palace ciezarowki

02.07.05, 20:18
    • kacha1979 Re: palace ciezarowki 02.07.05, 20:23
      co mam zrobic ...ja juz dluzej nie wytrzymam ....pale juz dosc dlugo i strasznie
      mi z tym ze truje swoja dzidzie ...(jestem 27 tydz) nawet mnie nie odpycha od
      fajek ...kiedy jade do pracy (fryzjer) to sie chowam po przystankach by zapalic
      ciagnie i nawet niema zamiaru przestac to jest silniejsze odemnie ...kiedy bylam
      w ciazy z corka bylo tak samo (cale szczescie zdrowa 10 pkt skali apggar) i
      pomyslalam ze jak bede z drugim to napewno rzuce to swinstwo .. POMOZCIE jak mam
      to zrobic zeby chociaz ograniczyc
      • gosiik Re: palace ciezarowki 02.07.05, 20:29
        mnie się udało - wydaje mi się, że musisz CHCIEĆ
        pozdrawiam
        • emilka82 Re: palace ciezarowki 02.07.05, 21:13
          Ja rzuciłam jak tylko zrobiłam test. Mimo wielu wcześniejszych prób nie udawało
          się. Myślę, że to kwestia motywacji, a dla mnie pojawiła się ogromna. Moja mama
          paliła ze mną w ciąży i mam do niej o to żal.
          A jak potem powiedzieć dziecku nie pal bo to zaszkodzi twojemu zdrowiu, skoro
          wcześniej same je świadomie trułyśmy?
          Moja koleżnaka paliła cały czas. Miała termin na 13 lipca, urodziła prawie 2
          miesiące wcześniej. Podobno z dzieckiem wszystko ok, było w inkubatorze, ale
          jeszcze w szpitalu, ale być może to przez fajki
    • marlena15 Re: palace ciezarowki 02.07.05, 22:18
      Dziwczyno weź sie w garść. rzuć to świństwo. Pomyśl sobie, że twoje dziecko
      zamknięte jest w zadymionym pomieszczeniu , z którego nie ma wyjścia.
      Jeżeli to do ciebie nie przemawia to nie wiem jak ci pomóc.
      ja też rzuciłam palenie jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży cieszę
      się że nie palę tego świństwa. Plusy odczułam odrazu np. nie śmierdzą mi
      ubrania, włosy, poza tym lepiej się czuję. Ale ja to ja ty powinnaś nie mysleć
      o sobie tylko o TWOIM DZIECKU, które biedne wdycha te tytoniowe spaliny.

      Pozdrawiam
      Marlena 37 tc
    • beti1970 Re: palace ciezarowki 03.07.05, 06:39
      ja jestem w 38 tyg.palę i też mnie strasznie ciagnie. palę tylko R1 minima. w
      pierwszych 4 miesiącach paliłam mało (1 paczka na 2,5 dnia) czasem nawet do 5
      papierosów dziennie - teraz więcej, mój gin wie - od razu mu powiedziałam, nic
      mi nie powiedział, wyrzuty sumienia mam, ale jak tylko próbowałam rzucić albo
      ograniczyć to było jeszcze gorzej, czuję się dobrze, dzidzia waży w brzuchu
      wzorcowo (w tamtym tygodniu 3300), łatwo się mówi: rzuć palenie, a niektóre
      osoby maja genetyczną skłonność do uzależnień, mój tata palił całe życie jak
      huta i chyba po nim to odziedziczyłam.
      • miimiimii Re: palace ciezarowki 03.07.05, 09:49
        nie wiem.. dla mnie to tylko wymówka.. a tak naprawdę chodzi o siłę charakteru.
        jestem w 28tygodniu i jakoś żyję! a im większy robi się mały chłopczyk, tym
        trudniej byłoby mi sięgnąć po papierocha, przecież to już maleńki człowiek, nie
        jakieśtam flaczki, komórki i nabłonki. myślę, że żadna normalna kobieta, nie
        przystawiłaby dymiącego papierocha do ust kilkudniowego dziecka, a to to samo,
        tyle ze ta dzidzia jest jeszcze mniejsza.
        dodam, że przed ciążą paliłam spalałam ok.25 papierochów dziennie. skoro ja
        mogłam, to każdy potrafi, w czym niby miałabym być od którejkolwiek lepsza..?
        • phantomka Re: palace ciezarowki 03.07.05, 09:59
          miimii gdbyby to bylo dla kazdego takie latwe, to nie byloby tylu palaczy.
          Niestety u niektorych uzaleznienie jest tak silne, ze bez pomocy z zewnatrz
          sobie z nim po prostu nie poradza.
          • miimiimii Re: palace ciezarowki 03.07.05, 11:03
            nie wiem.. oczywiście mogę mówić tylko za siebie, bo przeciez nigdy nie byłam
            nikim innym.. jednak uważam, ze wszystko jest kwestią rozsadku, samozaparcia,
            priorytetów i na ile poważnie podchodzi się do tematu. mimo wszystko uważam, że
            jeśli ktos bedzie bardzo chciał i bardzo próbował, wszystkimi siłami, ciężką
            pracą, podnosił się i parł do przodu mimo porażek, moze dokonać wielkich
            rzeczy. oczywiście jeśli nie wchodza w grę czynnki zewnętrzne, a tym akurat
            temacie nie wchodzą. moi rodzice oboje baaardzo dużo palili, więc chyba
            obciażenie genetyczne też miałam, a skoro sobie poradziłam.. wnioski sa dla
            mnie jasne..
      • aniarad1 Re: palace ciezarowki 03.07.05, 10:54
        co do skloonności genetycznych, nie można tak sobie tłumaczyc i się
        usprawiedliwiac. Mój tato tez pali całe życie, od wczesnej młodości, a mnie to
        odpycha i nigdy w życiu nie sięgnęłam po papierosa. A mam juz prawie 30 lat
        • aliciap Re: palace ciezarowki 03.07.05, 11:36
          nie wiedzilama ze ludzie maja palenie fajek zapisane w genach
          • falka32 Re: palace ciezarowki 03.07.05, 13:26
            Od papierosów mozna się uzaleznic tak samo jak od alkoholu. Ja na przykład umiem
            ostro zatankować i lubiłam to zawsze, ale nigdy nie byłam uzależniona. Jak
            zaszłam w ciążę, przestałam pić z dnia na dzień, bez problemu, (choć nie bez żalu smile
            Ale nie ośmielę się powiedzieć, ze kobieta uzalezniona od alkoholu jest idiotką
            pijąc w ciąży i ze jej uzalenienie to tylko wymówka. Bo niby skoro ja mogłam
            przestać to ona też może. Ona ma nałóg w genach a ja nie. Ja lubię zalać ryja a
            ona jest uzalezniona - to róznica. I podobnie jest z fajkami. Znam mnóstwo osób,
            które paląc tyle co ja przestały palić będąc w ciąży i kosztowało je to tyle, co
            mnie zarzucenie alkoholu czy kawy. A ja nie przestałam palic pomimo, ze od
            początku próbuję, tocząc codziennie beznadziejną walkę. Potrafię jednego dnia
            wypalic tylko dwa papierosy i byc z siebie bardzo dumna a następnego dnia
            puszczają mi nerwy i wypalam prawie paczkę jakbym musiała odreagować. I tak w
            kółko.

            Nie wiem, na ile to jest kwestia genów a na ile osobnicza tendencja do
            określonych nałogów, ale argument, ze ktos ma rodziców palących i do 30-tkinie
            pai, nie jest tu zadnm argumentem. Jezeli ktos jest z rodziny alkoholików i ma
            gen alkoholizmu, to nie znaczy, ze nie moze pół życia nie pić - choćby z
            rozsądku. Wyrok na siebie podpisze dopiero wtedy, kiedy pierwszy raz się upije.
            Najlepszym przykładem jestem ja. W mojej rodzinie są prawie sami nałogwi
            palacze. Ja całe zycie nnienawidziłam tego, nie paliłam i nie miałam zamiaru.
            Tępiłam palaczy wokół siebie, nie pozwalałam palic koło siebie itp. Az mając 28
            lat straciłam czujność, bo byłam pewna,z e juz jestem dorosła, rozsądna itp.
            Zapaliłam fajka na imprezie, na którą przyjechałam autem, nie mogłam wypic,
            nikogo nie znałam, czułam się głupio a nie mogłam wyjść przez grzeczność i nie
            miałam co zrobić z rękami. Ktoś mnie poczęstował, to wzięłam, zeby zająć łapy.
            Dwa miesiące pózniej paliłam juz paczkę dziennie i nieskutecznie próbowałam
            przestać... Trafiłam na swój nałóg i tyle, tak jak alkoholik, który nei wiedząc
            o tym ze nim jest upił się pierwszy raz w życiu.

            Dlatego alergicznie reaguję na osoby, które mówią " ja przestałam od razu, to ty
            tez mozesz". A skąd wiesz, ze mogę? Na jakiej podstawie?
            • aliciap Re: palace ciezarowki 03.07.05, 13:35
              kazdy moze i tyle , wszystko mozna jak sie chce albo musi.
              • falka32 Re: palace ciezarowki 03.07.05, 14:24
                Oczywiście,ze mozna. Tylko w niektórych przypadkach niejest to tylko kwestia
                "chcenia". Tak jak alkoholikowi nikt nie powie " po prostu przestań" tylko
                kieruje się go na odwyk i długotrwałą terapię a i tak do konca zycia musi uważać
                - a palenie traktuje sie jak jakąs fanaberię, jak słabostę, nie licząc się z
                tym, ze rzucenie go moze być równie trudne w przypadku niektórych osób, jak
                zerwanie z nałogiem alkoholowym lub narkotykowym.
                A moim zdaniem rzucenie picia mogłoby być nawet łatwiejsze, bo alkohol zmienia
                stan śwaidomosci i jak przstajesz pic, to odczuwasz wyraźną róznicę w
                funkcjonowaniu, która sama w sobie moze być motywująca. Jak wypijesz, to tez
                widzisz róznicę. A przy paleniu - nie ma żadnej, a przynajmniej nie na tyle
                wyraznej, zeby ją odczuc i się o nią zaczepic. Jedne, co czujesz, to BRAK,
                dokuczliwy jak swędzenie, a nie CZUJESZ zadnej korzyści, zadnej zmieny, mozesz
                osbie ją tylko rozumowo wyobrazac, a rozumowe wyobrazanie to niestety nie
                działa, kiedy chodzisz po ścianach z nerwów.
              • phantomka Re: palace ciezarowki 03.07.05, 14:27
                Gdyby kazdy mogl wyjsc z nalogow (czy to jest nikotynizm czy alkoholizm czy
                narkomania) to nie byloby ich na liscie chorob to raz a dwa nie byloby terapii
                dla uzaleznionych. Nie kazdy jest tak silny, ale wiem, ze mozna - moja mama po
                30 latach palenia rzucila z dnia na dzien i juz.
                • aliciap Re: palace ciezarowki 03.07.05, 15:28
                  alkoholicy, narkomani i palacze nie wychodza z nalogow bo nie chca tego,
                  alholicy i nakromani lubia byc na fazie, dlatego nie przestaja brac , pic itd...
                  ja wiem ze ciezko jest rzucic nalog-logicznym jest dla mnie ze osoby ktore chca
                  'sie nawrocic' musza wlozyc bardzo duzo trudu w odejscie od nalogu.Aczkolwiek
                  nie uwazam ze jedni moga a inni nie bo tak juz jest.

                  wszystko zalezy od tego jak silna jest motywacja osoby ktora chce rzucic
                  nalog.Taka osoba jesli sama nie potrafi sie wyzbyc nalogu , nie jest na tyle
                  silna aby walczyc z sama soba powinna sie skierowac do poradni , organizacji
                  ktore pomagaja takim ludziom zamiast stwierdzac ze nie moze rzucic bo z nerwow
                  chodzi po scianach. I wmowic sobie ze ma gdzies te fajki czy alkohol i wcale nie
                  sa potrzebne do szczescia. A tak pozatym apropos odczuwalnych zmian po rzuceniu
                  fajek to osoby sie tu wypowiaaly ze poczuly sielepiej nie palac wiec jedank da
                  sie odczuc zmiany.Pewnie ze nie palenie jeden dzien nie daje wielkiego rezultatu
                  i odczucia zmian, pozatym ze czlowiek pewnie szalu dostaje bo nie moze zapalic
                  .Ale po kilku dniach....
        • beti1970 Re: palace ciezarowki 03.07.05, 20:59
          zaczęłam palić w wieku 31 lat. stresy (rozwód)
    • kerun Re: palace ciezarowki 03.07.05, 15:43
      jak czytam wypowiedzi kobiet ciężarnych które palą wciąż papierosy bo nie mogą
      rzucić to włosy mi stają na głowie. palę od 15 roku życia (16 lat) - średnio
      paczkę dziennie. ale zawsze wiedziałam, że nigdy nie będę palić w ciąży - więc
      od ponad 2 tygodni - abstynentka. uważam wasze podejście za brak wyobraźni i
      skrajny egoizm!
      pozdrawiam Wasze dzieci
      i mam pytanie:
      czy z dzieckiem w samochodzie też będziecie palić? (najlepiej przy zamkniętych
      oknach)
    • magdulka26 Re: palace ciezarowki 03.07.05, 15:58
      Też paliłam przed ciążą więc wiem co to znaczy głód nikotynowy.Ale ja tylko
      zobaczyłam II na teście to był koniec z fajkami .Nie wyobrazam sobie jak mozna
      truć tak małą i bezbronną istotkę.Wejdź sobie do małego pomieszczenia i niech
      Ci wpuszczają co jakiś czas dym z fajek.
      Dla mnie ważniejsze jest zrdowie mojego synka i unikam palaczy jak ognia.
    • kasica-zildas aliciap 03.07.05, 18:46
      niewiem czy ty wogole kiedys palilas ...jesli nie to co ty mozesz o tym
      powiedziec ... ja pale z 10 lat napewno jestem teraz w 27 tyg.i faktycznie
      jest mi ciezko to jest moja druga ciaza i na szczescie pierwsza bez powiklan
      ...denerwuja mnie wszystie te glupie baby co sie wymadrzaja ... " ja zucilam to
      ty tez zucisz "" a to jest nieprawda i niegadajcie takich glupot bo az sie
      czytac niechce jedna walczy z tym druga nie jeden lekarz mowi zeby zucic drugi
      zas ograniczac ... jesli ktos juz pali tyle lat i niema sokoju w domu czy ma
      stresujaca prace to niewymagajcie od innych ze to zrobia z dnia na dzien tym
      bardziej ze musi sie do tego praygotowac .... i nie skreslajcie tych kobiet
      ktore pala to jest wasze zdanie na ten temat .....i moje takze ..
      pozdrawiam wszystkie palace
      • jamile kasica-zildas 03.07.05, 21:15
        kasica-zildas napisała:
        > ...denerwuja mnie wszystie te glupie baby co sie wymadrzaja ... " ja zucilam
        to ty tez zucisz "" a to jest nieprawda i niegadajcie takich glupot bo az sie
        czytac niechce<

        Wybacz
        Głupie to są te baby, co się w nieskończoność usprawiedliwiają, zamiast
        przestać się nad sobą i własną słabością rozczulać.
        Paliłam 12 lat non-stop, średnio paczkę dziennie - jeśli to ma jakieś
        znaczenie. Moja ciąża jest efektem leczenia i zapewniam Cię, że w jego trakcie
        nie brakowało mi stresów, rozczarowań i bolesnych porażek.
        =====
        córeczkasmile
      • oda100 Re: aliciap 03.07.05, 21:30
        Nie wiem czy bylam bardzo uzalezniona czy nie, ale rzucilam bez wiekszego zalu
        papierosy w drugim miesiacu. Przede wszystkim chcialam poczuc sie niepalaca w
        odmiennym stanie i zaoszczedzic kase chocby (mieszkam za granica - fajki
        kosztuja 4 euro). Po drugie znam siebie i stwierdzilam, ze jezeli bede palic w
        ciazy, to bede miala wiecej nieprzespanych nocy z powodu myslenia czy moje
        dziecko ucierpi na tym czy moze mu sie uda. Nie ma palenia - nie ma
        dodatkoweggo stresu. Po trzecie czlowiek nieraz musi wyrzekac sie przyjemosci w
        zyciu - stwierdzilam, ze to jest najlepszy moment, zeby sprawdzic sie i
        dotlenic wlasne dziecko.
        Uwazam ze duzo lezy w glowie, ale trzeba tez sobie stworzyc warunki do rzucenia
        palenia. Ja po prostu zaczelam drastycznie ograniczac palenie od pierwszych dni
        ciazy (wiec glod nikotynowy byl coraz mniejszy), unikalam porannej kawy (bo do
        tego zawsze palilam), jadlam za to spore sniadanie, uniklam sytaucji i miejsc,
        w ktorych zawsze palilam (np, nie umawialam sie juz ze znajomymi w knajpie),
        nawet samochodem rzadziej jezdzilam, bo mi sie to z paleniem kojarzylo.
        Itp.itd No i u mnie w domu maz nie pali wiec bylo latwiej.
        Ktoregos dnia nie kupilam juz fajek i tak 2, 3, 4 dni zaczelam sie odzwyczajac,
        bo mysle ze palenie to nie tylko nalog ale i nawyk trzymania papieroska w
        rece - i tego trzeba sie pozbyc. Dzisiaj dym nikotynowy mi wrecz przeszkadza,
        ale nie zarzekam sie, ze nie wroce do papieroska przy piwku i pogaduchach, jak
        juz przestane karmic.
      • aliciap Re: aliciap 03.07.05, 22:16
        kasica-zildas napisała:

        >
        > ...denerwuja mnie wszystie te glupie baby co sie wymadrzaja ... " ja zucilam to
        > ty tez zucisz "" a to jest nieprawda i niegadajcie takich glupot bo az sie
        > czytac niechce

        nie wydaje mi sie ze ktos kto ci mowi ze jesli" ona byla w stanie rzucic to ty
        tez jestes...." jest odrazu glupia baba co sie wymadrza , ostro reagujesz...i
        latwo wrzucasz ludzi do kategorii 'glupie baby'

        >jesli ktos juz pali tyle lat i niema sokoju w domu czy ma
        > stresujaca prace to niewymagajcie od innych ze to zrobia z dnia na dzien tym
        > bardziej ze musi sie do tego praygotowac .... i nie skreslajcie tych kobiet
        > ktore pala to jest wasze zdanie na ten temat .....i moje takze ..
        > pozdrawiam wszystkie palace


        ja tam nic od nikogo nie wymagam ,nikogo nie skreslam, kazdy robi co chce , i
        uwazam ze jesli sama kobieta nie potrafi zwalczyc nalogu powinna szukac pomocy
        wsrod specjalistow.

        pozdrawiam wszystkich!
        • marchefka27 Re: aliciap 03.07.05, 22:32
          nie bede stwierdzac, ze skoro mnie sie udalo to kazdemu sie uda...
          ale faktem jest, ze palilam sporo i wczesniej i juz w trakcie pracy nad
          Maluchem staralam sie rzucic, codziennie sie oszukiwalam, ze ograniczam, ze
          pale mniej, ze jeszcze jeden. Majac swiadomosc jak trudno jest mi wytlumaczyc
          sobie samej, ze powinnam to zrobic jesli nie dla siebie to dla dziecka, balam
          sie ze kiedy zajde w ciaze nie uda mi sie rzucic. Kiedy zobaczylam dwie kreski
          na tescie, trzesacymi rekoma zapalilam papierosa i to byl ostatni papieros
          jakiego wypalilam w ciazy od kiedy bylam jej swiadoma. Na poczatku strasznie
          mnie nosilo, a teraz jestem w szoku, ze to w sumie tak bezstresowo przezlo - w
          porownaniu z poprzednimi probami...
          Zawsze denerwowal mnie cudzy dym, dzis tym bardziej unikam palaczy. Kiedy ktos
          zarzuca mi ze walcze z palaczami, a jescze niedawno sama palilam, odpowiadam,
          ze owszem dopoki decydowalam tylko za siebie moglam palic, a moje dziecko nie
          mialoby wyboru i musialoby palic ze mną, a to nie fair.

          Nawet jako palacz meczylam sie w zadymionych pomieszczeniach. Kiedy chce mi sie
          zapalic, bo cale towarzystwo pali (nie z potrzeby, ale wlasnie z braku tej
          towarzyskiej rozrywki) mysle sobie, ze nie moge tego zrobic, bo mojej mamie
          sama do dzis wypominam ze palila w ciązy, a ja swojemu dziecku tego nie zrobie.
          Po co brac witaminki dla "dobra dziecka" i jednoczesnie truc je ?

          Nie potepiam z gory matek-palaczek, ale nie usprawiedliwiajcie sie, tylko
          probujcie cos ze sobą zrobic...
          • monia0011 Re: aliciap 03.07.05, 22:51
            Oj znam ten problem paliłam bardzo długo ,żuciłam w 7,5 miesiąca ciąży,czyli
            pod sam koniec,niestety wcześniej nie dałam rady,a moze tak naprawdę nie
            starałam się,tłumaczyłam się sama przed sobą,że się zdenerwowałam,że mi pachnął
            papierosy(bo pachniały jak cholera i pachnął nadal)W końcu powiedziałam dość i
            przestałam palić ot tak z dnia na dzień,sama nie wiem jak to zrobiłam,ale życzę
            aby każda dziewczyna miała tyle siły i przstała palić.Gdy paliłam w 34tc miałam
            usg synek ważył 2300g po półtorej tygodnia nie palenia i powtórzenia usg 36tc
            mały ważył 3000g,a w 39tc 3900g jestem pewna,że gdybym paliła mały nie
            uzysakłby takiej wagi nawet gin się dziwił,że syn tak szybko tyje.Na jutro mam
            termin porodu i WIELKI STRACH CZY MÓJ SYN URODZI SIĘ ZDROWY?Bo wg usg i badań
            nic mu nie dolega,wręcz przeciwnie ma się całkiem dobrze,ale moje sumienie nie
            daje mi spokoju.Także ciężarówki naprawdę spróbujcie pozbyć się nałogu naprawdę
            wiem,że to nie łatwe,ale spróbować zawsze warto.Pozdrawiam
            • d.skurska Re: aliciap 04.07.05, 00:53
              Widze, ze nie do konca ludzie rozumieją, czym jest nałóg.
              Widze po takich tekstach, ze "alkoholicy czy narkomani biora, bo lubią byc na
              haju". Nie jest to prawdą. Tak moze byc na początku. I po to są uzywki, bierze
              się je bo się lubi. Ale nałóg rózni się tym, ze nie bierze się juz czy nie pije
              dla przyjemnosci, tylko po to, zeby móc normanie funkcjonować. A normalne
              funkcjonowanie bez danej używki staje się niemozliwe, niewykonalne. I tak samo
              jest z nałogowym paleniem. Fakt, ze ktoś palił ileś tam lat i rzucił z dnia na
              dzień nic nie mówi o tej osobie. Ja na przykłąd przez ostatnie 10 lat łoiłam
              piwa parę razy w tygodniu i obowiązkowo w soboty - robiłam to regularnie a w
              razie stresującego okresu częściej. I co - nie miałam cienia problemu z
              zaprzestaniem. Mozna powiedzieć, ze rzuciłam z dnia na dzień smile. Tylko ze ja bez
              alkoholu mogłam funkcjonować a piłam dla przyjemności i trochę z nawyku.
              Natomiast fajki dla przyjemnosci paliłam przez pierwsze dwa dni a potem paliłam
              już bo nie umiałąm bez nich funkcjonować.

              Przy nałogach, wyjście z nich polega na tym ze motywację musisz mieć taką, żeby
              zdecydowac się na coś bardzo przykrego, bolesnego i trudnego, co dezorganizuje
              pscyhikę i zycie w sposób długotrwały - bo tym jest dla nałogowca odstawienie od
              jego używki - a nie tylko rezygnacją z przyjemności czy zaspokojenia zachcianki.

              A osoba, która napisała, ze jest zauwazalna róznica po paru dniach niepalenia -
              odpowiem tak: róznica ta moze jest zauwazalna dla kogoś, kto pali,bo lubi ale
              równie dobrze moze nie palić. Dla osoby uzaleznionej ta subtelna róznica w
              samopoczuciu jest NICZYM w porónaniu z ulgą, jaką da zapalenie papierosa po
              okresie przymusowej absytnencji.
              • emilka82 Re: aliciap 04.07.05, 09:11
                Znam wielu nałogowców - palaczy i alkoholików i też mogę śmiało stwierdzić, że
                mam nałóg w genach. Ojciec z matką palą jak smoki i nigdy nawet nie myśleli o
                rzuceniu, nigdy nie próbowali, bo nie chcieli. Według mnie to silne
                uzależnienie, ale również to, że są bardzo słabi.
                Ja zaczęłam palić w wieku 15 lat i odrazu paliłam codziennie, w szkole każda
                przerwa, rano nie wyszłam z domu, zanim nie zapaliłam papierosa.
                Nie palę już 6,5 m-ca i nie zarzekam się, że nie wróce do nałogu, choć teraz
                jest mi dobrze. Czuję się w pełni ok psychicznie, bo nie zatruwam mojego
                dziecka. Bardzo kocham tego maluszka w brzuszku i to jest dla mnie tak silna
                motywacja.
                Nie tłumaczyłabym się nigdy genetyką, bo to śmieszne! Też tłumaczyłam się
                stresami itp. wiecznie kłuciliśmy się o fajki z moim niepalącym mężem. Ale gdy
                mój stan stał się naprawde poważny poprostu nie mogłabym palić.
                • naturella Rzuciłam...! 04.07.05, 09:28
                  Ja paliłam od 16 roku życia, czasem paczkę dziennie, czasem dwa papierosy
                  dziennie. I nie potrafiłam rzucić - do momentu, gdy zobaczyłam dwie kreski na
                  teście. Od tamtej pory ani razu się nie zaciągnęłam. Któryś raz już to piszę -
                  wyobraziłam sobie, że dmucham mojemu śpiącemu dziecku dymem prosto w twarz. Dla
                  mnie palenie w ciąży to niewyobrażalna słabość charakteru i wręcz bestialstwo -
                  to dziecko nie może Wam wyrwać papierosa z ust i powiedzieć "przestań, bo mnie
                  trujesz". To jest upośledzanie dziecka na całe życiesad
                  • falka32 Re: Rzuciłam...! 04.07.05, 10:05
                    a dla mnie picie alkoholu w ciąży to straszliwa bezmyślność i niewyobrazalna
                    słabość charakteru, bo to tez jest wlewanie dziecku wódki do gardła tongue_out - i tak
                    sobe mogę mówić i co z tego? Co nie zmienia faktu, ze kobieta - alkoholiczka nie
                    jest w stanie przestać, jeżeli nie ma silnego wsparcia na detoksie i terapii i
                    moja dyletancka, pełna samozadowolenia opinia o niej nic nie zmieni. Najwyzej ja
                    mogę wyjść na kretynkę jezeli wygłoszę to publicznie.
                    • naturella Re: Rzuciłam...! 04.07.05, 10:23
                      Falka, ale każda z nas może tylko mówić - i każdą z nas powinno obchodzić
                      własne dziecko i to, co z nim robimysmile Ale nie powinno się, moim zdaniem,
                      usprawiedliwiać trucia dziecka, które się samemu powołało do życia... I tyle.
                      • falka32 Re: Rzuciłam...! 04.07.05, 10:34
                        zastanawiam się, co rozumiesz przez słowa "nic nie usprawiedliwia". To jest
                        takie pojęcie - wytrych, które się wygłasza, kiedy się samemu uważa, ze na
                        czyimś miejscu postąpiłoby się inaczej.
                        Np. nic nie usprawiedliwia kobiety, która usuwa ciążę, nic nie usprawiedliwia
                        kobiety, która oddaje dziecko do adopcji albo co gorsza dodomu dziecka...

                        Jakby pójść dalej, to mzna powiedzieć, ze nic nie usprawiedliwia kobiety, która
                        będąc w ciąży dalej mieszka w rejonie świata, który jest zagrożony kataklizmem -
                        bo naraża swoje dziecko na śmiertelne niebezpieczeństwo.
                        Ja na przykład uważam, ze nic nie usprawiedliwia kobiety, która wysyła swoje
                        7-letnie dziecko samo do szkoły z kluczem na szyji... bo prawdopodobieństwo, ze
                        coś mu się stanie jest wg. mnie większe lub równe paleniu w ciąży.
                        I listę rzeczy, których wg mnie czy kogoś "nic nie usprawiedliwia' mozna mnozyć,
                        kazda lista będzie inna i z tego wzniosłego sądu nic tak naprawdę nie wynika.
Pełna wersja