mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić

20.06.05, 12:09
Sama przed ciążą paliłam, ale rzuciłam. Do palących nic nie mam, jak chcą
niech się trują. Kiedy jadę do rodziny (niechętnie) wiem ze będę musiała
wdychac ten smród. Bezpośrednio nikt przy mnie nie pali, ale kiedy idą zapalić
to wychodzą do kuchni i tam kotłują. Drzwi są zazwyczaj otwarte
(kuchnia-pokój) a boją sie otworzyc okno w kuchni jak diabel święconej wody,
co mnie jeszcze bardziej dziwi, bo w koncu jest lato. W rezultacie i w pokoju
mozna 'siekierę powiesić' :[
Mąż juz pare razy dyskretnie zwracał uwagę żeby zamknąć drzwi lub otworzyc
okno. Ja mam ochotę wrzasnąć ze trują mi dzieciaka, nawyzywac szczególnie
brata męża i zrobic straszną awanturę.
Już sama nie wiem jak mam do nich mówić-głupio mi jest za kazdym razem
przypominac o otwieraniu okna czy zamykaniu drzwi, w koncu widac i to dobrze
ze jestem w ciązy.
    • marcia81 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:13
      Mam ten sam problem. Mimo ze wszyscy sie ciesza ze bede miala blizniaki ale to
      im nie przeszkadza zeby przy mnie palic. Moja siostra to nawet sie mnie spytala
      czy nie mam ochoty na jedna lufke!!!! Ach szkoda gadac. Cale szczescie z nimi
      nie mieszkam i moje mieszkanko jest pachnace.
    • szaramysz2 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:18
      Ja staram sie nie terroyzowac otoczenia. U mnie w domu jest bezwzgledny zakaz
      palenia ale nie moge wymagac od innych zeby na wlasnych smieciach musieli sie
      wynosic na balkon itp. Z drugiej strony moja rodzina/znajomi nie
      produkuja "siekiery".... moze mniej pala a moze ja jestm mniej wazliwa? W
      kuchniach sa zazwyczaj okapy - mozna w nie dmuchac a jak jest model z
      wiatraczkiem to juz wogole po problemie wink No a jesli problem jest nadal to NIE
      ODWIEDZAMY rodziny i juz.
      • amwaw Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:25
        Oj to ja mam dokładnie tak samo. Sama paliłam przed ciążą więc rozumiem
        potrzebe zapalenia. Zresztą jakoś zupełnie mi dym nie przeszkadza w miejscach
        publicznych- no chyba, żeby ktoś zionął mi w twarz dymem. Ale to chyba
        przeszkadza wszystkim-palaczom, niepalacym, kobietom w ciazy i nie. A w domku
        mam meża palacza i wiatraczek( maz pali na balkonie).I jest gitsmile
        Pozdrawiam
        • szaramysz2 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:31
          Nie wiem dlaczego ale mi rowniez dym w miejscach publicznych mniej smierdzi niz
          tez produkowany w domu wink Cos w tym jest...
          A wiatraczek jest genialny! Jak sie go dobrze ustawi to palacz moze stac przy
          oknie i tez nie czuc wink
    • dorka26 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:20
      Nie Ty jedna masz ich dosyć. Moi rodzice sami starają się przy mnie nie palić,
      a jeżeli już się zapomną to zwracam im uwagę. Niestety w pracy przeżywam z tego
      powodu koszmar. Palarnie zorganizowano na holu obok łazienek, a więc czy chce
      czy nie, jestem narażona na ten smród. Niby propagowana jest moda na
      niepalenie, ale organizując tę palarnię, jakoś nikt nie pomyślał o osobach
      niepalących.
    • mamagocha Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:38
      Jestem byłym palaczem i muszę ich trochę bronić.
      Odkąd jesteśmy w ciąży w naszym domu jest całkowity zakaz palenia i mam prawo
      tego wymagać. Palących gości wyrzucamy na taras i jest spokój. Natomiast nie
      mogę zabronić komuś palić w jego własnym domu. Mogę natomiast przestać ich
      odwiedzać. I tak bym zrobiła na waszym miejscu.
      Co do palarni. Niestety jakoś trzeba pogodzić palących z niepalącymi. Gdzieś
      muszą palić. Postarajmy się być odrobine tolerancyjni.

