Mna ten reportaz wstrzasnal...

01.07.05, 15:06
Czytalyscie? Bo ja niestsety, tak i az zaluje, ze go przeczytalam... Ryczalam,
jak szalona.

wiadomosci.onet.pl/1235844,242,kioskart.html
    • gloria2 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 15:18
      Ale dlaczego żałujesz że go przeczytałaś? Przecież tak jest ten Świat
      urządzony, że rodzą się ludzie zdrowi i chorzy. Jeśli sobie tego nie
      uświadomisz, będziesz żyć w iluzji. A przecież nie o to w życiu chodzi aby było
      słodko i ładnie.
      Leżąc sobie wczoraj wieczorem w łóżku pomyślałam, że tak naprawdę nie byłoby
      problemem dla mnie chore czy upośledzone dziecko. Problemem byłby mój brak
      akceptacji takiej sytuacji.
      • ania788 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 15:37
        Ja też żałuję że to przeczytałam. Już wystarczająco się martwię o moją dzicię a
        jeszcze będę teraz myślała o jakis rzadkich wadach. Po co?
    • esse1 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 15:49
      O rany, dziewczyny... Czyli co, jak gdzies na ulicy widzicie chore dziecko -
      np. z porazeniem mozgowym, zespolem Downa czy jakas inna niesprawnoscia to w
      panice zamykacie oczy? Jak nie zobacze, nie uslysze, to tego nie bedzie? To,
      czy o tym myslicie czy nie, czy lejecie lzy nad chorymi dziecmi czy odwracacie
      wzrok - nie ma najmniejszego wplywu na geny Waszych dzieci! Zreszta
      kompletnienie rozumiem, co to za stwierdzenie "zaluje, ze przeczytalam". Skoro
      temat jest dla was taki trudny, trzeba bylo nie czytac. Rozumiem, ze bedac w
      ciazy jestesmy szczegolnie uwrazliwione na wszystko,co ma zwiazek z dziecmi,
      ale jesli ta wrazliwosc ma szkodzic nerwom to trzeba unikac newralgicznych
      tematow, a nie szukac ich. Bo teraz to nie wiadomo - macie zal, ze ktos o tym
      pisze, ze artykul jest dostepny w internecie, ze rodza sie chore dzieci (zal do
      Boga?), czy do samych siebie, ze doczytalyscie do konca? Juz w pierwszych
      zdaniach widac o czym jest artykul, wiec wystarczylo kliknac myszka i nie
      zalowac.
    • budzik11 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 16:31
      Cóż, takie jest świat, takie jest życie. Chore dziecko może przytrafić się
      każdemu i musimy się z tym pogodzić, nie można udawać, że takich problemów nie
      ma.
      • r.kruger Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 16:51
        Straszna jest niemoc rodzica,kochasz a nie możesz pomóc.Dla rodziców musi być
        trudne także osamotnienie w tak niełatwej sytuacji.
        bulwersujące natomiast były niektóre komentarze.
        • emili68 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 17:04
          Najbardziej przerazil mnie brak pomocy dla tych rodzin. A takze problemy z
          ustaleniem diagnozy. A lzy mi pociekly przy tym fragmencie..


          Gdy Piotruś był w szpitalu, pielęgniarce nie chciało się go karmić, bo on bardzo
          wolno i mało je, więc w nocy władowała mu sondę do żołądka. Mały wszystko
          zwracał i miał uraz psychiczny do jedzenia. Przez rok musieliśmy go karmić przez
          sen – opowiada zdegustowana Agnieszka. Z kolei Bartka z racji tego, że bardzo
          mało śpi, pielęgniarki w szpitalu przywiązywały do łóżka lub wózka, aby nie
          biegał i nie budził innych dzieci z oddziału.


          Zabilabym chyba taka pielegniarke...

          • phantomka Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 17:17
            Wystarczy przejsc sie do niejednego szpitala, zeby to zobaczyc. Kiedys
            opiekowalam sie jako wolontariuszka w szpitalu dzieckiem narkomanki, ktore
            chcieli wyrzucic ze szpitala, bo bylo za bardzo nadpobudliwe i jedynie ciagla
            opieka z zewnatrz ich przed tym odwiodla. Taka znieczulica jest wszedzie
            niestety i dotyka ludzi z w kazdym wieku.
      • beti1970 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 17:23
        fajnie się pogodzić jak ciebie to nie dotyczy, sytuacja jednak się zmienia jak
        dotyka to ciebie albo kogoś z najbliższych, ja jestem matką chrzestną (na
        szczęście tylko chrzestną) CHŁOPCZYKA z zespołem Downa i wiem jak wygląda
        życie z takim dzieckiem. i jak słyszę : takie jest życie i trzeba się z tym
        pogodzić to mnie trzepie, bo jak się mojej szwagierce takie dziecko urodziło to
        się jej świat zawalił. to jest jak wyrok, i nikt kto nie jest w takiej sytuacji
        nie ma pojęcia jak to jest miec takie dziecko. teraz mam 37 tydzień ciąży i mam
        35 lat i trzęsę się ze strachu czy wszystko będzie OK po porodzie, czy mała w
        brzuchu jest zdrowa. a czytać takie rzeczy trzeba bo każda wiedza procentuje,
        wiedząc o chorobach genetycznych można zrobić sobie badania we wczesnej ciąży,
        wykryć ewentualne choroby, można od razu leczyć dziecko - nawet w łonie matki,
        można zaraz po urodzeniu zbadać dziecko i od razu leczyć. mój chrześniak
        mieszka w Austrii i tam od razu go leczono - w porównaniu do Polski Austria
        dużo lepiej dba o te dzieciaki, miał od początku podawane hormony i ma szansę
        na lepsze życie. a strategia strusia kończy się tym że jak masz głowę w piasku
        i udajesz że nie ma tematu (nie czytasz i nie dowiadujesz się ) kończy się tym
        że nie wiadomo kto ci w tym czasie nakopał do tyłu.
        • phantomka Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 18:10
          A jezeli taki dziecko sie nam rodzi, to mamy sie z tym nie godzic do konca
          zycie?? Bez przesady, to jest wielka tragedia, ktorej nikt nie kwestionuje, ale
          jezeli sie z nia nie pogodzisz, to wysiadziesz psychicznie i dziecko nie bedzie
          mialo zadnej pociechy z mamy wraka psychicznego.
          • marianka_pod_choinke Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 20:17
            Jak najbardziej zgadzam się z beti70. Chore dziecko jest wyzwaniem, często
            osoby które nie zetknęły się nigdy twarzą w twarz z upośledzeniem umysłowym nie
            do końca zdają sobie sprawy z trosk codziennego życia rodzin w którym jest
            takie dziecko. Szczególnie jesli weźmiemy pod uwagę polskie wręcz patologiczne
            warunki- prawie zero wsparcia i pomocy państwa. Jestem pedagogiem specjalnym.
            Myślę, że interesujacym tematem pracy magisterskiej psychologa móGłby byc
            problem fobii i nasilonych lęków absolwentów uczelni kształcących
            oligofrenopedagogów (znany ginekologom) związanych z urodzeniem dziecka z
            wadami genetycznymi, por. mózgowego, autystycznego, z tetraplegią itp iid.
            Rzecz w świadomości wyzwania i przyszłych trudów, bezradności, poczucia
            osamotnienia, czesto walki z wiatrakami. Chore dziecko niezaprzeczalnie wymaga
            miłości, troski, opieki, poświęcenia.Wiele rodzin przerasta ten problem -
            zdarza się, że związki się rozpadają, rodzicom brakuje sił, płaczą z
            bezsilności. Dlaczego o tym się nie mówi? Dlaczego nie chcecie o tym pamiętać? T

            Łatwo skrytykowac przyszłą mamę która która się boi niepełnosprawności swojej
            latorośli, która chce się poddac badaniom inwazyjnym w ciąży, która pize"żałuję
            że przeczytałam", "będę się teraz bać" itp itd. Pamietajcie- każdy ma prawo
            do własnych odczuć, emocji, przeżywania swoich leków, mówienia i pisania o
            nich. Brak zrozumienia w tym względzie jest dla mnie nie zrozumiała.


            niesrc="lilypie.com/days/051221/2/21/1/+1"
            • annam21 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 21:32
              to wymaga tez wielkie sily, sama chciala studiowac oligofrenopedagogike,dzieci
              zawsze dawaly mi wytchnienie, choc jestem z natury nerwowa bardzo to dzieciaki
              zawsze mnie uspokajaly,przy nich bylam cierpliwa itp. i najbardziej chcialam
              pomagac tym ktorzy potrzebuja, niestety, chodzilam troche do szkoly specalnej-
              caly czas moglam plakac, dlaczego te dzieci maja tak ciezko.Mam nadzieje ze w
              polsce zmieni sie cos nie dlugo. Ja podziwiam rodzicow chorych dzieci za ich
              sile.Za to ze po przeplakanej nocy, z usmiechem robia maluchowi sniadania,
              maluchowi ktory byc moze nigdy nie dorosnie,podziwiam calym sercem.
    • mynia0 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 22:34
      uważam, że ciężarne o bardzo wrażliwej naturze powinny uważać na to, co czytają
      i oglądaja. sama nie byłam na tyle ostrożna i ciaża stała sie niemal udręką i
      wynajdywaniem zasłyszanych w telewizji chorób. wiadomo, ze nie ma sie wpływu na
      wadę genetyczną dziecka, ale rozdrażanianie siebie nie ma sensu. dzieci
      brzuszkowe potrzebują przede wszystkim spokoju swojej mamy. pozdrawiam smile
      • olunia24 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 01.07.05, 22:49
        takie artykuły lepiej tutaj nie wklejać,najgorsze jak kobieta sobie cos za
        bardzo przygarnie do głowki

        ja nie przeczytałam całego naszczęscie
    • moofka Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 02.07.05, 11:27
      emili68 napisała:

      > Czytalyscie? Bo ja niestsety, tak i az zaluje, ze go przeczytalam...
      _________________
      dlaczego?
      bo dowiedziałaś się, że są na świecie chore dzieci?
      są i tym, że nie bedziesz nic czytac ani ogladac, nie sprawisz, ze bedzie ich
      mniej
    • isia_50 Re: Mna ten reportaz wstrzasnal... 02.07.05, 12:23
      Też należę do tych przestraszonych ciężarnych panicznie bojących się, żeby
      dziecko urodziło się zdrowe. Czy nie wiem, że rodzą się chore dzieci? Pewnie,
      że wiem! Przez całe liceum i studia (w sumie 10 lat) chodziłam do mamy
      chłopczyka z porażeniem mózgowym, leczonego metodą Dommana w USA (dwa razy do
      roku wizyta z konsultacjami, badaniami i zaleceniami ćwiczeN na kolejne 6
      miesięcy). Ćwiczyliśmy z nim po 2-3 godziny dziennie, w kilka osób na zmianę.
      Nie wiem jak mały wyglądałby bez rehabilitacji, może byłby roślinką, ale efekty
      z rehabilitacją i tak były małe (chłopiecf z trudem siedzi, na noc podłanczany
      jest do butli z tlenem, dusi się przy jedzeniu). Najbardziej dobijająca jest
      myśl, że matka tego chłopca w takim momencie została sama - odszedł mąż, jej
      rodzice też się od niej odwrócili uważając, że lepiej małego oddać do jakiegoś
      ośrodka, cierpiała starsza córka, zawsze gdzieś na boku, plus problemy
      finansowe rodziny (wręcz żebranie po różnych instytucjach na kolejną wizytę w
      USA). Liczenie na wolontariuszy.
      I może dlatego, że byłam tak blisko tego wszystkiego teraz panicznie się boję?
      W czasie obu ciąż pilota od TV ma mąż (szczególnie TVN pokazuje wiele takich
      tragedii), a ja i tak z książek i internetu czytam o różnych potencjalnych
      zagrożeniach. Mam 32 lata, druga ciąża. Zrobiłam nieinwazyjne badania
      prenatalne, ale zdaję sobie sprawę, że i tak wielu rzeczy do końca wykluczyć
      się nie da, a kobieta w ciąży jest szczególnie podatna na tego rodzaju stresy.
      Nie znam w swoim otoczeniu ani jednej dziewczyny, która by się nie martwiła, o
      zdrowie dziecka, albo nie zamartwiała na zapas.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja