smutno mi i straszno...

02.06.05, 16:16
Jestem w 32 tc, moja koleżanka zaczęła 14 tc. Mamy znajomą jeszcze z czasów
studiów. Dziewczynie nie układa się w pracy i z mężczyznami. Jest męcząca i
zachowuje się, jakby tylko ona miała problemy. "Ja", "mnie", "mi" to
najczęstsze słowa, jakie z jej ust padają. Ograniczyłam z nia kontakty, bo
dziewczyna żyje moim życiem - wszystko musi wiedzieć, jest wścibska, i te jej
rady nie od parady (specjalistka od związków i wychowania). Po prostu nie
odpowiadam na SMS, maile itd. Ostatnio napatoczyła się na koleżankę i głośno
nadaje "Ale gruba jesteś, ale dziobata itd". Wtedy Olka powiedziała, ze jest
w ciąży. A ta kretynka (bo inaczej jej nie nazwę) po wstrętnym monologu
dotyczącym nieodpowiedzialnosci i pochwaleniu się (jak to ona jest rozrywana
towarzysko i jakich to zna ludzi) wysyczała na odchodne MAM NADZIEJĘ, ZE COŚ
Z TWOIM DZIECKIEM BĘDZIE NIE TAK...
Ola jest osobą bardzo wrażliwą i nerwową, po przyjsciu do domu cały czas
płakała, wkrótce zaczeły sie bóle podbrzusza (relacja Sławka, jej męza).

Właśnie dowiedziałam sie, ze jest w szpitalu, bo w nocy miała krwotok.
Pocieszcie mnie, bo zwariuję...
    • onom Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 16:22
      chyba nie ma się czym przejmować - koleżanka nie wygląda na zrównoważoną
      psychicznie więc po co sobie głowę tym zaprzątać? Zapomnijcie o tym - przecież
      macie coś innego na głowiesmile)))
    • feema-to-ja Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 16:23
      stres wywolany tymi wstretnymi slowami mogl wywolac poronienie niestety...
      swoja droga straszna suka z tej waszej znajomej. ale wiesz co? To zawisc, bo
      jej samej sie nie uklada wiec szuka miejsca, zeby komus wboc szpile. Najlepszym
      wyjsciem jest unikanie i nie wdawanie sie w dyskusje z ta pirania. Wspolczuje
      twojej kolezance, mam nadzieje ze wszystko sie dobrze skonczy.
    • j04nn4 Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 16:28
      tez mam jedną taką kretyńska koleżanke pecjalistka od wszystkiego jak mnie
      wiedzi to mowi ty to pewnie sie odchudzasz a wej ciązy bo nic po tobie nie
      widać taki mały brzuch sciskasz sie napewno no sie wstydzisz, ale ja mam cięty
      język więc jej zaraz dopierdzielam. A jak sie dowiedziała ze jestem w ciąży na
      środku markety do mojego męża krzykneła ZALAŁEŚ FORME HAHAHAHAHHA myślałam, że
      ja strzele po prosto jej unikam jak spotykamy sie gdzieś mówie sory ale nie mam
      czasu spiesze sie pogadamy kiedy indiej niech Ola sie nie przejmuje bo tej
      kretynce rozumu i tak nie przybędzie pozdrawiam Asia i 35 tyg Maja
      • onom Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 16:31
        aż mi ciężko sobie wyobrazić, że dorośli ludzie się tak zachowująsad współczuję
    • bonnie75 Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 16:32
      Az mi sie noz w kieszeni otworzyl, kiedy to przeczytalam. Ta idiotka nie
      zasluguje nawet na miano Waszej "znajomej". Radze omijac ja szerokim lukiem
      albo powiedziec wprost, ze nie zyczycie sobie miec z nia kontaktu. Zadnego
      kontaktu. Sadze, ze cos jej "siadlo" na psychike, bo piszesz, ze nie uklada jej
      sie w zyciu (coz, trudno sie dziwic), wiec widzac Ciebie i kolezanke szczesliwe
      w ciazy musi jakos odreagowac. Ale Boze Ty moj, w taki sposob? Coz, zazdrosc
      objawiac sie moze w roznych formach. Z drugiej strony zal mi jest jej, ze
      niszczy sobie zycie na wlasne zyczenie.
      Pozdrawiam i mam nadzieje, ze z kolezanka bedzie wszystko ok.
    • budzik11 Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 16:34
      O rany....... Trzymam kciuki za koleżankę Olę. A tą kretynką się nie
      przejmujcie, takich żmij trzeba unikać, bo aż chlapią jadem. Stres jak widać
      robi swoje, więc lepiej się takimi gadzinami nie przejmować. Co za wredne
      babsko???!!! Jak w ogóle można komukolwiek tak powiedzieć? Nawet wrogowi bym
      tak nie powiedziala.
    • kamea78 Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 16:36
      Dzięki dziewczyny. Ja też mam nadzieję. Najgorsze, że ta Ola to taka dupa. Ktos
      jej dogryzie, a ta sie jeszcze tłumaczy. Tyle zajęć na studiach o asertywności
      i powtarzania, ze nie musi być miła do kogoś kto jest wobec niej chamski.
      Kłania się wychowanie jej mamy, która, co tu ukrywać, wychowała sobie ciche,
      przepraszajace za wszystko dzieci.
      • onom Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 16:38
        ja za to z moją "uroczą złośliwością" i pyskowaniem chętnie bym z taką
        koleżanką wymieniła kilka uwagsmile szkoda tylko że Ola tak bieże wszystko do
        siebie - takim ludziom jest na prawdę ciężko
        • pimpek_sadelko Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 16:59
          nie utrzymywalabym z tamta kontaktow. jesli brak meili telefonow nie daje jej
          do myslenia to powiedzialabym jej w twarz( przynajmniej po tym co powiedzila o
          oli).
          daj znac co z nia.
    • kasialu Re: smutno mi i straszno... 02.06.05, 23:31
      Nie cierpię tekstów "ale gruba jsteś"! Jestem w ciąży, staram się wyglądać
      super, a brzuszek mam bo w srodku jest dzidziuś!
      Jak słyszę takie głupie, prostackie teksty walnęłabym w głowę. Na szczeście nie
      jestem zbyt wrazliwa i poprostu olewam takie komentarze!
      Pozdrowiinia dla koleżanki!
    • kamea78 Re: smutno mi i straszno... 09.06.05, 17:46
      Dziewczyny, Ola na zwolnieniu do końca ciąży (moze się pożegnać z pracą), ale
      cóż. Leżenie plackiem i duphaston. Lekarz powiedział, że na takie kretynki jak
      nasza kochana znajoma niech sobie kupi gaz pieprzowy. A mężowi Oli, a by jej
      kupował kartki ze zdjęciami Anne Geddes smile))
      A nasza boska Mary Lu dzwoni po wszystkich znajomych i opowiada, że ona nic nie
      rozumie, jest taka miła, a tu ludzie jej unikaja. Jedna z drugą w ciążę zaszła
      i sie wywyższaja. Buhahaha. Szkoda słów i czasu. Papapapa.
      • eminka1 Re: smutno mi i straszno... 10.06.05, 09:31
        Na szczęście tylko tak się skończyło. Dziewczyny na waszym miejscu nie
        odezwałabym sie do tej pseudo-znajomej. Teraz poprostu jej unikajcie, bo szkoda
        Waszych nerw, ale jak dzidziusie sie porodzą, to bym jej dała wtedy szkołę.
        Wygarnijcie jej tak, żeby jej w pięty poszło. Taka wyjątkowo głupia znajoma do
        szczęścia nikomu nie jest potrzebna. Swoją drogą, to aż się wierzyć nie chce,
        że aż taką kretynką jest, dziewczynina jest biedna z tym swoim krokodylim
        rozumkiem (wielkości orzecha laskowego). Na głupotę ludzką czasami nie ma
        lekarstwa.

        Gorąco pozdrawiam. Życzę odporności na tą wariatkę. Uff ale się zdenerwowałam
        jak to przeczytałam.

        --Mój synuś (chyba Filip)
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20721;104/st/20051107/dt/6/k/5e46/preg.png
    • agakapalka Re: smutno mi i straszno... 10.06.05, 11:06
      Niektórzy potrafią być podli, no naprawdę. Ciekawę jakby się poczuła teraz,
      wiedząc, że dziewczyna przez nią jest w szpitalu? Boże, naprawdę trzeba być
      bezmyślnym żeby coś takiego powiedzieć. Ja pracowałam do 29 tyg i przez parę
      miesięcy wysłuchiwałam od kobiet z pracy, jak to bardzo przytyłam. Jedna, w
      wieku mojej mamy każdego dnia liczyła ile jem kanapek. I zapewniała, że po
      porodzie nie schudnę, bo za dużo ważę!!! A ja przytyłam od początku ciąży 7 kg!
      To chyba nie aż tak dużo? Ile to się musiałam nasłuchać o ty, jak to po wyjściu
      ze szpitala nie miała się w co ubrać, bo wszystko jej spadało- tak
      zeszczuplała. Reszta pań współpracujacych miała podobnie. Czasem aż płakałam w
      domu. Teraz jestem w domu, odpoczywamy i przygotowujemy się do porodu. Brzuszek
      mam zgrabny, zero rozstępów, a nawet gdyby były -Boże, przecież to nie
      tragedią! W tym brzuszku rośnie moje dizecko!!! I tylko to się liczy. Naprawdę
      nie potrafię pojąć jak kobieta kobiecie może taką przykrość robić? Mam
      nadzieję, że z Twoją koleżanką wszystko ok i że ten krwotok nie był zagrożeniem
      dla dzidziusia. Daj znać, jak będziesz wiedziała coś wiecej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja