Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu.

06.06.05, 14:06
jestem mamą 6 tygodniowego synka.ciąża i poród jakoś minęły-ale chciałabym
poradzić wszystkim dziewczynom które to czeka-aby wcześniej poczytały sobie
dużo o karmieniu piersią,bo to staje się głównym problemem mam po porodziesmile
Ponieważ dziecko ssie od początku-to bardzo bolą brodawki,często pękają i są
poranione!Część mam ma problemy z przystawieniem dziecka do piersi-bo mają
mało wypukłe brodawki(ja tak miałam)więc trzeba już w czasie ciąży je
sobie "uwypuklać".Tylko że nie wszyscy mogą-bo jak ciąża zagrożona-to
wywołuje to wcześniejszy poród-więc popytajcie ginek.Już w 2,3 dzień jest
nawał pokarmu-i najlepiej odciągać jeszcze w szpitalu.Dlatego popytajcie
wcześniej i poczytajcie-to pomaga smile
    • ledzeppelin3 Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 06.06.05, 14:47
      ...a przede wszystkim nie miejcie schizy typu "Muszę karmić piersią za wszelką
      cenę", bo możecie się wpędzić w depresję poporodową, jak karmienie piersią się
      nie uda.
      • jakw Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 07.06.05, 09:59
        I nie nalezy mieć zajoba pt. "karmię piersią, więc mogę jeść tylko chlebek i
        gotowanego indyka..."
    • 3porzeczki Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 06.06.05, 15:04
      Nic na siłę, ale pozytywne myślenie się przydaje. Nie zapomnę miny mojego taty,
      który mnie zabierał ze szpitala jak zapytał o mleko, a ja na to, że będę karmić
      piersią, patrzył na mnie jak na kosmitę...ale zaraz się uspokoił, stwierdzając,
      że teraz mleko to można wszędzie kupić. Nawet nie przypuszczał wtedy, że będę
      karmić przez 6 miesięcy wyłącznie piersią - może mam niepozorne, ale okazały
      się wydajne smile))
    • saskiaplus1 Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 06.06.05, 16:11
      Co do tego, żeby się nie upierać, że "muszę karmić piersią za wszelką cenę", to
      pozwolę się nie zgodzić. Czasem do karmienia piersią potrzeba na prawdę dużo
      uporu i kobiety często za łatwo się poddają, czego potem żałują. Właśnie jestem
      po rozmowie na ten temat z jedną z moich dzieciatych koleżanek, która nie może
      odżałować, że nie była bardziej uparta...
      • paris4 Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 06.06.05, 16:26
        Ja właśnie podchodze do tematu karmienia dośc luźno. Chcę karmic piersią, ale
        nie za wszelką cenę. Jak będzie to przebiegało jakoś szczególnie źle wtedy
        synek będzie karmiony butlą. Po dośc trudnej ciąży jak moja (leżę od 17tc) nie
        zafunduję sobie jeszcze jakiegoś koszmaru bo moja psycha tego nie wytrzyma.
        Jestem jednak optymistką i mam ogromną nadzieję, ze karmienie będzie
        przebiegało bez większych dramatów.
        Saskia rozumiem, że wykramiłaś już kilkoro dzieci skoro z takim znawstwem
        mówisz o zbyt łatwo poddających się kobietach....
        • bazylea1 Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 06.06.05, 16:28
          ja też bym radziła podchodzić do tematu z większym luzem. niestety w szkołach
          rodzenia piora mózgi przyszłym mamom. a czasami od "chcenia za bardzo" właśnie
          nie wychodzi. wiedze oczywiście warto sobie wcześniej przyswoić.
      • ledzeppelin3 Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 06.06.05, 21:19
        Właśnie przez taki upór i robienie mi wody z mózgu przez położnych i lekarzy,
        że "wyłącznie pierś! Nie dokarmiać" moje dziecko wylądowało odwodnione w
        szpitalu w 12 dobie życia- przez mój upór, że muszę karmić tylko piersią za
        wszelką cenę. Nikomu tego nie życzę. Najważniejszy jest zdrowy rozsądek, a nie
        fanatyzm.
        • ledzeppelin3 Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 06.06.05, 21:20
          >Właśnie jestem
          po rozmowie na ten temat z jedną z moich dzieciatych koleżanek, która nie może
          odżałować, że nie była bardziej uparta...
          A ja nie mogę odżałować, że byłam tak głupio uparta i dałam się wciągnąć w
          to "karmienie piersią za wszelką cenę".
          • mama_wojtka Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 06.06.05, 22:28
            Mnie tez nie szlo karmienie piersia. Przez 2 tygodnie lezalelismy w szpitalu po porodzie i przez ten
            czas nikt praktycznie sie mna nie zainteresowal, jak mi to idzie. A mi nie szlo. Wiec juz w szpitalu
            zciagalam laktatorem i karmilam butelka. Potem w domu, a potem mlekiem ze sklepu, jak sie skonczyl
            moj. Ja nie bylam uparta w tym ze tylko piers. Jako ze tak wyszlo ze zostalam sama z dzieckiem, wiec
            nie moglam sobie pozwolic na to, zeby dziecko bylo glodne. I sobie odpuscilam. Do szkoly rodzenia nie
            chodzilam wiec nikt mi niczego nie nakladl do glowy.
            A dziecko ma teraz 2 i pol roku, nie ma nadwagi, dobrze sie rozwija i jest moim sloneczkiem.
            Macierzynstwo nie konczy sie na karmieniu piersia!!!!!!!!!!
            • 3porzeczki Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 06.06.05, 22:50
              A ja walczyłam o karmienie. Miałam krwotok po porodzie, przetaczanie krwi i
              byłam bardzo słaba, mleko pojawiło się dopiero w trzeciej dobie, ale Julka była
              duża i to, że trochę straciła na wadze nie miało znaczenia. Potem zaczęły się
              popękane brodawki - popękały bo mała przykładała się tak bardzo do ssania -
              musiała, bo miałam pokarmu "na styk". Nigdy nie miałam potrzeby zakładać
              wkładek laktacyjnych. Cierpiałam przez te rany bardzo, ale laktatorem też nie
              mogłam nic sciągnąć, wyciskałam więc mleko ręką i podawaliśmy z butelki, jak
              się brodawka trochę podgoiła, to znowu do cycka. Przyjęłam zasadę, że karmię po
              15 min z każdej piersi i koniec. Po dwóch miesiącach brodawki zaczęły
              przychodzić do siebie, a mała w pierwszym miesiącu przybrała prawie 900g, więc
              bardzo ładnie, choć z drżeniem serca szłam na to pierwsze ważenie. Nidgy też
              jej się nie ulewało, pewnie dlatego, że nie pozwalałam jej opić się jak bąk,
              nie zasypiała też przy piersi - 15 min i finito (inaczej rozpuściłaby mi chyba
              te brodawki). Po takiej batalii były już same plusy - wygoda w nocy, nie trzeba
              wstawać, podgrzewać itp., no i na wyjazdach, sporo jeździliśmy w teren, jak
              zgłodniała to siadałam na pieńku i wyjmowałam pierś, na prawdę wygoda, mieliśmy
              tylko jedną butelkę, żadych sterylizatorów, podgrzewaczy itp.
              Wszystko jednak zależy od charakteru mamy, trzeba to, podobnie jak wszystko
              inne wyczuć i wybrać wariant optymalny, powodzenia
              • ledzeppelin3 Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 07.06.05, 08:23
                Co innego popękane brodawki, co innego niedostatecznie duża produkcja mleka w
                piersiach, mimo prawidłowego przystawiania. A wbrew temu, co wmawiają wam w
                szkole rodzenia, za mała produkcja mleka nie zdarza się wcale rzadko. Vhodzi mi
                o to, żebyście w szale "walki o laktację za wszelką cenę", do czego niestety
                będą was wszyscy próbowali zmusić, nie doprowadziły do odwodnienia i
                nadmiernego spadku masy ciała swoich dzieci. Istnieje coś takiego jak karmienie
                mieszane, czyli piersią, a następnie butlą. U mnie aprawdziło się rewelacyjnie
                przez 8 miesięcy- karmiłam piersią, a jednocześnie miałam przespane noce. I nie
                dajcie sobie wmówić, że karmienie butlą jest jakoś strasznie uciążliwe, to
                bzdury.
                • agnes0101 Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 07.06.05, 09:17
                  Podzilam twoją opinię Ledzeppelin. Ja właśnie przez takie karmienie za wszelką
                  cenę mało nie przypłaciłam depresją, gdyż wszystko było nie tak jak sobie
                  zaplanowałam. Najpierw mały nie chciał wyjść z brzuszka więc zostałam
                  podłączona do oksydocyny, po prawwie dwóch dobach dobiera zaczęły się skurcze
                  choć to i tak niewiele dało bo skończyło się na cesarce, a tak chciałam być
                  stuprocentową kobietą i urodzić naturalnie. Późnie karmienie, który po cesarce
                  jest jeszcze większym problemem. Michaś urodził się dość dużo i moja siara na
                  niewiele mu staczała, wciąż płakał i płakał. Nawet po drugim dni gdy rzekomo
                  pojawił się nawał pokarmu on nadal był głodny i spadał na wadze. Pielęgniarki
                  fakt przychodziły poprawiały mało gdy źle ssał ale tylko. Na trzeci dzień wręcz
                  błagałam by podano mu mieszankę aż ubłagałam. I dobiero wtedy dziecko przestało
                  płakać. Wpadłam na pomysł by mąż przynosił mi taką mieszanką do szpitala i sama
                  po kryjomu podawałam małemu dwa razy dziennie (oczywiście karmiłam również
                  piersią). Dzięki temu zaczął normalnie spać i był spokojny a nawet wesoły.
                  Lekarze i pielęgniarki byli zdziwieni nagłą zmianą jego samopoczucia. Po
                  powrocie do domu chciałam jednak nadal karmić tylko piersią. Sporadycznie
                  zwłaszcza na noc podawałam mu mleko strzykawką. Jednak wytrzymałam tak 2 m-ce
                  wyczerpana podawaniem cycka dosłownie co pół godziny do godziny, a i tak mały
                  wciąż był niespokojny i często płakał. Po dwóch m-cach zaczęłam dokarmiać
                  mieszanką i dziecko znowu zaczęło być radosne i spokojne. I tak jest do tej
                  pory. Po 4 m-cach wróciłam do pracy, karmię małego rano i wieczorem (teraz ma
                  pół roku) i rośnie zdrowy i radosny. Przepraszam że się tak rozpisałam ale wiem
                  co mówię. Miałam strasznego doła i wiedziałam że jeśli czegoś nie zmienię to
                  będzie gorzej. Także więcej rozsądku kobietki
        • jakw Re: Urodziłam-pomyślcie przed porodem o karmieniu 07.06.05, 09:58
          Myślę, że saski chodziło o mniej ekstremalne przypadki typu: "Dziecko chce jeść
          co 2 godziny, wszyscy mówią, że mam za mało pokarmu/ za chudy pokarm. Mały
          przybrał na wadze tylko 600g, dzieci koleżanek, które dają butelkę,
          poprzybierały na wadze po 900g i rzadziej jedzą."
Pełna wersja