jak w takich warunkach budować rodzinę..???

30.06.05, 11:23
mąż prowadzi własną firmę, która rzeczywiście jest bardzo dochodowa, jednak
absorbuje go całkowicie.. ja na 3/4 etatu prowadzę biuro firmy znajomej.
jestem w 28tygodniu ciąży, bardzo potrzebuję zainteresowania i uwagi, ciepła
i czułości i jeszcze raz zainteresowania i uwagi.. a nasz dzień wyglada
nastepujaco- wstajemy przed 9, szybko prysznic, śniadanko i na 10 oboje do
pracy. kończę pracę o 16, jakieś zakupy, wracam do domu. sprzątam po
poprzednim dniu i gotuję obiad. mąż kończy pracę niby o 18, jednak przeważnue
to się przedłuża i w domu laduje ok19. jemy. potem oczywiście trzeba gdzies
gnać, z kimś sie spotkać czy cokolwiek. wybiegamy, wracamy po 23. ja już
jestem padnięta!! zaqsypiam na stojaco. wiec łazienka i spać. maż siedzi
przed telewizorem czy przed komputerem.. potem otwieram oko i juz jest
następny dzień i błędne koło. wogóle nie mamy dla siebie czasu.. maż mówi, ze
jestem jego cienie, ze wszędzie za nim łażę.. a ja chchiałabym, zeby
poświęcił mi troche swojej uwagi. tak samo jak chce spędzać czas sam na sam z
jakimś kolegą , to zeby spędził sam na sam troche czasu ze mna!sad( nie mam
już siły.. nie wiem jak z nim rozmawiać i jakich argumentów używać.. przecież
to, ze śpimy w jednym domu nie czyni z nas rodziny!! w ten sposób stajemy sie
sobie obcy i obojętni..
    • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 11:35
      po powrocie z pracy jeszcze około godziny odchodzi co wieczór na rozmowy
      telefoniczne, oczywiscie słuzbowe.. cały tydzień czekam na weekend, co tydzień
      łudzę się, ze moze troche sie nakarmie przebywaniem z nim.. ale w sobotę on też
      pracuje, plus minus do 15. potem albo wyjeżdżamy na włościa jego rodziców,
      gdzie wiadomo, ze nie ja jestem w centrum jego zainteresowania, bo przecież ze
      mną "spędza cały czas" aich nie widział dłużej. tam owszem jest pięknie, ale mi
      nie chodzi o piękne widoki, tylko o spędzanie czasu z człowiekiem którego
      kocham.. a jak nie jedziemy tam, to albo do innego miasta, gdzie równiez
      prowadzi firmę i tam oczywiscie są spotkania z koleżkami i oczywiscie zarzut,
      ze jestem jego cieniem.. albo ewentualnie ktoś przyjeżdża na weekend do naszego
      miasta i itak nie mozemy poprzebywać troche sami.. maż mówi, ze to dlatego, ze
      ja nie mam sie czym zajać.. g ó w n o! bo ja znajdę sobie zajecie, tylko dla
      mnie tworzenie rodziny nie polega na udawadnianiu sobie nawzajem jak dużo czasu
      jesteśmy w stanie zagospodarować sobie bez udziału tej drugiej osoby, ale
      właśnie na jak największej ilości rzeczy robieniu razem..
      czuję sie taka samotna i niepotrzebna.. najważniejsze są pieniadze i cholerne
      interesy.. ja ciągle jestem na dalszym planie.. czuję, ze tak naprawdę mam
      tylko małego chłopczyka, którego wcale nie ma.. nie chcę tak żyć!
      • aliciap Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 11:43
        miimiimii
        smutne jest to co piszesz.Aczkolwiek napisalas ze jestes w 28 tygodniu ciazy ,
        czy miedzy wami zawsze tak bylo? kiedy sie to zaczelo? to troche wyglada jakby
        twoj maz ciagle za czyms gonil,za czyms materialnym i gubil po drodze inne
        aspekty zycia.
        Najgorsze ze jemu pasuje tak jak jest i nie rozumie ciebie.
        Moze faktycznie powinnas sprobowac zorganizowac sobie jakos czas bez niego on to
        wkoncu zauwazy, ze nie jestes juz jego cieniem i byc moze zacznie mu brakowac
        tego cienia??
        bo jesli masz byc nieszczesliwa na dluzsza mete nie ma sensu tkwic w czyms takim
        wogole.
        Przestan chodzic gdzies z nim po jego pracy czy w weekendy, niech ma sobie
        wolnosc a ty przynajmniej sobie odpoczniesz.Niestety chyba musisz troche
        poeksperymentowac.
        A do jego rodziny chyba nie musisz tez z nim zawsze jezdzic? masz wymowke ,
        jestes w ciazy.Nie mozesz byc taka nieszczesliwa , masz dzidziusia w brzuchu na
        ktorym twoje emocje sie odbijaja,badz szczesliwa myslac o nim , on jest malutki
        i bezbronny , i jestes dla niego najwazniejsza osoba, bardzo cie potrzebuje.I
        nie bedzie odrzucal twojej milosci do niego
        • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 11:56
          tak, tylko jeśli nie będę wykorzystywac tych ochłapów czasu na rzyklejanie się
          do niego, wtedy nie będę go miała wogóle.. bee wtedy jeszcz bardziej
          nieszczęśliwa.. a jeśli rzeczywiście będę miała sie spiąć i spędzać czas bez
          niego nie cierpiąc, to odbije sie na mojej więzi z człowiekiem, którego tak
          bardzo kocham.. bo nie będe potradiła tak po prostu sobie c ierpieć , jak jakiś
          cholerny werter czy inny winkelrid, będe musiała sie oddalić emocjonalnie.. a
          do czego to prowadzi..? nie wiem, ale napewno do niczeo dobrego.