      W mojej pracy palarni nie było i dziewczyny paliły w toaleciesad Nie było to miłe
      ale trudno, ja je po prostu rozumiem. Wchodziłam robiłam co swoje i szybko
      opuszczałam to miejsce.
    • koma77 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:44
      i tak będę musiała zrobic-po prostu nie odwiedzać, w koncu nie będę się rządzic
      w czyimś domu (co nie zmienia faktu ze mam kiepskie zdanie o tych osobach,
      nieważne ze to rodzina-"myślenie boli" jest mi przykro kiedy tak jarają sad
      • szaramysz2 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:54
        nie przesadzasz?
        przeciez wychodza z pokoju do kuchni....
        w pomieszczeniu, w ktorym Cie zostawiaja chyba jest okno? otworz sobie...
      • dariaza Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:54
        jeśli chodzi o sprawę palenia to zadziwia mnie jeden fakt, ze ciężko znaleźć
        restaurację, w której są miejsca dla palących. Przeważnie są sale ogólne i
        szlak mnie trafia, ze jako osoba której dym przeszkadza to ja sie muszę martwić
        żeby znaleźć dla siebie miejsce, a nie powinno być przypadkiem odwrotnie? To
        chyba palacz powinien martwić sie o swój nałóg. A propos znajomych i rodziny
        to jak siedzę ze znajomymi to koledzy zawsze wychodzą na fajkę, a zdradzają
        mnie koleżanki, które "dmuchają w drugą stronę". Czy to nie dziwne, że kobiety
        się tak zachowują? A niektóre z nich mają dzieci.
        • mamagocha Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 15:56
          Hmm... pomieszane? takich restauracji jest jak na lekarstwo. Jeszcze do niedawna
          byłam palaczem i z tego co pamiętam miałam wiecznie problem ze znalezieniem
          miejsca dla palących. Wszędzie były ale dla niepalących.
          smile) wtedy mnie to wqrzało, jak ja nienawidziłam niepalącychsmile Widzisz, palacze
          mają taki sam problem!
          Może trzeba zmienić reatauracjęsmile)))))))))))))))))
    • iw1978 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 12:51
      Ja sama nigdy nie paliłam, ale też mam praoblem z palaczami. U mnie w rodzinie nikt nie pali, niestety, u męża większość. Najbardziej śmieszy mnie jak opowiadają jak to palące matki trują swoje dzieci, a po chwili palą w moim towarzystwie. Mój mąż się zbiera do zrobienia z tym porządku, ale nie chce wszczynać awantury, liczy, że się sami opamiętają. A ja jakoś w to wątpię. Najgorzej jak siedzimy na zewnątrz, bo tylko szwagier z żoną sprawdzają czy dym nie leci w moją stronę, reszta dmucha mi niemal w twarz i to ja w końcu muszę się przesiadać.
    • bebe73 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 13:18
      Ja też mam dość palaczy. Miałam ich dość już przed ciążą, a teraz się to
      nasiliło. Sama nigdy nałogowo nie paliłam, u mnie w domu też nikt nie pali,
      więc do dymu nie jestem przyzwyczajona. Ale cóż zrobić. Staram się chodzić do
      miejsc w których się nie pali. Prawie cała rodzina mojego męża pali, ale jak ja
      przychodzę to przy mnie nie palą(wychodzą na balkon, albo wogóle nie palą). I
      nie uważam tego za terror. Ludzie którzy palą szkodzą sobie(to ich sprawa, nie
      należy się wtrącać)ale również otoczeniu(i tu uważam mam prawo sie sprzeciwić).
    • saskiaplus1 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 13:20
      Ja nigdy nie pozwalałam na siebie dmuchać dymem ani palić w moim towarzystwie -
