Pytanie o porod troche z"innej beczki"

09.06.05, 13:12
Jestem w 16tyg ciazy ale chce zapytac o to jakie uczucia macie jesli chodzi o
intymnosc w czasie porodu.Chodzi mi o to czy nie przeszkadzala wam zbyt duza
liczba osob ktore nie sa potrzebne(nie mysle tu o ginekologu poloznej
pediatrze i pielegniarce noworodkowej ktorych obecnosc jest czyms normalnym)
przy porodzie a sa na sali porodowej.Wiem ze mam jeszcze duzo czasu do porodu
ale mam przykre wspomnienia jesli chodzi o badanie ginekologiczne w obecnosci
pielegniarki i wlasnie obecnosci osob zbednych sie boje.Prosze o odpowiedz.
    • linka555 Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 13:35
      Anulko, radziłąbym Ci, jeśli to możliwe, żebyś zobaczyła sobie kilka różnych
      szpitali (porodówka, sale do przebywania z dzieckiem po porodzie, sanitariaty
      itd. Tam gdzie ja rodziłam (Gdańsk, Szpital Wojew.)były 3 porodówki, każda była
      odrębnym pomieszczeniem, a w innych szpitalach widziałam też takie, że lóżka
      oddzielał tylko parawan. Wybrałam ten szpital, gdzie można było rodzić w
      wodzie, ale szczerze Ci powiem, że w momencie jak dostajesz bolesnych skórczów,
      to jest Ci już wszystko jedno. Jeśli chodzi o ścisłość: na porodówce jest z
      reguły tylko położna, ginekolog jest tylko wtedy, gdy mogą być jakieś
      komplikacje. Z resztą jak będziesz współpracować z położną, to spokojnie sobie
      poradzisz. Życzę Tobie i Dzidziusiowi powodzenia!!
      • czarnodziej_ka Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 15:28
        Hej!
        Mam pytanie do Linki555: jakie masz wspomnienia po porodzie w wojewodzkim? bo
        tez sie nad nim zastanawiamsmile
    • olinka1 Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 13:40
      a wiesz już z kim będziesz rodziła?
      • anulka59 Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 13:52
        Bede rodzic z mazem wiec moze to troche mnie uspokoi
      • iwona-mama-majki Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 13:54
        Dla mnie trudniejsze było badanie przed porodem w obecnoci conajmniej 10 osób,
        kiedy leżałam na patologii. A w trakcie samego porodu tak się skupiałam na
        dziecku, że obce osoby naprawdę mi nie przeszkadzały. Nie wiem jak zniosłabym
        poród na sali z innymi kobietkami - ja rodziłam razem z niemężem i mieliśmy
        salę tylko dla siebie. Ja pomyślałam sobie, że oni wszyscy nie widzą już mnie
        nagiej - widzą tylko rodzącą.
        pozdrawiam i życzę udanego rozwiązania
    • casjopeja1 Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 13:57
      Ja sie włąśnie tego obawiam. Mam termin porodu za tydzień ale ogólnie jak sobie
      o tym pomyśle ze tyle osób bedzie mi zaglądać miedzy nogi to mnie strach
      oblatuje. Wiem ze inaczej sie nie da ale to dla mnie bardzo duży dyskomfort
      psychiczny , a jeżeli dojdzie do tego myśl ze będa mi tam majstrować z jakimiś
      narzedziami (np. nożyczki do nacięcia krocza , czy później samo szycie ) to juz
      wogóle . Strasznego mam cykora .