    • figaroo Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 11:38
      Przyznam szczerze że ja też nie wiem na czym to polega. I się zastanawiam gdzie
      są Ci faceci, którzy naszą swoje partnerki na rękach. Ja też potrzebuję żeby
      mój mąż trochę bardziej się mną zainteresował, żeby usłyszeć od niego że jestem
      najpiękniejsza na świecie itd. I tak naprawdę nie ma to związku z ciążą. Ale
      mój mąż jest taki nie do końca mocno wylewny. Ostatnio jak zaczęliśmy dyskusję
      na ten temat to był zdziwiony że mi nie wystarcza to, że rano przed wyjściem do
      pracy przyjdzie i pocałuje mnie i przytuli. Ale generalnie chyba jest tak, że
      nie trzeba marudzić narzekać, mówić co leży na wątrobie tak aby nie wymagać od
      niego zbyt dużego myślenia, tzn bez żadnych aluzji. I chyba podstawowa rzecz-
      nie trzeba całego swojego życia w pewen sposób poświęcić mężowi tylko mieć
      swoje zainteresowania, towarzystwo. Ach, żeby to wszystko było takie proste.
      • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 11:50
        tak, w porządku.. ale na czym wtedy ma polegac bycie rodziną?? na spaniu pod
        jednym dachem..? dla mnie to trochę mało. owszem trzeba zachowac w każdym
        zwiazku jakąś autonomię, jednak jakoś sobie tego nie potrafie tego wyobrazić w
        sytuacji, gdy brakuje czasu na tworzenie tego zwiazku. rozumiem, że potrzebny
        jest czas na zajmowanie sie pierdołami bez udziału tej drugiej osoby, ale
        pierdoły kosztem czasu spędzanego z osobą, którą się kocha?? bo to,k ze ktoś
        wpada i zje szybko obiad, który ugotowałam, nie tworzy więzi! i nie jest
        spędzaniem razem czasu. czas żeby rozmawaiać mamy ewentualnie w samochodzie,
        podczas jazdy do pracy, albo w weekendy podczas drogi do jego rodziców..
        przeciez to jakaś mmistyfikacja! jakis cholerny teatr! skoro tak ma wygladać
        życie razem, ze żyje sie osobno, to po co wogóle być jakąśtam niby rodziną??
        wtedy przeciez mozna po prostu żyć osobno, nie zawracac sobie nawzajem głowy
        swoja obecnością w życiu i miec spokój! jak niby ma sie budowac wieź, kiedy
        jedynym czasem spędzanym razem ma być 10minutowa podróż samochodem do pracy,
        albo 3godzinna do teściów..
        • aj32 Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:00
          Czytam to wszystko i włosy dęba mi stają. O czym Wy mówicie? Praca na 10.00 i
          powrót o 16 i 19 to koniec świata?! Można być z kimś 24h na dobę, a być OBOK.To
          nie jest kwestia ilości spędzanego razem czasu, ale JAKOŚCI JEGO WYPEŁNIANIA:-
          )!!! A poza tym, fajnie wydaje się zarobioną kaskę?smile To na prawdę nie jest
          proble. I nie stwarzaj sobie jakichś chorych filmów. Coś mi się wydaje, że
          ciąża dla wielu kobiet to jednak choroba. To smutne. Jestem w 19tyg.Mam 8
          letnigo synka.Pracuję od 8-16, mąż 7-20, w domu pies i teściowie, ale jakoś nie
          umieram. Po prostu - jestem cholernie szczęśliwa!!!!!
          Pozdro. I dużo wytrwałości życzę.
          asia
          • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:10
            a ja wogóle nie jestem szczęśliwa! co innego jest gdy pracuje się aby żyć, a
            nie żyje aby pracować. to wszystko sa pieniadze niewiadomo po co! nie chodzi o
            zarabianie pieniędzy na coś, tylk o pasję ogladania mnożaćych się zer! to jakaś
            głupota i choroba! zatracanie sie! tym bardziej, ze on nawet nie ma czasu żeby
            wydawać te wszystkie pieniądze! zwycxajnie nie ma czasu. ja tego nie robię, bo
            nie potrzebuje wydawać kasy, zeby czuć się szczęśliwa. nie korzystam z jego
            pieniędzy. oza tym mówie, ze to jego cholerna pasja! nie zarabianie na rodzinę.
            co innego kiedy pracuje sie długo, zeby rzeczywiście utrzymać jakiśtam ztandard
            zycia, ale w tej sytuacji chodzi tylko o satysfakcję posiadania cholernych
            pieniędzy!nuie o zarabianie ich, aby mieć środki na to czy na tamto, mogłby
            zdecydowanie ograniczyć ten czas i jeszcze bardzo daleko by nam było, do bycia
            ubogimi. a piszesz o jakości spędzanego razem czasu, wiec tak jak mówiłam, jest
            żadna. bo lecimy na spotkanie z kimśtam, czy na base czy do kina.. ale przeciez
            wtedy nie rozmawiamy ze sobą! jak mamy tworzyc więź niczego o sobie nie
            wiedząc..?
        • naturella Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:02
          Mimi, ale ten brak kontaktów takich, jakbyś pragnęła, wynika z braku czasu, czy
          z braku jego zainteresowania Tobą? Rozdziel to, bo nie zawsze jedno=drugie...
          My z mężem pracujemy 12 godzin na dobę, po pracy jest mnóstwo rzeczy do
          zrobienia, podlanie trawy, jedzenie, jakieś zakupy, czasem sprawy inne - w
          efekcie spędzamy na rozmowach w spokoju może z godzinkę, dwie dziennie, zanim
          mnie sen zmorzy totalniesmile
          • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:18
            nie pamietam już nawet kiedy ostatnio spędziliśmy sobie godzinkę czsu na
            rozmowie, a dwie, to już wogóle abstrakcja! ewentualna rozmowa w domu ma
            polegac na właczonym telewizorze i rozdzielaniu jego uwagi pomiedzy mnie,
            komputer i telewizję jednocześnie.. kied ide spać, proszę, zeby chociaz
            posiedział ze mna chwilkę w sypialni, bo zasypia jak dziecko maksymalnie
            5minut.. ale ne, on woli zajmowac sie czym innym i tłumaczy to, ze przecież
            cały czas spedza ze mną.. a wspomnienia o ty,m ,zeby ktoś tak po prostu ze mną
            poleżał, pogłaskał mnie itp, to mogę miec chyba tylko z poprzednich zwiazków..
        • figaroo Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:05
          Nie życie razem nie polega na tym, żeby tylko ze sobą spać, albo rozmawiać
          podczas jazdy. I doskonale rozumiem twoje rozżalenie. Mnie mój mężuś kochany
          też czasem wkurza jak nie rozumie wydawałoby się oczywistych spraw. Czasem
          zachowuje się jakby mieszkał w akademiku. Tylko takim lepszym bo z upranymi
          ciuchami i ugotowanym obiadem. A na moje zażalenia twierdzi że niewolnika z
          niego chcę zrobić bo czegoś od niego oczekuję. I jak tak mówi to zabiłabym go z
          wielką chęcią. Miimiimii a rozmawiałaś z nim na ten temat, że Ci brakuje
          wspólnie spędzanego czasu. Może powinnaś pomyśleć o czymś co moglibyście razem
          robić, np chodzić na basen.
          A tak jeszcze na koniec. W miarę zdobywania nowych doświadczeń w sprawach
          damsko- męskich obeserwuję, że faceci zupełnie inaczej do życia podchodzą.
          Głupatami się nie przejmują. Może przez to mają mniej stresów?
          • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:24
            tak, łazimy razem na basen, ale przecież pływając nie rozmawiamy.. cały czas
            właśnie chodzi mi o to, ze my nie mamy czasu porozmawiać, ani na żadna czułość!!
            przecież o tej 23 jak wracamy do domu, to ja już jestem nieprzytomna i
            zwyczajne zasypiam..
        • zlotowka26 Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:07
          Smutno mi jak to sobie czytam. Z moim nie_mężem jestem 6 lat, od prawie
          czterech mieszkamy razem. Dzidzia nie była planowana (może jeszcze nie teraz),
          tak nam się wydawało, chociaz teraz wiemy, że to najlepszy czassmile)Mieliśmy
          różne kryzysiki, mniejsze i bardzo duży, ale jednego przez ten czas mój nie_mąz
          mnie nauczył.Teraz wiem, że nbie zawsze on musi się wszystkiego domyślac i
          czytac w moich myślach i chociaz chciałabym, jak każda kobeita, żeby bez słów
          przynosił mi kwiaty, to cZasami, żeby nie robic samej sobie przykrości mówię
          mu, że miło by mi było gdyby przyniół mi kwiatka. Skutkuje, ja się nie
          zadręczam, a on jest wdzięczny, że nie chodze z nosem na kwintę z niewiadomego
          powodu. I nie przeszkadza mi to wierzyć, że mnie kocha,bo o tym jestem
          przekonana. Ale wiem też, że nie ma złotego środka, nie można tylko zbyt długo
          brnąć w sytuację, która nam nie odpowiada, bo im dlużej tym ciężej to
          odkręcićsmile)
          A się wygadałamsmile)Powodzeniasmile)
          • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:57
            ..widzisz..tylko ja mu o tym mowię.. nie każę mu się niczego domyślać..
            wszystko mówie wprost.. proszę, aby wieczorem kiedy zasypiam posiedział ze mna
            5minut w sypialni, a on marudzi, ze przecież spędza ze mna cały czas..
    • an_ni Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:17
      wiesz co, ja w ogole nie wiem o czym ty piszesz ...
      wy i tak macie duzo wolnego czasu ...
      a siedziec w fotelach i trzymac sie za raczke to chyba bedziecie miec czas na
      emeryturze .. jak wiekszosc ludzi w tych czasach
      ciesz sie z kazdej chwili, z tego ze w ogole macie troche czasu
      wg mnie nie musisz rzczywiscie latac za nim do kolezkow tylko odpoczac sobie w
      tym czasie i jak maz wroci miec sile na stworzenie "atmosfery" na pobycie ze
      soba, a on tez chetniej poswieci ci czas jak nie bedziesz za nim biegac i
      smecic ze za malo czasu z toba spedza
      ehhhhh ..... kobieto masz problemy ....
      • aliciap Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 12:37
        po przeczytaniu reszty twoich wypowiedzi miimiimii i innych dziewczyn ,nasunal
        mi sie wniosek ze wy poprostu za wiele rzeczy robicie razem, zreszta pisalam
        wczesniej ze wydaje mi sie ze nie powinnas z nim wszedzie chodzic.Gdybyscie nie
        chodzili na ten basen do kina itd ,mielibyscie wiecej czasu dla siebie.
        \A fakt faktem-facet tez potrzebuje troche czasu z kumplami.
        Moj ostatnio mi mowil ze musi troche wiecej czasu spedzic sam ze soba, ja sie
        oczywiscie zgodzilam.I chce zeby poszedl sobie do tego pubu czasem czy pograc w
        noge , bo to nie jest zdrowe tak razem wszystko ciagle.Dobra nie widzimy sie jak
        on jest w pracy.Ja nie pracuje , siedze w domu , nudzi mi sie i musze przyznac
        ze jestem samotna i czekam na niego.Ale kocham go i mimo ze wiem ze on mnie tez
        bardzo kocha bo mi to okazuje na wiele sposobow to chce zeby mial zycie poza
        mna, zeby jego zycie nie bylo tylko :praca ja praca ja praca ja itd.
        A kiedy sama mu mowie zeby gdzies szedl , jak dzisiaj : powiedzialam zeby
        poszedl sobie na pograc w noge (wynajmuja jaks sale z kolesiami) , i ze moge
        sama pojsc na szkole rodzenia , i ze sie nie obraze i wszystko bedzie ok , to
        sam powiedzial ze nie , bo on chce byc ze mna, nie chce mnie zawiesc.Jak
        facetowi dasz troche luzu to bardziej ciebie i twoje potrzeby dostrzega.Wkoncu
        powiedzialam mu zeby doszedl do mnie na te szkole , najwyzej sie spozni.Wole to
        niz zeby rezygnowal z tej nogi , ktora jest cjedna z nielicznych rzeczy ktorych
        nie robimy razem.
      • phantomka Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 17:25
        Moj nie maz rowniez prowadzi firme, do tego oddalona o 60 km od miejsca
        zamieszkania, ale ja jego juz na poczatku zwiazku nauczylam, ze poswiecanie
        sobie czasu nawzajem jest bardzo wazne. Zreszta zauwazylam, ze on jest takim
        typem, ktory potrzebuje ciaglej mojej obecnosci (chociazby poprzez rozmowy na
        skypie). I tak sobie mysle, ze u ludzi albo wystepuje potrzeba takiej
        bliskosci, o ktorej ty piszesz albo wystarcza im po prostu sama swiadomosc
        posiadania czegos na ksztalt rodziny - bo wszystko jest w porzadku dopoki obie
        strony maja podobny poglad na zycie rodzinne. U was moze jest taki konflikt, on
        jest raczej samotnikiem pod tym wzgledem a ty potrzebujesz tego ciepla,
        zainteresowania i rozmowy.
        Moze po prostu przestan choc na chwile zadreczac sie tym (wiem, ze to pewnie
        trudne), ale wydaje mi sie, ze jak on jeszcze czuje ta presje (a tak na pewno
        jest chociaz mozesz mu tego nie mowic wprost) to jego to moze bardziej blokowac
        niz zachecac do zmian - a zmiana w kazda strone jest mozliwa tylko potrzebne sa
        checi i czas.
    • monika9710 Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 13:28
      wiem o co Ci chodzi. ja akurat dobrałam się z moim mężem. razem pracujemy od
      przeszło 4 lat, więc praktycznie całe dnie spędzamy razem. od 3 lat mieszkamy
      razem więc dochodzą jeszcze noce. oczywiście zdażają się dni, że jest bardzo
      zajęty i w sumie dopiero w domku nadrabiamy stracony czas. ale tak naprawdę to
      on bardziej potrzebuje rozmowy ze mną, niż ja z nim. mnie wystarcza jego
      obecność. może to jest uzależnienie ale nam to odpowiada, i jak tylko jesteśmy
      dłużej osobno (na wyjeździe) strasznie tęsknimy. pozdrawiam Cię
    • budzik11 Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 14:00
      Nie martw się, nie tylko Ty tak masz. Nasz dzień wygląda tak: po 6 wstaje on,
      szykuje się i wychodzi do pracy. Ja wstaję o 7, szykuję się, wychodzę do pracy.
      Mąż wraca do domu przed 17, ja o 18:30. Najczęściej on robi jakąs kolację, a
      jak to jest coś bardziej skomplikowanego, to czek ana mnie i robimy to razem.
      Więc szynka kolacja, potem ja sprzątam, prysznic, coś w TV i spać. Mój mąż
      chyba tylko raz powiedział mi, że mniekocha (ja jemu też), nie całujemy sie a
      ni na powitanie ani na pożegnanie, nie chodzimy nigdzie razem (znajomi,
      imprezy), bo w ogóle nigdzie nie chodzimy. Jak mamy czas wolny w domu, to on
      sobie gra na komputerze, ogląda jakiś film, a ja czytam, sprzątam itp. Można
      powiedzieć, że żyjemy obok siebie. Ale mnie to odpowiada, nie zadręczamy siebie
      swoim towarzystwem. Gdyby mąż mi powiedział, że za nim "łażę", albo że jestem
      jego cieniem, to byłaby to dla mnie obelga, to znaczyłoby, że sama nic nie
      znaczę, nie mam żadnych zainteresowań, że bez niego jestem nikim i nie mam
      swojego życia. Nie twierdzę, że aby być razem, trzeba fizycznie spędzać ze sobą
      czas i wisieć sobie na szyi. Może znajdź sobie jakieś hobby, spotykaj się z
      przyjaciółkami, poczytaj... Do szczęścia wcale nie jest potrzebna nieustanna
      obecność i adoracja faceta. Mimo, iż ja w tygodniu też mało męża widzę, w
      weekendy poza typowymi zajęciami jak zakupy, gotowanie obiadu, wspólna
      przedpołudniowa kawa itp. też mało robimy razem. Ale nam to naprawdę odpowiada.
    • patrywi Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 14:30
      To nie kwestia pracy ale osobowości. Mój mąż także ma firmę która pochłania
      wiele czasu, czasami za wiele. Jednak chwile kiedy jesteśmy razem są nasze i
      nikt nam ich nie odbierze. Na szczęście mamy wspólne hobby, zimą narty, latem
      windsurfing, uwielbiamy wspólne wyjazdy i dla mnie niepojętą jest gadka o
      jakimś cieniu, narzucaniu się itp. Teraz kiedy jestem w ciąży dba o mnie
      jeszcze bardziej. Co z tego że wraca późno z pracy, ważne jest to że lubimy
      razem rozmawiać i po prostu ze sobą być, co przecież nie oznacza że "wisimy"
      jedno na drugim. Znam przypadki u znajomych kiedy to mąż po powrocie do domu
      zajmuje się głównie graniem na komputerze, dla mnie to jakaś dziecinada.
    • almale Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 15:24
      wydaje mi sie ze gdybys dala mu wiecej luzu a nawet obrazona nie chciala czegos
      z nim robic byloby lepiej. moj niemaz tez kiedys stwierdzil ze jestem zaborcza i
      ze nie musimy wszystkiego robic razem.. kiedy sie poklocilismy ja wychodzilam z
      domu na miasto na samotne spacery i zatesknil!! jak przestanie myslec ze to co
      ma na codzien (Ciebie) jest oczywiste to moze zacznie o to zabiegac?
      ja tez mam problem z rozmowami z moim partnerem, za duzo razy to ja mowilam a on
      przyjmowal do wiadomosci a chce zeby on tez sie wysilil, porozmawial, zwierzyl
      rano postanowilam ze bede twarda i czekam az to on do mnie przyjdzie i bedzie
      sie staral bo ja juz mam dosc tej ciazy (tego jak sie czuje i jak sie moje zycie
      zmienio a jego nie!)
      przykre ze tak mozna zyc.. i ze czasami same sie do tego swiadomie przyczyniamy sad
      • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 15:32
        dokłądnie tak jak mówiesz.. to moje zycie uległo drastycznej zmianie, nie jego!
        byłam maszyną! nie popełniałam błędów, byłam nie o zdarcia! nie znosiłam u ludi
        braku zdecydowania, rozlazłości.. a teraz sama sie taka stałam, nie wiem gdzie
        moja koncentracja.. byłam dusza towarzystwa, imprezowałam kilka razy w
        tygodniu, spotykałam sie z ludźmi, była szalenie aktywna.. a teraz nie mam na
        to zwyczajnie siły.. od głośnej muzyki dostaję szału! kiedyś nie mogłam
        usiedzie c w miejscu, ciagle coś musiało sie dziać..a teraz zwyczajnie nie
        nadążam! kiedyś spałam 5maks 6godzin na dobę, teraz 8,9 to mało.. nie znaszę
        sama siebie.. iwem, że dana ja nigdy nie chciałaby mieć ze mna teraz nic
        wspólnego.. i musze sama sobie z tm radzić, a jego zycie sie nie zmieniło, on
        funkcjonuje tak samo.. tylko halo! czy to tylko moje dziecko??
    • amwaw Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 15:40
      Miimiimii!
      Słuchaj- ja myśle, że rzeczywiście to nie jest kwestia ilości czasu tylko jego
      jakości i relacji między Wami. Mój mąż pracuje bardzo dużo- praca+ działalność
      gospodarcza( zreszta, należy do pasjonatów i jednego czego się nauczyłam- nie
      przeszkadzać gdy pracuje- nie dzwonić, nie rozpraszać), ja trochę mniej. Kiedyś
      przeszkadzało mi, że tyle czasu go nie ma-czekałam w wytęsknieniem, a potem jak
      przyjeżdżał dowiadywałam się, że "niestety, ale umówił się z klientem". Potem
      to zaakceptowalam- on się w pracy spełnia, lubi to,a jak wraca do domu jest
      najukochańszym mężem na świecie. Po prostu- przestałam czekać, zajmuje się
      rzeczami które lubie- fotografią, chodze ze znajomymi do muzeum, teatru( mąż
      nie lubi tego typu rzeczy). I oboje jesteśmy baaardzo szczęśliwy- ja się
      spełniam poza pracą, on w pracy tworzy nowe technologiewink, a jak wracamy do
      domu -rzucamy się na siebie i chłoniemy siebie- jak nastolatkibig_grin No i ja staram
      się mówić czego oczekuje od niego...i próbuje to wydusić z niego jak się da( do
      wylewnych nie należy).
      Także- to chyba kwestia relacji z mężem, a nie czasu- może się myle, ale tak mi
      się wydaje
      Pozdrawiam i życze szczęścia( i lepszego humorku)
    • soffia2 Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 16:18
      Moj maz pracuje srednio 15 godzin na dobe (to sie chyba pracoholizm nazywa), ja
      nie pracuje wcale. Jak wraca do domu to wieczor ogranicza sie do zjedzenia
      kolacji, pol godziny wytchnienia dla niego od ludzi, a potem szybko do lozka, bo
      nastepnego dnia jest jeszcze wiecej pracy, spotkan i obowiazkow. Weekendy
      ograniczaja sie do zakupow, komputera i spania na kanapie.
      Na poczatku ciezko mi bylo zaakceptowac fakt, ze np. po calym dniu uzerania sie
      z ludzmi moj maz ma ochote pobyc sam ze soba. Z biegiem czasu jednak
      wypracowalismy pewne rytualy, ktore zaspokajaja obie strony. Jak przychodzi do
      domu zostawiam mu troche czasu na odpoczynek i wyciszenie, ale juz kolacja jest
      okazja do rozmowy i wymiany informacji o tym co sie zdarzylo w ciagu dnia. Potem
      krotkie przytulanko na kanapie i obie strony sa zadowolone. Ja bo mimo wszystko
      dostalam porcje uwagi, a on ze nie musi mnie do konca dnia trzymac za reke.
      Podobnie jest w weekendy i jakos to dziala, ale wymagalo to troche pracy i
      wzajemnych ustepstw.
      Brak uwagi i bliskosci to nie jest maly problem i nie sadze zeby brzeczenie mu
      nad uchem na temat tego co potrzebujesz odnioslo pozadany skutek, przeciez juz
      teraz opedza sie od Ciebie jak od muchy. Obawiam sie, ze musisz siegnac po
      mocniejsze argumenty, bo jesli tego nie zrobisz to za jakis czas bedziesz zyla z
      obcym facetem pod jednym dachem. Co notabene i tak Cie czeka jesli nie zrobisz
      nic. A pieniadze jest dobrze miec, bo bardzo ulatwiaja zycie, ale osoby, ktore
      sprowadzaja Twoje problemy do tego poziomu (ktos zdaje sie napisal, ze dobrze Ci
      sie musi zyc z ta kasa), zdaje sie ze nie rozumieja, ze ich posiadanie nie
      rozwiazuje wszystkich problemow w zyciu.
      • ciuforek Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 16:49
        kochana jak chcesz pogadac to mój gg 3514670. kasia
        • jennie24 Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 17:06
          Ech nie obraz sie Twoj maz chyba zawsze taki byl "widzialy galy co braly?"
          przeciez to nie jest tak ze jak sie jest w ciazy to nagle maz ma sie zmienic o
          180 stopni Mysle ze tu duzo winy lezy po Twojej stronie faceta trzeba wychowac
          nie mozna go zaglaskac na smierc bo bedzie uciekal Nie mozna marudzic glaszcz,
          przytulaj, caluj jestem w ciazy... Takie marudzenie przynosi odwrotny skutek
          Nie rozumiem piszesz ze chodzicie na basen razem do kina przeciez to fajne
          spedzanie czasu wspolnie Na basenie mozna pogadac A kino to juz w ogole niezle
          pole do popisu nie dosc ze blisko to jeszcze ciemno... A o filmie nie mozna
          pogadac? No chyba ze Ty mu potem wypominasz ze to nie takie spedzanie czasu
          jakiego oczekujesz
          Nie wiem ja sama swojego faceta wyganiam do kina z kumplami, na pilke na basen
          zeby pogral na kompie bo lubi Pracuje calymi dniami czesto razem gotujemy nawet
          jesli to ma byc o godz 20 ale wazne ze razem W zaden sposob meza nie ograniczam
          a marudzic to bym miala powody bo akurat w mojej ciazy musze sie oszczedzac

          Nie wiem znajdz sobie jakies absorbujace zajecie moze niestety Twoj maz nie
          lubi kobiet marudzacych wiecznie znudzonych i niezadowolonych
          Wina nigdy nie lezy tylko po jednej stronie
          • zlotowka26 Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 17:20
            Kurczę Mimiii chciałąbym Ci powiedzieć - Jutro będzie lepszy dzień!!!Ale wiem,
            że nie chce ci się być tą silną i nieomylną, niezdartą. Też nienawidzę siebie
            jak jestem zmęczona, nic mi się nie chce, tylko spać i nie jestem w stanie nad
            tym zapanować, tyle że mam komu się wyżalić na ramieniu. MOże on potrzebuje
            czasu, może nie czuje, że to wszytko sie zmienia - wiem takie se gadanie, ale
            może będzie lepiej i oby było. Tego ci życzę...smile)
            • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 30.06.05, 17:33
              ..dziękuję..naprawdę dziękuję
    • sferka Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 01.07.05, 08:51
      No chyba nie jest tak źle. W końcu w ciąży jesteś. Z czegoś się to wzięło.