      zwykle się przesiadałam albo wychodziłam, jeśli nie szło wytrzymać. Nie mam
      zamiaru nikogo terroryzować, ale dym z papierosów śmierdzi mi do wymiotów, więc
      w ciąży tym bardziej unikam. Na szczęście rodzina i znajomi jakoś zachowują
      rozsądek (albo zwykłą kulturę) i nie dymią na niepalących, więc i teraz nie ma
      większych problemów.
      • annam21 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 15:12
        tu nikt nikogo mie terroryzuje, ja to swoja rodzinke tak opiepszala,ze sie
        dopiero dymilo, najpierw grzecznie sugerowalam ze szkodz i to ciazy tak samo
        jak ja bym palila, a jak to im do glowy nie dawalo to dosadniej im tumaczylam
        co funduja mi i fasolce, jasne na restauracje nc nie zrobicie u mnie
        naszczescie sa oddzielne sale, jasne w pracy czy na ulicy nie zabronie nikomu
        palic,ale nawet jak z kim gadam a on zaczyna palic to odchodze mowiac ze
        pogadam jak spali i sie przewietrzy,ja mam mdlosci od tego zapachu i juz, po
        zatym lekarz mi powiedzial ze dym papierosowy zwieksza ryzyko poronien i
        powiklan, to tym bardziej mam w nosie co sobie kto o mnie pomysli!Buziaki!
    • zumaminka Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 15:51
      Ja przed zajściem w ciążę paliłam i nie wyobrażałam sobie że ktoś może mi
      zabronić tego gdziekolwiek-serio.Nawet obrażałam sie na znajomych u których się
      nie pali.Jak teraz sobie o tym pomyślę to az mi głupio.Zrobiłam sie straszną
      hipokrytką nie moge znieść dymu czuje go na kilometry.W domu zakazałam- pod karą
      utraty zdrowia lub życia palącego.Potrafię przegonić nawet z ogrodu bo czuje ten
      smród i nic na to nie poradzę dostaję takich torsji że mało mnie interesuje
      czyjeś zdanie oprócz własnego.Sama jestem ciekawa czy po porodzie mi przejdzie
      czy zostanę przeciwniczką papierosów.
      • mada_77 Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 20.06.05, 18:21
        Ze mna jest tak samo. Tez palilam i to sporo i obruszalam sie jak komus
        smierdzialo. Teraz jestem najwiekszym wrogiem palenia. Wech wyostrzyl mi sie
        tak bardzo, ze nawet dym z tarasu czuje.prawie wszyscy moi znajomi pala i
        wyjscie z nimi do kawiarni czy restauracji to dla mnie tortura, bo to w koncu
        miejsce publiczne i nikt z nich sie mna nie przejmuje. najgorsze ze moj maz
        pali i to bardzo duzo. wprawdzie teraz tylko w ogrodzie ale to niewiele pomaga.
        dymem przesiakniete sa przeciez ubrania, wlosy, skora- nie mowiac o oddechu.
        probowalam z nim delikatnie na ten temat rozmawiac ale bez skutku. mowi: tak,
        tak, ja tez musze koniecznie rzucic palenie.. i ... pali dalej. A ja sie
        martwie. Jak to bedzie jak nasz synek przyjdzie na swiat i bedzie spal z nami w
        lozku? W tych nikotynowych oparach? (nawet prysznic i mycie glowy u takiego
        palacza nie pomaga- sprawdzilam) jak zwierzylam sie z tych obaw kolezance, to
        powiedziala, ze strasznie przesadzam. A ja nie moge nic na to poradzic, ze mi
        to przeszkadza.
        • bergo1 mada77 i inne zony palacych 20.06.05, 19:52
          koniecznie powiedz mezowi aby rzucil palenie!!! Takie spanie dziecka w tym samym lozku z palacym rodzicem zwieksza szanse m.in. na smierc lozeczkowa!!! I wcale nie przesadzasz!
          • szaramysz2 Re: mada77 i inne zony palacych 20.06.05, 20:01
            bergo1 napisała:

