie, "kochanie ja już wszystko wiem, rozmawiałam z panią doktor X (tą od USG)
      i już wiem, że wszystko w porządku".
      U mnie nie ma reguły.
Pełna wersja