      Pomyśl o ludziach, którzy ciężko zasuwają po kilkanaście godzin na dobę za
      marne pieniądze. Ani czasu dla siebie, ani komfortu egzystencji.
    • beti1970 ??? 01.07.05, 13:33
      powiem tak, mój partner to pracocholik i też pracował do 8-9 wieczór (własna
      firma), teraz jestem w ciąży (38 tydzień) i on z tygodnia na tydzień coraz
      mniej goni do roboty, coraz później wychodzi i coraz szybciej wraca, więc może
      twój też tak będzie miał. co istotne wcale na niego nie naciskałam, sam od
      siebie tak robi. a najczęściej jak wraca (6-7 wieczór ) to ja śpię
      (popołudniowa drzemka) więc musi mnie obudzić a ja jestem zła, bo mi się fajnie
      śpi, a on nie lubi sam siedzieć wieczorem więc teraz widzi jak to jest samemu
      siedzieć w domu jak pies u budy. a poza tym przedtem jak nie byłam w ciąży
      wracał do domu późno - koło 8 lub 9 i zawsze byłam w domu i czekałam, a zawsze
      mu coś wypadło ważnego i był później niż obiecywał. ja też pracuję tylko krótko
      5-6 godzin dziennie, ale pare razy zasiedziałam się w firmie nawet do 8-9
      wieczór, potem gdzieś pojechałam z koleżankami i waracałam wieczorem po nim, i
      on siedział sam w domu, nic nie mówił ale widziałam że mu głupio tak samemu,
      dzwonił, a gdzie jestem, a kiedy wrócę itp. a ja mu na to że postaram sie jak
      najszybciej - tak jak on mi, potem wracałam i mówię - a gdzie kolacja? taka
      zmęczona jestem, a ty czekasz to mogłeś zrobić - i nauczył się wracać do domu
      szybko. więc może tak ? może coś zmienisz. faceci organicznie nie lubią kobiet
      wiszących na nich i żyjących ich życiem, snujących się jak cień. ja mam swoje
      zajęcia, książki, net, swoich znajomych i "koleżaneczki" (jak on to mówi) i z
      biegiem czasu to te moje koleżaneczki ze swoimi facetami stały się jego
      najlepszymi znajomymi, on praktycznie ma tylko moich znajomych - stwierdził że
      są OK. rób swoje, czasem wyjdź gdzieś bez uprzedzenia po południu - do kawiarni
      z kumpelą, do kina. wyłącz telefon, (niechcąco zapomnij go poinformować) i
      niech się trochę pomartwi. ja miałam niedawno taką sytuację - poszłam spać,
      telefon zostawiłam w łazience, pozamykałam drzwi, poduszka na łeb i śpię, a on
      zadzwonił - 8 razy - ja nie słyszałam telefonu, przygnał z roboty - dzwoni na
      dzwonek - nie słyszę - śpię, otworzyć drzwi nie mógł bo mamy patent jak w zamku
      klucz to z zewnątrz nie otworzy, chciał już balkon rozbić, całą rodzinę na nogi
      postawił, cyrk, jak w końcu usłyszałam i się obudziłam, to jak otawrłam te
      drzwi - to miał łzy w oczach, blady ze strachu i zielony, familia pod drzwiami,
      opieprzył mnie jak burą sukę, ale sobie tak wyobrażał Bóg wie co że mi się
      stało, że od tego dnia to wogóle już kontroluje mnie co chwila, wraca do domu
      wczesnie, siedzi w chałupie, nigdzie nie goni, parę razy w ciagu dnia albo
      dzwoni albo przyjeżdża. i tak się zmienił. popracuj nad nim. na pewno się
      zmieni. uszy do góry
      • diament79 Re: ??? 01.07.05, 13:56
        Facet jest taki jakim go sobie wychowasz, spraw żeby szalał za Tobą, zajmij się
        swoimi sprawami, łażąć za nim nie sprawisz że się Tobą zainteresuje, wręcz
        przeciwnie, nadal pozostaniesz dla niego cieniem! Może zjedz parę obiadów poza
        domem, niech przyjdzie do pustego domu bez naszykowanego żarcia, a Ty przyjdź
        godzinkę po nim, powiedz, że spędziłaś fantastyczne popołudnie, przeproś za
        obiad i połóż się spać, odpoczniesz i nie będziesz się zamartwiać! Ja kiedy
        wiem, że on jest zmęczony i chce oglądać mecz, to saję wymyta niby przypadkiem
        na linii telewizora, odwracam się tyłem i zaczynam wcierać balsam w uda smile
        Jeszcze się nie zdarzyło, żeby powiedział "odsuń się". Ze względu za ciążę to
        może nie najlepsze rozwiązanie na zwrócenie uwagi. Ale przede wszystkim! Zajmij
        się sobą i przestań żebrac o czas z nim, niech on to poczuje że brak mu Ciebie.
      • naatka bardzo dobry sposób na męża:) 01.07.05, 14:08
        Ja podobnie postąpiłam jakiś czas temu, też musiał się trochę pomartwić, a
        teraz postanowiłam jeszcze wyjechać na poród i pierwsze tygodnie do mojej
        rodziny o kilkaset kilometrów od naszego zamieszkania- niech sobie radzi sam.
        No i często zapraszam znajomych do domu jak jestem sama, albo chodzę do kogoś i
        wracam późno. Nie nudzi mi się już i nie tęsknię za nim, po prostu w ciąży
        ciągle brak mi towarzystwa bratniej duszy było, ale nauczyłam się radzić sobie
        z tym, bo tą bratnią duszą niekoniecznie każdego dnia musi być mąż- może być
        jakaś koleżanka, kolega czy kuzyn, z ktorymi się spotkam i którzy się mną
        interesują życzliwie-smile
        • rodos25 Re: bardzo dobry sposób na męża:) 01.07.05, 15:05
          Mimi, nie chcę się bawić w psychologa albo dawać Ci rad, ale czytając Twoje
          wypowiedzi, myślę że tak naprawdę nie chodzi o rozmowę i to że za mało czasu
          spędzacie razem. Sama przyznałaś, że Twoje życie się zmieniło od kiedy jesteś w
          ciąży i może w tym tkwi problem. Chciałabyś nadal być tak aktywna jak kiedyś
          ale ciąża niestety Cię ogranicza (chociażby zmęczenie) myślę, że boisz się, że
          jak przestaniesz z nim wychodzić do znajomych to on zasmakuje w takim życiu,
          bez Ciebie u boku przez cały czas. Moja siostra miała tak samo po dziesięć razy
          wydzwaniała do męża gdzie jest i kiedy wróci, zmuszała go wręcz żeby siedział z
          nią w domu, bo bała się że on gdzieś wyjdzie sam spotka się ze znajomymi bez
          niej, a kiedys też nie potrafiła usiedzieć na miejscu pięć minut. Musisz
          przyjąć do wiadomości, że tworzenie rodziny nie polega głównie na spędzaniu
          wspólnie czasu, ale na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu potrzeb drugiej strony.
          Daj mu trochę luzu następnym razem jak powie, że wychodzicie to powiedz, że ty
          zostajesz, jak na to zareaguje? Albo, że nie pojedziesz do rodziców, bo
          umówiłaś sie z koleżanką. Ja wiem, że to trudne ale musisz spróbować, bo
          inaczej zniszczysz siebie i jego a tym samym Wasze małżeństwo. Pozdrawiam
    • kerun Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 01.07.05, 16:07
      wkurza mnie jak czytam w odpowiedzi na Twój list jak ktoś pisze że mąż pracuje
      kilkanaście godzin za MNIEJSZE pieniądze! co to ma do rzeczy?
      mimi
      jak każda kobieta w ciąży masz zmienne nastroje, jesteś trochę rozita. może
      zmień trochę "wygląd" swojego dnia. zakupy? obiad? zrób tylko dla siebie i już -
      nie musisz wiecznie podstawiać mężowi pod nos. uważam też jak kilka innych
      osób że nie musisz wszędzie chodzić z mężem - nie masz swoich przjaciółek?
      znajomych? zacznij robić teraz wszystko z myślą o sobie i dziecku.
      weź też pod uwagę że twój mąż może się bać całej tej nowej sytuacji.
      a poza tym (biorac pod uwagę dochodowość firmy twojego męża) weź
      trochę "efektu" jego pracy idź do fryzjera, na zakupy itp i trochę odżyj i
      popatrz z dystansem na wasz związek. mam nadzieję że wszystko się ułoży i
      wrócisz do właściwej formy.
      pozdrawiam serdecznie
      ps. nie zwracaj uwagi na niektóre odpowiedzi - są nawet dla mnie nie do
      strawienia
    • pantera80 Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 02.07.05, 11:11
      Moj maz jest zaganiany,czesto ma nadgodziny by bylo wiecej pieniedzy.W koncu
      wszysko kosztuje-nawet te drobiazgi dla Naszej corci.Zegnam go rano,i widzimy
      sie ponownie wieczorem.Zrozumialam to gdy pewnego dnia wrocil do domu
      wykonczony,zjadl i poszedl spac,na nic wiecej nie mial sil.
      • miimiimii Re: jak w takich warunkach budować rodzinę..??? 02.07.05, 11:16
        nie, no ok. rozumiem jaśli trzeba gnać, aby utrzymać rodzinę. jednak tu nie
        chodzi o to.. to sąniemożliwie wysokie kwoty, pieniąze, których nie jesteśmy w
        stanie przerobić. to bezsensowna pogoń za pieniądzem, dla samego posiadania..
        dlatego nie potrafię się z tym pogodzić, że tracę meża kosztem jakiegoś
        głupiego hobby, którym jest zarabianie pieniędzy..
Pełna wersja