            > koniecznie powiedz mezowi aby rzucil palenie!!! Takie spanie dziecka w tym
            samy
            > m lozku z palacym rodzicem zwieksza szanse m.in. na smierc lozeczkowa!!! I
            wcal
            > e nie przesadzasz!


            a skad to wiesz?
            i nie sadzicie, ze dziecko to odrebna istota z prawem do wlasnego lozka...?
            tak jak maz, ktory ma prawo palic jesli chce...

            • bebe73 Re: mada77 i inne zony palacych 20.06.05, 21:22
              palenie przez kobiete ciężarną paierosów oraz przebywanie dziecka w zadymionym
              pomieszczeniu zwiększa ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. To jest
              udowodnione naukowo. Jak nie wierzysz to poszperaj trochę w necie. Proponuję
              góógle. sama przecież kiedyś pisałaś, że "używanie google nie boli". Poza tym
              dziwię się tym wszystkim dziewczynom niepalącym a tym bardziej w ciąży, że nie
              potrafia namówić swojego partnera na rzucenie palenia. mój mąż zanim go
              poznałam był nałogowym palaczem (2 paczki dziennie). Zdołalam go przekonać do
              nie palenia. Teraz sam gani swoich palących rodziców.
              • annam21 Re: mada77 i inne zony palacych 20.06.05, 21:42
                ja pisalam wyzej jak bylo u mnie z moim mezem, uwiez nie jest tak latwo odwiesc
                palacza od palenie-wiem bo moj maz taki jest-oczywiscie bym mu za to tylek
                skopala ale co ja moge, w domu nnie jara, tylko jak jest w pracy, ale mowi ze
                coraz mniej!hihi! ale jak jest smierdzacy to go nawet do swojego auta nie
                wpuszczam, zreszta nikogo nie wpuszczam do auta jak smierdzi na fajki!
                • dorka26 Re: mada77 i inne zony palacych 22.06.05, 11:06
                  Ja zadbałam o rzucenie palenia pół roku przed ciążą. Postawiłam mężowi warunek,
                  że albo rzuca, albo poczekamy na dzidzię aż zmądrzeje, bo conajmniej pół roku
                  wcześniej musi się pozbyć nałogu. Udało się. Do dzisiaj nie pali.
              • szaramysz2 Re: mada77 i inne zony palacych 20.06.05, 21:53
                bebe73 napisała:

                > palenie przez kobiete ciężarną paierosów oraz przebywanie dziecka w
                zadymionym
                > pomieszczeniu zwiększa ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. To jest
                > udowodnione naukowo. Jak nie wierzysz to poszperaj trochę w necie. Proponuję
                > góógle. sama przecież kiedyś pisałaś, że "używanie google nie boli".

                Chyba jednak dam sobie luz z wyszukiwaniem informacji na temat smierci
                lozeczkowej. Inaczej moge popasc w paranoje i "okopcone" wlosy meza uznac
                za "zadymione pomieszczenie".... Pozostane wiec przy obecnym stanie wiedzy na
                ten temat. Wole byc niedouczona niz ubezwlasnowolniona. Obawiam sie bowiem, ze
                maz na wiesc iz jego wlosy (przebywajace za dnia w oparach papierosowych) staja
                sie w nocy demonem smierci i zabija nasze dzidzi zadzwonilby natychmiast do
                Lubiaża po transport dla zony wink)))

                Poza tym
                > dziwię się tym wszystkim dziewczynom niepalącym a tym bardziej w ciąży, że
                nie
                > potrafia namówić swojego partnera na rzucenie palenia.

                Ja nawet nie zamierzam. Duzy chlopiec z niego jest, jesli bedzie chcial rzucic
                palenie to to zrobi. Nie czuje sie pepkiem swiata, do ktorego fobii zapachowych
                maja sie wszyscy dookola dostosowac. Nawet w ciazy. I wystarcza mi to, ze nie
                dymi w domu. Moze jak w domu pojawi sie dziecko to bedzie dla niego
                motywacja...? A jesli nie to trudno.

                mój mąż zanim go
                > poznałam był nałogowym palaczem (2 paczki dziennie). Zdołalam go przekonać do
                > nie palenia. Teraz sam gani swoich palących rodziców.


