Pewna etykieta w szpitalu

15.06.05, 13:52
itam przyszłe mamusie. Chciałabym poruszyć pewien , ważny uważam, temat. Otóż
chodzi mi o używanie tel. kom. w szpitalu po porodzie. No i wogóle w
szpitalu. Ja leżałam w trzyosobowej sali, wydaje sie niewiele - powinno być
spokojnie, a jednak... Jedna z dziewczyn nie miała najmniejszego zamiaru
ściszyć swojego tel. Przy tym miała okropnie dźwięczący dzwonek...Rozmawiała
zawsze tak, że chyba cały oddział ją słyszał, a najśmieszniejsze jest to, że
nie miała przy sobie dziecka, tylko na oddziale noworodkowym...Więc
dziewczyny błagam, szpital to miejsce w którym ludzie chcą mieć spokój... A
tel powinny mieć wyłączone dzwonki... No i jeszcze odwiedzający, chyba nie
muszę wspominać, że odział poporodowy jest odziałem szczególny, więc nie
pozwalajmy żeby odwiedzały nas tam wycieczki ludzi, w końcu leżymy tam
naprawdę krótko, ograniczmy się do naprawdę najbliższej osoby... Pozdrawiam
wszystkie przyszłe i obecne mamusie, Iza
    • aniarad1 Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 13:56
      Wisz, to jest problem braku kultury i wyczucia u niektórych osób. I niestety,
      te osoby wcale nie dostrzegaja, że komus przeszkadzaja i sa męczące. Można im
      zwrócić uwage, ale niestety nie wiem czy to na długo poskutkuje. Smutne to ale
      prawdziwe.
    • emilka82 Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 13:57
      Myślę, że masz rację! Ja telefon biorę, bo bym bez niego nie wytrzymała, ale na
      pewno będę go używać tak aby nikomu nie przeszkadzać. Jeśli chodzi o tłumy
      wycieczek to dla mnie to też okrone, ja mam zamiar zapowiedzieć że chcę widzieć
      tylko męża i mamę
      • dariaza Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 14:06
        To rzeczywiście uciążliwe, tym bardzej ze teraz te dzwonki są najprzeróżniejsze
        i niektóre są naprawdę przeraźliwe. Mam za sobą pobyt na obserwacji w szpitalu
        i pobudki za każdym dzwonkiem mojej sąsiadki. A poza tym tabuny tatusiów i
        całych rodzin wiszących przy lóżkach od 7 do 23. Przecież można wyjść na
        koytarz, poza tym można wziąć dziecko na tym szklanym wózeczku. Trochę kultury
        i wyobraźni po prostu.
    • p_kol1 Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 14:02
      Podpisuje sie pod telefonami, przeciez mozemy zciszyc dzwonek, zwlaszcza gdy w
      pokoju sa male dzieci i ich mamy. Ale niekulturalnych ludzi na świecie nie
      brakuje
      • 3porzeczki Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 14:12
        Macie rację; a takie uciążliwe sąsiadki trzeba będzie grzecznie poprosić o
        zciszenie dzwonka, lub wyjscie na korytarz na pogaduchy. Podobnie z
        odwiedzającymi jak jest ich za dużo, niech sobie siedzą na korytarzu. Te 3 dni
        są aby wyzdrowieć i odpocząć (? tu bywa różnie); ja wypisalam się ze szpitala
        wczesniej, bo nie moglam tam dojsc do siebie, co mi się przysnęło, to albo
        jechała garkuchnia po korytarzu, albo pielęgniarce zachciało się rozdawać
        termometry, albo płakało któreś z dzieci, niekoniecznie moje, ale sąsiadkę
        miałam bardzo miłą i fajną smile
    • szaramysz2 Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 14:18
      zgadzam sie calkowicie.
      uwazam ze panujacy 30lat temu calkowity zakaz odwiedzin na porodowkach mial
      wiele dobrych stron. Im mniej pociotkow przychodzi w "gosci" tym mniej zarazkow
      i bakterii na oddziale. Tym bardziej, ze nie wszyscy uwazaja za stosowne
      zakladac ochraniacze na buty!
      Goscie powinni byc wpuszczani do szpitalnej swietlicy gdzie kazda mloda mama
      moze sobie zejsc i poprzebywac z bliskimi. Ja nie odczowam potrzeby lezenia po
      porodzie w gronie familii - jak mam grype tez ich nie zapraszam na zgromadzenia
      dookola poscieli. Moi maja zakaz, na wszelki wypadek nie poinformuje ich o
      terminie coby nikogo nie korcilo wink

      Rozumiem, ze wiekszosc mam jest spragniona odwiedzin i pochwalenia sie
      latorosla najblizszym. Mozna jednak ograniczyc sie do naprawde NAJblizszej
      rodziny - ci niewatpliwie przesympatyczni ludzie sa w koncu dla dziewczyny z
      lozka obok calkiem OBCYMI ludzmi a im ich wiecej tym bardziej pobyt w szpitalu
      zaczyna przypominac lezenie na chodniku po wypadku tramwajowym...

      Kolejna goraca prosba do wszystkich pan z sali przedporodowej: na litosc boska,
      oszczedzcie sobie te wszystkie krwawe historie o zgodnach w trakcie porodow,
      lekarzach odcinajacych glowki niemowlat kleszczami, ropiejacych ranach,
      martwicy krocza itp... (powyzsza opowiesc oparta na faktach!) To doprawdy nie
      czas ani miejsce.....
      A jak jeszcze czesc z was moglaby sie powstrzymac (od powotu do domu dzieli was
      jedynie kilka dnie - dacie rade!) od jarania fajek z odwiedzajacymi kolezankami
      w szpitalnych lazienkach to juz byloby czadowo ;D
      • dazzle Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 14:27
        jeżusz malusieńki!

        telefony, fajki, zgromadzenia rodzinne...

        to ja chcę rodzić w domu!
    • esterka8 Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 14:18
      a u mnie w szpitalu na szczęście jest pokój odwiedzin- na oddział nikogo nie
      wpuszczają. I bardzo dobrze, bo jedna zniesie poród lepiej a druga gorzej i co?
      ta co lepiej chce gości, a ta co gorzej chce spokój. poza tym obcy ludzie przy
      łóżku obok kiedy my leżymy niezbyt atrakcyjnie, to koszmar.
      Pozdrawiam
      Aga+40 tyg. Igorek
    • michalina761 Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 14:27
      Słusznie poruszony temat. Nie wyobrażam sobie pierwszych dni połogu w
      kilkuosobowej sali, gdzie dziennie przwijają się dosłownie tłumy. Na salkach
      zaduch, bez możliwości wietrzenia, a wkoło kilku typa- szwagrów, dziadków,
      wujków i ktoś tam jeszcze rozglądający się i poglądający położnice. Ohyda. Ja
      jeszcze nie rodziłam, ale byłam odwiedzającą u siostry i szczerze jej
      współczułam. Kobiety te nie miały szans na zachowanie choćby odrobiny
      prywatności.
      A nie mam zamiaru płacić 200 czy 300złotych za salę rodzinną. Czy to oznacza że
      w okresie poporodowym muszę obyć się bez odrobiny intymności, bo nie stać mnie
      na nią?
      Nie wiem co z tym zrobić.

      Pozdrawiam Was.
    • niepytana Re: Pewna etykieta w szpitalu 15.06.05, 15:11
      No to ja cos jeszcze dopisze. Problem #1 ze sala po porodzie powinna byc na
      jedna osobe, a nie na 3 bo tak czy tak w koncu bedzie konflikt, ale jak sie nie
      ma co sie lubi..., #2 w Ameryce telefony komorkowe sa absolutnie zabronione w
      szpitalu bo interferuja z innym sprzetem medycznym, jak ktos chce telefon, to
      sobie zamawia go w szpitalu, przychodza i instaluja w sali stacjonarny. Jest to
      o tyle lepsze ze tego numeru nie zna cale stado ludzi tylko pare najblizszych
      dajmy na to mama i maz wiec liczba telefonow i denerwujacych dzwonkow sama
      przez sie jest mocno ograniczona, #3 kobieta po porodzie naturalnym bez zadnych
      problemow idzie planowo do domu w ciagu 24 godzin, a to juz wyklucza wiele
      problemow typu odwiedziny, telefony, itd. Potem to juz kazda sobie robi jak
      chce we wlasnym domu. Po cc do domu najdalej po 4 dniach. Mysle ze zdrowy
      rozsadek, szacunek dla drugiej osoby, a przede wszystkim zmiany w systemie
      zmniejszylyby mocno caly problem. Zycze milego porodu i Sw. Spokoju.
    • kamea78 Re: Pewna etykieta w szpitalu 17.06.05, 11:22
      Ja też sie boję, na kogo "trafię". Lezałam kilkakrotnie w szpitalu i zawsze
      trafiałam na fanki komórek albo fanki uprawiania życia towarzyskiego z
      głośnymi, niekulturalnymi i nierzadko stroniącymi od mydła znajomymi.
      Zastanawiam się coraz częściej nad "jedynką", już wole towarzystwo książki niż
      kolejną cuchnącą piwskiem i potem traumę plus dzieci grzebiace w cudzych
      rzeczach na widoku i przy aprobacie rodziców...
      • dazzle dzieci na oddział położniczy 17.06.05, 13:06
        się nie wpuszcza, więc grzebanie w rzeczach (????) odpada. ostatecznością, do
        któej się można jednak odwołać, jest poproszenie pielęgniarek, aby wyprosiły
        nadmiar gości z sali, byłam świadkiem takiego działania i wiem, że jest
        niemiłe, ale skuteczne.
        osobiście mam jednak nadzieję, że uda mi się dogadać ze współlokatorkami z sali
        i nie będzie niemiłych zgrzytów.
    • julcia81 Re: Pewna etykieta w szpitalu 17.06.05, 11:38
      Zgadzam się z tym, że oddział położniczy jest oddziałem szczególnym i że należy
      ograniczać wizyty do minimum. Też bym tak chciała, żeby mnie odwiedzał tylko
      mąż ale jak powiedzieć o tym innym żeby się nie obrazili? Cięzka sprawa bo
      ludzie nie rozumieją tego że może chcesz mieć tam spokój, nie mówiąc o
      współlokatorkach. Dlatego jeżeli nie będzie u mnie żadnych komplikacji to będę
      starała się wyjść na własne życzenie wcześniej.
      • kawusia76 Re: Pewna etykieta w szpitalu 17.06.05, 11:39
        ja miałam i komórkę i telefon przy łozku i codziennie sporo gości.ale miałam
        pokój jednoosobowy i nikomu to nie przeszkadzałosmile
        • karotka11 Re: Pewna etykieta w szpitalu 17.06.05, 12:49
          No i właśnie min z tych powodów wezmę sobie jedynkewink))
    • limes1 Re: Pewna etykieta w szpitalu 17.06.05, 13:28
      Cóż... A jak ja kiedyś - ponad 12 miesięcy temu - napisałam, ze sobie nie życzę
      odwiedzin na położniczym, to dziewczyny na mnie napadły. pewnie wszytskie
      z "mojego rzutu" już urodziły. ciekawe, co by dziś powiedziały? Ja
      zapowiedziałam, że nie chcę żadnych odwiedzin. Ale, oczywiście, moja wola nie
      została uszanowana i już na drugi dzień po cc teśc przyleciał. Ja oczadziała od
      leków, z wenflonami i cewnikiem, a ten siedzi i nawija, jak to jego żona
      rodziła i w ogóle. W końcu powiedziałam, że jestem zmęczona. I poszedł. Jeszcze
      zapowiedział odwiedziny szwagierki z chłopakiem, więc przytomnie zdążyłam
      złapać za telefon i powiedzieć mężowi, żeby powstrzymał siostrę. Chyba mu się
      udało, bo nie przyjechali. Na szczęście w spzitalu, gdzie rodziłam,
      obligatoryjnie, w ramach ubezpieczenia dla wsyztskich są pojedyncze pokoje z
      łazienkami. Dzidziorki mają swoje wózeczki na kółkach z wygodnym materacykiem
      do przewijania i są z mamusiami, od kiedy one mogą się nimi opiekować. Więc nie
      było problemu, że miałam odwiedziny trzech obcych familii. Na korytarzu
      znajdował się jeden elektryczny ogólnodostępny czajnik. Jak chodziłam sobie
      robić herbatę, to widziałam te tabuny do innych położnic i Bogu dziękowałam, że
      już nie ma wspólnych sal.
      • kawusia76 Re: Pewna etykieta w szpitalu 17.06.05, 14:14
        ja pamiętamsmileniezła dyskusja sie rozpętałasmileja tez miałam cc,a poniewaz
        chciałam być non-stop piękna nie dośc że rodziłam w makijazu to w kilka godzin
        po -pólprzytomna-zmyłam buzie i umlowłam sie od nowa.fakt - kazdy kto przyszedł
        ( a duuuuzo ich było) mówił ze wyglądam przepięknie a mój mąz miał dwa
        przeżycia jednego dnia - nie dosc ze został ojcem to zobaczył żonę robiąca
        demakijażsmile))a ,,jedynka" i wogóle warunki były dla mnie jednym z kryteriów
        wyboru szpitala do porodu
    • patoga Re: Pewna etykieta w szpitalu 17.06.05, 14:22
      Ja mam jeszcze długą drogę do porodu, ale też nie byłabym szczęśliwa no i nie
      będę zapewne, gdy ciągle będzie mnie budził dzwonek telefonu, czy czyjaś
      rodzinka, ja sama chcę odwiedzin tylko męża (nie daj panie żeby mi tylko
      przyłaziła moja teściowa bo mnie wszystkie położnice wyrzucą potem na
      korytarz smile. Ktoś pisał o czajniku elektrycznym, w szpitalu jedynym dostępnym u
      mnie nie ma czegoś takiego jak ciepła woda z którą można zaparzyć herbatkę czy
      przygotować tantum rosa (czy jakoś tak)...
      Hmm ciekawe ile kosztuje taka pojedyncza salka, dowiem się na następnych
      zajęciach szkoły rodzenia smile
      • cholmin Re: Pewna etykieta w szpitalu 17.06.05, 15:06
        U mnie na oddziale była kuchnia i tam zawsze można było dostać wrzątek, a
        herbata i jeszcze coś do picia zimnego zawszwe stały na korytarzu, może w Twoim
        szpitalu też tak jest, pozdrawaim i cieszę się że tak dużo forumowiczek się
        wypowiedziało, fajnie byłoby, gdyby chociaż w minimalnym stopniu ta dyskusja
        dała niektórym do myślenia,
        Iza
Pełna wersja