      • anulka59 Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 14:04
        Widze ze nie tylko ja sie tego boje CASJOPEJO bede trzymala za ciebie kciuki
    • antoszki Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 15:16
      Jak tak na trzeźwo pomyslę o porodzie (drugim zresztą) to też chciałąbym żeby
      było spokojnie - ja , mąż i położna. Ale wiem że w czasie porodu to będzie mi
      już wszystko jedno.Jak rodziłam dwa lata temu córeczkę (na Żelaznej w Warszawie)
      z mężem i z własna położną w pokoju do porodów rodzinnych to przez 90% czasu
      byliśmy albo we dwójke albo we trójkę. I to było ważne i czułam się prawie jak
      w domu. Natomiast przez ostatnie minuty skurczów partych i przez pierwsze 20 po
      urodzeniu Martynki w sali były dwie położne, dwóch lekarzy i jeszcze
      anastazjolog i w ogóle mi to nie przeszkadzało - cały wysiłek wkładałam w
      ostatnie skurcze parte a potem to szczeście że już Martynka jest razem z nami -
      więc nie zastanawiałam się czy te osoby mi przeszkadzają. Wniosek : dopóki
      miałam świadość co się wokół mnie dzieje cieszyła mnie prywatność, potem nie
      zwracałam już na to uwagi.
      Maryna
      Martynka
      Kruszynka
      • przyszla_mama1 Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 15:30
        Witam was kolezanki,tak sobie mysle ze to takie smieszne jakich rzeczy sie
        krepujemy ale musicie pomyslec ze Ci ludzie widza na codzien kobiety rodzace i
        jest to dla nich normalny widok a nie cos krepujacego tak wiec nie przejmujcie
        sie tym tak bardzo,ja jeszcze nigdy nie rodzilam ale najbardziej boje sie ze
        dziecko nie bedzie moglo wyjsc,nawet lekarka mi wczoraj powiedziala "no
        zobaczymy jak to bedzie bo pani taka malutka i drobniutka" i troche sie
        przerazilam,a mam do was pytanie odnosnie porodu skoro cala ciaze chodze do
        lekarza ginekologa-poloznika to czy moja lekarka bedzie przy porodzie czy
        bedzie to ktos obcy ?? za 5 tyg. zaczynaja sie u mnie zajecia w szkole rodzenia
        i chcem isc napewno cos wiecej mi powiedza. pozdrawiam smile
    • grochalcia Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 15:35
      wiesz co, rodzilam 2 miesiace temu i w calym tym zamieszaniu iloscbadanych mnie
      osob ani gapiow nie mial dla mnie zadnego znaczenia. dopiero po powrocie ze
      szpitala zaczelam myslec ile to razy pchano mi tam lapy, ze zrobilam siku na
      lozko porodowe, ze latalysmy z dziewczynami z piersiami na wierzchu po korytarzu
      i wszyscy sie na to patrzyli...wtedy to bylo takie normalne...Pozdrawiam. Kasia
    • mamusia_synusia Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 15:41
      Ja rodziłam w Gdyni w Redłowie i miałam taki przypadek, że było u mnie 2
      lekarzy, 3 położne, student i studentka (no i mój mąż oczywiście wink). Mieliśmy
      osobną salkę. I to prawda tak jak pisał ktoś wyżej - było mi wszystko jedno ile
      osób tam jest. I tak samo po korytarzu latałyśmy z piersiami na wierzchu hehehe.
      A po pokoju to nawet czasami z koszulą podwiniętą! wink
      • werrap Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 09.06.05, 15:48
        a ja rodziłam w szpitali w którym moja mama pracuje i miałam podczas porodu
        wizyty znajomych powiedzmy mamy na początku mi to przeszkadzało a pod koniec
        byli na tyle dyskretni że się już nie pojawiali za to zrobił się tłum lekaży
        położnych i td ale to już mi było obojętne...
        jak ktoś był tam po to żeby coś robić to ok jak przyszedł bez sensu (tzn
        popatrzyć się) to to owszem krępuje ale tak się żadko zdarza powiedzmy że byłam
        wyjątkiem
        i tym razem zapowiem co ja sobie życzę i już tak nie będzie
        wera
    • wlekliczka nikt nie wlepia gałów, oprócz praktykantów :) 09.06.05, 16:30
      duża ilość osób wkurza, ale w miarę postępowania porodu staje się to zupełnie
      obojętne.
      Mąż wygonił z porodówki troje studentów, którzy przyszli popatrzeć. Mi to
      zupełnie wisiało smile

      Ale inna sprawa:
      Do tej pory nie mogę zrozumieć jednej rzeczy.
      Rodzące obok mnie dziewczyny (które spędzały całą noc na sali szpitalnej -
      wszystkie miałyśmy rzadkie, coraz bardziej regularne skurcze), miały na sobie
      majtki. Przy każdym badaniu lekarskim czy badaniu tętna dzieci były proszone o
      zdejmowanie ich lub zsuwanie. Przy skurczach to naprawdę nie jest przyjemna
      czynność.
      Dziewczyny chowały się za łóżko i tam ściągały majtki, po czym wkładały je na
      nowo. Skąd ten wstyd? Przecież żadna specjalnie nie wlepia gałów w cipkę innej.

      Lekarze i personel też nie wlepiają gałów. Widzą kilka - kilkanaście rodzących
      na dobę. Opatrzyło im się.
      • anulka59 Re: nikt nie wlepia gałów, oprócz praktykantów :) 09.06.05, 16:44
        Dziekuje za wszyskie posty moze faktycznie gdy juz zaczne rodzic bedzie mi
        wszystko jedno kto jest potrzebny a kto tylko sie gapi ale mimo to troche sie
        boje.
        • mkostki Re: nikt nie wlepia gałów, oprócz praktykantów :) 09.06.05, 20:28
          Gwarantuję Ci że będzie Ci wszystko jedno. Przy bólach partych NIE MAM
          ZIELONEGO POJĘCIA, ile osób było ze mną w sali i była to ostatnia rzecz, która
          mnie obchodziła. Będzie dobrzesmile
          • anulka59 Re: nikt nie wlepia gałów, oprócz praktykantów :) 09.06.05, 20:40
            Dziekuje mkostko po przeczytaniu waszych postow troche sie uspokoilam.Moze
            procz meza ktory jeszcze przed ciaza zaznaczyl ze chce rodzic ze mna poprosze
            mojego gina aby byl przy porodzie(wiem ze jest przy porodach swoich pacjentek)
            Pomogl mi zajsc w ciaze teraz ja prowadzi i mam do niego zaufanie
            • maciopek1 Re: nikt nie wlepia gałów, oprócz praktykantów :) 10.06.05, 12:29
              Wiem że to śmieszne , ale ja tez najbardziej tego właśnie obawiam się przy
              porodzie, tzn nawet nie tego , ze będę się krepowac tym że ktos zobaczy mnie
              bez bielizny bo wiem że dla tych osób to nic nadzwyczajnego i to akurat
              absolutnie mnie nie zawstydza. Chodzi raczej o jakiś brak intymności - nie wiem
              może mam złe wyobrażenia o porodzie - to mój pierwszy razsmile- ale chicałabym
              żeby była to ważna i piekna chwila. Nie lubie ostrych świateł i tłumów ludzi -
              wzadnej sytuacji, najchętniej urodziłabym w domu z meżem i kims kto się na tym
              zna z ulubioną muzyczką bez zamieszania i obcych twarzy. Oczywiście nie
              zdecyduję się na to bo wiem , ze to bardziej ryzykowne dla maleństwa. ale tak
              bym chciała. Nie boje się bólu porodowego, nie wiem czemu ale jestem pewna że
              wcale nie będzie tak okropnie i że będę dokłądnie wiedziaął co robić ( chociaż
              oczywiście może okazać się całkiem inaczej), ale jak w całym życiu , także w
              tej chwili ważna jest dla mnie intymnosć... i to bynajmniej nei ze wzgledu na
              przesadną wstydliwość. Pozdrawiam Was wszystkie
    • aniarad1 Re: Pytanie o porod troche z"innej beczki" 10.06.05, 13:04
      U mnie był tylko mąż i położna, potem przysazła jeszcze jedna położna do
      pomocy. Nikt mi na szczęśćie w tym ważnym momencie nie przezkadzał.
      Ania
Pełna wersja