                Gratuluje. Napewno to dla niego duzo zdrowsze i dla Ciebie wiekszy komfort. I
                jaka ladna zemsta na tesciach wink
                • bebe73 Re: mada77 i inne zony palacych 20.06.05, 22:03
                  Nie czuje się pępkiem świata, ale jak ktoś nie może sie opanowac i nie palić w
                  obecności swoich dzieci i ciężarnej żony ...No cóż pozostawiam to bez
                  komentarza.
                  szaramysz napisała również "Chyba jednak dam sobie luz z wyszukiwaniem
                  informacji na temat smierci
                  > lozeczkowej. Inaczej moge popasc w paranoje i "okopcone" wlosy meza uznac
                  > za "zadymione pomieszczenie".... Pozostane wiec przy obecnym stanie wiedzy na
                  > ten temat. Wole byc niedouczona niz ubezwlasnowolniona." Ja nie czuje się
                  ubezwłasnowolniona i nie wyszukuje specjalnych raportów na temat chorobowości
                  dzieci. Ja po prostu z racji swojego zawodu i miejsca pracy o tym wiem. I wierz
                  mi teraz w ciąży ta wiedza bardzo mi przeszkadza.
                  • szaramysz2 Re: mada77 i inne zony palacych 20.06.05, 22:13
                    Ale rozmowa nie byla o paleniu w obecnosci zony i dzieci....
                    Bylo o przesiaknietych zapachem wlosach, swetrze.
                    Ja rozumiem troske o zdrowie dziecka i sama predzej odcialabym sobie rece
                    nizbym polozyla je spac w zakopconym pokoju... ale...
                    zalatujace wlosy...?
                    oddech daleki od miety..?
                    sweter, ktory "palil" z mezem na balkonie...?
                    Czy to aby nie przesada laczyc ww rzeczy ze smiercia lozeczkowa?!?
              • amwaw Re: mada77 i inne zony palacych 20.06.05, 23:18
                A ja szanuje innych i nie staram sie im narzucać czegokolwiek- to nie jest
                kwestia "niepotrafienia" tylko szacunku do innych. Jedno jest przebywanie w
                zadymionym pomieszczeniu i palenie papierosów przez ciężarną- co może zwiększać
                prawdopodobienstwo śmierci, a drugie - zmuszanie kogoś do rzucenia nałogu bo ja
                nie pale- to nie fair. Poki ktoś stara się Ci nie szkodzić i przeszkadzać to ma
                prawo postępować jak chce.
                • mada_77 Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 00:16
                  Oj, nie wiedzialam, ze wywolam takie zamieszanie... Dziewczyny, nie jest latwo
                  namowic doroslego mezczyzne, ktory pali od kilkunastu lat aby rzucil z dnia na
                  dzien. O zabranianiu nie wspominam, bo to w ogole nie moje podejscie. sytuacja
                  jest trudna, bo on sie stara i przy mnie nigdy nie pali. I przy dziecku tez nie
                  bedzie. Teraz ma tez tysiace wymowek - a najwazniesza jest stres zwiazany ze
                  zblizajacym sie porodem. Ale przeciez to nie tylko o to chodzi. Takze o jego
                  zdrowie, o ktore sie martwie. Mam nadzieje, ze spokojnymi rozmowami (i to tez
                  nie codziennymi, zeby nie wywolac oporu) i duza dawka uczucia uda mi sie to
                  zmienic. mysle (moze troche naiwnie) ze jak Antos bedzie na swiecie, to mi
                  pomoze w walce z nalogiem tatusia smile
                • bebe73 Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 19:29
                  amwaw napisała:"Poki ktoś stara się Ci nie szkodzić i przeszkadzać to ma
                  >
                  > prawo postępować jak chce." Czy można palić w towarzystwie nie palących i im
                  nie szkodzić?Bardzo jestem ciekawa w jaki sposób, założyc maske p/gazową?
                  amwaw pisze również:"a drugie - zmuszanie kogoś do rzucenia nałogu bo ja
                  >
                  > nie pale- to nie fair." A jeśli ktos pali w mojej obecności i musze wdychać
                  ten dym (bo nie mam maski p/gazowej)to jest wtedy to fair?
                  • amwaw Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 19:37
                    amwaw napisała teżwink:

                    Jedno jest przebywanie w
                    > zadymionym pomieszczeniu i palenie papierosów przez ciężarną- co może
                    zwiększać
                    >
                    > prawdopodobienstwo śmierci, a drugie - zmuszanie kogoś do rzucenia nałogu bo
                    ja
                    >
                    > nie pale- to nie fair.
                    Dziewczyno! Czy Ty wogóle posty czytasz czy najpierw odpowiadasz?!Kto mówi o
                    paleniu w towarzystwie niepalących i wdychaniu dymu- no chyba, że twój przyszły
                    małżonek tak robił, a wtedy współczuje, to rzeczywiście musiało być ciężkiewinkTu
                    jest mowa o paleniu jako takim i zmuszaniu innych do rzucenia czym się tutaj
                    pochwaliłaś, pouczając te, którez Twojej postawy nie podzielają.
                    Jeszcze raz przeczytaj posty, a zrozumiesz.
                    Miłego czytania
                    pozdrawiam
                    • bebe73 Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 19:40
                      Ja umiem dobrze czytac, może ty nie umiesz pisać. Myślałam, że na forum każdy
                      pisz o swoich odczuciach. Ja nikogo nie pouczam tylko pisze o swoich
                      doświadczeniach z palaczami i ze jak się chce to naprawde można.
                      • amwaw Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 19:46
                        No jak z dzieckiem!

                        -Poza tym
                        dziwię się tym wszystkim dziewczynom niepalącym a tym bardziej w ciąży, że nie
                        potrafia namówić swojego partnera na rzucenie palenia. mój mąż zanim go
                        poznałam był nałogowym palaczem (2 paczki dziennie).

                        To nie jest pouczanie??!To co to jest, jeżeli mozna wiedzieć?
                        Jak ja napisałam na forum o swoich odczuciach 2 posty wyżej to go zjechałaś..no-
                        chyba, że tylko Ty możesz pisać o swoich odczuciach.
                        Miłej kontemplacji
                        • bebe73 Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 19:51
                          Bez komentarza
                    • szaramysz2 Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 19:59
                      amwaw napisała:

                      > Dziewczyno! Czy Ty wogóle posty czytasz czy najpierw odpowiadasz?!Kto mówi o
                      > paleniu w towarzystwie niepalących i wdychaniu dymu- no chyba, że twój
                      przyszły
                      >
                      > małżonek tak robił, a wtedy współczuje, to rzeczywiście musiało być ciężkiewink
                      Tu
                      >
                      > jest mowa o paleniu jako takim i zmuszaniu innych do rzucenia czym się tutaj
                      > pochwaliłaś, pouczając te, którez Twojej postawy nie podzielają.
                      > Jeszcze raz przeczytaj posty, a zrozumiesz.
                      > Miłego czytania
                      > pozdrawiam

                      anwaw ja jej to ze 3razy tlumaczylam i jak grochem o sciane....
                      jakas fobie ma dziewczyna z tym paleniem w towarzystwie...
                      moze to zona piromana? wink))
                      • amwaw Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 20:02
                        big_grinDDDDD
                        Boskie!
                        • bebe73 Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 20:07
                          Nie żona piromana, tylko osoba, która ma świadomość szkodliwości palenia
                          troche wiekszą niż Wy.Pewnie nigdy nie widziałyście skutków odległych palenia
                          tytoniu , tego biernego również(nowotworów gardła, migdałków, podniebienia,
                          płuc).Może to dobrze. No cóż nie wasza wina.
                          • amwaw Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 20:22
                            Zdecydowanie mająca zdecydowanie większe mniemanie o sobie niż my i
                            zdecydowanie niższe zdanie o wszystkich innych dookoła( za których rzecz jasna
                            trzeba decydować bo sami nie potrafia), niż my. Skutki i owszem widziałam,
                            zreszta opalania się na słońcu też, ale to nie znaczy, że mam wszystkich innych
                            zasłaniać na plaży albo wyrywać papierosy z buzi.
                            I wszędzie dookoła z racji medycznego wykształcenia nie narzucam stylu bycia-
                            BO JA WIEM.
                            Troche pokory...
                            • bebe73 Re: mada77 i inne zony palacych 21.06.05, 20:37
                              Nikomu nie narzucam stylu bycia, zwłaszcza obcym. A swoje zdanie to chyba mogę
                              mieć, i wyrażać na forum. Przecież same to robicie(Ty zjechałaś mój post ja
                              Twoj). Ale nikogo nie obrażam. Natomiast szaramysz ma wyjątkowo wysokie
                              mniemanie o sobie, na wiele wątków odpowiada złośliwie i uważa ,że tylko ona
                              prowadzi super wątki a reszta jest głupawa.
    • mama_patulki Re: mam dosyc palaczy :[ muszę się pożalić 21.06.05, 22:49
      Walcz o swoje!!! W końcu tu chodzi o zdrowie Twojego maleństwa. Ja absolutnie
      zabroniłam palić w moim torzystwie nawet na klatce. Ktoś chce palić - proszę na
      dwór, nawet nie na balkon. A jak komuś nie pasowało - to nie odwiedzać mnie i
      nie zapraszać na czas ciąży do siebie. Kiedyś byłam w knajpce, którą bardzo
      lubiłam przed ciążą. Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja